Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dorota_c

Nerwica natręctw u współlokatora

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

Od stycznia tego roku mieszkam z przyjacielem, który wg mnie cierpi na nerwicę natręctw. Po moich wielokrotnych prośbach zdecydował się on na konsultację telefoniczną z psychologiem. Jego nerwica dotyczy obsesji na punkcie czystości i sprzątania. Jego zachowania zdecydowanie negatywnie odbijają się na moim samopoczuciu, nie  jestem w stanie dłużej mieszkać razem z nim, jednak postanowiliśmy poczekać do końca umowy najmu mieszkania. Po konsultacji z psychologiem mój współlokator powiedział że psycholog stwierdził że jego problem jest niewielki i powinien jedynie próbować się odprężyć. Jednak przyznał mi że nie wyjaśnił dokładnie swojego problemu psychologowi. Główne sytuacje które denerwują mnie podczas wspólnego mieszkania to zdecydowany sprzeciw na zapraszanie do mieszkania kogokolwiek z zewnątrz, że względu na obawę przed brudem, kurzem itp. Oprócz tego czuję duże ograniczenie z jego strony w jakichkolwiek wykonywanych przez mnie czynnościach codziennych np. muszę wykłócać się z nim o to żeby nie zasłaniał okien w pokoju w którym ja mieszkam. Ze względu na to że często przebywa w kuchni i też często w niej sprząta mam duże ograniczenie dostępu do niej, tutaj znowu muszę wykłócać się o to że mam równe prawo do korzystania z kuchni. Nie przebywa on w ogóle w swoim pokoju w ciągu dnia, jedynie na noc, chyba ze względu na to że jego pokój nie powinien być narażony na jakikolwiek brud czy kurz. Wg niego nie powinnam też w żadnym wypadku zmieniać ubrań w innym pokoju niż łazienka (łącznie z założeniem na siebie bluzy), ze względu na unoszący się w powietrzu kurz. Również w każdym momencie stara się kontrolować to co robię bo na pewno robię coś niezgodnego z jego zasadami więc gdy tylko usłyszy że się poruszam musi sprawdzić co w danej chwili robię. Takich przykładów mogłoby być zdecydowanie więcej. 

Rozumiem że wynika to z jego choroby a nie złych zamiarów jednak nie jestem w stanie żyć w takim ograniczeniu. 

Proszę radę co powinnam zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nerwica natręctw wymaga terapii, a Twój współlokator nawet jej na dobre nie rozpoczął. Problem nie zniknie sam z siebie, z dnia na dzień. Na przykład ja potrzebowałam dwóch lat terapii.

Do kiedy obowiązuje umowa najmu? Jesteś w stanie żyć tak jeszcze tygodniami, miesiącami? Może warto wypowiedzieć umowę najmu?

Wyobrażam sobie, jaka jesteś sfrustrowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Mieszkam z nim już 8 miesięcy, umowa kończy nam się w grudniu więc mam nadzieję że dam radę. 

Jego zachowanie jest bardzo męczące, jednak jest też w stanie za to przeprosić i twierdzi że zdaje sobie sprawę z tego że mam rację, choć czasem muszę na nim wymuszać jakiekolwiek ustępstwa.

 

Ocd.girl87 a czy możesz powiedzieć na czym polegała Twoja terapia? Czy to były tylko wizyty u psychologa czy też brałaś jakieś leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychologowi trzeba powiedzieć o wszystkim. To tak jak idziesz do ortopedy ze złamaną nogą, to nie mówisz, że się tylko uderzyłeś i to nic takiego. Poza tym psycholog nie za bardzo może pomóc, tu by się przydał psychiatra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli rozumiem że powinnam dać sobie spokój jeśli nie zdecyduje się na terapię? Cały czas zapewnia mnie że postara się zmienić ale już sama widzę że to się nie uda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam podobnie. Z tym że to ja mam nerwice natrectw. Sprzatałam, myłam, prałam.

Były strefy "czyste" i "brudne"

Było coraz gorzej.

Dopóki nie wpadłam w psychoze i wylądowałam w psychiatryku.

Twój współlokator powinien podjąć sie leczenia psychiatrycznego.

A Ty sie wyprowadź. Nie dasz rady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Dorota_c napisał:

Ocd.girl87 a czy możesz powiedzieć na czym polegała Twoja terapia? Czy to były tylko wizyty u psychologa czy też brałaś jakieś leki?

Nie, ja nie brałam żadnych leków, a było ze mną naprawdę źle. Terapia polegała na tym, że wraz z psychologiem szukałam przyczyn mojego zachowania, uczyłam się kwestionować mylne przekonania, które zmuszały mnie do natrętnych czynności. Taki przykład (w ogromnym uproszczeniu): wielokrotnie powtarzałam czynność mycia rąk, bo wydawało mi się, że ciągle robię to źle. Musiałam na nowo uwierzyć, że potrafię wykonać tę banalną czynność, jaką jest mycie rąk. Oraz szerzej: uwierzyć w siebie, nabrać pewności siebie.

Pierwszy rok terapii nie przyniósł żadnej poprawy. Ale byłam zawzięta i walczyłam dalej. Po zakończeniu terapii jestem już innym człowiekiem.

Dla Twojego zdrowia psychicznego lepiej jest się wyprowadzić... No chyba że współlokator jest tak naprawdę Twoim mężem :D wtedy niby "na dobre i na złe"... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.09.2021 o 11:19, Dorota_c napisał:

Cześć,

Od stycznia tego roku mieszkam z przyjacielem, który wg mnie cierpi na nerwicę natręctw. Po moich wielokrotnych prośbach zdecydował się on na konsultację telefoniczną z psychologiem. Jego nerwica dotyczy obsesji na punkcie czystości i sprzątania. Jego zachowania zdecydowanie negatywnie odbijają się na moim samopoczuciu, nie  jestem w stanie dłużej mieszkać razem z nim, jednak postanowiliśmy poczekać do końca umowy najmu mieszkania. Po konsultacji z psychologiem mój współlokator powiedział że psycholog stwierdził że jego problem jest niewielki i powinien jedynie próbować się odprężyć. Jednak przyznał mi że nie wyjaśnił dokładnie swojego problemu psychologowi. Główne sytuacje które denerwują mnie podczas wspólnego mieszkania to zdecydowany sprzeciw na zapraszanie do mieszkania kogokolwiek z zewnątrz, że względu na obawę przed brudem, kurzem itp. Oprócz tego czuję duże ograniczenie z jego strony w jakichkolwiek wykonywanych przez mnie czynnościach codziennych np. muszę wykłócać się z nim o to żeby nie zasłaniał okien w pokoju w którym ja mieszkam. Ze względu na to że często przebywa w kuchni i też często w niej sprząta mam duże ograniczenie dostępu do niej, tutaj znowu muszę wykłócać się o to że mam równe prawo do korzystania z kuchni. Nie przebywa on w ogóle w swoim pokoju w ciągu dnia, jedynie na noc, chyba ze względu na to że jego pokój nie powinien być narażony na jakikolwiek brud czy kurz. Wg niego nie powinnam też w żadnym wypadku zmieniać ubrań w innym pokoju niż łazienka (łącznie z założeniem na siebie bluzy), ze względu na unoszący się w powietrzu kurz. Również w każdym momencie stara się kontrolować to co robię bo na pewno robię coś niezgodnego z jego zasadami więc gdy tylko usłyszy że się poruszam musi sprawdzić co w danej chwili robię. Takich przykładów mogłoby być zdecydowanie więcej. 

Rozumiem że wynika to z jego choroby a nie złych zamiarów jednak nie jestem w stanie żyć w takim ograniczeniu. 

Proszę radę co powinnam zrobić.

Straszie współczuję. Znam osobiście przypadek dziewczyny, która mieszkała z inną dziewczyną, która znosiła jakieś puste pudła, torby, opakowania i zawalała tym cały korytarz (część wspólną). To była jedna rzecz, nie tak uciążliwa, bo potrafiła wymyślać różne rzeczy szkodliwe dla mojej znajomej. Właściciel miał wyjebane, bo płaciła mu na czas, a mieszkanie miało dużo usterek, więc się nie wtrącał...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe, czemu odczuwa przymus sprzątania. Lęk przed zarazkami (chorobą i śmiercią?).
Usuwając wszystkie zarazki tak naprawdę sobie szkodzi. Człowiek musi mieć jakąś styczność z zarazkami, aby budować odporność. Niech spojrzy na dzieci. Ciągle brudne, pełzają pod podłodze, podnoszą byle co z ziemi i wkładają do ust. Zwykle nic im nie jest. Znam przypadek dziewczyny, która została nakarmiona babką z piasku (przez inne dziecko) i po 30 latach nadal żyje. (Oczywiście nie popieram takich zabaw ;))
Inny przykład: kilka lat pracowałam zdalnie, rzadko wychodziłam z domu (względnie sterylnego). Jak już wyszłam "do ludzi" moja odporność była zerowa: przez pierwsze pół roku co miesiąc chorowałam.
Może te argumenty jakoś Ci pomogą w rozmowach ze współlokatorem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety już próbowałam rozsądnie wytłumaczyć mu że nic mu się nie stanie jeśli w mieszkaniu są jakieś bakterie, także wspominałam o tym że bez styczności z jakimikolwiek bakteriami nie nabędzie odporności. Niestety żadne logiczne argumenty nie działają. W nałóg sprzątania wpadł chyba przez swoją mamę która również przesadnie sprząta. Jest mi go szkoda bo rozumiem że może to być choroba i nie zależy to od niego, a też przyjaźnimy się więc nie chcę całkowicie ucinać kontaktu, ale jednak dalsze z nim mieszkanie jest dla mnie niemożliwe, bo w dużym stopniu ogranicza moje działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zmusisz drugiej osoby do zmiany, jeżeli ta osoba sama nie chce podjąć działania w celu zmiany. A tutaj sytuacja wygląda tak, jakby mu w gruncie rzeczy było dobrze z tym,  co jest. 


Według mnie poczekaj do końca umowy najmu i zmień miejsce zamieszkania (najlepiej zacznij szukać nowego miejsca już teraz, aby już mieć gotowe). Jeżeli jest Twoim przyjacielem, to możesz mieć z nim zawsze nadal kontakt. Aczkolwiek w tej sytuacji najlepszą opcja wydaje się po prostu szukanie miejsca, w którym będziesz mogła się dobrze poczuć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś zrobił mi wielką awanturę o jakąś głupotę. Gdy jest wkurzony zachowuje się agresywnie. Nie jestem w stanie się od niego odciąć bo nie daje mi wyjść z mieszkania ani zamknąć się w pokoju. Zadnymi argumentami nie jestem w stanie go uspokoić. Po jakimś czasie przychodzi do mnie i przeprasza ale nadal wszystko musi być po jego myśli. Czasami przeszkadza mi to w pracy ponieważ pracuje z domu. Więc jeśli nie ustąpie to nasze kłótnie trwają tak długo że nie mogę normalnie pracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.09.2021 o 17:09, Dorota_c napisał:

Dziś zrobił mi wielką awanturę o jakąś głupotę. Gdy jest wkurzony zachowuje się agresywnie. Nie jestem w stanie się od niego odciąć bo nie daje mi wyjść z mieszkania ani zamknąć się w pokoju. Zadnymi argumentami nie jestem w stanie go uspokoić. Po jakimś czasie przychodzi do mnie i przeprasza ale nadal wszystko musi być po jego myśli. Czasami przeszkadza mi to w pracy ponieważ pracuje z domu. Więc jeśli nie ustąpie to nasze kłótnie trwają tak długo że nie mogę normalnie pracować.

Zdecydowanie do psychiatryka z nim. Nie jestem lekarzem i nie chce się mądrować, ale to też może podchodzić pod psychoze. Albo objawy kompulsyjno-obsesyjne czyli nerwica. Nie wiem, w każdym razie do lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×