Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Czemu służy pobyt w otwartym oddziale dziennym ?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Doprecyzuje i dodam kilka nowych pytań związanych z pytaniem z tytułu wpisu.

1. Czy różni się pobyt w otwartym  oddziale dziennym od innych form leczenia ?

2. Jakie są przesłanki do skierowania na otwarty oddział dzienny?

3. Co poprzedza przyjęcie na o.o.dz. ?

4. Czy na o.o.dz. diagnozuje się pacjenta?

5. Czym kończy się pobyt? Diagnozą? Wypisem z listą osiągnięć/postępów? 

6. Czemu ma służyć pobyt w o.o.dz.?

 

Pozdrawiam

Życzę miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

1. Różni się tym, że z zamkniętego cię nie wypuszczają do domu na noc, a na otwarty dojeżdżasz na określoną godzinę i przebywasz powiedzmy od 9:00 - 15:00.

2. Mogą skierować cie z zamkniętego na otwarty bo uznają, że twój stan zdrowia na to pozwala. Można samemu poprosić o skierowanie u psychiatry jeśli nie jest się w zamkniętym.

3. Papierkowa robota :mrgreen: Jak jesteś na zamkniętym to odwiedza cie psychiatra z dziennego i jak uzna, że nadajesz się na dzienny to cie zabiera z zamkniętego. Ale to jest lipa, wcześniej wszystko jest już ustalone i rozmowa to formalność. 

Trzeba by doprecyzować pytanie, bo nie bardzo je rozumiem, jak już papierkowa robota załatwiona, to przychodzisz, zapoznajesz się z grupą i tyle.

4 i 5. Prowadzone są rozmowy z psychologami i psychiatrami, pobyt kończy się wypisem ze szpitala, na wypisie masz napisane czy zrobiłeś postępy w leczeniu, czy w ch*ja leciałeś i przychodziłeś na 10:00, bo nie lubiłeś zajęć od 9:00 do 10:00. 

 

6. To najlepsze pytanie, będę się rozpisywał. Historia z własnego doświadczenia - nauczyłem się tam gotować, sprzątać, zmywać, utrzymywać w czystości lodówkę. Poznałem tam ludzi, którzy też się tego uczyli, uczyliśmy się od siebie nawzajem. Jedyne co potrzebne to chęć do robienia rzeczy. Poznałem też ludzi, którzy byli w totalnej rozsypce i chęci im brakowało. Nie chcieli rozmawiać, nie chcieli mi pomagać przy gotowaniu, rozkładaniu talerzy, sprzątaniu, do lodówki zaglądali tylko po to by sprawdzić, czy nie ma tam czegoś fajnego do zjedzenia. Broń boże tego nie oceniam, znaleźli się w chu*owym miejscu w życiu i bardzo im współczuję. Podział obowiązków - najbardziej nie lubiłem zakupów w biedronce z rana. Nie to że fobia, ale żeby dojechać (ok 50 km dojazd) potrzeba było 1,5 godziny. Autobus miałem o 7:00, żeby się trochę ogarnąć, umyć, ogólnie zrobić ze sobą porządek, na nogach musiałem być już o 6:00. Wyrobiłbym się z tymi pierd*lonymi zakupami, ale w głowie była presja czasu, czy wyrobię się z zakupami i czy przypadkiem nie będzie dużej kolejki, nie mógłbym pozwolić sobie na to, że przeze mnie grupa nie zjadła śniadania na czas. Zakupów nie zrobiłem ani razu 🙂 Każdy miał obowiązki, którymi się co jakiś czas wymienialiśmy. Personel uznał, że robienie zakupów w moim przypadku jest bez sensu.

Poznałem tam dosyć tępawą psycholożkę, ale fajną z wyglądu. Zdaje się był to sierpień, słońce przygrzewało na łepetyny, zapytała się co robiłem wczoraj po przyjściu do domu. Hehe prosta sprawa, napier*alałem siekierą drewno, bo samo się nie porąbie. Oczywiście na oddziale obowiązuje kultura, więc zwyczajnie odparłem, że rąbałem drewno. Zaskoczyła mnie swoją reakcją, powiedziała, że przecież nie ma sezonu grzewczego (czy może "do sezonu grzewczego daleko", coś w tym stylu, nie pamiętam dokładnie). Pomyślałem sobie, kochana, twój "sezon grzewczy" polega na tym, że włączają ci kaloryfery w październiku i nie musisz nic robić. U mnie natomiast trzeba przygotować drewno już wcześniej, nie ma co czekać na ostatnią chwilę. 

Oprócz tego wspólne wyjścia do kina, na spacery, niektórzy spotykali się w weekendy poza terenem ośrodka, np. na imprezach, koncertach, czy żeby posiedzieć na ławce i pogadać. Akurat tego też nie lubiłem, co za dużo to nie zdrowo, wystarczyło mi ich towarzystwo 5 razy w tygodniu. 2 dni odpoczynku musiały być 🙂 

Pobyt wspominam miło i odpowiadając konkretnie na pytanie "czemu ma służyć pobyt" - ma nauczyć życia, kontaktów z innymi ludźmi. 

pozdrawiam

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Liber8 napisał:

1. Różni się tym, że z zamkniętego cię nie wypuszczają do domu na noc, a na otwarty dojeżdżasz na określoną godzinę i przebywasz powiedzmy od 9:00 - 15:00.

Czy różni się od zwykłej terapii? Odpowiedź na to pytanie interesuje mnie najbardziej.

2 godziny temu, Liber8 napisał:

2. Mogą skierować cie z zamkniętego na otwarty bo uznają, że twój stan zdrowia na to pozwala. Można samemu poprosić o skierowanie u psychiatry jeśli nie jest się w zamkniętym.

Nie byłem na zamkniętym ani otwartym  oddziale. Czemu pacjenci tam są kierowani? Czemu zwykła terapia nie jest stosowana?

Na trzecim spotkaniu diagnostycznym (,które poprzedzało rozpoczęcie terapii) psycholog stwierdził, że się pogubił i ma problem w ustaleniu co mi dolega. Wcześniej zapoznał się z dokumentacją od poprzednich specjalistów.  Najlepiej zdiagnozują mnie na oddziale dziennym otwartym.

Rozmawiałem z kilkoma specjalistami (publiczny i prywatny) żaden nie wysunął takie propozycji. Sam nie wiem jak rozumieć jej słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
2 godziny temu, johnn napisał:

Czy różni się od zwykłej terapii? Odpowiedź na to pytanie interesuje mnie najbardziej.

Pobyt na otwartym jest jedną wielką terapią, godzinka rozmów i pytań do psychiatry, godzinka rozmów z psychologiem, godzinka muzykoterapii, godzinka zajęć relaksacyjnych. Między tym wszystkim trzeba coś ugotować, zrobić zakupy.
5 razy w tygodniu punktualnie, ma Ci to zastąpić pracę, szkołę, cokolwiek teraz w życiu robisz. 

2 godziny temu, johnn napisał:

Nie byłem na zamkniętym ani otwartym  oddziale. Czemu pacjenci tam są kierowani? Czemu zwykła terapia nie jest stosowana?

Na oddział zamknięty kierują z powodu urojeń, halucynacji i innych cięższych "zaburzeń". Czasem skierowanie nie jest potrzebne.
Wyobraź sobie gościa z siekierą po narkotykach, który ma halucynacje i chce wszystkich zabić - na terapie się nie nadaje. Na dzienny oddział się nie nadaje. Jest niebezpieczny więc ratownicy medyczni w asyście policji biorą takiego osobnika pod przymusem na oddział zamknięty, do izolatki, zostaje unieruchomiony i przypięty pasami do łóżka. 
W innych kulturach, plemiennych, mniej rozwiniętych krajach Ameryki płd, Afryki, gdzie nie ma zamkniętych oddziałów psychiatrycznych, taki koleś zostałby ogarnięty przez szamana wioskowego i sam został szamanem. Inne zwyczaje, inne substancje, inne wszystko. 

W zależności od stanu zdrowia i ilości kilogramów leków jakie się mu poda, gość stwierdza, że nie chce już nikogo zabić, halucynacje ustąpiły i dostaje skierowanie na oddział dzienny :D Jest otumaniony lekami, potulny jak baranek i nie chce się mu nic robić :D Daję Ci 100% gwarancji, że na dziennym nikt Ci krzywdy nie zrobi. Nawiążesz nowe znajomości, które możesz potem podtrzymywać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Liber8 napisał:

Pobyt na otwartym jest jedną wielką terapią, godzinka rozmów i pytań do psychiatry, godzinka rozmów z psychologiem, godzinka muzykoterapii, godzinka zajęć relaksacyjnych. Między tym wszystkim trzeba coś ugotować, zrobić zakupy.
5 razy w tygodniu punktualnie, ma Ci to zastąpić pracę, szkołę, cokolwiek teraz w życiu robisz. 

W moim przekonaniu ta propozycja jest formą zakończenia współpracy z psychologiem. Większość poprzednich specjalistów szybko kończyła ze mną współpracę. Ostatni stwierdził że brakuje mu kompetencji. Nie potrafił określić jakich. 

Wykonuję codzienne obowiązki w domu. Rano wstaje biegam. Przygotuje piec do rozpalenia ognia. Ściele łóżko. Myję brudne naczynia. Od czasu do czasu robię zakupy w sklepie. Chodzę do biblioteki. Udzielam korepetycji z matematyki kilka razy w tygodniu. 

Nie rozumiem czemu odpowiedniejszy jest dla mnie pobyt na oddziale dziennym otwartym niż co tygodniowa terapia. Według psychologa oni lepiej zdiagnozują moje problemy. Ona nie potrafi.  Mam wrażenie że to jedynie wymówka. Psycholog nie zaproponowała kontynuacji spotkań po zakończeniu spotkań na oddziale.   

Muszą być jakieś wskazania do przyjęcia na otwarty oddział dzienny. Nie wystarczy wyrazić wolę, mylę się?  Jak sądzę musi to być podyktowane względami medycznymi. Przyjęcie na terapie (co tygodniową) poprzedza kilka wizyt diagnostycznych a tu ich nie ma? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są różne formy oddziału dziennego i dobrze zwrócić na to uwagę i wybrać odpowiedni dla siebie.

Jest forma np. dla schizofreników i tam np. jest uspołecznianie, gotowanie itd.

Jest forma np. dla nerwicowców i tam jest głównie intensywna psychoterapia.

Proponuję się dowiedzieć w konkretnym ośrodku. Moim zdaniem potrzebujesz, jeśli już, intensywnej, codziennej psychoterapii. Z drugiej strony wydajesz się być bardzo sztywny w poglądach i dlatego możesz nie skorzystać z tego.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Abigail_1Sm25 napisał:

Są różne formy oddziału dziennego i dobrze zwrócić na to uwagę i wybrać odpowiedni dla siebie.

Jest forma np. dla schizofreników i tam np. jest uspołecznianie, gotowanie itd.

Jest forma np. dla nerwicowców i tam jest głównie intensywna psychoterapia.

Postawiono mi kilka rozpoznań w tym fobie i zaburzenia schizotypowe. Oba podczas pojedynczej wizyty u psychiatry (publiczny i psychiatra). W mojej opinii ich trafność jest ograniczona. Pół godzinna wizyta to niewiele.   

Nie wiem co dokładnie mi dolega. Psycholog z którym miałem nadzieje rozpocząć co tygodniową terapie stwierdził na trzecim spotkaniu diagnostycznym  że mu muszę się wszystko miesza i nie umie postawić diagnozy. Dostarczyłem mu wszelka dokumentację jaką posiadałem (razem od 3 specjalistów). Nie wykonał nawet kopii.

Wybór odpowiedniego oddziału z wyżej wymienionych powodów będzie trudny.

8 godzin temu, Abigail_1Sm25 napisał:

Proponuję się dowiedzieć w konkretnym ośrodku. Moim zdaniem potrzebujesz, jeśli już, intensywnej, codziennej psychoterapii. Z drugiej strony wydajesz się być bardzo sztywny w poglądach i dlatego możesz nie skorzystać z tego.

Jak rozumieć twoje słowa o terapii. Czy według Ciebie nie potrzebuje pomocy w ogóle lub potrzebuje codziennej  terapii? 

Skąd przekonanie o mojej sztywności w poglądach? Mam wrażenie że ma to negatywne zabarwienie, mam rację? Czy ma znaczenie czy moje poglądy są prawdziwe czy tylko to że obstaje przy nich. Muszę przyznać że jestem otwarty na zdanie innych osób ale większość prób dyskusji jest nieudanych.  Proszę  wyjaśnij mi to.

Dziękuje za udział w dyskusji @Liber8 oraz @Abigail_1Sm25

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 godzinę temu, johnn napisał:

Wybór odpowiedniego oddziału z wyżej wymienionych powodów będzie trudny.

Nawet nie wiedziałem, że taki wybór jest i tak się teraz rozróżnia oddziały dzienne :D Ten w którym byłem był oddziałem elastycznym, jak ktoś potrzebował więcej rozmów to intensywnie rozmawiał :D Byli też tacy, co ich rozmawianie denerwowało i wychodzili do kuchni zrobić coś pożytecznego albo na fajkę. 

Było też dwóch ludzi, którzy uczestniczyli w zajęciach tylko przez 3 dni. Nie widzieli sensu chodzić z grupą do kina. Czaderska dziewucha miała pewnie swoją grupę ziomali i zamiast na oddział w środy imprezowała. Pan schizo był chłodny i opanowany nie chodził w te same dni co chaderka. 

 

18 godzin temu, johnn napisał:

Wykonuję codzienne obowiązki w domu. Rano wstaje biegam. Przygotuje piec do rozpalenia ognia. Ściele łóżko. Myję brudne naczynia. Od czasu do czasu robię zakupy w sklepie. Chodzę do biblioteki. Udzielam korepetycji z matematyki kilka razy w tygodniu. 

A jak układa się życie towarzyskie? Bo mówią, że też "trzeba" mieć przyjaciół, znajomych, dziewczynę, chłopaka? Na relaksacyjnych zajęciach ładna muzykoterapeutka uczyła przytulania się, można było jej szepnąć słówko do ucha, że na kolejnej muzykoterapii ma się ochotę na "enya - orinoco flow", zazwyczaj spełniała prośby :D 

Doświadczony personel by Ci pewnie po 1 tygodniu powiedział, czy potrzebujesz 5 dni czy 3. Albo sam byś im zaproponował w których zajęciach chcesz uczestniczyć, a w których nie, ale to by nie przeszło raczej i by kładli nacisk na te których nie chcesz i się zapytali -czemu nie chcesz iść do kina z grupą? Czemu nie chcesz uczestniczyć w treningu kulinarnym, potocznie zwanym gotowaniem?

Widzę, żeś człowiek inteligentny, ja bym na Twoim miesiącu po pierwszym miesiącu podjął próbę ograniczenia z 5 do 3 dni i odrzuceniu rzeczy z którymi masz łatwość. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn, mimo wszystko podtrzymuję moją opinię, że wydajesz się być sztywny. Psychoterapia i oddział dzienny mają sens, jeśli chcesz się zmienić. To kwestia decyzji. Obecnie tego w Tobie nie widzę, może się mylę. Raczej zauważasz niedociągnięcia innych - psychologów, psychiatrów. W ten sposób nie wyzdrowiejesz.

Odnośnie oddziałów dziennych: różnie to jest, zależnie od możliwości danego ośrodka. Najlepiej, jeśli w jednej grupie są osoby z podobnymi zaburzeniami, ponieważ cały dostępny czas jest dostosowany pod ich problemy. Nie wiem, jakie są możliwości w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania i czy masz wybór oddziału. W Twoim wypadku celowalabym w te z dużą ilością psychoterapii, bo chyba masz zaburzenia osobowości.

Wszystko zależy od Twojej decyzji, czy chcesz się zmienić. Bo szukanie winnych Ci nie pomoże. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.11.2018 o 09:51, Abigail_1Sm25 napisał:

@johnn, mimo wszystko podtrzymuję moją opinię, że wydajesz się być sztywny. Psychoterapia i oddział dzienny mają sens, jeśli chcesz się zmienić. To kwestia decyzji. Obecnie tego w Tobie nie widzę, może się mylę. 

Nie ustalono przyczyny oraz rodzaju trudności z jakimi się borykam.  Zanim wyruszę w podróż muszę obrać kierunek.

W dniu 15.11.2018 o 09:51, Abigail_1Sm25 napisał:

Raczej zauważasz niedociągnięcia innych - psychologów, psychiatrów. W ten sposób nie wyzdrowiejesz.

Błędnie rozumiesz moje słowa skoro uznajesz upominanie specjalistów przez mnie za drogę do rozwiązania moich problemów.

W dniu 15.11.2018 o 09:51, Abigail_1Sm25 napisał:

W Twoim wypadku celowalabym w te z dużą ilością psychoterapii, bo chyba masz zaburzenia osobowości.

 Psycholog po ok. 7 spotkań w tym (3 lub 4 spotkaniach diagnostycznych) nie umiał mnie zdiagnozować ponadto to co sam stwierdziłeś powyżej:( 

Drugi psycholog  diagnozował osobowość paranoiczną. Poprzednio przypisano mi fobie (psychiatra) oraz zaburzenia schizotypowe (psychiatra).  

W dniu 15.11.2018 o 09:51, Abigail_1Sm25 napisał:

Wszystko zależy od Twojej decyzji, czy chcesz się zmienić. Bo szukanie winnych Ci nie pomoże. 

Twoje słowa są mało precyzyjne. Staram się odgadnąć co chciałaś powiedzieć ale to jest trudne.

Nie wszystko ode mnie zależy.

Doprecyzuj pierwsze zdanie. 

Jeżeli wyrażasz taką ochotę  chętnie podyskutuje. 

Znam winnych. 

 

Dziękuje za udział w dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×