Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rodzice złamali moją psychikę


Rekomendowane odpowiedzi

i do tej pory sie wypierają. Ja nie byłem wychowywany tylko tresowany. MIałem być gotowy na wykonywanie rozkazów bez mruknięcia. Ktoś nie mający bladego pojęcia o życiu pewnie zarzuci mi że jestem dorosły. Tak ale to co mi wdrukowano za dziecka, ta posłuszność i blokada przed komentowaniem zachowania przesladowców jest nadal bardzo silne. Wyszedłem z domu w wieku 20lat już kolejne 25 lata sie z tym męczę. Coś tam osiągnąłem w życiu, mam rodzine, prace itd ale codziennie budze sie rano i zalewam sie nienawiścią do siebie, do ludzi, do żony, do dzieci do każdego. NIe radzę sobie z niechęcią. Czasem mam ochotę wsiąść w auto i rozwalić na swojej drodze każdego.

Nie radze sobie ze sobą, bo cały czas czekam na polecenia, na rozkazy. Nie umiem sam kierować swoim życiem

Edytowane przez Marc_man

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyda Ci się terapia lub jakąś aktywność gdzie rozładujesz emocje. Na terapii może jak będziesz mógł wygadać swoje zale i złość to będzie Ci się żylo lżej. A nic nie robienie z tym tylko może się gorzej skończyć na pewno nie lepiej 

Edytowane przez Dalja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Marc_man napisał(a):

i do tej pory sie wypierają. Ja nie byłem wychowywany tylko tresowany. MIałem być gotowy na wykonywanie rozkazów bez mruknięcia. Ktoś nie mający bladego pojęcia o życiu pewnie zarzuci mi że jestem dorosły. Tak ale to co mi wdrukowano za dziecka, ta posłuszność i blokada przed komentowaniem zachowania przesladowców jest nadal bardzo silne. Wyszedłem z domu w wieku 20lat już kolejne 25 lata sie z tym męczę. Coś tam osiągnąłem w życiu, mam rodzine, prace itd ale codziennie budze sie rano i zalewam sie nienawiścią do siebie, do ludzi, do żony, do dzieci do każdego. NIe radzę sobie z niechęcią. Czasem mam ochotę wsiąść w auto i rozwalić na swojej drodze każdego.

Nie radze sobie ze sobą, bo cały czas czekam na polecenia, na rozkazy. Nie umiem sam kierować swoim życiem

No to musisz sobie samemu stawiać zadania, wykonywać je i znajdź sobie nagrodę za osiągnięcie czegokolwiek, żebyś czuł satysfakcję, że to jest dobre. Ja samemu się tresuje od małego nikt mnie nie wychowywał i nie brnąłem do towarzystwa, czuję się dobrze w swoim towarzystwie, mam czas do przemyślenia strategii co dalej kombinować żeby było ciekawie. I nie piszę tu jako singiel, bo mam żonę i trójkę dzieci które na mnie liczą, więc i na nich się skupiam żeby im było dobrze, a ja czerpię satysfakcję z tego, że coś dla nich znaczę, a reszta jakiś tam znajomych to po prostu jest, nie przywiązuje do nich zbytnio uwagi. Jesteś ojcem i mężem więc zadanie masz o nich dbać, jesteś samcem alfa w swoim świecie więc o niego dbaj, dawaj z siebie wszystko i czerp z tego satysfakcję żeby Twe dzieci nie czuły piętna które czujesz Ty:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dalja napisał(a):

Przyda Ci się terapia lub jakąś aktywność gdzie rozładujesz emocje. Na terapii może jak będziesz mógł wygadać swoje zale i złość to będzie Ci się żylo lżej. A nic nie robienie z tym tylko może się gorzej skończyć na pewno nie lepiej 

Jestem na terapii. Dzieki za odp. Biore jakies proszki na kontrole nienawisci i spanie. Walcze o kazdy dzien.W sumie przez ten stres i nienawisc mam problem z koncentracją i pamiecią. Do tego zona nie wnika w moje problemy, jej ni obchodzi ze wyszedlem z pato domu, kiedy potrzebuje wsparcia dobrego slowa, to kpi ze mnie i szydzi. Czasem mam wrazenie, ze ja zyje w innym swiecie mentalnie bo fizycznie to zupelnie inny swiat. Staram sir byc dla ludzi dobry, pomagac bezinteresownie, sam nigdy tego nie mialem i z jakiegos powodu potrzebuje poczuc to se mozna byc dobrym. Ludzie biora co daje a potem mają mnie w gdzies. Sam juz nie wiem o co mi chodzi, po co tak bardzo sie staram. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, DEPERS napisał(a):

No to musisz sobie samemu stawiać zadania, wykonywać je i znajdź sobie nagrodę za osiągnięcie czegokolwiek, żebyś czuł satysfakcję, że to jest dobre. Ja samemu się tresuje od małego nikt mnie nie wychowywał i nie brnąłem do towarzystwa, czuję się dobrze w swoim towarzystwie, mam czas do przemyślenia strategii co dalej kombinować żeby było ciekawie. I nie piszę tu jako singiel, bo mam żonę i trójkę dzieci które na mnie liczą, więc i na nich się skupiam żeby im było dobrze, a ja czerpię satysfakcję z tego, że coś dla nich znaczę, a reszta jakiś tam znajomych to po prostu jest, nie przywiązuje do nich zbytnio uwagi. Jesteś ojcem i mężem więc zadanie masz o nich dbać, jesteś samcem alfa w swoim świecie więc o niego dbaj, dawaj z siebie wszystko i czerp z tego satysfakcję żeby Twe dzieci nie czuły piętna które czujesz Ty:) 

 

Thx za odpowiedz. Ciekawe co piszesz. Zyjesz dla siebie. Terapeutka mi mowi ze tak trzeba. Ale jak to zrobic? Mi na niczym nie zalezy. Tylko na spelnianiu polecen, wytyczonych zadan. Samemu sobie nie wytycze bo mi nie zalezy. Studia skonczylem by komus cos udowodnic. Finalem i tak nikogo to nie obchodzi. Dbam o rodzine, mieszkanie a w domu nawet malego dziękuje ani malego docenienia. Biorą co jest i do widzenia. Z 2 strony nie mozna oczekiwac od zony i dzieci wdzircznosci bo to ja jestem facet. Ale mam problem z akceptacją tego stanu rzeczy, ze sam fakt posiadania rodziny powinien mnie cieszyc. Nie cieszy, męczy. Cokolwiek nowego osiągne zaraz potem jestem smutny i ogarnia mnie niechec do tego. Mam plan cos w zawodzie osiągnac ale z boku na to patrząc, nie zalezy mi na tym.

Edytowane przez Marc_man

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Marc_man napisał(a):

 

Thx za odpowiedz. Ciekawe co piszesz. Zyjesz dla siebie. Terapeutka mi mowi ze tak trzeba. Ale jak to zrobic? Mi na niczym nie zalezy. Tylko na spelnianiu polecen, wytyczonych zadan. Samemu sobie nie wytycze bo mi nie zalezy. Studia skonczylem by komus cos udowodnic. Finalem i tak nikogo to nie obchodzi. Dbam o rodzine, mieszkanie a w domu nawet malego dziękuje ani malego docenienia. Biorą co jest i do widzenia. Z 2 strony nie mozna oczekiwac od zony i dzieci wdzircznosci bo to ja jestem facet. Ale mam problem z akceptacją tego stanu rzeczy, ze sam fakt posiadania rodziny powinien mnie cieszyc. Nie cieszy, męczy. Cokolwiek nowego osiągne zaraz potem jestem smutny i ogarnia mnie niechec do tego. Mam plan cos w zawodzie osiągnac ale z boku na to patrząc, nie zalezy mi na tym.

A może masz depresję która radości Cię pozbawia? Ja bym się udał do lekarza i mu to opowiedział, bo jeśli depresja ogołaca Cię  z poczucia szczęścia to jej wyleczenie sprawi, że ta radość i sens Boskiej gry powróci jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki:) ja żyję dla siebie, ale z myślą o kimś:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, DEPERS napisał(a):

A może masz depresję która radości Cię pozbawia? Ja bym się udał do lekarza i mu to opowiedział, bo jeśli depresja ogołaca Cię  z poczucia szczęścia to jej wyleczenie sprawi, że ta radość i sens Boskiej gry powróci jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki:) ja żyję dla siebie, ale z myślą o kimś:) 

Zrobilem sobie chwile temu test Becka i wyszlo ze mam cięzka depresje. Śmieszne, bo wszystko zaczelo sie od proby zmiany swoich zachowan. Ja cie krece. Tak bardzo wkurzalo mnie, ze ludzie mnie wykorzystuja ze obiecalem sobie ze juz nigdy nikt mnie nie wykorzysta. Kiedy ktos cos chce ode mnie to analizujr jego motyw i jesli cos mi nie pasuje to odmawiam. Przez kilka lat wyrobilrm sobie nawyk odpalania kazdego ktory cos chce a nie zamierza sie odwzajemnic. Wpakowalem sie w depresje. Nie wiem jak to jest, ze ja sobie zawsze radze we wszystkim a inni wola przyjsc by cos dla nich zrobic? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Marc_man napisał(a):

Zrobilem sobie chwile temu test Becka i wyszlo ze mam cięzka depresje. Śmieszne, bo wszystko zaczelo sie od proby zmiany swoich zachowan. Ja cie krece. Tak bardzo wkurzalo mnie, ze ludzie mnie wykorzystuja ze obiecalem sobie ze juz nigdy nikt mnie nie wykorzysta. Kiedy ktos cos chce ode mnie to analizujr jego motyw i jesli cos mi nie pasuje to odmawiam. Przez kilka lat wyrobilrm sobie nawyk odpalania kazdego ktory cos chce a nie zamierza sie odwzajemnic. Wpakowalem sie w depresje. Nie wiem jak to jest, ze ja sobie zawsze radze we wszystkim a inni wola przyjsc by cos dla nich zrobic? 

Mam tak samo jak Ty i tak samo dla mnie najważniejsza jest intencja drugiej osoby, ja mam ciężką depresję lekooporną i endogenną w pakiecie urodzinowym. Jak ja sobie z tym radzę? Stworzyłem swój świat i otoczyłem go barierą która uchylana jest za pomocą, albo dobrej intencji, albo całkowitą bezinteresownością. Mam paru kolegów których wybrałem dla tego, że oni nic nie oczekują, po prostu są , zaspokająją się już samą rozmową ze mną, a jak potrzebują pomocy to jak mam możliwość to im pomagam nie chcąc nic w zamian. Ja rzadko potrzebuje pomocy bo wychodzę z założenia, że jednostka, a nie jedność jest najsilniejszą, ale nie kiedy zapytam czy mają chwilę żeby mi coś tam pomóc, ale tego nie oczekuję i nie strzelam focha jak powiedzą, że nie bo np z żoną gdzieś jedzie, jest to dla mnie całkiem zrozumiałe, że nie przedłoży mnie przed tak bliską osobę. Jestem osobą bardzo odizolowaną, bo mi jest tak dobrze. Stworzyłem swój świat już w wieku 19 lat, teraz mam 36 , dom, własną rodzinę , własny biznes, ciężko na to charowałem bedąc w ciężkiej depresji, a jednak się udało i utwierdza mnie w tym, że wszystko można w życiu osiągnąć, barierę stwarza tylko poziom determinacji i poświęcenia, a jak ja już się za coś biorę to podchodzę do tego jak do mistrzostwa świata, daje z siebie wszystko i pozbywam się jednocześnie wyrzutów sumienia, że mogłem więcej, bo na tamten czas nie mogłem:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, DEPERS napisał(a):

Mam tak samo jak Ty i tak samo dla mnie najważniejsza jest intencja drugiej osoby, ja mam ciężką depresję lekooporną i endogenną w pakiecie urodzinowym. Jak ja sobie z tym radzę? Stworzyłem swój świat i otoczyłem go barierą która uchylana jest za pomocą, albo dobrej intencji, albo całkowitą bezinteresownością. Mam paru kolegów których wybrałem dla tego, że oni nic nie oczekują, po prostu są , zaspokająją się już samą rozmową ze mną, a jak potrzebują pomocy to jak mam możliwość to im pomagam nie chcąc nic w zamian. Ja rzadko potrzebuje pomocy bo wychodzę z założenia, że jednostka, a nie jedność jest najsilniejszą, ale nie kiedy zapytam czy mają chwilę żeby mi coś tam pomóc, ale tego nie oczekuję i nie strzelam focha jak powiedzą, że nie bo np z żoną gdzieś jedzie, jest to dla mnie całkiem zrozumiałe, że nie przedłoży mnie przed tak bliską osobę. Jestem osobą bardzo odizolowaną, bo mi jest tak dobrze. Stworzyłem swój świat już w wieku 19 lat, teraz mam 36 , dom, własną rodzinę , własny biznes, ciężko na to charowałem bedąc w ciężkiej depresji, a jednak się udało i utwierdza mnie w tym, że wszystko można w życiu osiągnąć, barierę stwarza tylko poziom determinacji i poświęcenia, a jak ja już się za coś biorę to podchodzę do tego jak do mistrzostwa świata, daje z siebie wszystko i pozbywam się jednocześnie wyrzutów sumienia, że mogłem więcej, bo na tamten czas nie mogłem:) 

Dobrze ze spotkalem kogos podobnego. Moja zona nir rozumie co do niej mowie a mi tylko chodzi by byc szanowanym. Kiedys myslalem ze bedąc pomocnym zdobede szacunek i jaki to byl blad. Ale przynajmniej mialem wrazenie ze mnie ktos lubi. Tylko ze na swieta to zawsze ja pierwszy pisalem smsy z zyczeniami. A tak to o mnie sobie przypominali dopiero jak dostali sms. Widze teraz ze depresja to moze byc indukowana przez nastawienie do świata. Ze to jest efekt przekonań. Smutne, ze dochodze do wniosku by nie miec depresji to musze latac za innymi, ktorzy mają mnie w d...pie. Slaby przyklad dla dzieci. Ale ja ucze swoich by mysleli zawsze o sobie a innych wykorzystywali jako atak prewencyjny. Jesli oni tego nir zrobią to na pewno przyklei sie ktos kto bedzie ich chcial uzyć dla siebie. Jak sobie radzisz z zaufaniem do innych? Ja nikomu nie ufam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Marc_man napisał(a):

Dobrze ze spotkalem kogos podobnego. Moja zona nir rozumie co do niej mowie a mi tylko chodzi by byc szanowanym. Kiedys myslalem ze bedąc pomocnym zdobede szacunek i jaki to byl blad. Ale przynajmniej mialem wrazenie ze mnie ktos lubi. Tylko ze na swieta to zawsze ja pierwszy pisalem smsy z zyczeniami. A tak to o mnie sobie przypominali dopiero jak dostali sms. Widze teraz ze depresja to moze byc indukowana przez nastawienie do świata. Ze to jest efekt przekonań. Smutne, ze dochodze do wniosku by nie miec depresji to musze latac za innymi, ktorzy mają mnie w d...pie. Slaby przyklad dla dzieci. Ale ja ucze swoich by mysleli zawsze o sobie a innych wykorzystywali jako atak prewencyjny. Jesli oni tego nir zrobią to na pewno przyklei sie ktos kto bedzie ich chcial uzyć dla siebie. Jak sobie radzisz z zaufaniem do innych? Ja nikomu nie ufam.

Ja też, zawsze polegam na sobie, a jeśli ktoś się dołączy bez oczekiwania to go akceptuję jako fajnie, że jest, ale jakby go nie było to i tak bym dał radę:) ludzie są za słabi i ulegli żeby na nich polegać. Chociaż żonę mam bardzo oddaną, jest ze mną zawsze, trochę błądzi jak wszyscy strzela gafy, ale ja ją wyprowadzam z błędów argumentacją i logiką i to ją też uczy. Żyjemy razem już 17 lat i dobrze nam ze sobą cały czas mamy do siebie szacunek, nigdy się nie pokłuciliśmy, bo ja zawsze wychodzę z założenia, że rozbieżności trzeba zespoić w całość, choćby jakimś kompromisach i negocjacjami. Nie dał bym rady żyć w toksynach, wszystko musi pracować jak szwajcarski zegarek, stąd też mój avatar. Wszystko ma swój mechanizm. Ja zbudowałem swój i wpoiłem sobie nienaruszalne zasady i mi z tym dobrze, a to, że kolidują one z nastawieniem społeczeństwa to mnie to nie interesuje, bo te społeczeństwo jest słabe i ma zainstalowane oprogramowanie tłuczone na sztukę, ale są wyjątki więc nie tuzinkuje wszystkich, bo są ludzie charakterni którzy oddają życie za swoją idę. Ludzi z poczuciem oddania dla bliskich jest coraz mniej, większość pcha do siebie, a reszta jest potrzebna tylko do osiągnięcia celu. A ja osiągam cel z myślą o bliskich i nie dam sobie w kaszę dmuchać i nic zarzucić. Od 13 lat zagłębiam mentalność i zachowania ludzkie i powiem Ci, że dzisiejsze społeczeństwo jest bierne na manipulację. Łatwo nimi kręcić, wodzić za nosa i odpowiadając im na pytanie, podprogowo ,nie wprost, zadać im swoje, a oni nawet nie wiedzą kiedy na nie odpowiadają:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

54 minuty temu, DEPERS napisał(a):

Ja też, zawsze polegam na sobie, a jeśli ktoś się dołączy bez oczekiwania to go akceptuję jako fajnie, że jest, ale jakby go nie było to i tak bym dał radę:) ludzie są za słabi i ulegli żeby na nich polegać.

 

Opisujesz sie jako bardzo silna osoba, ktora ma świadomosc siebie, swoich mozliwosci a zarazem akceptuje ze nie moze polegac na innych. Tutaj sie róznimy. Ja z jakiegos powodu poszedlem na 'wojne" z innymi. Zbyt dlugo bylem robiony w konia i zaczalem wymagac od innych by robili na co sie zdecydowali.  Przez to zamknąlem 2 biznesy i wrocilem na etat. Wpadlem w jakąś petle nienawisci wobec ludzi. Nie mogę się pogodzic z tym ze ja placę typowi, on sie sprzedaje jako cudo, a ja dostaje od niego byle g...no. Zwalnialem ludzi a potem zamknalem firme. W poprzednim biz. tez walczylem z  firmami i zawsze to niby ja bylem winny, bo palcem pokazywalem w umowie, że nie robią czego trzeba, ze zawalają terminy itd. Teraz na etacie wkurzam sie bo pracuje z ćwiermozgami ktorym trzeba powtarzać, ktorzy wolą się podlizywać zamiast ogarnąć sprawę. Moze cos poszlo nie tak, moze ja sie nie nadaje miedzy ludzi i zyc w tym swiecie nierobow i darmozjadow. Czasem mysle zeby skonczyc to, ubezpieczyc sie wysoko i zabezpieczyc rodzine. Nie rozumiem i nie akceptuje tego ze ja moge a inni nie mogą  i jeszcze bezczelnie mają czelnosc mi o tym mówic. Jak to jest ze ja moge schudnąc 20kg nawet od jutra moglbym zacząc gdybym musial a 99% ludzi jęczy ze się nie da i wciaga kolejnego pączka. Nie nadaje sie do kontaktow z ludzmi. Drazni mnie slabosc, obluda, zaklamanie. Brak spojnosci miedzy slowami a czynami. 

 

Edytowane przez Marc_man

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Marc_man napisał(a):

 

Opisujesz sie jako bardzo silna osoba, ktora ma świadomosc siebie, swoich mozliwosci a zarazem akceptuje ze nie moze polegac na innych. Tutaj sie róznimy. Ja z jakiegos powodu poszedlem na 'wojne" z innymi. Zbyt dlugo bylem robiony w konia i zaczalem wymagac od innych by robili na co sie zdecydowali.  Przez to zamknąlem 2 biznesy i wrocilem na etat. Wpadlem w jakąś petle nienawisci wobec ludzi. Nie mogę się pogodzic z tym ze ja place typowi, on sie sprzedaje jako cudo, a dostaje za tą kase byle g...wno. Zwalnialem ludzi a potem zamknalem firme. W poprzednim biz. tez walczylem z innymi firmami i zawsze to niby ja bylem winny, bo palcem pokazywalem w umowie ze nie robia czego trzeba, ze zawalają terminy itd. Teraz na etacie wkurzam sie bo pracuje z ćwiermozgami ktorym trzeba powtarzac. Moze cos poszlo nie tak, moze ja sie nie nadaje miedzy ludzi i zyc w tym swiecie nierobow i darmozjadow. Czasem mysle zeby skonczyc to, ubezpieczyc sie wysoko i zabezpieczyc rodzine. Nie rozumiem i nie akceptuje tego ze ja moge a inni nie mogą  i jeszcze bezczelnie mają czelnosc mi o tym mówic. Jak to jest ze ja moge schudnąc 20kg nawet od jutra moglbym zacząc gdybym musial a 99% ludzi jęczy ze się nie da i wciaga kolejnego pączka. Nie nadaje sie do kontaktow z ludzmi. Drazni mnie slabosc, obluda, zaklamanie. Brak spojnosci miedzy slowami a czynami. 

 

Na to jest to jedyną radą na tych ludzi mieć wyyebane. Myślisz, że ja akceptuje to, że zayebuje non stop by coś mieć, a ktoś se dzieci nayebał, bierze 500+, zasiłki, zapomogi i jeszcze rentę pijacką, a no i alimenty za pięcioro dzieci i ma 10 klocków  miesięcznie siedząc w domu i chlając. Pluje im w ryj i patrzę z pogardą. Otocz się ludźmi którzy będą bez interesu, po prostu będą chcieli być i nie oczekuj w przyjaźni bo taka prawdziwa nie ma oczekiwań. Daj rodzinie wszystko, czasami może zaboleć, nie zawsze układa się tak kolorowo. Do ludzi dystans, jak są próżni to izolacja od nich. Musisz się pogodzić z tym, że ludzie są huyowi. Ja biorę sobie do kompletu leki które trzymają mój temperament w ryzach. Czasem nie ma wyjścia i trzeba z tym żyć. Ja się do tego przyzwyczaiłem bo nie każdy musi myśleć tak jak ja, bo każdy ma swoją wolę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, DEPERS napisał(a):

Na to jest to jedyną radą na tych ludzi mieć wyyebane. Myślisz, że ja akceptuje to, że zayebuje non stop by coś mieć, a ktoś se dzieci nayebał, bierze 500+, zasiłki, zapomogi i jeszcze rentę pijacką, a no i alimenty za pięcioro dzieci i ma 10 klocków  miesięcznie siedząc w domu i chlając. Pluje im w ryj i patrzę z pogardą. Otocz się ludźmi którzy będą bez interesu, po prostu będą chcieli być i nie oczekuj w przyjaźni bo taka prawdziwa nie ma oczekiwań. Daj rodzinie wszystko, czasami może zaboleć, nie zawsze układa się tak kolorowo. Do ludzi dystans, jak są próżni to izolacja od nich. Musisz się pogodzić z tym, że ludzie są huyowi. Ja biorę sobie do kompletu leki które trzymają mój temperament w ryzach. Czasem nie ma wyjścia i trzeba z tym żyć. Ja się do tego przyzwyczaiłem bo nie każdy musi myśleć tak jak ja, bo każdy ma swoją wolę

 

A to nie jest tak, ze pojawia sie poczucie wyższosci nad innymi?  Walczylem z tym, bo zawsze sie czulem lepszy.  Potem mialem kilka spięć z bliskimi, ze sie wywyzszam, ze nimi jakby pomiatam. Staralem sir to zmienic, nie pokazywac ze czuje sie lepszy od innych. Teraz z nimi walcze, bo skoro chcą byc mi rowni to chce ich do roboty i myslenia pogonic. Gdzies na YT w podkascie, mowili ze warto nauczyc sie ukrywac takie rzeczy, bo niestety innych nie zmienimy. Mozemy siebie zmienic ale ludzie jak byli hoojowi tak dalej bedą ale dodatkowo znienawidzą.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Marc_man napisał(a):

 

A to nie jest tak, ze pojawia sie poczucie wyższosci nad innymi?  Walczylem z tym, bo zawsze sie czulem lepszy.  Potem mialem kilka spięć z bliskimi, ze sie wywyzszam, ze nimi jakby pomiatam. Staralem sir to zmienic, nie pokazywac ze czuje sie lepszy od innych. Teraz z nimi walcze, bo skoro chcą byc mi rowni to chce ich do roboty i myslenia pogonic. Gdzies na YT w podkascie, mowili ze warto nauczyc sie ukrywac takie rzeczy, bo niestety innych nie zmienimy. Mozemy siebie zmienic ale ludzie jak byli hoojowi tak dalej bedą ale dodatkowo znienawidzą.

 

Mam poczucie wyższości, ale dopóki nie zostanę sprowokowany to tego nie okazuje, no ale jak ktoś sra wyżej niż dupę ma, a wszystko malutkim huyem podszyte to od razu jest sprowadzony na ziemię. Najsilniejsi nie muszą nic udowadniać , tylko słabi chcą pokazać pozorną siłę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, DEPERS napisał(a):

Mam poczucie wyższości, ale dopóki nie zostanę sprowokowany to tego nie okazuje, no ale jak ktoś sra wyżej niż dupę ma, a wszystko malutkim huyem podszyte to od razu jest sprowadzony na ziemię. Najsilniejsi nie muszą nic udowadniać , tylko słabi chcą pokazać pozorną siłę

 

Ja sie bardzo szybko irytuje i odpalam emocje. Ciekawe ze jednak dla zdrowia psych. nalezy uruchomic zaufanie do innych, nawet jesli nie zaslugują na nie. Przetestowalem to na ludziach i lepiej mi sie pracuje i ogolnie przebywa z ludzmi ktorym daje kolejny kredyt zaufania, mimo ze logicznie wiem ze i tak mnie zawiodą. Ech..jeszcze nie spotkalem czlowieka takiego jak ja albo lepszego. Ciekawe czy to jest możliwe spotkac innego podobnego ? Tacy pewnie chcą kumplowac sie z ludzmi lepszymi od siebie. Zostaje tylko przypadkowa znajomosc i akceptacja swojego polożenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Marc_man napisał(a):

 

Ja sie bardzo szybko irytuje i odpalam emocje. Ciekawe ze jednak dla zdrowia psych. nalezy uruchomic zaufanie do innych, nawet jesli nie zaslugują na nie. Przetestowalem to na ludziach i lepiej mi sie pracuje i ogolnie przebywa z ludzmi ktorym daje kolejny kredyt zaufania, mimo ze logicznie wiem ze i tak mnie zawiodą. Ech..jeszcze nie spotkalem czlowieka takiego jak ja albo lepszego. Ciekawe czy to jest możliwe spotkac innego podobnego ? Tacy pewnie chcą kumplowac sie z ludzmi lepszymi od siebie. Zostaje tylko przypadkowa znajomosc i akceptacja swojego polożenia.

Mam kolegę co myśli podobnie z tym, że ma wyyebane na innych i nie jest duszą towarzystwa i nie szuka znajomych, ja zresztą też, bo wszystko mam:) a, że jest depresja to dużą rolę odgrywają u mnie geny, od strony matki wszyscy nerwicowcy, padaczkowcy, są i nawet schizofrenie, więc i ja się fajerwerków po sobie nie spodziewam. Nauczyłem się innego światopoglądu i mi z nim dobrze bo jest podparty na konkretnym fundamencie czerpanym z życia i jego wniosków

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, DEPERS napisał(a):

Nie czytałem lektur i nie chodziłem zbytnio do szkoły, nie potrzebne mi też było towarzystwo, więc wyhodowałem sobie endemiczny charakter i nie zamierzam zmieniać oprogramowania:) 

No patrz ja w czasie przyswajania wiedzy bylem pilny i nawet biblie lubilem czytac. Teraz po latach, przez ta cała nikomu nie potrzebną wiedze, mam za swoje, dostaje po lbie za swoje katolickie przekonania. Gdybym wiedzial ze to zrobi ze mnie frayerra to pewnie bym wyszedl na dwor i podrwał kolezanki.

W kazdym razie na mnie błedy sie skonczyly, swoje dzieci trzymam z daleka od religii i innych bredni. No a nauka mają sobie ćwiczyć pamięć i zdolnosc kojarzenia. Jednak to rodzice mają głowna sprawczosc nad dziećmi. Szkoda jest miec dzieci i je olewac. My mamy w ręku narzędzie by stworzyc drugiego Roberta Lewandowskiego albo przyszlego menela.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×