Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nvm

Meta-wątpliwości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Czy macie jakieś meta-wątpliwości, które sabotują wasz proces zdrowienia?

Typu:

:arrow: W sumie tak naprawdę to nie wiem czy ten 'przymus' ma rację czy nie - a może jednak powinienem mu ulec?

:arrow: Może nie-uleganie jest subtelną formą odcinania się od samego siebie?

:arrow: Może kiedyś coś wyparłem ze świadomości i te natrętne myśli po prostu są wołaniem, które chce abym zmusił się do zagłębienia się w sobie i głębokiego zanurkowania w swoich myślach, dokopania się do tego co kiedyś wyparłem i zintegrowania tego, bym już odtąd był wolny i żył w prawdzie?

Macie takie coś?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam, można od tego o###ieć.

Sęk jednak w tym, że "dokopanie się" do siebie niczego nie zmienia, bo jeśli nie możesz rozstrzygnąć jakiegoś dylematu przez długi czas, to znaczy że i dalej go nie rozstrzygniesz, choćbyś nie wiem ile "kopał."

Nerwica czyli silne lęki związane z pewnymi tematami sprawiają, że nie możesz poznawać i doświadczać siebie/życia w zdrowy sposób i to one najbardziej hamują bycie autentycznym. Lęki nie są Tobą, gdyby ich nie było, dopiero zaczęłoby się prawdziwe życie i głęboka refleksja. Tak więc natręctwa do niczego konstruktywnego nie prowadzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sęk jednak w tym, że "dokopanie się" do siebie niczego nie zmienia, bo jeśli nie możesz rozstrzygnąć jakiegoś dylematu przez długi czas, to znaczy że i dalej go nie rozstrzygniesz, choćbyś nie wiem ile "kopał."

A czy nie tym się zajmuje własnie psychoanaliza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam takie jedno. Jak wejdę w daną myśl i czuję się zdolowany, bo nie wiem czy się myśli posłuchać czy nie. To potem jak pojawiają się następne natrectwa to mam je gdzieś, bo i tak pozostaje niesmak po tej poprzedniej. I wtedy następuje okres poprawy bo nie analizuje żadnej myśli. Parę dni trwa radość i w tym stanie łatwiej mi wpaść w natrectwa bo chce wszystko mieć poukładane żeby dalej być szczęśliwym. I takie błędne koło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 17.07.2018 o 23:22, NoLajf napisał:

bo nie wiem czy się myśli posłuchać czy nie.

To ja Ci powiem: nie. Myśl to przeszłość. Słuchając się mysli, tworzysz redundancję i kręcisz się w kółko. Myśl to odchody umysłu, to jest to, co umysł wyadala. Naprawdę chcesz się grzebać w odchodach?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, nvm napisał:

To ja Ci powiem: nie. Myśl to przeszłość. Słuchając się mysli, tworzysz redundancję i kręcisz się w kółko. Myśl to odchody umysłu, to jest to, co umysł wyadala. Naprawdę chcesz się grzebać w odchodach?

Ale dlaczego ja mam poczucie, że myśli mają rację i jak się ich posłucham to będę czuł ulgę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
6 godzin temu, NoLajf napisał:

Ale dlaczego ja mam poczucie, że myśli mają rację i jak się ich posłucham to będę czuł ulgę.

A dlaczego alkoholik ma poczucie, iż jeśli napije się wódki, to będzie czuł ulgę?

Dlaczego skrupulat ma poczucie, iż jeśli się wyspowiada, to będzie czuł ulgę?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, nvm napisał:

A dlaczego alkoholik ma poczucie, iż jeśli napije się wódki, to będzie czuł ulgę?

Dlaczego skrupulat ma poczucie, iż jeśli się wyspowiada, to będzie czuł ulgę?

To skoro nie da się tych myśli wyłączyć to jest wiecznie trwające piekło. Jak będziesz się ich słuchał to nasilisz lęki, jak ich nie będziesz słuchał będziesz wiecznie skolowany i żył w przeswiadczeniu że jesteś zły, nieuczciwy i taki jaki nie chcesz być. Najgorsze jest to, że do innych ludzi jestem wspolczujacy a do samego siebie taki srogi. Krece się wokół własnych myśli, zamiast zacząć skupić się na rzeczach istotnych, np. mam nadwagę i słabą kondycję to zamiast ćwiczyć, patrzę w lustro i myślę jak inni ludzie mnie widzą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.07.2018 o 20:38, NoLajf napisał:

jak ich nie będziesz słuchał będziesz wiecznie skolowany i żył w przeswiadczeniu że jesteś zły, nieuczciwy i taki jaki nie chcesz być.

A co jest złego w życiu w takim przeświadczeniu? Chcesz się pozbyć takiego przeświadczenia? Dlaczego? Czyja to sprawa, jakie przeświadczenia się w Tobie pojawiają? Moim zdaniem nie moja/Twoja. Skupiajmy się na tym, na co mamy bezpośredni wpływ - czyli co chcemy robić i jak chcemy żyć. Po co w ogóle mamy poświęcać uwagę takim sprawom jak "czuję się złym czlowiekiem"? I co z tego? To tylko pogoda. To tak jak byś znalazł na ścianie jakąś niedoskonałość i ciągle poświęcał jej uwagę. Wówczas tak bardzo się skupiasz na małym wycinku ściany, że coraz bardziej on dominuje w Twoim umyśle i coraz bardziej masz wrażenie, że musisz coś z nim zrobić.

Co konkretnie rozumiesz przez "wiecznie skołowany"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.07.2018 o 11:05, nvm napisał:

Co konkretnie rozumiesz przez "wiecznie skołowany"?

Mam wrażenie, że inni ludzie (np. moi koledzy) mają inny sposób myślenia, mają ciągły taki spokojny ducha, którego mi brakuje. Czuję się tak jakby mi coś ciążylo w środku, ale nie umiem tego opisać. W ciągu dnia mam ochotę tylko pójść spać i o tym zapomnieć. Teraz jestem na etapie odstawiania całkowicie leków i zobaczę czy te lęki są powodowane przez NN czy leki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 25.07.2018 o 12:52, NoLajf napisał:

Czuję się tak jakby mi coś ciążylo w środku, ale nie umiem tego opisać.

Brzmi znajomo, ale też i ogólnie...

W dniu 25.07.2018 o 12:52, NoLajf napisał:

Mam wrażenie, że inni ludzie (np. moi koledzy) mają inny sposób myślenia, mają ciągły taki spokojny ducha, którego mi brakuje.

Nie powiedziałbym, że inni mają ciągły spokój ducha, ale w pewnym sensie również mógłbym powiedzieć, że to na swój sposób brzmi dla mnie znajomo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.07.2018 o 20:01, nvm napisał:

 

A czy nie tym się zajmuje własnie psychoanaliza?

Nie, psychoanaliza się zajmuje sprowadzaniem wszystkich problemów do seksualności i dzieciństwa. Meta-rozkminkami się nie zajmuje, bo nie zajmuje się myśleniem o kwestiach egzystencjalnych, to znaczy według psychoanalizy nasze świadome dążenia nie mają sensu, bo rządzi nami to, czego sobie nie uświadamiamy. Więc sfera wolności nie jest interesująca, a znaczenia, jakie sami nadajemy różnym przeżyciom są tylko o tyle istotne,  że mają być nadbudową/przykrywką spraw popędowych i należy tę przykrywkę rozbić, co by człowiek zrozumiał, że jest tylko bardziej rozwiniętą małpą.

Nie dziękujcie za tę subtelną analizę. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 20.07.2018 o 12:08, NoLajf napisał:

Ale dlaczego ja mam poczucie, że myśli mają rację i jak się ich posłucham to będę czuł ulgę.

W sumie to mam podobnie. I jak sobie tym radzisz? Wybierasz słuchanie się tych myśli? I jaki to przynosi efekt? Jesteś z niego zadowolony?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
21 godzin temu, refren napisał:

Nie, psychoanaliza się zajmuje sprowadzaniem wszystkich problemów do seksualności i dzieciństwa.

Sprowadzaniem, powiadasz...

Moim zdaniem prawidłowo przeprowadzona psychoanaliza zajmuje się tym, by człowiek wyraźnie uświadomił sobie to, co go podświadomie męczy. Czyli aby człowiek stanął w świetle prawdy, zamiast chować się po kątach w swoich mechanizmach obronnych, niczym Adam i Ewa w rajskim ogrodzie...

Naprawdę według Ciebie psychoanaliza sprowadza wszystko do seksualności? Z tego co się orientuję, to dzisiejsi psychoterapeuci z nurtu psychodynamicznego dystansują się wobec Freuda...

Co do dzieciństwa, to uważam, że słusznie sprowadza.

Wyczuwam w Tobie wrogość do psychoanalizy i odnoszę wrażenie, że przedstawiasz z jakichś powodów temat w krzywym zwierciadle - nie do końca zgodnie z rzeczywistością.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, nvm napisał:

Moim zdaniem prawidłowo przeprowadzona psychoanaliza zajmuje się tym, by człowiek wyraźnie uświadomił sobie to, co go podświadomie męczy.

Tylko że psychoanaliza ma mały wachlarz rzeczy do wyboru, które mogą człowieka męczyć. Na przykład problem sensu życia się w nich nie mieści.

 

2 godziny temu, nvm napisał:

Czyli aby człowiek stanął w świetle prawdy, zamiast chować się po kątach w swoich mechanizmach obronnych, niczym Adam i Ewa w rajskim ogrodzie...

Na przykład w prawdzie o tym, że jest istotą duchową?

 

2 godziny temu, nvm napisał:

Co do dzieciństwa, to uważam, że słusznie sprowadza. 

 

No nie, wielu psychologów jest na stanowisku, że osobowość człowieka dorosłego się rozwija i to w bardzo istotnych aspektach (np.  Gould, Erikson, Levinson,  Havighurst). Podejście mówiące o tym, że wszystkie istotne zmiany zachodzą w okresie dzieciństwa jest przestarzałe. W dodatku psychoanaliza dość specyficznie podchodzi do dzieciństwa.

 

2 godziny temu, nvm napisał:

Wyczuwam w Tobie wrogość do psychoanalizy i odnoszę wrażenie, że przedstawiasz z jakichś powodów temat w krzywym zwierciadle - nie do końca zgodnie z rzeczywistością.

Nie musisz wyczuwać, mogę przyznać otwarcie, że jestem do niej wrogo nastawiona, jakby ktoś nie załapał ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, nvm napisał:

W sumie to mam podobnie. I jak sobie tym radzisz? Wybierasz słuchanie się tych myśli? I jaki to przynosi efekt? Jesteś z niego zadowolony?

W sumie lepszy jest stan umysłu, w którym nie wykonujesz myślowych przymusów. Lepiej mieć ciągle myśli że musisz coś naprawić niż się ich słuchać bo wtedy dochodzi napięcie i frustracja. Trzeba zawsze mieć przed oczyma konsekwencje swoich czynów natretnych. 

 

A co do psychoanalizy, bo widzę że powstała dyskusja na ten temat to uważam że jest potrzebna. Mało tego, uważam że w dzisiejszych czasach lekarze i psycholodzy za mało czasu poświęcają na tą metode. Sądzę, że byłaby bardzo pomocna dla ludzi takich jak my, czyli nie mających stricte problemów psychicznych co wynikających z zastanawianiem się nad egzystencja albo właśnie żeby znaleźć przyczynę naszych dysfunkcji. A propos tematu, polecam film 'niebezpieczna metoda' o początkach Freuda. Jest tam scena w której lekarz bada swoją żonę 'skojarzeniami'. On mówi mężczyzna, a ona dziecko itp. Myślicie że ta metoda jest przydatna i naprawdę po tylko czymś takim można opisać co dręczy człowieka? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, refren napisał:

Tylko że psychoanaliza ma mały wachlarz rzeczy do wyboru, które mogą człowieka męczyć. Na przykład problem sensu życia się w nich nie mieści.

Jak konkretnie rozumiesz problem "sensu życia"? Czym się różni problem "sensu życia" od uzależnienia do poczucia pewności?

15 godzin temu, refren napisał:

Na przykład w prawdzie o tym, że jest istotą duchową?

Nie mówię tutaj o żadnych filozoficznych poglądach. Mówię jedynie o spojrzeniu w twarz temu, przed czym się od lat uciekało. O przełamanie nawyku odwracaniu oczu od swoich własnych trudnych emocji.

15 godzin temu, refren napisał:

No nie, wielu psychologów jest na stanowisku, że osobowość człowieka dorosłego się rozwija i to w bardzo istotnych aspektach (np.  Gould, Erikson, Levinson,  Havighurst).

Nie twierdzę, że się nie rozwija.

15 godzin temu, refren napisał:

Podejście mówiące o tym, że wszystkie istotne zmiany zachodzą w okresie dzieciństwa jest przestarzałe.

Nie mówię, że wszystkie istotne zmiany zachodzą w okresie dziecinstwa. Kontrpzykładem może być tutaj chociażby PTSD.

15 godzin temu, refren napisał:

W dodatku psychoanaliza dość specyficznie podchodzi do dzieciństwa.

Tzn. jak? Pamiętaj, że dzisiaj jest inaczej niż za czasów Freuda (przynajmniej  z tego co się orientuję).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, NoLajf napisał:

On mówi mężczyzna, a ona dziecko itp. Myślicie że ta metoda jest przydatna i naprawdę po tylko czymś takim można opisać co dręczy człowieka? 

A w "Skyfall" jest taka scena, gdzie lekarz mówi "Dzień", a Bond odpowiada "Zmarnowany".

Myślę, że może to być przydatne. Z 2 powodów:

1) Jeśli czyjeś myśli krążą ciągle wokół jakiegoś tematu

2) Aby zbadać czyjąś sieć skojarzeń

 

12 godzin temu, NoLajf napisał:

W sumie lepszy jest stan umysłu, w którym nie wykonujesz myślowych przymusów. Lepiej mieć ciągle myśli że musisz coś naprawić niż się ich słuchać bo wtedy dochodzi napięcie i frustracja. Trzeba zawsze mieć przed oczyma konsekwencje swoich czynów natretnych. 

Czy postępujesz w ten sposób?

Czy jesteś uzależniony od poczucia pewności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, nvm napisał:

Czy postępujesz w ten sposób?

Czy jesteś uzależniony od poczucia pewności?

Jakbym tak robił to bym nie był chory. Wiadomo, czasem się udaje czasem nie. Ale mi pomaga metoda na rozroznieniu czy dana myśl jest natrectwem, a potem nie analizowanie żadnej i wtedy pojawia się przyjemne uczucie obojętności na wszystko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 31.07.2018 o 18:27, NoLajf napisał:

Ale mi pomaga metoda na rozroznieniu czy dana myśl jest natrectwem

A czy Ty też masz w sobie taki natrętny nurt energii, który chce Cię porwać do impulsywności?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, nvm napisał:

A czy Ty też masz w sobie taki natrętny nurt energii, który chce Cię porwać do impulsywności?

Tak. Za dwa tygodnie całkowicie odstawie leki, które biorę już 7 lat. Mam dosyć zmęczenia organizmu, chce żyć jak inni, a bez odstawienia tego świństwa się nie da. Zobaczymy czy myśli będą się nasilać i co będzie z samopoczuciem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, NoLajf napisał:

Tak. Za dwa tygodnie całkowicie odstawie leki, które biorę już 7 lat.

Uważasz, że ten natrętny nurt energii to  wina leków? Ja tak mam, a nie biorę leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę wyróżnić pewne podstawowe meta-wątpliwości:

:arrow: A co jeśli to, co psychologia nazywa zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi (nerwicą natręctw) to jest tak naprawdę coś, czym powinniśmy się kierować? Czyli co jeśli świecka psychologia się myli, a właściwa droga wiedzie jedynie np. przez jakieś sekciarstwo religijne?

:arrow: A co jeśli niesłusznie coś określam jako OCD? Co jeśli zostałem niewłaściwie zdiagnozowany? Co jeśli oszukuję sam siebie i celowo wprowadzam innych w błąd, jednocześnie wypierając, że to robię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, nvm napisał:

Uważasz, że ten natrętny nurt energii to  wina leków? Ja tak mam, a nie biorę leków.

Nie. Po prostu zmieniłem temat, bo twój już wyczerpałem słowem "tak" xD.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, nvm napisał:

Mogę wyróżnić pewne podstawowe meta-wątpliwości:

:arrow: A co jeśli to, co psychologia nazywa zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi (nerwicą natręctw) to jest tak naprawdę coś, czym powinniśmy się kierować? Czyli co jeśli świecka psychologia się myli, a właściwa droga wiedzie jedynie np. przez jakieś sekciarstwo religijne?

:arrow: A co jeśli niesłusznie coś określam jako OCD? Co jeśli zostałem niewłaściwie zdiagnozowany? Co jeśli oszukuję sam siebie i celowo wprowadzam innych w błąd, jednocześnie wypierając, że to robię?

Odpowiedź na pierwsze pytanie: Skoro nam to przeszkadza w takim stopniu, że wchodzimy na takie fora jak to, to znaczy, że to nie jest poprawna forma myślenia. Zdaj się na wiedzę ludzi mądrzejszych od ciebie. Można być tylko pod wrażeniem jak ludzie bez tych chorób mogli opisać je tak prawidłowo. Sekty i religia to pranie mózgu. Rób tak jak inni, bo to czyni z nas ludźmi. Kiedyś byłem wierzącym, ale z każdym dniem się utwierdzam jak bardzo to jest fałszywe. W sumie skrupulatność mnie doprowadziła po części do tej choroby.

Odpowiedź na drugie: Sam wiesz, że masz OCD. A nawet, jeśli nie masz książkowego przykładu tej choroby to nie zmienia faktu, że jesteś zaburzony psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×