Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
zeux31

strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 26 lat, od malucha trzymałem się z dala od ludzi, w pracy i szkole mobbing - od ponad roku siedzę w domu u rodziców i boję się wyjść nawet do sklepu. 10h przy komputerze, na szczęście coś zarabiam online. W urzędach i.in. miejscach gdzie urzędniczka, sekretarka załatwia sprawę przede mną -> nie potrafię spokojnie usiedzieć, od razu zaczynają się podejrzenia, jakaś zaniepokojenie sytuacją, druga strona z naprzeciwka to wyczuwa -> nie wiem czym się wtedy zająć, pocę się. Jak poradzić sobie w życiu... ?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Też miałem kiedyś podobne problemy, raczej już się z tym ogarnąłem, ale gdybym musiał jechać gdzieś w dalszą podróż to wciąż bym pewnie odczuwał dyskomfort.Musisz się zacząć stopniowo przełamywać i poszerzać tę swoją strefę komfortu.Na początek spróbuj się oswoić z wychodzeniem do sklepu, potem może jazda autobusem, wizyty w galeriach handlowych, pójście do kina, zjedzenie obiadu w knajpie.Staraj się znajdować sobie pretekst do wychodzenia z domu i np. kupowania czegoś w sklepie a nie zamawiania przez internet.Jak siedzisz ciągle w domu to dziczejesz.

Nie wiem jak się odżywiasz ani czy uprawiasz jakiś sport, ale powinieneś zrobić co możesz w aspekcie fizycznym np. :

-Nie pij zbyt dużo kawy, energetyków.Ogranicz słodycze.

-Siedzisz ciągle w domu, więc pewnie oglądasz porno i się masturbujesz do pikseli.Odstawienie lub znaczne ograniczenie tego gówna bardzo ci pomoże.

-Zacznij biegać, pomyśl też może nad jakąś siłownią.Bieganie zmniejszy stres a siłownia podniesie poziom testosteronu.

-Wysypiaj się.

Chodzi o to żeby działać po prostu pomimo strachu, lęku czy dyskomfortu.Potem ten strach z czasem powinien się znacznie zmniejszyć, albo zniknąć w ogóle...A jak zarabiasz online jeśli można spytać? Na programowaniu?

 

Edytowane przez Xonar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tak programowanie, jest to 1600 zł ale nie mam w ogóle ubezpieczenia, nic nie jest opłacane, bo to jest coś w stylu darowizna.

edit: w życiu próbowałem w 6 może różnych firmach - i nie mogę po prostu pracować z ludźmi, będzie znowu mobbing i uczucie jakbym rano szedł do piekła a nie pracy.

Edytowane przez zeux31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zeux31 - nie ma tragedii, zarabiasz z domu. Gorzej byłoby, gdybyś nic nie robił. A z le,kami można żyć, nawet jeśli nie dają się zminimalizować, czego ja jestem przykładem. Można brać tez leki ale ja akurat wole na trzeźwo, mimo bólu. Są też plusy takiego życia np. oszczędzanie pieniędzy, bo np. nie wejdziesz do marketu. Ja kupuję tylko to ,co musze w malym sklepiku. Pozdrawiam Cię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983

masz racje ale może chłopak chce zyc INACZEJ

nie wegetować w domu

autorze kiedyś miałam podobnie jak ty,mnie pomogla bardzo terapia,grupowa i indywidualna

zapytaj w najbliższym szpitalu psychiatrycznym o oddzial dzienny dla osob z nerwica/depresja

mnie bardzo pomogli

powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 

autorze kiedyś miałam podobnie jak ty,mnie pomogla bardzo terapia,grupowa i indywidualna

zapytaj w najbliższym szpitalu psychiatrycznym o oddzial dzienny dla osob z nerwica/depresja

 

Też jestem tego zdania. Mnie też terapia sporo pomogła jeśli chodzi o lęki.

Warto spróbować jeżeli nie jesteś zadowolony ze swojego obecnego funkcjonowania, a samo to że piszesz wskazuje na to że tak jest.

W takim stanie da się żyć oczywiście, ale moim zdaniem lepiej zawalczyć o lepszą jakość egzystowania na tym łez padole ;) 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Shira123 skoro nazywasz to wegetacja, to jak nazwiesz życie osób, które nie mogą wogóle pracować? 

Mi też terapia pomogła, ale do pewnego punktu.

Jak mówi moja psychiatra osoby z problemami psychicznymi, którym udaje sie pracowac mogą uważać to za ogromny sukces i mogą być z siebie dumne.

Nie można od siebie wymagać czegoś poza swoje możliwości. Chłopak nie ma już nastu lat, więc weź to tez pod uwagę ze w pewnym wieku mechanizmy obronne juz mogą być utrwalone.

Ale u każdego jest inaczej. Widocznie ja jestem byt zaburzona, wiec może jemu terapia pomoże całkowicie wyjsc z objawów, czego Tobie autorze życzę.

Edytowane przez ala1983

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Chciałbym więcej zarabiać, z takimi zarobkami nie ma szans nawet na wynajem mieszkania 20m2 no i mam takie otoczenie nie rozumne które za wszystko obwinia mnie -> młodszy brat nie podszedł raz do szkoły ? Burza że to moja wina, że biorą ze mnie przykład. Nie rozumują, nienawidzą - dlatego ich też nie lubię i chce się wydostać, ale nie wiem jak bo wiem jak będzie - piekło.

edit: bracia mnie nawet nie widują bo mój pokój jest daleko, daleko - siedzę tam całe dnie, bo ojca nienawidzę, jak matka jest to jeszcze pójdę (ale bez ojca, ba nawet bym go tak nie nazwał, dla mnie to obcy - oczekuje szacunku, a sam znienawidził od dzieciaka, zawsze twierdził że ktoś taki jak ja nie może być inteligentny - co z tego że mam wysoką inteligencję i robię rzeczy których on do usranej śmierci by nie zrobił. Jak widać wygląd to inteligencja i wszystko co najlepsze dla niego.)

Edytowane przez zeux31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala

ja idąc na terapii miałam 35 lat,

co prawda nie balam się wychodzić z domu/miałam tylko epizod/ ale wegetowałam u rodzicow i nie pracując.

teraz pracuje,studiuje, miaszkam sama, poznaje ludzi.

tak ze można-w każdym wieku.

 

a moja przyjaciolka potrafi 2 tyg.z domu nie wyjść-leki.teraz ma terapie i zaczela chodzic na angielski 2 x w tyg.

małymi kroczkami,uwazam ze da się w każdym wieku. oczywiście,kilkuletnia terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

autorze,a pokoj wynająć?

warunki w których miaszkasz sa toksyczne, rodzina ciagnie cie w dol.nie wiem czy mieszkasz w dużym miescie ale mysle ze dalbys rade wynająć pokoj i skromnie zyc za swoje pieniądze.

jesteś wartościowym człowiekiem,nie daj się rodzinie.

idz na terapie.powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shira123 zbyt różowo to widzisz, ale skoro trafiłaś na terapię dopiero w wieku 35 lat to zakładam, że życie tobie wcześniej aż tak nie uwieralo, czyli lekki przypadek.

Wynająć i iść na swoje... próbowałam latami.. w końcu się udało, praktycznie cudem. To nie jest takie proste jak się wydaje. Terapia na Fundusz trwa bardzo krótko, pytanie czy to wystarczy koledze? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ala1983 chyba właśnie ciężki przypadek. Moi rodzice całymi latami bronili się przed wysłaniem mnie do psychiatry/ psychologa. Teraz mam schizofrenię, niedoleczone PTSD i natręctwa. Co to w ogóle znaczy, lekki przypadek? Jakbym miała samą schizofrenię albo tylko natręctwa, byłabym wg Ciebie lekkim przypadkiem? Uwierz mi, jedna choroba wystarczy, żeby zniszczyć komuś życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z o.o. lekki przypadek dla mnie to jednorazowe epizody, przez które ludzie zgłaszają się na terapię i po niej im lepiej. Ciężkie to takie w których leki są nieodzowne do podstawowego funkcjonowania lub takie gdzie wieloletnią terapia przynosi tylko minimalne efekty. Należy też odróżnić zaburzenia osobowości od chorób psychicznych jak właśnie schizofrenia. Choc wszystko tez zalezy od jednostki, mój brat ma schizofrenię i uważam że radzi sobie dużo lepiej w życiu niz ja z osobowością schizoidalna i depresja od dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.02.2019 o 22:33, ala1983 napisał:

z o.o. lekki przypadek dla mnie to jednorazowe epizody, przez które ludzie zgłaszają się na terapię i po niej im lepiej. Ciężkie to takie w których leki są nieodzowne do podstawowego funkcjonowania lub takie gdzie wieloletnią terapia przynosi tylko minimalne efekty. Należy też odróżnić zaburzenia osobowości od chorób psychicznych jak właśnie schizofrenia. Choc wszystko tez zalezy od jednostki, mój brat ma schizofrenię i uważam że radzi sobie dużo lepiej w życiu niz ja z osobowością schizoidalna i depresja od dziecka.

Mój przypadek niestety jest ciężki, a nawet cholernie ciężki. Nie dość że mam zaburzenia schizoidalne to do tego wygląd nie daje mi spokoju, i dzieje się wszystko na odwrót -> np. jednemu ludzie, kobiety prawią same komplementy, mi na odwrót -> śmieją się -> to daje całkowicie drugą skrajność. Niemal każde doświadczenie z ludźmi kończy się na przynajmniej na zachowaniu złego stanu, a bardzo często ten stan pogarsza. Jakaś siła każe mi zostać w domu, pamiętam wiele razy śmiech dziewcząt a nie robiłem niczego głupiego, tylko z powodu wyglądu. Niestety w życiu chodzi jedynie o duppę czytaj rozmnażanie, ludzi się nie zmieni a mnie coraz bardziej to boli. Psychoterapie zadziałają na ładnych z emocjonalnymi problemami, nie na mnie. Sam byłem świadkiem takiej psychoterapii grupowej, gdzie towarzystwo ładnych zrobiło sobie grupkę, śmiali się rozmawiali ze sobą, flitrowali a ci inni samotnie oddaleni od wszystkich, smutni. Ludzie są kompletnie nie rozumni, nie są świadomi tego jak traktują innych i dlaczego się tak dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.02.2019 o 22:33, ala1983 napisał:

z o.o. lekki przypadek dla mnie to jednorazowe epizody, przez które ludzie zgłaszają się na terapię i po niej im lepiej. Ciężkie to takie w których leki są nieodzowne do podstawowego funkcjonowania lub takie gdzie wieloletnią terapia przynosi tylko minimalne efekty. Należy też odróżnić zaburzenia osobowości od chorób psychicznych jak właśnie schizofrenia. Choc wszystko tez zalezy od jednostki, mój brat ma schizofrenię i uważam że radzi sobie dużo lepiej w życiu niz ja z osobowością schizoidalna i depresja od dziecka.

Ala...nie wiesz o czym piszesz...lekki przypadek.no tak borderline a w torebce mam skierowanie do szpitala.35 lat sie meczylam ze soba wiedzialam ze cos jest nie tak ale jakos ciagnelam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×