Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiejskifilozof

Schizofrenia paranoidalna.

Rekomendowane odpowiedzi

No,wreszcie :mrgreen: wiem.Co mi jest,psychiatra napisała.Zaświadczenie,do innego lekarza.Ona ma rok w domu.Ciąża i co napisała.

To przeczytałem :great: i wioem co mi jest.

Jestem szczęśliwy,poznałem wreszcie swoją chorobę.

Gadałem z kobietą lat 39.Mówiła,że z tym można być normalnym człowiekiem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gadałem z kobietą lat 39.Mówiła,że z tym można być normalnym człowiekiem .
według mnie ludzie nie chorują na schizofrenie tylko uwidacznia się ich zapóźnienie umysłowe, które nie ma podłoża w deficycie intelektualnym. prawdziwa schziofrenia czego nigdzie nie pisze to złożony system historii łączących się ze sobą w sposób logiczny tworzących urojenie, które jest nieprawdziwe i chorobowe, ale jest logiczne i spójne. coś jak nash w pięknym umyślę. mnie naszczęście to nie dopadło bo zawsze starałem się weryfikować to co się ze mną działo.

 

niestety później ze względu na trudne przeżycia zwyczajnie zwariowałem tymczasowo co ludzie nazywają schizofrenią. mi to nie przeszkadza. mieszkam sam, mam rente, mogę robić co chce poza wizytami u lekarza, który musi mi zapewnić papier do ZUS-u.

 

ogólnie takie wycofanie i pasywność życiowa jest spowodowane odkryciem czym jest rzeczywistość w której żyjemy. ale o tym już pisałem.

 

może kiedyś uderzę się głową w coś twardego i stanę się znowu taki jak wszyscy. kto tam wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

one man show,

 

prawdziwa schziofrenia czego nigdzie nie pisze to złożony system historii łączących się ze sobą w sposób logiczny tworzących urojenie, które jest nieprawdziwe i chorobowe, ale jest logiczne i spójne.

 

To jeszcze nie jest schizofrenia tylko urojenie paranoiczne. Schizofrenia musi spełniać jeszcze szereg innych kryteriów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

coś czytałem o objawach osiowych. ale i tak lekarze diagnozują schizofrenie jak sąsiedzi obgadują, ktoś coś się przesłyszy, ktoś coś usłyszy w głowie itp.

 

raz rozmawiałem z psychiatrą miałem wrażenie że był inteligentny dlatego pozwoliłem sobie na ten żart, bo powiedział: dobrze dzisiaj porozmawiamy o urojeniach.

 

zapytałem czy jego :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

:D

 

no to już są omamy słuchowe, mogą wystąpić w wielu przypadkach, a niektórzy lekarze stawiają F20 po pięciu minutach, jak tylko się o tym dowiedzą, to ja dobrze o tym wiem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy urojenia to omamy słuchowe? no nie wiem. właściwie psychiatria to jest żart. byłem tam i uwdzie i spotkałem ludzi którzy czytali czasopisma o paleniu kościołów których się panicznie bałem, dlatego chciałem dostać wypis ze szpitala. matka płakała żem ja chory i ja oni chcą mnie wypuścić. na co ja protestowałem (że nie dostałem wypisu) i spałem na siedząco przez tydzień aż mi nogi nie zaczęły puchnąć. ogólnie wszyscy mi chcieli pomóż.

 

w końcu mi dali wypis. chociaż matka twierdziła żem chory. no jak miałem być zdrowy jak żyłem w takiej sytuacji 3 miesiące.

 

jakoś potem nie chce się żyć w społeczeństwie jako jego część, bo sprowadzasz wszystkich ludzi do mianownika ludzi z którymi miałeś do czynienia. choć tak nie jest.. chyba?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jest, nie jest ;) ale przeciwne odczucie czasem pozostaje, choć niby racjonalnie człowiek to wie.

Zgadza się - psychiatryki potrafią pogorszyć stan psychiczny, zwłaszcza jak jest się wrażliwym.

Urojenia to nie są omamy słuchowe, tzn. nie muszą współwystępować, ale mogą i często współwystępują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem, nigdy nie chciałem się leczyć, bo nie byłem chory. w sumie nie winie matki, bo to co się ze mną stało, to lekarze zawinili. biedna matka nie ma wiedzy, doświadczenia i w ogóle. ale taki psychiatra już ma. więc można mieć do niego pretensje.

 

ale nic to tamo przynajmniej nie odkrywam tri-acetylo-toulenów i nie piszę sprężenia równania clapeyrona tylko wiem że to żarty. czy to lepiej czy gorzej? pewnie gorzej, bo jestem chorym dziwakiem, a nie naukowcem, który robi egzamin dla 100 osób na 100 pytań a b c d i 5 pytań otwartych po czym to sprawdza w ciągu 2 tygodni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A czemu nie chcesz nim zostać? Zbrzydła Ci nauka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem. Nauka jest piękna i temu nie można zaprzeczyć. Ale nikt normalny nie uczy się. Gdyby nie mój nauczyciel od chemii z gimnazjum pewnie nie rozumiał bym dzisiaj absurdu "współczesnej" "nauki". Nie wiem może gdzieś istnieją prawdziwe księgi z prawdziwą nauką. Ja nigdy nie będę miał do nich dostępu. Obecna nauka uczy po prostu myśleć. Nie jest jakąś porcją wiedzy którą warto przyswajać. Pytanie jakie mnie dręczy jak fałszywa wiedza może mieć praktyczne zastosowanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

one man show,

 

Pytanie jakie mnie dręczy jak fałszywa wiedza może mieć praktyczne zastosowanie?

 

 

Do praktycznego wykorzystania wystarcza, żeby wiedza (nie ważne jaki model przedstawiała, czy to jak już wiadomo fałszywy ale praktyczny model Ptolemeusza, czy jakiś inny) zazębiała się matematycznie w pewnym wycinku z relacjami tworzącymi strukturę rzeczywistości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do praktycznego wykorzystania wystarcza, żeby wiedza (nie ważne jaki model przedstawiała) zazębiała się np. matematycznie z relacjami tworząc

wiesz już rzekomo za stosowanie liczb urojonych nie zespolonych groziła kara śmierci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do praktycznego wykorzystania wystarcza, żeby wiedza (nie ważne jaki model przedstawiała) zazębiała się np. matematycznie z relacjami tworząc

wiesz już rzekomo za stosowanie liczb urojonych nie zespolonych groziła kara śmierci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A tego to nie wiedziałem, ale wierze na słowo ;)

Odniosłeś się do mojej wypowiedzi sprzed edycji, ale wychodzi na to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zabrdzo rozumiem jakie relacje masz na myśli. Wiesz to troche jakby chcieć stworzyć alternatywny świat. Jednak jak otwieram książkę do chemii fizycznej w której sa wzory bez calek. To zastanawiam się jak musiałem być naiwny że mnie to fascynowalo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum
Nie zabrdzo rozumiem jakie relacje masz na myśli. Wiesz to troche jakby chcieć stworzyć alternatywny świat. Jednak jak otwieram książkę do chemii fizycznej w której sa wzory bez calek. To zastanawiam się jak musiałem być naiwny że mnie to fascynowalo.

 

Spoko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

one man show,

 

Nie zabrdzo rozumiem jakie relacje masz na myśli.

 

Relacje, np. wg pewnych dowodów stany umysłu tworzone są przez relacje między stanami mózgu, te stany mózgu są tworzone przez relacje między drobniejszymi "elementami", te elementy tworzone są przez relacje między jeszcze mniejszymi elementami i tak dalej...wydawało by się, że jest na samym dnie jakiś najmniejszy podstawowy element, ja w to nie wierzę. Relations without relata? Tego nie powiedziałem, uważam po prostu, że relacje są fundamentalne, a "elementy" pochodne. Nie tylko ja oczywiście jest to pewien nurt, który mnie akurat bardzo przekonuje, dlatego kiedyś Ci napisałem, że nie przekonuje mnie Twój podpis sugerujący, za Demokrytem, że świat to zbiór puzzli - elementów.

 

Napisz czemu te książki od chemii wydają Ci się takie odrzucające? Podchodzisz tak do nich z perspektywy nowej, lepszej wiedzy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko negować zdanie które jest tautuologia. Chyba ze przyjmiemy że istnieje coś takiego co tworzy rzeczywistość ale nia nie jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jest tautologia, przedstawilem przyklad. Powiedzialbym raczej, ze ciezko wyjasniac cos co jest fundamentalne, bo to za pomoca fundamentalnego tlumaczy sie ''nakladki'' - elementy w kategoriach ktorych czlowiek zwykl myslec - a nie na odwrot. Owszem jest pewien substrat, ktory jest "sam w sobie" niezmiennie, niezaleznie od relacji, niezroznicowany substrat - substancja, ktory stanowi o tym, ze relacje sa relacja czegos, ale to substrat nieopisywalny bo i ostateczny, wiec o to nie pytaj :mhm:

 

PS przeszedlem na fon bo jestem na dworzu, bede pozniej :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz wracając jak coś co jest fałszywe może mieć praktyczne zastosowanie. To wydaje mi się że żyjemy w alternatywnym świecie. Komputery nie są wynalazkami współczesności już w starożytnym egipcie rzekomo istniały. Jakoś trzeba kontrolować "masy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie zabrdzo rozumiem jakie relacje masz na myśli. Wiesz to troche jakby chcieć stworzyć alternatywny świat. Jednak jak otwieram książkę do chemii fizycznej w której sa wzory bez calek. To zastanawiam się jak musiałem być naiwny że mnie to fascynowalo.

 

Spoko.

 

ale że co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×