Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdalenapozagranicą

Witam

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

nazywam się Magdalena, mam 21 lat. Od roku przebywam w Holandii. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, tęsknię; nie tylko za mamą, przyjaciółmi, szkołą, którą musiałam porzucić ale też za dzieciństwem, czasem, gdy nie musiałam się tym wszystkim przejmować. Mama samotnie wychowywała mnie. Gdy miałam około 6 lat zaczęła chorować na nerwicę,od tamtego czasu bierze klorazepan, nie chodzi na terapie ani rozmowy z psychiatrą, bo po prostu skupia się na tym, żeby finansowo w ogóle przetrwać... Dostaje miesięcznie 800 zł, spłaca kilka pożyczek. Wydatek 1000 zł na węgiel raz w roku jest ogromną przeszkodą. Miałam ciężkie dojrzewanie, zależnie od moich wyników mama kochała mnie albo nienawidziła. Ciągłe awantury, wyzywanie, obarczanie poczuciem winy z tak prostych powodów, że w grudniu wracam do domu o 16 "bo już jest noc", dostanie złego stopnia w szkole, użycia nieodpowiednich słów, złe zakupy albo spotykanie się z kimś, kto jej się nie podoba. Niszczyła psychicznie. Dziecko musi czuć, że jest kochane bezwarunkowo. Ja mam wciąż problem z uwierzeniem, że ktoś mnie kocha. Nawet jeśli, to przy najmniejszej kłótni przestaje. Miałam depresję od 13 roku życia. Próby zwrócenia na siebie uwagi, potrzeba miłości, oparcia w kimś starszym, usłyszenia, że nie jestem obojętna. Nienawidziłam siebie, swojego ciała i istnienia tak bardzo, czując, że muszę być okropną pomyłką świata, że moja mamusia mnie nienawidzi. Najważniejsza osoba, która decyduje o mojej wartości mówi, że żałuje urodzenia mnie i niedokonania aborcji ma mnie. " Idź się zabij". Po takich "atakach" jakby zapominała lub wypierała co mówiła/zrobiła, przepraszała i mówiła jak bardzo mnie kocha, jakim jestem wspaniałym dzieckiem, a ja zrozpaczona i skrzywdzona lgnęłam do jej matczynej piersi. Mamusiu... Miałam depresję, silne myśli samobójcze, nieudolne próby. Wariowałam. Już nie wiedziałam czym i kim jestem, po co żyję, miałam w głowie bagno. Szukałam pomocy w szkole, niestety psycholog szkolny rozmawiała potem z mamą, co nie skończyło się dla mnie dobrze. Nie chciałam jechać do kliniki, bałam się. Jej propozycje były dla mnie niepoważne, przecież mama ma zupełnie inny status materialny niż ona, inne priorytety więc takie "akcje" mama traktowała jako "niewdzięczność", że jest mi źle z nią, bo jest zła i inne obarczające mnie poczuciem winy słowa. Nie dociera do niej, że zrobiła mi krzywdę.

Wiedziałam, że mama może zniszczyć mi każdą relację i tak często było, jednak mój narzeczony jest inny niż reszta świata, która przy poznaniu mojej mamy uciekłaby czym prędzej. Obdarował mi miłość i terapię poczucia wartości. Jego rodzina też obarczyła go przymusem bycia odpowiedzialnym, obciążyła traumą i wykorzystała. Jest dojrzały emocjonalnie, tłumaczy mi wiele rzeczy z niezwykła mądrością i cierpliwością. Od mojej mamy też dostał kilka ciosów. mam była bardzo zazdrosna od samego początku, jako że traktowała mnie jak swoją własność, wyzywała godząc godność bardzo wulgarnie. On tak bardzo nam pomagał! Mama chciała kupić telewizor, bo stary się zepsuł. Postanowiła wziąć go na raty, niekorzystne bardzo dla nas, ale jedyne możliwe, Tomek zaproponował, że zakupi go za swoją gotówkę, a ja będę powoli mu oddawać. Mama nawet się nie ucieszyła, nawrzeszczała na nas, na mnie. Było wiele takich sytuacji. Naciskała na ślub, w czasie naszej półrocznej znajomości. Najbardziej traumatycznym wydarzeniem była moja wyprowadzka. Mama bardzo histerycznie reagowała, bardzo impulsywnie i była bardzo zdesperowana. Już dwa lata z nią nie mieszkam, nie może mi wybaczyć, że ją "zostawiłam", jest samotna a to największe człowieka nieszczęście. Mój wyjazd do Holandii jeszcze bardziej wzmógł jej depresję i nerwicę. Mimo tego wszystkiego bardzo ją kocham, tęsknię, a mój umysł podzielił ją na dwie; jedna jest ta kochająca, dobra, druga zła i nienawidząca świata i mnie. Bardzo się o nią martwię.

Tomek nauczył mnie wielu rzeczy, których nie rozumiałam mimo czytania licznych książek psychologicznych (postanowiłam, że sama sobie z tym poradzę), religijnych. Bardzo powoli buduję swoje życie i siebie, uwierzyć, że nie jestem gorsza od innych, że mam wartość jest mi ciężko. On namówił mnie do wyjazdu za granicę, nie jest mi to dobrze. Praca, trafiłam do okropnego zakładu, gdzie popędzanie do normy i mobbing były na co dzień. Pracowałam po 6 dni, byłam wyzuta z życia. Mieszkaliśmy pół roku u jego brata, spaliśmy na jednym łóżku. Cisnęliśmy się w mieszkaniu w 6. Oni darzą mnie pogardą. Mam generalnie problemy w kontaktach z innymi. W Holandii już kilkukrotnie zmienialiśmy pracę lokację. Teraz mamy już stabilność, mogłam zostawić okropny zakład i szukać inne pracy.

Nie wiem co się ze mną dzieje, jestem rozregulowana. Mam lęki, boję się nowej pracy, boję się nawet wyjść do sklepu czasem. Czuję okropną pustkę. Postanowiliśmy, że wrócimy do Polski po trzech latach i uzbieraniu pieniędzy na mieszkanie i ślub, jednak ja chciałabym już tam wrócić. Ostatnio musiałam prosić o wykreślenie mnie z listy studentów, to było symboliczne zaprzepaszczenie moich marzeń. Jestem świadoma, że mogę podjąć je za kilka lat, ale już nigdy nie będę mieć 21 lat... Zazdroszczę znajomym, co mogą spokojnie studiować, cieszyć się życiem, w czasie gdy ja muszę całe dnie spędzać w wielkim blaszanym magazynie, na chłodni albo w fabryce wędlin... Zazdroszczę im zabaw, imprez, wycieczek, młodości.

Nie umiem uregulować sobie dnia, wstaję za późno, kładę się za późno, nie ogarniam porządku w mieszkaniu, nie uczę się niczego, nie mogę się do niczego zmotywować. Czy to lenistwo? Brak mi nawyków. Mam powoli dość tej zepsutej, leniwej mnie... Chce być tak zaradna i pracowita ale brak mi podstaw. Jak się ogarnąć, zmotywować, patrzeć na świat bez lęku? Jak odnaleźć poczucie bezpieczeństwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Współczuje Ci bardzo trudnego dzieciństwa. Twoja matka jest bardzo zaburzona, moim zdaniem, bardzo dobrze się stało, ze jesteś teraz daleko od niej.

Najważniejsze, ze masz obok siebie kochającego i wspierającego człowieka.

 

Z drugiej strony - wyjazd za granice w tak młodym wieku jest ryzykowna decyzja. Miałaś bardzo traumatyczne dzieciństwo, a teraz przezywasz bardzo trudne sytuacje na obczyźnie. To jest zbyt obciążające dla tak młodej osoby i nieodpornej na stresy psychiki.

 

W Twojej sytuacji przydałaby Ci się bardzo psychoterapia, wątpię jednak, ze masz tam możliwość skorzystania z wizyty u polskiego terapeuty..

Moze poszukaj w necie, czy jednak coś by się nie znalazło..(ewentualnie tamtejszy psychoterapeuta, albo moze terapia przez Skypa?)..

 

Twoja matka jest odpowiedzialna za swoje życie, nie pozwól sobie wmówić odpowiedzialności za jej samopoczucie i szczęście. Ona jest dorosła osoba.

Niszczyła Cie w dzieciństwie, zamiast dać Ci miłość i wsparcie oraz poczucie bezpieczeństwa.

Takich toksycznych rodziców najbezpieczniej jest widywać na zdjęciu, wtedy nie są w stanie człowiekowi zaszkodzić.

 

Trzymam kciuki za Ciebie, żeby Ci sie wszystko z czasem ułożyło :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Jeśli naprawde masz dość , zacznij coś robić. Najgorsze , co możemy zrobić , to nie robić nic..Kto stoi w miejscu , ten się cofa. Małymi krokami , realizuj cele, a wyjdziesz na prostą :) Pozdrawiam ciepło :) Gdybyś chciala porozmawiać , to jest mój nr 535 883 364

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×