Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Nibynikt

Rodzice mnie nie chcą i nie mogę nic powiedzieć

Rekomendowane odpowiedzi

Hej pisze, ponieważ rodzice mnie nie chcą i nie wolno mi powiedzieć żadnego zdania, bo zaraz krzyk i w ogóle i z racji przez to ostatnio dużo zmieniło sie w mojej psychice i całej mnie.

Prawnego dnia bylo tak , że zauważyłam że z specjalnych klatek zginęły mi króliki (trzymam króliki bo uwielbiam je) zaczęłam szukać ich bo myślałam ze uciekły a to sie okazało ze moja kochana matka je sb przestawiła bo raz im dała jeść bo mnie w domu nie bylo i teraz myśli ze to juz są jej . Ona jest nie przetłumaczona i umie wszystko załatwić krzykiem a z tatą nie pogadam bo on trzyma stronę matki. Są non stop wyzwiska, nie moge nic powiedzieć bo zaraz matka krzyczy wyzywa grozi ze mi wszystko pozabiera. Ona by najchetniej chciała żeby mnie nie bylo

 

 

Ja juz powoli nie wytrzymuje. Co mam z tym zrobić?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy czy jesteś pełnoletnia i gotowa się wyprowadzić, albo przenieść się np do dziadków na jakiś czas, może oni by pomogli tobie.

Z jednymi da się dogadać rozmową a inni jak beton. 

 

17 minut temu, Nibynikt napisał:

rodzice mnie nie chcą i nie wolno mi powiedzieć żadnego zdania, bo zaraz krzyk i w ogóle i z racji przez to ostatnio dużo zmieniło sie w mojej psychice i całej mnie.

 Bardzo ogólnie, jak to żadnego zdania? Co ich denerwuje, co się zmieniło w tobie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety jeszcze zostało mi 3 lata do wyprowadzki bo jakbym była pełnoletnia to już bym się wyprowadziła.

Żadnego zdania ja mówię ze coś nie chce to oni biora ja mówię ze gdzieś chce pojechać to do dupy jak powiedziałam ze chce jechać do cioci na wakacje to matka powiedziała ze nie pojadę bo mnie nie chcą

A zmieniło się to że nie umiem z na nich patrzeć rozmawiać a nawet się uśmiechac przy nich i jeszcze dodam ze krytykują mnie z każdej strony że mam grube uda ze chodzę w ubraniach nie takich co im się podobają 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbuj wyjechać, wychodź z kimś na miasto, czy do koleżanek, zwyczajnie wywiń się z domu kiedy możesz. 

Mniej będziesz przebywać w tym, mniej słuchać, a oni może przez to rozgarną że się oddalasz nie bez powodu, a to co robią teraz nie działa i powoduje wzmocnione napięcie. 

Jak nic nie przynosi efektów, spróbuj ignorować ich uwagi, żyć jakby obok, nie wchodzić nie potrzebnie w kłótnie  i nie dać się stłamsić.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
3 godziny temu, Fidelio napisał:

Próbuj wyjechać, wychodź z kimś na miasto, czy do koleżanek, zwyczajnie wywiń się z domu kiedy możesz. 

Mniej będziesz przebywać w tym, mniej słuchać, a oni może przez to rozgarną że się oddalasz nie bez powodu, a to co robią teraz nie działa i powoduje wzmocnione napięcie. 

Jak nic nie przynosi efektów, spróbuj ignorować ich uwagi, żyć jakby obok, nie wchodzić nie potrzebnie w kłótnie  i nie dać się stłamsić.

 

Wyjście na dłużej z domu mam tylko raz w tygodniu w niedzielę jak jade do chłopaka bo jak gdzieś jade to mowie tylko zaraz wróć 

 

Wiec nie mam sie jak wyrwać na dłużej a chciałam juz nawet wymyśliłam że jak tylko skończę 18 lat urywam z nimi kontakt i udaje że ich nie znam to będzie moje najlepsze i najbardziej skuteczne rozwiązanie ale do 18 mam jeszcze 3 lata i nie wiem jak to wytrzymam

Edytowane przez Nibynikt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konstruktywna rada - fajnie jakbyście ogarnęli psychoterapię rodzinną, nauczyli się rozmawiać, wymieniać opinie i żyć razem. Skoro Cię urodzili i postanowili wychować, to biorą odpowiedzialność również za Twój dobrostan psychiczny. Wiem, że takie rzeczy to bajka, piszę co w takiej sytuacji by było najbardziej zdrowe. Praca nad relacjami. Pomocy możesz też szukać u pedagoga szkolnego, jeśli to zaangażowana osoba, bedzie wiedziała co zrobić.

 

Niekonstruktywna rada - tak jak pisze @Fidelio, najlepiej schodzić im z oczu. Ja całe liceum, w oczekiwaniu na pelnoletność, spędzałam w empiku w centrum handlowym. Czytałam książki, wracałam jakoś o 18. Jak nie masz gdzie się bujać, bo mieszkasz w małym mieście, to możesz popołudniami siedzieć w bibliotece szkolnej lub miejskiej - o ile lubisz czytać. A jak nie lubisz czytać, to sobie kup nintendo i graj po lekcjach :P 

 

Tylko, że ja po latach bardzo żałuję, że nie mogę odbudować relacji z matką. Miałam ku temu okazję, ale wtedy byłam w stanie złości na nią. Teraz jest za późno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Aurora88 napisał:

Konstruktywna rada - fajnie jakbyście ogarnęli psychoterapię rodzinną, nauczyli się rozmawiać, wymieniać opinie i żyć razem. Skoro Cię urodzili i postanowili wychować, to biorą odpowiedzialność również za Twój dobrostan psychiczny. Wiem, że takie rzeczy to bajka, piszę co w takiej sytuacji by było najbardziej zdrowe. Praca nad relacjami. Pomocy możesz też szukać u pedagoga szkolnego, jeśli to zaangażowana osoba, bedzie wiedziała co zrobić.

 

Niekonstruktywna rada - tak jak pisze @Fidelio, najlepiej schodzić im z oczu. Ja całe liceum, w oczekiwaniu na pelnoletność, spędzałam w empiku w centrum handlowym. Czytałam książki, wracałam jakoś o 18. Jak nie masz gdzie się bujać, bo mieszkasz w małym mieście, to możesz popołudniami siedzieć w bibliotece szkolnej lub miejskiej - o ile lubisz czytać. A jak nie lubisz czytać, to sobie kup nintendo i graj po lekcjach :P 

 

Tylko, że ja po latach bardzo żałuję, że nie mogę odbudować relacji z matką. Miałam ku temu okazję, ale wtedy byłam w stanie złości na nią. Teraz jest za późno.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwielbiam czytać ale niestety moja biblioteka szkolna jak i publiczna jest zamykana o 16 same lekcje kończę o 15:30 więc bym długo nie wypoczela od nich

 

 

Tak siedziałam i myślałam ze bd sie zaszywać z słuchawkami w pokoju i będę udawać ze mnie nie ma, może to przynajmniej uspokoi moje nerwy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej na jakieś zajęcia pozaszkolne się zapisać czy treningi, żeby nie siedzieć przy nich długo. Na takie coś wyrażą zgodę? Zawsze się tak do Ciebie źle odnosi matka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Blendzior napisał:

Najlepiej na jakieś zajęcia pozaszkolne się zapisać czy treningi, żeby nie siedzieć przy nich długo. Na takie coś wyrażą zgodę? Zawsze się tak do Ciebie źle odnosi matka?

Chodzę na siatkówkę ale to tylko raz w tygodniu  

 Od jakis dwóch miesięcy wcześniej bylo tak ze miała na mnie wywalone i nawet sie nie odzywała zbytnio a od dwóch miesięcy to dzień w dzień sie drze o byle co.  I tez od miesiąca zaczęła gadać że ze mnie nic nie będzie i że jak teraz sie nie nauczę życia to później skończę jak menel pod mostem albo prostytutka w burdelu

 

 

Edytowane przez Nibynikt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biedna jesteś, mam nadzieję że jakoś dajesz radę to wytrzymać :( Najgorzej, jak nie ma oparcia w tych, którzy powinni się nami zaopiekować...

Absolutnie nie wierz w te głupoty, które Ci matka wygaduje. Jest zła i się na Tobie wyżywa. 

Skoro nie masz za dużo opcji, to pamiętaj, żeby dbać o swoje zdrowie psychiczne. Ty jesteś najważniejsza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętaj dziewczyno że zostało Ci trzy lata !  dasz rade, uwierz w siebie.. przemęczysz się z tymi tyranami a później będziesz wolna do końca swojego życia, znajdziesz pracę czy wyjedziesz za granicę i będziesz szczęśliwa - pamiętaj o tym w najgorszych swoich momentach życia, nigdy o tym nie zapominaj i cały czas sobie to powtarzaj, odliczaj dni do swojej wolności. I nigdy nie zrób pod wpływem stresu i przemęczenia jakiejś głupoty typu próba targnięcia się na własne życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieciństwo to najgorszy okres w życiu. Ale nie wolno się poddawać, bo później jest już lepiej, jak się jest dorosłym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchaj, dasz sobie radę, wierzę w Ciebie - ja sama przeżyłam coś podobnego, rodzice mnie nie chcieli i nie chcieli nawet zrozumieć. Nie licz na cokolwiek od nich - po prostu planuj swoją przyszłość, zbieraj pieniądze i jak tylko nadarzy się okazja, uciekaj na swoje.

Poza tym skoro masz chłopaka, to on też powinien Cię wspierać i moglibyście później np. zamieszkać razem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest jeszcze możliwość nauki w szkole z internatem. Tylko trzeba wziąć odpowiedzialność za siebie. 500+ jest, więc brak kasy nie jest problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja powiem, że oczywiście rozumiem koleżankę, bo sam nie pochodzę z dobrego i normalnego domu rodzinnego i mam nieudolnych rodziców, przez których cierpiałem. Jak mieszkałem z ojcem i matką, to też były różne sytuacje w domu, były jakieś wyzwiska, krzyki, bo tam nie było normalnej atmosfery, a też przyczyniał się do tego: alkohol, który był wypijany przez ojca i matkę.

 

No ale o tym dłużej by mówić.

 

Ja nie miałem jeszcze 18 lat, jak wyjechałem z domu, od ojca i matki i przyjechałem do ciotki, do tych okolic, gdzie mieszkam do teraz.

Wprawdzie teraz, od ponad 10 lat mieszkam samotnie i sam, w małym mieście, ale kiedyś, przez ponad 5 lat mieszkałem u dalszej rodziny, w domu z działką, w innej miejscowości.

 

Mój ojciec i matka się nie interesują moim życiem, ale to nawet dobrze, bo mnie też to nie interesuje.

Nie chce, żeby mnie tutaj kiedykolwiek odwiedzali, a ( a i tak nigdy mnie nie odwiedzili ) i ja nie utrzymuje z nimi już żadnego kontaktu i nawet nie znam ich aktualnego adresu.

Bo teraz mieszkają w innym miejscu, w innej miejscowości i tyle wiem.

Nie dali mi "startu życiowego", nie dali nic pozytywnego i aj sam, w młodym wieku musiałem sobie radzić, a oni się nie przejmowali moimi problemami.

 

Rodzic, to powinna być najbliższa osoba dla własnego dziecka, nawet, jak już jest się dorosłym.

Często tak nie jest, bo ludzie pochodzą z różnych domów, od różnych rodziców.

A nikt sobie nie wybiera ojca i matki.

 

W niektórych przypadkach dzieje się tak, że młodzi ludzie, nie znajdując w domach rodzinnych: wsparcia potrzebnego, więzi, normalnej rozmowy, uciekają z takich domów i nie wiadomo, gdzie przebywają poza domem.

To są też zaginięcia młodych ludzi, połączone z ucieczką. W dzisiejszych czasach, to się nasila i jest tego więcej.

To wszystko przez nieodpowiedzialnych rodziców i przez różne problemy, rodzinne.

 

To są smutne sprawy.

Edytowane przez exodus!
przywrócono domyślny rozmiar czcionki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.07.2019 o 22:37, Nibynikt napisał:

Chodzę na siatkówkę ale to tylko raz w tygodniu  

 Od jakis dwóch miesięcy wcześniej bylo tak ze miała na mnie wywalone i nawet sie nie odzywała zbytnio a od dwóch miesięcy to dzień w dzień sie drze o byle co.  I tez od miesiąca zaczęła gadać że ze mnie nic nie będzie i że jak teraz sie nie nauczę życia to później skończę jak menel pod mostem albo prostytutka w burdelu

 

 

Moze zglos sie do psychologa szkolnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.08.2019 o 21:56, Neurotica_Lostica napisał:

Słuchaj, dasz sobie radę, wierzę w Ciebie - ja sama przeżyłam coś podobnego, rodzice mnie nie chcieli i nie chcieli nawet zrozumieć. Nie licz na cokolwiek od nich - po prostu planuj swoją przyszłość, zbieraj pieniądze i jak tylko nadarzy się okazja, uciekaj na swoje.

Poza tym skoro masz chłopaka, to on też powinien Cię wspierać i moglibyście później np. zamieszkać razem.

Kiedy tak jest opcja zamieszkania razem ale dopiero jak skończę 18 lat bo narazie nie możemy zamieszkać razem wiec sie muszę męczyć z"" rodzicami""

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×