Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

zeux31

Użytkownik
  • Zawartość

    20
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Dotyka to każdego człowieka, jest to naturalne a mechanizm został opisany przez naukowców https://www.focus.pl/artykul/jest-taki-moment-kiedy-tracimy-najwiecej-przyjaciol-dlaczego-tak-sie-dzieje to Jeśli ktoś był przebojowy w młodym wieku (czasy szkolne) to w dorosłości jest skazany na małą grupkę osób, rodzina + może jakiś przyjaciel i być może znajomi. Raz byłem świadkiem jak jeden kierowca autobusu normalnie wiecznie uśmiechnięty, największy typ "duszy towarzystwa" jaki widziałem w życiu, w mojej krótkiej podróży wydzwonił chyba z 10 znajomych i przymilał się do każdego, prosił o wyjście na imprezę -> KAŻDY mu odmawiał, a gość już z 30 na karku, a na 100% wcześniej ci znajomi z nim imprezowali, ale najwidoczniej oni już dorośli, on chce się jeszcze sprawdzać społecznie -> ale w jego przypadku pewnie każdy za nim przepadał więc chce tych kontaktów jak najwięcej, jak uzależnienie. Nie znosił ciszy, musiał z kimś gadać, są takie osoby, z reguły ludzie kreują u nich osobowość narcystyczną, oceny innych były same pozytywne zawsze więc stąd przekonania o własnej boskości w każdej sytuacji. Można porównać to do życia tygrysów, młode się sprawdzają, nieustannie bawią, na siebie skaczą -> przychodzi dorosłość i stają się samotnikami, bez rodziny, znajomych, przyjaciół -> są dosłownie SAME. Co do psychoterapii świetnie ujął ją doktor filozofii: http://www.taraka.pl/psychologia_jest_afirmacja_pustyni
  2. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Ja bez leków to nie dałbym sobie rady na grupowej. Wprowadzam jakiś grobowy nastrój wszędzie gdzie się znajduje nawet w rodzinie. Niedawno naukowcy odkryli że stres jest bardzo zaraźliwy. Poznałem osoby które też nic nie gadały ale ludzie jakoś nic do nich nie mieli - do mnie zawsze coś mają, w pracy i szkole w obronie przed złym nastrojem który wprowadzam zaczyna się mobbing w moją stronę. Nie sądzę by było to jednostronne, najprawdopodobniej mam też taki wyraz twarzy, jak wspomniałem jest masa spokojnych osób do których inni nic nie mają nawet jak się stresują, ludzie im wtedy jeszcze pomagają, współczują [jeśli masz niesympatyczny wygląd i dodatkowo jesteś małomówny + stres to dostaniesz wp... od ludzi nie ważne czy wykształcony, ksiądz etc.], masz sympatyczny wygląd ? Wygląd do schrupania przez płeć przeciwną ? Spotka cię miłość, współczucie etc. U mnie jest to wyśmiewanie, mobbing. Nie można też mówić że komuś psychoterapia pomoże, bo jej skuteczność jest niska, są na to badania. Psychoterapeuta musi polubić klienta inaczej od razu zostanie wykryta niechęć i psychoterapia choćby trwała 10 lat nic nie pomoże a nawet może zaszkodzić. Na mnie to tylko leki... Wśród ludzi to tylko niechęć i odrzucenie mojej osoby przez innych - to jest nie do pokonania, wygląd, wyraz twarzy to coś na co nie mamy wpływu a jeśli ktoś uważa że da się "wyleczyć" coś co wcale nie musi pochodzić ode mnie to pogratulować.
  3. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Indywidualna czy grupowa ?
  4. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Z dzieciństwa się wzięła, z obserwacji że inni wyżej w hierarchii biologicznej. Dodatkowo mam zaburzenia kompulsywne, obgryzanie skórek - chyba po prostu jakiś masochizm, ale jak jest nie do wytrzymania to rezygnuje - jakaś granica bólu jest, ale jednak lubię go sobie odrobinę sprawiać.
  5. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    No widzisz ja to wiem, ale najgorsze że mam taką wyuczoną bezradność, bierność, uległość. Gadam wszystko matce co robię, co biorę etc. A ona: "nie bierz tego, wiesz że to do końca życia trzeba brać, lepiej nie bierz, wyrzuć" - po tych słowach wyrzuciłem po 3 dniach.
  6. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Nikt nie ma takich narzędzi, ukształtowany mózg można oswajać z różnymi sytuacjami, ludźmi ale z narcyza nie zrobisz poddanego i vice versa.
  7. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    To było odnośnie wyprowadzki z domu > chciałem powiedzieć -> nie to nie jest łatwe w moim przypadku. Myślałem nawet żeby zamieszkać w lesie, chciałem kupić książki Łuczaja http://lubimyczytac.pl/ksiazka/132952/podrecznik-robakozercy-czyli-jadalne-bezkregowce-srodkowej-europy To jest myślenie i zachowanie bezdomnego+bezrobotnego.
  8. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Dziwne jest to że gdy powiem kilka faktów to od razu zostanie to odebrane jako wymówka. To nie wymówka tylko fakty, nie jestem normalnym chłopakiem co sobie wyjdzie znajdzie kolegów i pójdzie na imprezy -> ja nie potrafię rozmawiać z ludźmi, a jak próbuję to jestem odrzucany. Gdy chodziłem do pracy to moje uczucie było jakbym smażył się w ogniu - mówiłem sobie że to tak nie musi być, że nigdy więcej tak już nie będzie - prędzej poszedł bym pod most. To jest taka konstrukcja psychiczna a nie jakieś wmawianie sobie - tak sobie to wmawiają wmawianie ci nie rozumiejący. Masa rzeczy została opisana przez psychiatrów/psychologów https://pl.wikipedia.org/wiki/Stygmatyzacja i wiele innych - to są fakty, człowieka nie da się zmienić chyba że zrobią to jakieś silne leki. Chodziłem do szkoły/pracy kupę lat i zawsze było tak samo - > to nie był dom, znam siebie, ludzie próbują wmówić mi że znają mnie lepiej.
  9. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Najlepiej się wynieść z tego domu ... Najgorsze że tacy są też inni ludzie, i co ciekawe wierzący którzy powinni być lepszymi ludźmi są najgorsi, ateista ci bardziej pomoże niż wierzący ksiądz -> ci ludzie są naprawdę głupi, hipokryzja aż kipi. Po co biorą pieniądze skoro nawet nie starają się być bliżej zachowań Jezusa ? Ich tłumaczenie > ksiądz to tylko człowiek, w kościele jest Bóg, nikt cię tu nie pocieszy poza Nim. No tak mi ludzie nigdy nie pomogą, nie pocieszą ale po co być księdzem i jednocześnie zwykłym człowiekiem. Interesy robią na ludziach silnych, pięknych, energicznych (małżeństwa, chrzest, etc.), tych słabych depczą jak robaki, nawet słowa nie zamienią - tylko patrzą z pod byka - efekt halo.
  10. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    W sumie racja, powiedziałem sobie już wiele lat temu że gdyby była możliwość eutanazji nie miał bym żadnych hamulców. U mnie wypisz wymaluj jest jak tutaj https://pl.wikipedia.org/wiki/Stygmatyzacja Kuzyn, brat za dzieciaka mieli podstawione wszystko pod nos, wszyscy nad nimi skakali, uwielbiali - teraz są narcyzami. Od dzieciństwa zależy dużo więcej niż od naszej genetyki. Ja wręcz przeciwnie za dzieciaka chłód wokół mnie, nikogo nie było. Może nawet z wyglądem nie jest aż tak źle, ale ja szukam punktu zaczepienia - próbuje szukać przyczyny gdy przyczyna jest jedna -> z 90% naszego charakteru to przebieg dzieciństwa, z 10% genetyka. Oczywiście od wyglądu zależy też traktowanie w dzieciństwie, wystarczy mieć odstające uszy żeby dziecko odrzucić, zignorować. Nie wiem na jak daleko ta stygmatyzacja sięga, ale w moim przypadku -> gdy matka przeczyta jakiś artykuł o jakimś nożowniku to od razu na mnie patrzy z pod byka, złowroga mina etc. w takim momencie mam chęć rzucić to wszystko i się wynieść jak najdalej od tego domu. To samo brat coś gada: "ja nie myślę, ja mam intuicję" - oni próbują wmówić coś czego nie ma...
  11. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    A nie sorki to był asertin a to chyba nie benzo. Najgorsze w tym było nie odczuwanie radości, uśmiechałem się i nic mnie nie ruszalo dookoła, ale w ogóle nie doczuwałem żadnych emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych czyli taki żywy trup, najgorsze uczucie na świecie, to już wolę przez większość czasu być smutny i żyć dla kilku słodkich chwil radości. Podobne uczucie do gałki muszkatołowej, ale bez utraty pamięci.
  12. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    benzo raz psychiatra mi przepisał i przerwałem po 3 dniach, nie czułem się sobą, to na pewno nie jest przyjemne, czułem się jak trup, jakaś pustka, już wolałbym nie żyć niż być w takim stanie (nic dookoła mnie nie ruszało rzeczywiście, ale gdzie smak życia). Takie "leki" odbierają poczucie sumienia, czułem że nic nie musiałem i było mi z tym dobrze.
  13. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Nie rozumiem tej dyskusji nie na mój temat w moim temacie ale ok. Jak myślicie czy DDA żeby czuć się normalnie musi być cały czas przynajmniej na małej dawce alko ? Z tego co matka mówiła to dużo piła jak była ze mną w ciąży, dużo imprez. Jak pije alkohol to jakoś normalnie jest, bez tego dziwnego antyspołecznego hamulca. Najgorsze jest to że można zatracić umiar...
  14. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Jestem ciekaw ich reakcji gdyby dowiedzieli się że wygrałem w totka -> ja bym im chyba nawet nie powiedział -> ale jestem w 100% przekonany że było by maksymalne WYPARCIE wszystkiego. A gdyby dostali pieniądze, znowu byłbym dla nich śmieciem.
  15. zeux31

    strach przed wyjściem z domu, przed podjęciem pracy

    Ojciec np. pyta innych ludzi czy jest to normalne to co robię, jakiś idiota (np. ten z większości) mu powie że to nienormalne, wyrzuć gada z domu niech wypierdziela -> to ojciec (będący taki sam jak większość, nie mający swojego zdania, nie broniący rodziny i mający gdzieś jej problemy - uzna na wieki mnie za szkodnika i mnie wydziedziczy). Takie to właśnie życie w którym żeby żyć trzeba urodzić się w normalnym ciele, mieć milimetr tu i tu więcej lub mniej. Albo wujek który zawsze na mnie dobrze patrzał -> dowiedział się że nie mam dziewczyny i nie pracuje normalnie -> to zaczął mnie traktować jak śmiecia, nie chciał mi na działce ręki podać, patrzał z odrazą i mówił coś o złodziejach -> połączył w głupi sposób fakty: nie ma dziewczyny/pracy = to będzie ohydny złodziej. W dużej mierze jest to zasługa ojca, który wszystkim gada o problemach ze mną, każdy ze znajomych, rodziny dalszej patrzy na mnie teraz z odrazą i niechęcią, często się ze mnie śmiejąc -> ojciec zniszczył mi opinie, zamiast mi pomóc to wyśpiewał wszystko innym. Wszyscy bracia patrzą na mnie z odrazą, tak samo ojciec -> im wszystkim gadał w aucie - gdy mnie nie było żeby nie byli tak jak ten śmieć (o mnie), że nie pracuje, etc. nikt nie ma do mnie szacunku w tym domu, nawet bracia o 10 lat młodsi.
×