Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

NoLajf

Użytkownik
  • Zawartość

    73
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. NoLajf

    CBD

    Od miesiąca odstawilem leki na OCD i o dziwo czułem się jeszcze lepiej jak brałem. A leczylem się już 10 lat. Postanowiłem kupić olejek CBD i już zażywam trzeci dzień i jestem strasznie poddenerwowany w postaci agresji. Wszystko mnie irytuje i klne na wszystkich. Myślicie że to skutek tego olejku czy po prostu przypadek?
  2. U mnie też nie działa. Co z tego, że znam wszystkie mechanizmy działania natretnych myśli skoro mam ciągle wyrzuty sumienia. Nawet jak coś poukladam, to przypomni mi się coś z przeszłości i w każdej chwili chce być poukladany a tak się nie da żyć
  3. Brałem zoloft, rispolept i anafranil. Najlepiej działał ten ostatni, który biorę już z 7 lat. Ale jak spytałem sie lekarzy czy sa jakieś inne leki, które mógłbym wypróbować to powiedzieli, że tak naprawdę to te trzy są najbardziej skuteczne i lepszych nie ma.
  4. Dzięki, że potrafiłeś przełożyć na słowa moje odczucia ostatnich dni. Dowiedziałem się jak nerwica potrafi niszczyć życie. Kiedyś myślałem, że moim problemem są natrętne myśli, ale teraz wiem, że to jest glębszy problem. Tak jak napisałeś ja również codziennie muszę walczyć i bronic swojej dominacji psychicznej i fakt, iż analizuję później każdy błahy powód świadczy, że przegrywam. Mam wrażenie jakbym codziennie musiał udowadniać komuś kim jestem i jakie mam poglądy. Czuję się codziennie atakowany przez społeczeństwo. I to nie jest wina otoczenia tylko mnie, że jestem patologicznie neurotyczny i każdy bodziec ze świata odbieram do siebie. I tak naprawdę nie ważne czy ktoś ma w społeczeństwie rację czy nie, bo wystarczy że będzie silny i cie zdominuje (np. będzie się mniej stresował przy wypowiedziach, będzie używał poprawnie ułożonych zdań itp). To cud jeśli danego dnia nie wydarzy się coś co będzie za mną chodzić. Ci ponurzy ludzie w autobusach, spotykanie się na uczelni z ludźmi którymi gardzę i jestem w konflikcie, chory perfekcjonizm- to wszystko sprawia, iż nie czuję się dobrze na zewnątrz. Cały czas odbieram sprzeczne sygnały z otoczenia i juz nie wiem co jest dobre a co złe. Jestem jak ta sosna rozdarta w pół. Ostatnio odstawiłem leki, bo stwierdziłem, że nie chce psuć wątroby, a też chciałbym się trochę napić z kolegami. Nic nie pomagam w domu. W nocy siedze w telefonie i przeglądam internet, a potem cały dzień śpię, Tak nie można funkcjonować. Na terapię nie pójde, bo to tylko pogadanka. Ja sam nie mam siły nawet się zmieniać, więc żadna terapia nie ma sensu. I tu znów ukazuję mój konflikt wewnętrzny, bo skoro nie chcę się zmieniać to po co wam zawracam głowę swoimi przemysleniami. Nie wiem już co mam robić. Sory, że tak nie na temat piszę, ale skoro została poruszona ta kwestia to postanowiłem napisać.
  5. Akurat u mnie te myśli nie dominowały. Bardziej (tak jak wspomniał @refren) dotyczyły lęku przed powołaniem, zarażenia wirusem HIV czy też uczciwości. Ale przez to tez przechodziłem. Już nawet nie pamiętam jak to sie zaczeło, ale pamiętam jak skończyło. Jak wszystkie natręctwa skończyły się Z CZASEM. Ale pomogła mi też pewna osoba ze studiów, która okazała się być osobą homoseksualną. Osoba ta nawet się z tym faktem nie kryła. Wrzucał dziwne zdjęcia na instagramie, lajkował instytucje LGBT na fejsbuku, określał barwy takimi babskimi pojęciami jak "amarantowy czy pistacjowy", ubierał się schludnie (zawsze jakaś koszulina czy marynarka, nigdy bluza z kapturem), z radościa mówił o nowym żelazku, które wychodzi na rynek, no w skrócie taki typowy homo xd. Wszyscy mieli jakieś tam domysły, że może byc gejem, aż do czasu zajęć terenowych, gdzie trochę podpity spytałem go w końcu przy grupce ludzi czy jest gejem i powiedział, że tak. No i co. Jest jaki jest i mu z tym dobrze. Po tym ujawnieniu się zrozumiałem, że takie osoby są całkiem normalne, a on dodatkowo był bardzo inteligenty i nie narzucał nikomu swoich przekonań. Wtedy zrozumiałem, że po pierwsze nie jestem homoseksualny, a po drugie, ze nawet jak bym taki był to pewnie bym żył tak jak wspomniany kolega. Mi w relacjach damsko-męskich nie zbyt wychodzi, więc mam nawet wyjebane czy jestem hetero czy homo skoro i tak z tego nie korzystam xD. Dokładnie. Zawsze lepiej jest być osobą taką jak większość. Bo raczej nie sądzę, że ktoś jest osobą homoseksualną i boi się, że jest hetero. Więc raczej te wszystkie lęki są uzasadnione. Osoby homoseksualne są pewnym zwyrodnieniem natury, bo przecież nie są zdolne do reprodukcji, co przecież jest najważniejsze w organizmach żywych. Ale teraz są takie czasy, że najbardziej narażoną na PRZYZWOLONĄ (politycznie i społecznie) krytykę są biali heteroseksualni mężczyźni o poglądach prawicowych.
  6. Jakbym czytał siebie. Ja codziennie bije się z myślami i wręcz wpieniam nawet na najdrobniejsze sytuację z życia codziennego. Coś ktoś niby powiedział do mnie w chamskim stylu to później to chodzi za mną przez parę dni. Wiem, że dla nerwicowcow życie to codzienny survival i zachowujemy się jak Adaś Marczyński z filmu Dzień Świra. Też mam w rodzinie takiego jednego osobnika jak u ciebie ten szwagier i wszelkie relacje z nim to naprawdę udręka. Nie zna się na temacie a na siłę chce udowodnić, że ma rację. To jest mąż mojej siostry ciotecznej i miałem z nim kontakt dwa lata temu i to przez parę godzin, a złe emocje wzbudza we mnie do dziś. Z resztą nie tylko mnie tak denerwuje, innych członków rodziny także. No ale co zrobić. To są takie ameby umysłowe, które nawet nie są świadome tego co robią i mówia. Gdzie się udać? Napewno do psychologa na terapię. Ale w sumie ja już sobie dałem z nimi spokój bo wiem że bym musiał chodzić tam do końca życia. Najlepiej znajdź sobie jakieś hobby, poczytaj cos, poogladaj seriale i staraj się cieszyć z drobiazgów.
  7. Myślisz, że gdybyś założył rodzinę to twoja sytuacja zdrowotna by się polepszyła? Mi samemu daleko do tego, ale sądzę że jakbyś stał się mężem i ojcem to pojawilyby się kolejne albo i jeszcze większe obowiązki.
  8. Doskonale cię rozumiem. Też tak miałem. Napewno nie jesteś żadnym homofobem jak co nie którzy tutaj pisali. Po prostu boisz się być inny niż jesteś. Boisz się że jak będziesz gejem to odrzuci cię rodzina i znajomi. Ale napewno nim nie jesteś,bo sądzę że gdybyś nim był to byłbyś szczęśliwy z tego powodu a twój pociąg do dziewczyn temu przeczy. Po prostu człowiek jak ma te myśli natretne to szuka porad innych ludzi, którzy zaprzecza tym myślom. Sam tak robię i często czuje się tak, że choćbym dostał 1000 argumentów zaprzeczajacym moim myślom to i tak dalej bym się bał. Niestety taka ta choroba. Jak nie strach przed byciem homo, to strach przed śmiercią i zawsze ciągle coś musi nas męczyć.
  9. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Nie bardzo cię rozumiem. Szczerze, nawet nie chce. Nie sądzisz, że wchodzenie w jakieś ciężkie pojęcia naukowe jest niepotrzebne? Bo co mi po przemyśleniach, jak życie cię codziennie gwałci. No mam Zaburzenia Obsesyjno-kompulsyjne stwierdzone, no i do tego obniżone nastroje i poczucie własnej wartości. Wszędzie gdzie nie pójdę jestem obrażany i krytykowany. Np. lubię sobie grać w tą gre Pokemon Go. No i jakbym nie grał to też bym miał takie mniemanie o tej grze, że w nią grają idioci. Bo po co wychodzić na dwór po jakiegoś stworka. Ale mi właśnie pomaga czasem się ruszyć z domu. Przecież mam prawo grać w tą gre. I na weekendzie tym był taki eevent, gdzie się chodzi 3 godziny po mieście. Chodzę z takim kolegą, on ma 12 lat, ja 23. Niby spora różnica, ale jest bardzo dojrzały jak na swój wiek, wszystko rozumie, i nie jest taki wkurzający jak inne dzieci. Idziemy sobie przez deptak i podchodzi do mnie Azjatka i mnie opiernicza po angielsku, że mój napis na koszulcę ją obraża. Napis brzmi: "Silence is better than bullshit". Koszulka jak to koszulka, kto na to zwraca uwagę, moim zdaniem napis nikogo nie obraża, to nie był odwrócony pentagram z głową kozła w środku. No i takie coś i czuję się totalnie rozmontowany. Moje poczucie własnej wartości spada do zera. Cały czas o tym myśle. Dzisiaj to było sporo takich akcji/konfliktów z różnymi ludźmi. Ja jestem po prostu słaby psychicznie. Nie potrafię odmówić, obronić się przed dzieciakami z patologii. I jak ja mam niby funkcjonować w tym świecie, jak takie coś mnie od razu demotywuje. Cały czas jestem zestresowany, a praktycznie nic nie robie, tylko czekam aż sie zacznie rok akademicki. Postanowiłem sobie nawet znaleźć dziewczynę. W tym celu zainstalowałem portale randkowe badoo i tinder. Piszę do każdej która da "serce". Jak już łaskawie, któraś wejdzie na profil i przeczyta, to połowa, nie odpisuje. Druga połowa odpisze, ale praktycznie nic za tym nie idzie. Z jedną chciałem się umówić, to specjalnie zmieniała temat albo nie odpisywała bo sie bała mnie czy co. Ale i tak ogarnąłem, że jest jakimś gimbusem. Kolejna dziewczyna fajna, ma ciekawe hobyy, jest szczera bo napisała że lubi spac i oglądać seriale. Zapraszała mnie do swojego miasta, ale jest 65 km do mojego. I tak nawet mi sie nie chce do niej jechać, bo wiem, że raz pojade i na tym sie skończy, nawet nie piszę z nią. A jeszcze inne piszą że lubią" sport, muzyka,motoryzacja i psychologia". Co to niby za zainteresowania, wiadomo ja nie mam lepszych, ale takie odpowiedzi automatycznie człowieka dołują, bo nawet nie ma jak pociągnąć rozmowy dalej. Aż się płakać chce, i nie o to, że se nie moge znaleźć, tylko przez mój brak zainteresowania i słomiany zapał. Odstawiam leki i już czuję tego negatywne efekty. No i mi powiedz co ja mam robić? Żyć i wegetować?
  10. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Tak myślą asceci i też nikt nie wie czy dostali się do nieba, bo nie wiadomo czy istnieje. Po co obierać sobie za cel coś co jest nierealne i nienamacalne? Ludzie stawiają sobie różne cele, bo kiedy je osiągną to czują radość z życia i to zarówno ateiści jak i wierzący. Wszystkie organizacje sekciarskie, które uważasz, że są dobre to tak naprawdę fikcja. Kapłani w takich organizacjach gwałcą małe dzieci i wykorzystują ludzi naiwnych, do własnych zysków. Niczym się to nie różni od tyranii. Po prostu chcą mieć nad ludźmi władzę. To trochę potrwa zanim my umrzemy xd. Dopiero zaczynamy życie. Naprawdę nie masz innych celów do życia niż strach przed piekłem? W piekle też będą ludzie, więc nie będziesz sam. Jeśli jesteś wierzącym to sądzę, że pomogłoby ci pomaganie ludziom. Nie chodzi mi nawet o wolontariat, tylko w życiu codziennym. Ja np. jak jestem szczęśliwy, to chcę się z nim podzielić i jestem uprzejmy, ustępuje miejsca w autobusie, rozmawiam i słucham drugiego człowieka, bawię się w psychologa. Pomyśl nad jaką sferą życia powinieneś popracować. Ja wyróżniam trzy sfery, do których każdy człowiek dąży. Znalezienie partnerki a potem założenie rodziny; zdobyć wykształcenie i dobrą pracę; oraz realizowanie własnych pasji i praca nad sobą (aktywność fizyczna, hobby). Niby to błache, niby każdy to ma, ale pomyśl, że wszystkich to jakoś pociąga i nikt nie chce zostać w tyle. O jakich bliskich mówisz?
  11. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Odpowiedź na pierwsze pytanie: Skoro nam to przeszkadza w takim stopniu, że wchodzimy na takie fora jak to, to znaczy, że to nie jest poprawna forma myślenia. Zdaj się na wiedzę ludzi mądrzejszych od ciebie. Można być tylko pod wrażeniem jak ludzie bez tych chorób mogli opisać je tak prawidłowo. Sekty i religia to pranie mózgu. Rób tak jak inni, bo to czyni z nas ludźmi. Kiedyś byłem wierzącym, ale z każdym dniem się utwierdzam jak bardzo to jest fałszywe. W sumie skrupulatność mnie doprowadziła po części do tej choroby. Odpowiedź na drugie: Sam wiesz, że masz OCD. A nawet, jeśli nie masz książkowego przykładu tej choroby to nie zmienia faktu, że jesteś zaburzony psychicznie.
  12. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Nie. Po prostu zmieniłem temat, bo twój już wyczerpałem słowem "tak" xD.
  13. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Tak. Za dwa tygodnie całkowicie odstawie leki, które biorę już 7 lat. Mam dosyć zmęczenia organizmu, chce żyć jak inni, a bez odstawienia tego świństwa się nie da. Zobaczymy czy myśli będą się nasilać i co będzie z samopoczuciem.
  14. NoLajf

    Meta-wątpliwości

    Jakbym tak robił to bym nie był chory. Wiadomo, czasem się udaje czasem nie. Ale mi pomaga metoda na rozroznieniu czy dana myśl jest natrectwem, a potem nie analizowanie żadnej i wtedy pojawia się przyjemne uczucie obojętności na wszystko.
×