Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Jolandi

Zwariowałam. Czy to już koniec?

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam

całe życie zmagam się z jakimiś zaburzeniami. Jednak nie było nigdy tak źle. 

Ostatni rok pracowałam non stop. Ta praca bardzo źle niestety wpłynęła na moją psychikę, dużo ludzi, stresu, wszystko szybko, straszna presja. Spowodowało to jeszcze większe paranoje ale pracowałam dalej, myślałam może wezmę urlop, wyjadę gdzies, stanę na nogi. 

Zwolnilam się jednak chciałam zmienić coś w swoim zyciu co oczywiście nie wyszło. Okazało się że mimo wszystko ta praca tylko pomagała zapomnieć o tym w jakim stanie jestem.

Mialam taka motywocje myślałam że zawojuje świat, wydawalam pieniądze, nie odczuwalam z tego żadnej przyjemności  - oczywiste. Ale miałam. Dużo energii. Teraz od kiedy nie pracuje a jest to kilka miesięcy, to jest tragedia. Miałam odpocząć a czuje się rozwalona psychicznie, jeszcze bardziej. Proste rzeczy wydają się niemożliwe. 

Zapytacie czy byłam u psychiatry. Tak byłam. Dał mi beznadziejny lek który tylko pogorszył mój stan. Trittico o ile się nie myślę. Brałam go kilka tyg i musiałam przestać bo nie dało się żyć. Coraz gorsze natretne myśli których dawno nie miałam. Do tego poglebil się mój stan. Przestałam się odzywać, gapilam się w ścianę, matka ma mi za złe że tak się zachowuje (!) że nie rozmawiam z nią i ona wtedy krzyczy i wyzywa się na mnie co tylko ten stan pogarsza. Każdy krzyk podowuje u mnie strach, napięcie. Boję się. Ma mi zła źle że nie rozmawiam z nią a nie chce mi się już naprawdę z nikim gadać. O czym mam gadać jak to jest bez sensu. Pieprzenie że słoneczko zaszło albo ptaszki cwierkaja. Nie mam siły na Nic. Nie gadam z ludźmi, odcinam się od znajomych. Odpisuje jedynie na wiadomości na messengerze żeby już całkiem się nie obrazili ale kiedy mi się chce. Dzień spędzam zazwyczaj na czytaniu książek albo głupot, wieczorem oglądam byle film. Zjem coś to mam okropne wyrzuty sumienia. Czasami czuje ogromną nienawiść do siebie i tnę ręce albo się drapie. Mam dziwne paranoje, wymyślam różne zagrożenia, straszne rzeczy które mogą się przydarzyć i rośnie mój lęk.

Siłownia kiedyś była moja pasja, teraz już tam nawet nie chodzę. Spiewalam, grałam w zespołach teraz czasem coś zaspieaam z zalosci I smutku.

Ostatnio glodzilam się 20 dni, żeby schudnąć trochę i tak byłam nie zadowolona  bo czuje sę okropna i gruba. Brzydze się swojego ciała i unikam luster. Nie mogę na siebie patrząc. Dodam że miałam kiedyś bulimie. Teraz znowu mam w planie zacząć się odchudzać od nowa..

 

Najgorsze jest to że czuję presję że strony rodziców. Wiem z jednej strony ze musze wrócić do pracy a z drugiej wiem że będzie to okropne i pogorszy mój stan. Czuję się nie zdolna nie warta niczego jedynie zeechnac. Mogę ktoś lepszy by mnie zastąpił. Rodzice nie rozumieją, twierdza pewnie że jestem gnoj i len, żeby wziąść się do roboty bo się nic nie chce. Już nie raz to slyszalam. Tylko jak wracałam z pracy to było wg nich super.

Jedyne o czym marzę to śmierć, zniknąć, Na zawsze rozplynac się. 

Nie wiem czy psychiatria jest w stanie pomóc. Juz nic chyba :(( codziennie tylko się zastanawiam kiedy przyjdzie ten dzień kiedy zniknie na dobre. 

Edytowane przez Jolandi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PS zapomniałam dodać. Na co liczę? Dlaczego się nie zabiłam? Nie wiem szczerze. Nienawidzę się uzalac nad sobą. Ale od kiedy nic nie pomaga, nie mam przyjaciół którzy by mnie wysłuchali (mam tylko przyjaciół na imprezy..) nie mam. Naprawdę komu tego powiedzieć.

Nigdy nie podjęłam próby samobójczej natomiast zauważyłam że np chodząc po mieście nie uważam juz na samochody, ruch drogowy.. Tak jak by działo się to automatycznie. Szukałam w życiu niebezpiecznych sytuacji. Nie będę opisywać jakich, ale takich w których może się coś złego stać, narazić życie. Robiłam dużo badań że względu na złe samopoczucie i miałam szczerze nadzieję na jakąś chorobę śmiertelna. Wiem że to chore. Ale wolałabym jeśli istniała by taka możliwość oddać życie komuś kto żyć chce. Szkoda że nie mamy takiej możliwości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Jolandi napisał:

Zapytacie czy byłam u psychiatry. Tak byłam. Dał mi beznadziejny lek który tylko pogorszył mój stan. Trittico o ile się nie myślę. Brałam go kilka tyg i musiałam przestać bo nie dało się żyć.

(...)

Nie wiem czy psychiatria jest w stanie pomóc. Juz nic chyba :(( 

Przerobiłam czterech psychiatrów i pięciu terapeutów zanim znalazłam "komplet", który jest w stanie mi pomóc. Wiem, że może Ci się wydawać, że nikt i nic nie pomoże - ale właśnie, to tak naprawdę wydawanie. I na moim przykładzie widać, że czasem trzeba cierpliwie szukać odpowiednich ludzi. Nawet kiedy nie ma się siły. Warto. A do psychiatry - dodaj psychoterapeutę. Trzymam kciuki za Ciebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jolandi koniecznie zgłoś się do lekarza psychiatry. Oczywiście, że jest Ci w stanie pomóc, tylko musisz sobie dać szansę i zgłosić się po pomoc. Wiesz, z tymi lekami jest tak, że one potrzebują trochę czasu, żeby dobrać odpowiednią dawkę i żeby w ogóle się "rozkręcić".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem co czujesz,  jedyną rzeczą jaką daje mi motywację jest nadzieja (nadzieja ponoć umiera ostatnia), że kiedyś w przyszłości będzie dobrze, że czeka mnie jeszcze wiele chwil, jestem jeszcze młody głupotą byłoby gdybym sie poddał i skończył ze swoim żywotem. Na początek staraj się robić to co lubisz, spędzać jakoś w miarę produktywnie i przyjemnie czas, nie przejmuj się zdaniem innych (to bardzo ważne, nie dobieraj sobie do głowy co mówią inni ludzie), ale wizyta u psychiatry jest nieunikniona, bo nie dasz sama sobie rady (przerabiam to od pół roku, w sumie ostatnio jest tylko gorzej). Życzę ci jak najlepiej, nie łam się chociaż jest to czasami cholernie trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi. 

Będę się musiała wybrać do psychiatry znowu. Boję się tych leków które może mi dać. 

Jak jak się budzę strasznie źle się czuję że nie chce mi się z łóżka zwlec. Najlepiej cały dzień bym leżała. A dopiero co myśleć o czymś innym.. Matka przychodzi i drze się, przeklina. Nie chcę mi się nic robić nie mam żadnej motywacji, po co jak i tak wszyscy umrzemy? Takie mam właśnie wyjaśnienie do każdej myśli na temat robienia czegokolwiek czy też pytania co dalej. Wszystko wydaje się bezsensowne. Widzę wszechobecna pustkę we wszystkim, w każdym i w sobie. Czuję jak bym nie istniała. A moje imię nie było nawet moim. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj

 

kiedys tez czulam sie tak jak ty.

nie pomogl mi jeden lek, drugi tez...dopiero trzeci,parogen ,pomogl.

czasem niestety trzeba kilka lekow wyprobowac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.04.2019 o 20:50, Jolandi napisał:

Będę się musiała wybrać do psychiatry znowu. Boję się tych leków które może mi dać.

Nie bój się na zapas. Nie są wcale takie straszne. No i finalnie Ci pomogą, chociaż tak, jak napisała @shira123, dobranie ich może zająć trochę czasu. No i kilka tygodni na "rozkręcenie się". Trzymaj się mocno tam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.04.2019 o 15:19, Heledore napisał:

Nie bój się na zapas. Nie są wcale takie straszne. No i finalnie Ci pomogą, chociaż tak, jak napisała @shira123, dobranie ich może zająć trochę czasu. No i kilka tygodni na "rozkręcenie się". Trzymaj się mocno tam.

Będę musiała iść jeszcze raz a le chyba do innego lekarza. 

Najgorsza jest rodzina która tylko ten stan pogarsza. Matka choleryczka, która nie potrafi mówić tylko krzyczeć dzisiaj myślałam że mi serce wyskoczy od tego darcia mordy.  Czuję się okropnie bo ciągle mi dokuczaja. A czemu taka jesteś a to a tamto jesteś idiotka debilka może w jakiejś sekcie 

Dlaczego się tak zachowujesz, co zła jesteś, poje*ana, obrazona chodzisz czy nienawidzisz nas

Ona jest jakaś nienormalna, chora 

Jestes psychiczną czy co

Wariatka, plus ciągle ponizanie I krzyki, jak powiem że źle się czuję to mnie wysmiewaja I teksty - do roboty, ruszyć się trzeba robic, sprzątać gotowac

Masz już 25 lat co Ty robisz

Jezuu

Takie teksty wysluchuje codziennie i tylko mi się pogarsza. Dostaje jakichś ataków  autoagresji i nie mogę się powstrzymać żeby się nie pociąć albo zacząć nerwowo rozdrapywac cała rękę robiąc rany. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jolandi czemu do innego lekarza? I swoją drogą- zdecydowałaś się na wizytę?

Współczuję trudnej sytuacji w domu. Może czas pomyśleć nad usamodzielnieniem się? Bo widać, że ewidentnie atmosfera w domu Ci nie służy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.04.2019 o 22:01, Heledore napisał:

@Jolandi czemu do innego lekarza? I swoją drogą- zdecydowałaś się na wizytę?

Współczuję trudnej sytuacji w domu. Może czas pomyśleć nad usamodzielnieniem się? Bo widać, że ewidentnie atmosfera w domu Ci nie służy.

Dziękuję za odp

Nie mieszkam na stałe z rodzicami, byłam tylko w odwiedzinach, a mieszkając sama to i sytuacja w pracy potrafi mnie dobić, taka juz jestem ulomna emocjonalnie 

Szukam narazie lekarza ale ciężko mi się zdecydować 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×