Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam nerwice natrectw. Nie jest to jakoś bardzo silne i na co dzień daje sobie radę. Kiedyś brałem leki, teraz już nie, jakoś funkcjonuje. 

Mam pytanie o konkretną sytuację i prośbę o pomoc w tej konkretnej sprawie. Moja obecna obsesja jest trochę związana z liczbami. Jestem osobą religijna i generalnie jakoś tak staram się unikać liczb 3 (liczba boska) i 6 (kojarzona z szatanem).

 

Osobie postronnej moje może się wydać głupie, bo i mnie samego ta obsesja śmieszy. Otóż dotyczy to mruganie oczami. Zdarzyło mi się wczoraj zamrugac, więc zrobiłem to kilka razy, seriami, tak, by uniknąć zawsze liczby mrugniec 3 i 6. Zrobiłem 5 takich serii jak dotąd, tyle że w ostatniej było 5 mrugniec. Teraz mam wątpliwość czy jakoś przypadkiem jednak nie zrobilo się 6 (zła liczba). Trudno mi powtórzyć serię mrugniec, bo wyjdzie 6 serii, a więc też źle. Żeby uniknąć liczb 3 i 6, musiałbym zatem zrobić jeszcze kilka dobrych takich serii, by mieć spokój.

 

Wolalbym jednak tego uniknąć, bo znowu mi wyjdzie jakiś "błąd" i tak będę bez końca. Niepokoi mnie jednak, że ostatnia seria być może skończyła się na 6 mrugnięciach (choć raczej 5). Niepewność potęguje też fakt, że takie mrugnięcia są teoretycznie "łatwo dostępne", bo mogę je w każdej chwili zrobić i się uspokoić. 

 

Jak mi radzicie, w jaki sposób mogę doraźnie tego uniknąć? Niedługo wyjeżdżam z mojego miasta na jakiś czas, nie mam za bardzo możliwości lekarza itp., z pewnych względów też nie chce. Szukam rozwiązania doraznego, jam walczyć z takimi chwilowymi obsesjamk, kompulsjami. Jak poradzić sobie z myślą, że być może zrobiłem 6 powtórzeń, a przecież łatwo mogę to zmienić "wymrugujac się" choćby zaraz do właściwej liczby. W moim wypadku musiałbym jednak wykonać, jak pisałem wyżej, więcej serii. 

 

Proszę o radę, jak radzić sobie w sytuacji codziennej, jak teraz z takimi natrectwami. Dziękuję z góry. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ignoruj natręctwa a one znikną. Co sie stanie jeśli mrugając wypadnie liczba 666? Nic sie nie stanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, to jasne. Problemem jest tylko łatwość zmienienia takiego stanu. Bo jeśli np. Będę mieć natrectwo będąc zagranicą, że np. Stół w pokoju hotelowym jest brudny, to jak wyjadę, ono automatycznie zniknie, bo nie będę w stanie go spełnić. A zamrugac zawsze mogę i jak wyjdzie 666, zawsze mogę domrugac parę razy, a najlepiej 35, by wyszło 701 (z nawiązką na margines błędu w mruganiu:)) 

 

Samego mnie to śmieszy, jak pisze, ale problemem jest tutaj ta łatwość i dostępność "rozwiązania" problemu. Jak radzić sobie z tym? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, giroditalia napisał:

Ignoruj natręctwa a one znikną. Co sie stanie jeśli mrugając wypadnie liczba 666? Nic sie nie stanie.

Skąd wiesz że nic się nie stanie ? Potrafisz przewidzieć przyszłość ?

Natrętne myśli, a zwłaszcza próby ich ignorowania, powodują jeszcze większe napięcie, lęk, zaburzenia uwagi, koncentracji. Jeśli myśli  pojawią w się w ważnych momentach, mogą być niebezpieczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Żadna liczba nie jest zła. Wszystkie są potrzebne, żebyśmy mogli prawidłowo liczyć, a więc opanowywać rozumem świat. Matematyka jest obrazem genialnego umysłu Boga, który ją stworzył, a także stworzył umysł ludzki tak, aby się nią mógł posługiwać.

Pomijanie szóstki uniemożliwiłoby działania matematyczne , numerowanie i liczenie czegokolwiek. Bóg nie pominął szóstego dnia, tylko stworzył wtedy człowieka, najdoskonalsze ze stworzeń.

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również miałam obsesję na punkcie liczb. Ja musiałam powtarzać niemalże każdą czynność „magiczną” ilość razy, szczególnie 4 i 7 razy. Teraz mnie to śmieszy, bo mam to już za sobą, ale wtedy to był koszmar. Wiele razy byłam w takiej sytuacji jak ta, którą opisujesz. Nie byłam pewna ile razy wykonałam konkretną czynność i popadałem w obłęd ciągle zastanawiając się czy powinnam to jeszcze powtórzyć czy nie powinnam, by nie zaburzyć ładu. Jednak w głębi serca wcale nie chciałam tego powtarzać, a to, że ucieczka w kolejne wykonanie rytuału było tak łatwo dostępna doprowadzało mnie do szału. Miałam tylko dwie opcje: ulec chorobie albo z nią walczyć. Przez wiele lat ulegałam swoim rytuałom, więc stwierdziłam, że to zły wybór, skoro to mnie doprowadziło do takiego stanu. Postanowiłam, że będę z tym walczyć i wtedy zaczęło się piekło. To nieprawda, że wystarczy ignorować natręctwa, wtedy one się nasilają. U mnie skończyło się to próbą samobójczą na początku tego roku, ale teraz już z tego wyszłam 🙂 jakbyś chciał pogadać to pisz 🙂 trzymam za Ciebie kciuki 👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Paulinaski napisał:

 To nieprawda, że wystarczy ignorować natręctwa, wtedy one się nasilają. U mnie skończyło się to próbą samobójczą na początku tego roku

Na początku swojego leczenia miałem tak silne lekarstwa, że nie miałem siły wstać i umyć się pomimo natręctw dotyczących higieny. Matka mnie myła co 4 dni, a ja tylko leżałem, spałem, trochę jadłem (w łóżku). Ta sytuacja była dla mnie nieznośna, pomimo zamulenia lekami nadal czułem potrzebę wykonywania natrętnych czynności a czułem się jak sparaliżowany. Cały czas brudny, śmierdzący. Postanowiłem odstawić lek. Nabrałem sił i zdecydowałem się na samobójstwo. Nie udało się oczywiście. Od tamtego czasu boję się utraty kontroli. Czyli na pewno odpadają silne leki, alkohol czy narkotyki - nigdy ich nie wezmę. Na kolejną próbę samobójczą też się nie zdecyduję, boję się że zrobię coś nie tak i zostanę rośliną i powtórzy się koszmar sprzed lat (czyli silne leki i łóżko). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli ten problem jest u ciebie ciągły i o nim pamiętasz,.. To dobrze :D

Bo możesz po prostu.. Znaleźć sobie nowy problem, nw, skupić się na tym czy masz dobrze ułożone rzeczy na sobie, wyprasowane, umyte, dobrze ułożone włosy, cokolwiek co odwróci uwagę i zajmiesz się tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi trochę pomogła edukacja samej siebie, w moim przypadku była to książka Antoniego Kępińskiego „Psychopatologia nerwic”. Jak czytałam o tej całej chorobie, to uświadomiłam sobie, że to nie jest cześć mnie tylko choroby i wcale nie muszę tego robić, każde swoje zachowanie potrafiłam racjonalnie wytłumaczyć, ale nie wiem czy Tobie to pomoże. Jak mam być szczera to mi pomogły leki. Byłam w szpitalu i na początku dostawałam benzo i nie byłam w stanie egzystować, ciągle czułam się jak na ostrym haju, ale po kilku tygodniach to się unormowała, zmienili mi leki i teraz jest wszystko ok. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Samemu można sobie pomóc stosując podejście Schwartza (głównie w odniesieniu do obsesji):

 

Krok 1 – Zmień określenia 
Staraj się wypracować nawyk, by w chwilach przychodzenia obsesyjnych myśli powiedzieć np.: „Tak naprawdę, wcale nie sądzę, że moje ręce są brudne. Mam obsesję, że moje ręce są brudne.”

 

Krok 2 – Zmień myślenie o pochodzeniu
Uświadom sobie, że intensywność i natrętność myśli jest spowodowana przez zespół obsesyjno-kompulsyjny i prawdopodobnie jest to związane jedynie z brakiem równowagi biochemicznej w mózgu. Powiedz sobie: „To nie ja – to moja nerwica”, aby ciągle przypominać sobie, że myśli związane z nerwicą natręctw nie mają znaczenia, ale są jedynie fałszywymi wiadomościami z mózgu.

 

Krok 3 – Skup się na czymś innym
Postaraj się skupić swoją uwagę na czymś innym, na początek przynajmniej na kilka minut. Spróbuj zachować się inaczej, niż podpowiada Ci przymus. Powiedz sobie: „Mam teraz objaw nerwicy natręctw. Muszę się przełamać i zachować się inaczej.”

 

Krok 4 – Przewartościuj
Nie wartościuj myśli powodowanych nerwicą natręctw jako ważne. Nie mają one znaczenia same w sobie. Powiedz sobie: „To tylko moja obsesja. To nie ma znaczenia. To tylko mój mózg. Nie ma potrzeby zwracać na to uwagi.” Pamiętaj, że mimo że nie możesz odrzucić myśli, nie musisz też zwracać na nie uwagi. Możesz nauczyć się przechodzić do następnego zachowania.

 

Więcej można znaleźć tutaj: (...)

 

Z nerwicą natręctw trudno się walczy bo trzeba niejako przełamywać swoje "naturalne" odruchy, ale jest to jak najbardziej możliwe.

 

pozdrawiam z najlepszymi życzeniami

Natalia

Edytowane przez Heledore
usunięto link

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×