Skocz do zawartości
Nerwica.com

Odstawianie leków i objawy abstynencyjne.Wątek zbiorczy


małpeczka

Rekomendowane odpowiedzi

Vica a ile brałaś benzo? I jakie?

Ja mam zespół odstawienny po paroksetynie i w porównaniu do schodzenia kiedyś z 5 miesiecznej kuracji clonozepamem teraz to są męki ponad miarę, a wtedy lekka przeprawa.

 

woowoo
i jak Twoje samopoczucie? Zespół odstawienny dalej się utrzymuje, czy może jest jakaś poprawa? Ja też właśnie schodzę z paroksetyny. Aktualnie przyjmuję 5 mg i samopoczucie jest delikatnie mówiąc fatalne. Najgorzej jest rano. Uczucie napięcia, osłabienie (jak przy grypie), delikatne zawroty głowy, uczucie przechodzenia prądu, niepokój, czasami biegunka, zmniejszenie apetytu. Trwa to do południa. Potem jest trochę lepiej. I wieczory to już mega poprawa nastroju. Ale te poranki dobijają mnie, zaczynam ryczeć i mam ochotę sięgnąć po większą dawkę, żeby tylko się nie męczyć. Walczę sama ze sobą, bo obiecałam sobie, że udowodnie sama sobie, że potrafię bez tego żyć (pomimo 10 lat leczenia) :zonk:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vica a ile brałaś benzo? I jakie?

Ja mam zespół odstawienny po paroksetynie i w porównaniu do schodzenia kiedyś z 5 miesiecznej kuracji clonozepamem teraz to są męki ponad miarę, a wtedy lekka przeprawa.

 

woowoo
i jak Twoje samopoczucie? Zespół odstawienny dalej się utrzymuje, czy może jest jakaś poprawa? Ja też właśnie schodzę z paroksetyny. Aktualnie przyjmuję 5 mg i samopoczucie jest delikatnie mówiąc fatalne. Najgorzej jest rano. Uczucie napięcia, osłabienie (jak przy grypie), delikatne zawroty głowy, uczucie przechodzenia prądu, niepokój, czasami biegunka, zmniejszenie apetytu. Trwa to do południa. Potem jest trochę lepiej. I wieczory to już mega poprawa nastroju. Ale te poranki dobijają mnie, zaczynam ryczeć i mam ochotę sięgnąć po większą dawkę, żeby tylko się nie męczyć. Walczę sama ze sobą, bo obiecałam sobie, że udowodnie sama sobie, że potrafię bez tego żyć (pomimo 10 lat leczenia) :zonk:

 

A jaką dawkę miałaś? 20 mg.? Ja w tym tygodniu biorę połowę, czyli 10 mg. Wkrótcezacznie się ćwiartka, czyli 5 mg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam 20 i wolno schodziłam- po 5 mg na miesiac- czulam się dobrze schodząć objawy odstawienne pojawiły się nagle po 2,5 miesiaca. Nagle i boleśnie. Ponowne wejście na lek nie usunęło objawów. Jeszcze o SSRI ciemnej stronie będzie głośno, bo zagranica już ośrodki odwykowe od nich powstają. Ja się o tym dowiedziałam za późno i syndrom odstawienny trwa jjuż 6 miesiecy.

 

Jedno co mogę Wam poradzić to schodzić po 10% co 5 tyg lub mniej i wtedy się uda.

poszukajcie surviving antidepresants- tam jest opisane jak schodzić, jakie cyrki są z tymi lekami. Szczególnie z wenlą i paro, ale i esci czesto jest przedmiotem poważnych problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, witam wszystkich serdecznie ;)

Dobrze by bylo podtrzymac ten watek, bo moim zdaniem odstawianie SSRI jest ogolnie lekcewazone, nawez przez lekarzy. Ja z wlasnego doswiadczenia i z doswiadczenia innych, wiem jakie skutki moze miec zbyt szybkie odstawienie preparatu. Stan zdrowia psychicznego jest o wiele gorszy podczas zbyt szybkiego odstawienia, niz gdy zaczelismy brac leki. Tak bylo przynajmniej u mnie.

Tak jak juz Woowoo napisala, znam ja osobiscie i wiem jak cierpi, 10% od dawki wyjsciowej, to jest zalecana redukcja na wszystkich swiatowych forach. Zalecana oczywiscie przez osoby dotkniete tym problemem, bo lekarz opowie zupelnie cos innego. Teksy lekarzy typu: prosze brac pol tabletki, czyli 10mg przez 2 tygodnie, a potem 5mg przez kolejne 2 tygodnie i juz jestesmy na zero :cry: , nie naleza do rzadkosci i narazaja pacjemnta na niesamowite cierpienie. Oczywiscie nie chce uogolniac, bo sa osoby, ktore zejscie z SSRI znosza bez komplikacji.

 

Teksas nie spiesz sie za bardzo, daj sobie czas z ta 10tka ;)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teksas ja obecnie biorę 5 mg - od 3 tygodni. Zaczynałam od 20 mg. Taką dawkę brałam przez rok i brałabym pewnie dalej, gdyby nie to, że w przyszłości planuje zajść w ciążę i chcę się pozbyć tego świństwa z krwi. Najpierw lekarka kazała zejść na 15 mg przez tydzień, potem brałam 10 mg - też miało być przez tydzień, ale bidulka przestraszyła się moimi objawami (przechodzenie prądów przez ciało itp) i kazała brać przez miesiąc taką dawkę. Teraz od 3 tyg jestem na 5 mg i powiem szczerze nie wiem co jest złudzeniem a co rzeczywistością :-| Naczytałam się na innych forach (na tym z resztą też), że ciężko jest odróżnić zespół odstawienny od nawrotu choroby - tym bardziej, że leczę się od 10 lat i mam wrażenie, że moje ciało nie potrafi już bez tego świństwa funkcjonować :why: Wcześniej była Asentra, Zotrall (był cudowny, ale ozesek poczuła się za dobrze i sobie sama go odstawiła :-| ), Fevarin (najgorsze gówno jakie brałam, przy tym dopiero były jazdy), Escitil (mam wrażenie, że nie pomagał) i teraz Xetanor.

 

woowoo i Don Corleone jakie macie objawy zespołu odstawiennego? I ile już u Was trwają? Czytałam, że objawy powinny się utrzymywać do 3 tyg, ale z tego co widzę, nie wiele ma to wspólnego z rzeczywistością :blabla:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ozesek ja obecnie nie mam symptomow odstawiennych, bo biore moja normalna dawke 20mg. Wielokrotnie juz zmniejszalem, nawet raz do zera. Te 3 tygodnie o ktorach piszesz, to sie moze zgadza, jesli schodzisz bardzo powoli np 2,5mg. Wtedy po okolo 3 tygodniach objawy sie normalizuja, trzeba ta dawke utrzmac jeszcze przez 2-3 tygodnie i dalej zmniejszyac o 2,5mg. Jesli schodzisz brutalnie, to jest mowa wtedy o 3 miesiacach. Tak bylo u mnie jak zszedlem od razu na zero. Sa i osoby u ktorych ciagnie sie to jeszcze dluzej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc Coyot, mozna wiedziec co sklonilo cie do odstawienia paro, skoro bylo calkiem niezle ?

Także wspominam ten okres dobrze i czułem się normalnie, dobrze i nie gadałem w kółko o nerwicy, nie czytałem o tym po prostu olałem to. A teraz znów się chyba zaczyna nerwica.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po jakim czasie zaczela dzialac na ciebie? bo tez zaczalem brac i jak dzialala? coyot

 

Poczułem poprawę po ok 1 miesiącu. Generalnie pózniej przespałem zaburzenie i nic z nim nie robiłem - zamiast pójść na psychoterapię to olałem to bo dobrze się czułem.

 

Wiesz no super na mnie zadziałała, miałem tak po prostu tak zdrowo rozsądkowo pewne rzeczy w dupie. Ja generalnie nerwicę tak jak widzę miałem od zawsze i powiem Ci, że odżyłem bardzo. Pamiętam, że całe życie miałem ból głowy, aż nagle po wkręceniu się paroksetyny ból głowy odszedł w zapomnienie.

 

Także wspominam ten okres dobrze i czułem się normalnie, dobrze i nie gadałem w kółko o nerwicy, nie czytałem o tym po prostu olałem to. A teraz znów się chyba zaczyna nerwica.

 

Niestety tak to właśnie wygląda Coyot, znam to z autopsji. Olewa się sprawę jak objawy ustępują. Nie powiem, że paroksetyna działała na mnie tak jak mój ukochany Zotrall :smile: ale dawała radę. Ataki były, ale dużo słabsze i kilka głębszych wdechów wystarczało aby poszły w zapomnienie. A teraz masakra. Te 5 mg to tak jakbym nic nie brała :uklon: Dzisiaj miałam wizytę u kosmetyczki. Już wróciłam, ale to co przeszłam telepie mną do teraz. Mogę szczerze z ręką na sercu powiedzieć: "Tak. Moje ataki osiągnęły najwyższy szczyt. Ten, którego się obawiałam". I to kochani nie są już objawy odstawienne, to moja NERWICA. Mam ochotę jej powiedzieć to co kiedyś na fejsie przeszytałam: "Dawno żeśmy się nie widziały. Kawka, herbatka, czy może od razu pół litra?" :D Staram się myśleć pozytywnie. Ba, nawet zauważyłam, że ja inaczej nie potrafię. Na razie zostaje na dawce 5 mg. Ale tak samo jak ty Coyot daje sobie czas do końca roku. Jak nie opanuje tego sama, to nie ma sensu się męczyć :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam !

 

Jestem miesiąc po odstawieniu Zoloftu. Brałam dawkę 25 mg, potem ćwiartkę (około 2 tygodni). Odstawiłam nagle, bo było multum objawów. Od trzech dni mam lekkie drżenie w ciele i ból w okolicy żołądkowa- sercowej. Dzisiaj od popołudnia tętno 47-55 przy ciśnieniu 155/130-90/78. Nie wiem co mam robić? Skąd ta brachykardia?

 

Pozdrawiam

Monika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coyot wiem, że to tylko gadanie, bo sama tak postrzegam "dobre rady" innych ludzi, mając nerwicę. Ale miej świadomość, że rozumiem co przeżywasz i uważam, że jeśli chodzi o myśli samobójcze, to nie powinieneś się obawiać. Dopóki to są tylko myśli, nic złego ci nie grozi ;) To normalne, sporo teraz przeżywasz, boisz się czy twój organizm podoła odstawianiu leku. Sporo tego, więc w głowie również masz jeden wielki bałagan. Ja też tak mam, choć myśli samobójczych się nie obawiam, bo wiem, że po prostu mimo zmęczenia i lęku, nie byłabym zdolna do czegoś takiego. Kiedyś brałam jeden lek, który na samym początku wywoływał (nie tylko u mnie, inni też tak mieli) myśli samookaleczenia. Trafiłam wtedy na artykuł, w którym ktoś wypowiadał się, że na takie myśli pomaga mu szybkie odwracanie myśli i powtarzanie jakiś dziwnych słów (jakichkolwiek, on np. powtarzał słowo "kupa", pamiętam to do dzisiaj :mrgreen: ). Wtedy wydało mi się to nienormalne, ale po kilku razach zauważyła, że faktycznie, choć sposób głupi, szybko i efektownie odwraca moją uwagę od nieprzyjemnych myśli. Spróbuj może również tego, nie daje ci 100% gwarancji, ale w naszym przypadku trzeba próbować wszystkiego. I pamiętaj, że to tylko myśli i masz do nich prawo, to nerwica czy depresja to takie france, które naprawdę potrafią zmęczyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Brałem przez niecałe 2 lata Parogen (20mg). Przez 3 miesiące zgodnie z zaleceniamy psychiatry zacząłem zmniejszać dawkę. Mija już 14 dni od nie brania leku. Ogólnie nie było źle, lekkie prądy po głowie i tyle. Jednak dopiero od 12 dnia (wyszedłem biegać, wróciłem to myślałem, że nie wyjdę z psem bo byłem tak bez siły :x) nie brania czuje się fatalnie, tak jak przed leczenie, wyostrzony bodziec na lęki, wewnętrzny strach, osłabienie organizmu. Czy to normalne? Czytałem, że z różnym natężeniem występują te objawy odstawienia do 3 tygodni, chociaż nie ma na to reguły? Tyle dobrego, że do końca września mam wolnę, więc mam nadzieję, że do tego czasu będzie git :D. Najgorzej jak się nakręcam, że znów coś mi jest, chociaż wiem skad pojawiła się u mnie nerwica (obawy przed śmiercią, wmawianie sobie chorób) Teraz wiem, że jestem zdrowy w 99% więc odganiam te myśli, ale mimo wszystko człowiek myśli czy to nie nawrót, chociaż wiem co mi jest :D czy to po prostu efekt odstawienia :D Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Brałem przez niecałe 2 lata Parogen (20mg). Przez 3 miesiące zgodnie z zaleceniamy psychiatry zacząłem zmniejszać dawkę. Mija już 14 dni od nie brania leku. Ogólnie nie było źle, lekkie prądy po głowie i tyle. Jednak dopiero od 12 dnia (wyszedłem biegać, wróciłem to myślałem, że nie wyjdę z psem bo byłem tak bez siły :x) nie brania czuje się fatalnie, tak jak przed leczenie, wyostrzony bodziec na lęki, wewnętrzny strach, osłabienie organizmu. Czy to normalne? Czytałem, że z różnym natężeniem występują te objawy odstawienia do 3 tygodni, chociaż nie ma na to reguły? Tyle dobrego, że do końca września mam wolnę, więc mam nadzieję, że do tego czasu będzie git :D. Najgorzej jak się nakręcam, że znów coś mi jest, chociaż wiem skad pojawiła się u mnie nerwica (obawy przed śmiercią, wmawianie sobie chorób) Teraz wiem, że jestem zdrowy w 99% więc odganiam te myśli, ale mimo wszystko człowiek myśli czy to nie nawrót, chociaż wiem co mi jest :D czy to po prostu efekt odstawienia :D Pozdrawiam

 

Hej Icer0 :papa: według mnie to o czym piszesz jest zupełnie normalne. Ja jestem teraz na niższej dawce Paroksetyny (z 20 mg na 5 mg) i dzieją się ze mną podobne rzeczy. Trwa to już chyba z miesiąc, może dłużej, już nawet nie liczę :mrgreen: ja też czytałam, że objawy odstawienne utrzymują się do 3 tygodni, ale myślę, że to tylko teoria (w praktyce wszystko zależy od człowieka i jego organizmu). Trudno też jest odróżnić objawy zespołu odstawiennego od nawrotu choroby, a jak wiadomo nerwicy nie tak łatwo się pozbyć (ja leczę się już 10 lat) różne leki brałam, różne objawy przerabiałam i chyba nadszedł czas, żeby powiedzieć dość i powalczyć trochę samemu (bez chemii). Musimy się z tym liczyć, że lęki i inne nieprzyjemne objawy jeszcze będą pewnie nie raz nas męczyć. Ale według mnie najlepszy lek na nerwice jest w Nas samych, potrzeba tylko trochę samozaparcia, silnej woli i wiary, że przyjdą dni kiedy zapomnimy o tym przez co musieliśmy przejść :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Brałem przez niecałe 2 lata Parogen (20mg). Przez 3 miesiące zgodnie z zaleceniamy psychiatry zacząłem zmniejszać dawkę. Mija już 14 dni od nie brania leku. Ogólnie nie było źle, lekkie prądy po głowie i tyle. Jednak dopiero od 12 dnia (wyszedłem biegać, wróciłem to myślałem, że nie wyjdę z psem bo byłem tak bez siły :x) nie brania czuje się fatalnie, tak jak przed leczenie, wyostrzony bodziec na lęki, wewnętrzny strach, osłabienie organizmu. Czy to normalne? Czytałem, że z różnym natężeniem występują te objawy odstawienia do 3 tygodni, chociaż nie ma na to reguły? Tyle dobrego, że do końca września mam wolnę, więc mam nadzieję, że do tego czasu będzie git :D. Najgorzej jak się nakręcam, że znów coś mi jest, chociaż wiem skad pojawiła się u mnie nerwica (obawy przed śmiercią, wmawianie sobie chorób) Teraz wiem, że jestem zdrowy w 99% więc odganiam te myśli, ale mimo wszystko człowiek myśli czy to nie nawrót, chociaż wiem co mi jest :D czy to po prostu efekt odstawienia :D Pozdrawiam

 

Hej Icer0 :papa: według mnie to o czym piszesz jest zupełnie normalne. Ja jestem teraz na niższej dawce Paroksetyny (z 20 mg na 5 mg) i dzieją się ze mną podobne rzeczy. Trwa to już chyba z miesiąc, może dłużej, już nawet nie liczę :mrgreen: ja też czytałam, że objawy odstawienne utrzymują się do 3 tygodni, ale myślę, że to tylko teoria (w praktyce wszystko zależy od człowieka i jego organizmu). Trudno też jest odróżnić objawy zespołu odstawiennego od nawrotu choroby, a jak wiadomo nerwicy nie tak łatwo się pozbyć (ja leczę się już 10 lat) różne leki brałam, różne objawy przerabiałam i chyba nadszedł czas, żeby powiedzieć dość i powalczyć trochę samemu (bez chemii). Musimy się z tym liczyć, że lęki i inne nieprzyjemne objawy jeszcze będą pewnie nie raz nas męczyć. Ale według mnie najlepszy lek na nerwice jest w Nas samych, potrzeba tylko trochę samozaparcia, silnej woli i wiary, że przyjdą dni kiedy zapomnimy o tym przez co musieliśmy przejść :great:

Dzięki za odpowiedź! Właśnie tak zdziwiłem się, że dopiero po 2 tygodniach mnie tak ścieło i czułem się jak na poczatku choroby (choć pewnie organizm trochę czasu potrzebuję aby wszystko z siebie wyrzucić tak jak piszesz), no ale mam taki okres, że siedzę w domu więc nie ma co narzekać :D U mnie długa historia, zapewne jak Twoja, ale ja sobie wkręcałem róznego typu choroby, i tak cały czas się badałem aż w końcu myślałem, że świra dostane :P Ale w końcu doszedłem o co chodzi, jednak bez leków bym nie dał rady jak patrzeć na tamten okres :D Niecałe dwa lata brałem leki, juz po pół roku było ok jednak psychiatra mówił, żeby trochę to pobrać :P. No i sam fakt, że jestem przebadany pod kazdym względem na kolejne 10 lat i jestem zdrowy - wszystko siedzi w głowie, więc teraz tylko zejść z tego :D Powoli do przodu :)

Od wczorajszego posta już jest lekka poprawa choć dalej lekkie zawroty głowy, osłabienie, i już minimalne brain zappsy, to od lutego -20 kg więc tylko czekam aż minie osłabienie i wyjdę biegać! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc Icer0, mam dokladnie to samo co ty, hipochondira na calego :lol: Z ta roznica, ze biore paro juz ponad 13 lat, bo zawsze jak zmniejszam dawke, lub raz jak calkiem odstawilem paro, hipochondria wraca w calej okazalosci. Teraz planuje ponownie zmniejszac dawke, tym razem z pomoca psychoterapii. Samo branie paroksetyny nie leczy jednak natretnych mysli, tylko je deaktywuje.

Dobrze, ze sie przebadales na wszystkie choroby :mrgreen: , napewnoo pomoze ci to rozwiac watpliwosci, ktore moga sie pojawic po odstwaiwniu paro.

Zycze ci powodzenia, i napisz tu cos czasami, czy ci sie udalo zyc normalnie bez tego narkotyku ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze piszesz Don Corleone - to faktycznie jest narkotyk. Ale nie tylko paroksetyna, ale te wszystkie leki psychotropowe. Są dni, że jest wszystko ok (aż dziw bierze), są takie, że mam lęki ale daje radę, ale są i takie kiedy mam taką jazdę, taki atak paniki i nie wiem skąd to się wzięło. Wątpię, że to ciągle działanie leku (objawy odstawienne). Według mnie to nawrót nerwicy. Mam wrażenie, że tak się od tego uzależniłam, że to działa jak przyzwyczajenie. Wystarczyłoby, żeby dali mi placebo i dobrze wmówili, że to nowy genialny psychotrop i już będę się czuła lepiej. No masakra :uklon:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znowu potrzebuję waszego wsparcia :cry: Jak wiecie od ponad dwóch miesięcy jestem na 5 mg paroksetyny i domyślacie się pewnie co przeżywam. Od zawsze miałam problemy z życie zawodowym, bo nerwicę mam od 16 roku życia. W szkole jakoś dawałam radę, ze studiów prawie zrezygnowałam, ale po nacisku rodziców dałam radę i udało się skończyć i studia magisterskie i podyplomowe, ale jeśli o prace chodzi, no nie mogę się przełamać. Myślę nawet, że w chwili obecnej jest to mój największy problem i jeden z czynników, który wywołuje ataki. Przez pół roku byłam na zwolnieniu (znowu, to już kolejne, każda nowa praca prędzej czy później się tak kończy). Moja lekarka nawet poradziła mi, żebym pomyślała własnym biznesie, bo po wielu latach leczenia i po tym co ode mnie słyszała - stwierdziła, że należę do osób, które nie nadają się do pracy na etacie, pod czyimś kierownictwem. Nie znoszę, kiedy szef jest cholerykiem, który non stop patrzy mi na ręce jakbym dosłownie wszystko miała zrobić źle. Przez tyle lat tylko raz trafił mi się kierownik idealny z prawdziwego zdarzenia, który przejmował się samopoczuciem swoich pracowników i zawsze można było liczyć na dobre słowo z jednego strony. Cała reszta to delikatnie mówiąc wredne podłe gbury. Mam wrażenie, że mieli ze sobą więcej problemów, niż my wszyscy tu wzięci :evil: Czuję, że wpadłam w błędne koło. Wszyscy wymagają ode mnie podjęcia nowej pracy (zwłaszcza teściowa, nawet dzisiaj mi powiedziała, że powinnam podjąć pracę). Dodam, że nie żyje na jej koszt, mam oszczędności i zasiłek. Pracę też chcę podjąć, ale na swoich warunkach, tak żeby moja nerwica na tym nie ucierpiała i żeby moja "kariera" nie skończyła się kolejnym zwolnieniem. Skończyłam podyplomówkę z BHP, ale żebym mogła być samodzielnym BHP-owcem muszę mieć roczny staż jako inspektor ds. BHP. I taki mam właśnie plan, podjąć pracę w tym właśnie kierunku, a po roku otworzyć własną firmę BHP. Od zawsze marzyłam o swojej firmie. Mój tato też całe życie pracuje na swoim, dlatego rodzina twierdzi, że wrodziłam się w tatusia. Być może, ale nerwica też nie ułatwia mi pracy U KOGOŚ. No ale teściowa nie rozumie, że nie od razu Rzym zbudowano, że CV złożone, ale na rozpatrzenie poczekać trzeba. Dzisiaj stwierdziła "idź do pracy byle gdzie", a ja mam ochotę się prędzej powiesić, niż iść do pracy byle gdzie. Chyba wrócę do rodzinnego domu, tam przynajmniej nikt się mnie czepia :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już 19 dzień bez leków i osłabienie minęło o którym pisałem wyżej :P Jeszcze tylko lekkie brain zappsy, tylko jak ruszam wzrokiem co jakiś czas, trochę to irytuję, ale z tego co wyczytałem na angielskich forach można brać suplement omega 3, podobno pomaga na brain zappsy, a skoro to suplement diety to chyba jutro kupię w aptece :D Może przy okazji jakiś magnez czy coś :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja odstawiłam benzo w jeden dzień. Bromazepam brałam przez rok , ostatnie 4 miesiące dzień w dzień po 9-12 mg na dobę. Nie polecam nikomu takiej odstawki z dnia na dzień. Powykręcało mnie w każdą stronę, głowę miałam wygiętą do tyłu, mięśnie jakby sparaliżowane, zaniku wzroku, tętno ponad 200, napad paniki trwał cały czas i to taki jakiego nigdy wcześniej nie miałam!Oczywiście trafiłam do szpitala. Uważajcie na to bezno bo mi nikt nie powiedział że tak się może stać a ulotki zazwyczaj wyrzucam do kosza więc sama sobie jestem winna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×