Skocz do zawartości
Nerwica.com

Związki i bliskie relacje


Becareful

Rekomendowane odpowiedzi

17 godzin temu, Perłowy napisał(a):

Wg mnie takie "pozytywne /cenzura/y" są równie ważne bo pozwalają wyrwać sie chociaż na chwilę podczas rozmowy z negatywnego toku myślenia w ktorym osoby z zaburzeniami tak czesto lubią lub  bardziej ,ze tak sie przyzwyczaili, "pływać". 

A może on pisał o takich rzeczach pustych, bez znaczenia. Zainteresowania, sztuka, kultura, może już są tymi pozadanymi tematami u niego. 

Ją często mam że się mocno staram przed rodzina uczestniczyć w rozmowie, itp. bo tak trzeba. A na siostrę już mi nie starcza chęci xd pewnie myśli że jestem oschla i ma deficyt w relacji 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Dalja napisał(a):

Ją często mam że się mocno staram przed rodzina uczestniczyć w rozmowie, itp. bo tak trzeba

No dziewczynki muszą być mile i grzeczne. Z tym akurat my mamy lepiej, ja nie muszę specjalnie nic udawać, zazwyczaj się ulatniam, albo w ogóle rezygnuję z rodzinnych uroczystości. 

@Perłowy

Ogólnie jak mam jakiś temat, który mnie interesuje, to mogę o nim rozmawiać, nie musi to być jedynie temat marności egzystencji. Ale ja po prostu nie potrafię small talkow, /cenzura/ mnie obchodzą jakieś historie, opowieści o tym kto wziął kredyt, kto wyremontował kibel, czyje dziecko się zesrało, kto gdzie pojechał na wakacje, kto sobie /cenzura/ kupił jaki błyszczyk do mordy albo samochód wziął w leasing, o tym że w TV teraz coś tam leci, czy tam jakaś gwiazda czy inna instagrsmerka wydała super hiper extra produkt. Jebie mnie to. 

 

Mogę pogadać o filozofii, o matematyce, logice, pięknie, socjologii, o tym jacy ludzie są /cenzura/owi etc. 

 

Tylko problem jest taki, że mało komu się chce o tym rozmawiać. Zauważyłem to już dawno temu, jak jeszcze bardzo chciałem być normalny i na siłę być akceptowanym grupie. Na początku jeszcze nadrabiam poczuciem humoru i ogólnymi wygłupami, zwracam na siebie uwagę. Ale potem ludzie zaczynają tworzyć mniejsze grupki skupione na właśnie takich zainteresowaniach jak wyżej podałem i ja nie mam o czym gadać z nimi. I czuję się bardziej samotny niż jakbym w ogóle miał z nikim nie gadać. 

Dlatego trochę w /cenzura/u mam już "normalnych" ludzi, bo to u mnie niezbyt działa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Dalja napisał(a):

A może on pisał o takich rzeczach pustych, bez znaczenia. Zainteresowania, sztuka, kultura, może już są tymi pozadanymi tematami u niego. 

Ją często mam że się mocno staram przed rodzina uczestniczyć w rozmowie, itp. bo tak trzeba. A na siostrę już mi nie starcza chęci xd pewnie myśli że jestem oschla i ma deficyt w relacji 

Ja tam, w zależności od samopoczucia, lubie nawet o byle czym i bez znaczenia porozmawiać  nawet jak mnie temat srednio interesuje. Pozwala to na chwilę oderwać sie od swoich myśli, taka ciekawość niemalże dziecięca swiata. Choć mam raczej na myśli osoby z dalszego otoczenia lub obcych bo jesli o rodzinę chodzi to za dużo traum miedzy nami i w moim przypadku moje problemy z sobą wywodzą się glownie z domu rodzinnego więc to o czym piszę jest tez trudne zazwyczaj w rodzinnym wydaniu...chociaż nie niemożliwe i puste rozmowy dla samej rozmowy tez sie potrafią zdarzyć. 

2 godziny temu, Mic43 napisał(a):

No dziewczynki muszą być mile i grzeczne. Z tym akurat my mamy lepiej, ja nie muszę specjalnie nic udawać, zazwyczaj się ulatniam, albo w ogóle rezygnuję z rodzinnych uroczystości. 

@Perłowy

Ogólnie jak mam jakiś temat, który mnie interesuje, to mogę o nim rozmawiać, nie musi to być jedynie temat marności egzystencji. Ale ja po prostu nie potrafię small talkow, /cenzura/ mnie obchodzą jakieś historie, opowieści o tym kto wziął kredyt, kto wyremontował kibel, czyje dziecko się zesrało, kto gdzie pojechał na wakacje, kto sobie /cenzura/ kupił jaki błyszczyk do mordy albo samochód wziął w leasing, o tym że w TV teraz coś tam leci, czy tam jakaś gwiazda czy inna instagrsmerka wydała super hiper extra produkt. Jebie mnie to. 

 

Mogę pogadać o filozofii, o matematyce, logice, pięknie, socjologii, o tym jacy ludzie są /cenzura/owi etc. 

 

Tylko problem jest taki, że mało komu się chce o tym rozmawiać. Zauważyłem to już dawno temu, jak jeszcze bardzo chciałem być normalny i na siłę być akceptowanym grupie. Na początku jeszcze nadrabiam poczuciem humoru i ogólnymi wygłupami, zwracam na siebie uwagę. Ale potem ludzie zaczynają tworzyć mniejsze grupki skupione na właśnie takich zainteresowaniach jak wyżej podałem i ja nie mam o czym gadać z nimi. I czuję się bardziej samotny niż jakbym w ogóle miał z nikim nie gadać. 

Dlatego trochę w /cenzura/u mam już "normalnych" ludzi, bo to u mnie niezbyt działa. 

Ja się wlasnie nauczyłem w ostatnich kilku latach być bardziej elastycznym ,poza ostatnim rokiem,gdy samopoczucie przez wydarzenia zyciowe sie pogorszyło, aby właśnie próbować być kompletnie tu i teraz w kazdej rozmowie i nie podchodzic autmatycznie negatywnie do danego tematu, z tym ze tak jak napisałem wczesniej do Dalji, to ważne żeby moja relacja z rozmówcą nie była obciazona przeszłością bo wtedy to tez tracę bardzo szybko zainteresowanie celowo. Skoro kogos nie trawię to raczej ciężko zdobyc sie na elastyczność lol. Więc jeśli chodzi i grupę jakichś znajomych czy bezpośrednich współpracowników z którymi mi nie po drodze to mam tak samo jak Ty raczej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi ciężko jest myśleć 'pozytywnie'. Często wpadam w takie krytykowanie, negatywne nastawienie, czarne scenariusze itd. to jest powód, który bardzo ogranicza bliskie relacje. Takie też koleżeńskie. 

 

Przed założeniem tego tematu sprawidziłem co na to internet. Wyskoczyły mi fora z wpisami sprzed 15 lat. Ogólnie wówczas fora internetowe były bardzo polularne (przed social mediami). W każdym bądź razie, pojawiały się tam wpisy w ilościach hurtowych typu:

 

- często używane skórty "mój M.", "mój TW" (Toważysz Życia) na swojego Parntera, określenia 'podniosłe' 

- ogólnie widać było szacunek do partnera (chłopaka, narzeczonego, męża)

- "nawet jesli czasem mnie wkurza i mam watpliwosci,to pozniej wszystko sie rozmywa i wiem juz ze to ten 🙂 stworzony dla mnie, kocham go i nie zemienie na nikogo innego!"

- "wiem że oboje musimy jeszcze nad sobą popracować, ale kto mnie będzie kochał bardziej niż On??"

- "jestem ze swoim partnerem od ponad 3 lat i już od dawna nie wyobrażam sobie bez niego mojej przyszłości. jeśli coś planuję to zawsze w tych planach jest On i jest w nich potwronie ważny. traktuję nasz związek bardzo poważnie i chcę, żeby był taki zawsze"

- "Od 3 lat mamy wybrane imiona dla dzieci, od 2 lat jesteśmy zaręczeni, od 2 lat myślę nad piosenką na nasz pierwszy taniec.:D Jesteśmy razem 4 lata.:-) Najlepszy Człowiek, jakiego znam.:-)"

 

Powyższy tylko mały wycienek z tego okresu pokazuje jaki wówczas był vipe. Pamiętam te czasy, znam to pokolenie lekko starsze, faktycznie mają rodziny, mają dzieci, mają domy. Widać było, że są plany, że jest chęć - jest motywacja. Nie wiem dlaczego, ale zkładając ten wątek, jakoś miałem poczucie, że takie wpisy się nie pojawią - i się nie pojawiły. 

 

Nie wiem czego mogłaby to być ewentualna przyczyna. Może niczego. Chociaż.... o co tu kurde chodzi ;) 

Edytowane przez Becareful

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Becareful napisał(a):

Pamiętam te czasy, znam to pokolenie lekko starsze, faktycznie mają rodziny, mają dzieci, mają domy

No ja jestem z tego lekko starszego pokolenia 🙂 nie mam rodziny, nie mam dzieci, nie mam domu :D Choć fakt, motywacja i plany były 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.08.2025 o 00:15, Mic43 napisał(a):

Hmmmm, no w sumie z zewnątrz nie muszą być widoczne

 - to, że ze mną coś nie tak, wie bardzo mało osób.

Ale sam swoją inność doświadczałem już od bardzo dawna, tym bardziej dziwne dla mnie, że można mieć poważne zaburzenia i tego nie czuć? Hmmm

tak w skrócie to u mnie działał taki skomplikowany mechanizm obronny, że nie miałam świadomości swoich trudności, nie pamiętałam części swojego życia itd A generalnie ja sobie raczej w życiu zawsze dobrze radziłam to gdzieś to się wszystko spinało, że zupełnie nie podejrzewałam, że coś może być nie tak. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.08.2025 o 21:29, Perłowy napisał(a):

Ja tam, w zależności od samopoczucia, lubie nawet o byle czym i bez znaczenia porozmawiać  nawet jak mnie temat srednio interesuje. Pozwala to na chwilę oderwać sie od swoich myśli, taka ciekawość niemalże dziecięca swiata. Choć mam raczej na myśli osoby z dalszego otoczenia lub obcych bo jesli o rodzinę chodzi to za dużo traum miedzy nami i w moim przypadku moje problemy z sobą wywodzą się glownie z domu rodzinnego więc to o czym piszę jest tez trudne zazwyczaj w rodzinnym wydaniu...chociaż nie niemożliwe i puste rozmowy dla samej rozmowy tez sie potrafią zdarzyć. 

Tak samo mam :D rozmowy o dupie maryni z kimś obcym traktuje jako coś sympatycznego od tego drugiego człowieka. Mało tego sama nieraz coś gadam typu ladny piesek, ale pan porządny itp xd babcie w sklepie polecajace inny twaróg bo się mniej kruszy. Jakby wszyscy z jednej gliny byli ulepieni sobie pozwalają

 

@Becarefulhihihi specjalnje nawet użyłam gdzieś ostatnio TŻ

Kafeteria, wizaż, posty typu "jak mam zabrać szpilki do klubu, przecież jest zima, gdzie to zostawiacie??", "Czy to nie wstyd zmieniać buty na miejscu?", "Mogę ubrac czarny pasek na wesele?", xddd, "Klucze i portfel nosić w torebce, a jak się zgubi ta torebkę albo klucze?" Jak żyć... faceci czytacie to teraz, pomyślcie jak przejebane być kobieta

A tak co do zmiany w relacjach, w świecie, no jest chyba totalnie całkowita, czy to znak czasow? Czy to wina że się społeczeństwo rozwinęło cywilizacyjnie, czy w Ameryce te zmiany były może wcześniej, ciekawe.

Ale ogólnie, spadek moralności, brak więzi, izolacja czy to od lęków depresji może nam się cofnęlo w rozwoju umiejętności jakieś społeczne przez rozwój technologii. Może to jest ten powód

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, 123she napisał(a):

nie pamiętałam części swojego życia

😮😮😮

14 minut temu, Dalja napisał(a):

Tak samo mam :D rozmowy o dupie maryni z kimś obcym traktuje jako coś sympatycznego od tego drugiego człowieka. Mało tego sama nieraz coś gadam typu ladny piesek, ale pan porządny itp xd babcie w sklepie polecajace inny twaróg bo się mniej kruszy. Jakby wszyscy z jednej gliny byli ulepieni sobie pozwalają

To ja chyba mam większy autyzm niż Ty :P Jesteś chyba źle zdiagnozowana. ADHD może i tak, ale autyzmu to ja wgl u Cb nie widzę :P

Edytowane przez Mic43

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Mic43 napisał(a):

😮😮😮

To ja chyba mam większy autyzm niż Ty :P

Całe szczęście mam też adhd🤪🤪 jestem zbyt luzacka, aż za bardzo, autystyczna robię się w formalnych relacjach 😬😬😬

Trochę też przy dziewczynach, bo mam bardziej męski mozg

No i przy gościach, nie znoszę wymuszonych na długi czas kontaktow

Edytowane przez Dalja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, 123she napisał(a):

skomplikowany mechanizm obronny,

Kurde, czemu ja nie mam żadnych fancy mechanizmów obronnych i wszystko muszę świadomie przeżywać? To nie jest fair. 

To skoro wszystko takie cacy u Cb było, to po co w ogóle było grzebać w przeszłości? Też jesteś miłośniczką Prawdy przez duże P? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×