Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Jolandi

Użytkownik
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. Jolandi

    Zwariowałam. Czy to już koniec?

    Będę musiała iść jeszcze raz a le chyba do innego lekarza. Najgorsza jest rodzina która tylko ten stan pogarsza. Matka choleryczka, która nie potrafi mówić tylko krzyczeć dzisiaj myślałam że mi serce wyskoczy od tego darcia mordy. Czuję się okropnie bo ciągle mi dokuczaja. A czemu taka jesteś a to a tamto jesteś idiotka debilka może w jakiejś sekcie Dlaczego się tak zachowujesz, co zła jesteś, poje*ana, obrazona chodzisz czy nienawidzisz nas Ona jest jakaś nienormalna, chora Jestes psychiczną czy co Wariatka, plus ciągle ponizanie I krzyki, jak powiem że źle się czuję to mnie wysmiewaja I teksty - do roboty, ruszyć się trzeba robic, sprzątać gotowac Masz już 25 lat co Ty robisz Jezuu Takie teksty wysluchuje codziennie i tylko mi się pogarsza. Dostaje jakichś ataków autoagresji i nie mogę się powstrzymać żeby się nie pociąć albo zacząć nerwowo rozdrapywac cała rękę robiąc rany.
  2. Jolandi

    Zwariowałam. Czy to już koniec?

    Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi. Będę się musiała wybrać do psychiatry znowu. Boję się tych leków które może mi dać. Jak jak się budzę strasznie źle się czuję że nie chce mi się z łóżka zwlec. Najlepiej cały dzień bym leżała. A dopiero co myśleć o czymś innym.. Matka przychodzi i drze się, przeklina. Nie chcę mi się nic robić nie mam żadnej motywacji, po co jak i tak wszyscy umrzemy? Takie mam właśnie wyjaśnienie do każdej myśli na temat robienia czegokolwiek czy też pytania co dalej. Wszystko wydaje się bezsensowne. Widzę wszechobecna pustkę we wszystkim, w każdym i w sobie. Czuję jak bym nie istniała. A moje imię nie było nawet moim.
  3. Jolandi

    Zwariowałam. Czy to już koniec?

    PS zapomniałam dodać. Na co liczę? Dlaczego się nie zabiłam? Nie wiem szczerze. Nienawidzę się uzalac nad sobą. Ale od kiedy nic nie pomaga, nie mam przyjaciół którzy by mnie wysłuchali (mam tylko przyjaciół na imprezy..) nie mam. Naprawdę komu tego powiedzieć. Nigdy nie podjęłam próby samobójczej natomiast zauważyłam że np chodząc po mieście nie uważam juz na samochody, ruch drogowy.. Tak jak by działo się to automatycznie. Szukałam w życiu niebezpiecznych sytuacji. Nie będę opisywać jakich, ale takich w których może się coś złego stać, narazić życie. Robiłam dużo badań że względu na złe samopoczucie i miałam szczerze nadzieję na jakąś chorobę śmiertelna. Wiem że to chore. Ale wolałabym jeśli istniała by taka możliwość oddać życie komuś kto żyć chce. Szkoda że nie mamy takiej możliwości.
  4. Witam całe życie zmagam się z jakimiś zaburzeniami. Jednak nie było nigdy tak źle. Ostatni rok pracowałam non stop. Ta praca bardzo źle niestety wpłynęła na moją psychikę, dużo ludzi, stresu, wszystko szybko, straszna presja. Spowodowało to jeszcze większe paranoje ale pracowałam dalej, myślałam może wezmę urlop, wyjadę gdzies, stanę na nogi. Zwolnilam się jednak chciałam zmienić coś w swoim zyciu co oczywiście nie wyszło. Okazało się że mimo wszystko ta praca tylko pomagała zapomnieć o tym w jakim stanie jestem. Mialam taka motywocje myślałam że zawojuje świat, wydawalam pieniądze, nie odczuwalam z tego żadnej przyjemności - oczywiste. Ale miałam. Dużo energii. Teraz od kiedy nie pracuje a jest to kilka miesięcy, to jest tragedia. Miałam odpocząć a czuje się rozwalona psychicznie, jeszcze bardziej. Proste rzeczy wydają się niemożliwe. Zapytacie czy byłam u psychiatry. Tak byłam. Dał mi beznadziejny lek który tylko pogorszył mój stan. Trittico o ile się nie myślę. Brałam go kilka tyg i musiałam przestać bo nie dało się żyć. Coraz gorsze natretne myśli których dawno nie miałam. Do tego poglebil się mój stan. Przestałam się odzywać, gapilam się w ścianę, matka ma mi za złe że tak się zachowuje (!) że nie rozmawiam z nią i ona wtedy krzyczy i wyzywa się na mnie co tylko ten stan pogarsza. Każdy krzyk podowuje u mnie strach, napięcie. Boję się. Ma mi zła źle że nie rozmawiam z nią a nie chce mi się już naprawdę z nikim gadać. O czym mam gadać jak to jest bez sensu. Pieprzenie że słoneczko zaszło albo ptaszki cwierkaja. Nie mam siły na Nic. Nie gadam z ludźmi, odcinam się od znajomych. Odpisuje jedynie na wiadomości na messengerze żeby już całkiem się nie obrazili ale kiedy mi się chce. Dzień spędzam zazwyczaj na czytaniu książek albo głupot, wieczorem oglądam byle film. Zjem coś to mam okropne wyrzuty sumienia. Czasami czuje ogromną nienawiść do siebie i tnę ręce albo się drapie. Mam dziwne paranoje, wymyślam różne zagrożenia, straszne rzeczy które mogą się przydarzyć i rośnie mój lęk. Siłownia kiedyś była moja pasja, teraz już tam nawet nie chodzę. Spiewalam, grałam w zespołach teraz czasem coś zaspieaam z zalosci I smutku. Ostatnio glodzilam się 20 dni, żeby schudnąć trochę i tak byłam nie zadowolona bo czuje sę okropna i gruba. Brzydze się swojego ciała i unikam luster. Nie mogę na siebie patrząc. Dodam że miałam kiedyś bulimie. Teraz znowu mam w planie zacząć się odchudzać od nowa.. Najgorsze jest to że czuję presję że strony rodziców. Wiem z jednej strony ze musze wrócić do pracy a z drugiej wiem że będzie to okropne i pogorszy mój stan. Czuję się nie zdolna nie warta niczego jedynie zeechnac. Mogę ktoś lepszy by mnie zastąpił. Rodzice nie rozumieją, twierdza pewnie że jestem gnoj i len, żeby wziąść się do roboty bo się nic nie chce. Już nie raz to slyszalam. Tylko jak wracałam z pracy to było wg nich super. Jedyne o czym marzę to śmierć, zniknąć, Na zawsze rozplynac się. Nie wiem czy psychiatria jest w stanie pomóc. Juz nic chyba :(( codziennie tylko się zastanawiam kiedy przyjdzie ten dzień kiedy zniknie na dobre.
×