Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Yen

Ciągle w drodze

Rekomendowane odpowiedzi

Zakładam ten wątek, żeby nie "smiecić" w innych. Nie znaczy to, że nie będę pisać w innych, ale jakieś moje przemyslenia, czy też doświadczenia chciałabym zebrać w jednym miejscu.

Jak na razie po wielu próbach i wielu błędach udało mi się w końcu stworzyć własnego avatara, a to już coś :D

Witajcie jeszcze raz :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego w tym porzednim poście nie pojawił sie mój podpis?? Hmmm...nie do końca umiem chyba wszystko poustawiac jak należy. A w innych postach jest. O co chodzi? :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluje stworzenia awatara :smile:

Mnie sie nie udalo, choc probowalam z pol dnia kiedys i nie wyszlo :twisted:

Podpis widac, jesli chodzi o podpis pod postem :)

Pozdrawiam x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego w tym porzednim poście nie pojawił sie mój podpis?? Hmmm...nie do końca umiem chyba wszystko poustawiac jak należy. A w innych postach jest. O co chodzi? :bezradny:

Pojawiają się tylko w parzystych. ;):mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przekleiłam tutaj krótki opis mojej życiowej walki, która wciąż trwa, z innego wątku...no skoro już gdzie indziej się nawynurzałam, to nie bardzo mam cheć robić to od nowa. Ale niech będzie i tu, żeby była jakaś spójność

 

 

Moja historia w wilekim skrócie bez owijania w bawełnę:

Mam 38 lat, męża z którym od ponad 10 lat nic mnie nie łączy i cudowną doradstająca córkę.

Teraz kiedy TO się zaczęło;

Prawdopodobnie jak miałam 16 lat. Był dużo starswzy facet i wykorzystał mnie wiadomo jak. Wykorzystywał przez dłuższy czas. Nikomu nie powiedziałm. Ja z nim zerwałam przypłaciłam to ciężką, młodzieńcza depresją, której wtedy nie leczyłam. Oczywiście byłam w tamtym okresie potężnym utrapieniem dla swoich rodziców. Przez swoją chorobę, o której nie miałam pjęcia, bardzo ich poraniłam.

Potem poznałam mojego obecnego męża, który na tamten moment był moim wybawicielem...Endorfiny spowodowane zakochaniem jakoś wydobyły mnie z najgorszego doła, który tak naprawde nigdy n8ie minął do końca. Wróciło jak nasza córka miała 6 lat (teraz ma 18 za moment ). On mnie po prostu od siebie odepchnął. Znalazł sobie inną kobietę, o czym dowiedziałam sie dopiero po latach, ale nie zosawił nas. Natomiast potwornie mnie skrzywdził na wielu płaszczyznach. łącznie z intymną.

Oczywiście depresja rozwijała siew najlepsze, choć ja nie zdawałam sobie z tego sprawy przez dobrych kilkia lat. Jakby tego było mało zaczęłam pić. Uzależniłam się. Jestem alkoholiczką. Skrzywdziłam naprawde sporo osób,w tym najbardziej moje dziecko. Będąc sama ofiarą, ucvzyniłam ofiarami swoimi innych. Obecnie nie piję o 6 lat, na depresję leczę sie od 7,5.

Nienawidziłam siebie i uważałam, że jestem nic nie warta, szczególnie jak docierało do mnie całe zło, które wyrządziłam swojemu dziecku. Miałam bardzo konkretny plan odebrania sobie życia. Powstrzymało mnie przed tym to co usłyszałam od mojej pani psychiatry. Że nawet jeśli faktycznie skrzywdziłam moją córkę, to jeszcze bardziej skrzywdzę ją tym, że odbiorę sobie życie. Potem myśli i plany samobójcze wracały nieraz. straciłam pracę, mąż całkowicie uzależnił mnie od siebie. Byłam w rozpaczy. Ale znalazłam wsparcie wśród ludzi z podobnymi probolemai i to własnie najbardziej mi pomogło. Bardzo powoli zaczęłam odzyskiwac chęć do życia. Naprawdę przeżyłam bardzo dużo bólu, odrzucenia itd.

Oprócz depresji i alkoholizmu też mam zaburzenia osobowości. Nie wgłębiając się w szczegóły, do dziś potrafię narobić niezłych głupot..własnie dlatego. Ale ŻYJĘ. I tożycie często mi się podoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... Był dużo starswzy facet i wykorzystał mnie wiadomo jak. ...

Nie wiadomo.

 

.... Wykorzystywał przez dłuższy czas. Nikomu nie powiedziałm...

Czyli za przyzwoleniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Yennefer :D

Ciężkie życie, sporo tu podobnych, ale nikt nie dawał gwarancji, że będzie łatwo i sprawiedliwie ;) więc nie pozostaje nic innego, tylko wziąć to co jest i walczyć dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... Był dużo starswzy facet i wykorzystał mnie wiadomo jak. ...

Nie wiadomo.

 

Wiadomo, seksualnie

 

.... Wykorzystywał przez dłuższy czas. Nikomu nie powiedziałm...

Czyli za przyzwoleniem.

 

 

Czy za przyzwoleniem? Czasem tak, czasem nie. Generalnie wywierał presje i szantażował. Godziłam się, bo się bałam, ze mnie zostawi. A w swojej naiwnej, szesnastolniej gło9wie, sądziłam, że go zmienię i że jest moja jedyna miłością...ech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś dobry dzień :) bardzo piekny i radosny, pełen ludzi, których kocham i w towarzystwie których czuje sie wspaniale....

No ale jutro czeka mnie powrót do codzienności, która jest bardzo trudna...Wraca mąz z córką z nart i będzie ciężko...Juz czuję ciężar w żołądku...ech

Ale udało mi sie naprawdę zresetować przez ten tydzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

trzymaj się i staraj się myśleć pozytywnie choć wiem że to BARDZO trudne i prawie nie wykonalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale udało mi sie naprawdę zresetować przez ten tydzień

To nie myśl o ich powrocie, a doceniaj siły jakie zebrałaś! Może będzie Ci wtedy lepiej ;)

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na szczęście dziesiejsze południe i wieczór, oraz sobota i niedziela "same się zorganizowały"...więc nie będe musiała zbyt duzo siedzieć w domu i to mnie ratuje. dziś po południu to mam terapię :) potem korepetycje ( ja udzielam) więc do domu dotrę pewnie koło 21. Z rodziną zobaczę się w przelocie...

Jutro nieplanowany wcześniej wyjazd z przyjaciółmi :), w niedzielę praca. Urlop mi sie kończy i Dyrektor nagle bardzo mnie potrzebuje...Dla mnie to w gruncie rzeczy lepiej...

 

Agnieszko ja juz tak od wielu lat muszę myśleć pozytywnie i sobie radzić...w tak koszmarnie toksycznej atmosferze to wyjatkowo trudne... Czy daję radę??? Uciekam z domu...do pracy, do przyjaciół... Czy to jest radzenie sobie? Nie wiem,. To mnie ratuje od zwariowania, ale to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Jestem tym już bardzo zmęczona... No więc mam w głowie pewien konkretny plan, ale do jego wykonania będę mogła przystąpić dopiero w lecie...

Niby to już niedługo...tyle lat czekałam, więc wytrzymam jeszcze te kilka miesięcy. Ttylko one zaczynają sie dłużyć. A moja wytrzymałość...No jadę na totalnej rezerwie.

Dziękuję za wsparcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

też uciekam z domu do pracy i rzucam się w wir pracy byle tylko nie myśleć w domu wieczne kłótnie praca jest odskocznia albo chowam się w domu pod kocem. tak więc rozumiem Cię dobijajace jest to bo jak długo można uciekać lub chować się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo jak długo można uciekać lub chować się.

 

No własnie.... Czasem czuję się jak zaszczute zwierze. Czasem tez decyduję się na konfrontację, na tzw postawienie swoich granić. Nieraz sie udaje, kosztuje mn8ie to jednak bardzo dużo nerwów i energii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A mi się nie udaje podczas kłótni jak stawiam granicę mówią mi jesteś taka siana i Osaka najgorsze słowa i ja wtedy staje się malutka i zła że nie umiem postawić na swoim. widzisz Ty potrafisz ale kosztem siebie samej to przykre że inni ludzie sprawiają tyle bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój spokój który udało mi się osiągnąć w ubiegłym tygodniu wyparował całkowicie. Mąż z córką na zmianę wyprowadzają mnie z równowagi...ech. Choć mąż tym razem jest mniej inwazyjny. Córka dziś od rana zaczepna i kłótliwa. No ale ja już w pracy. Tu przynajmniej jak na razie spokojnie. Ale jak myślę o wieczornym powrocie do domu to mi się odechciewa...

To tyle w kwestii jak sobie radzę sobie ze swoją domową codziennością. Generalnie nie bardzo. Już planuję gdzie tu wieczorem się wybrać, żeby z nimi nie siedzieć...ech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Yen trzymaj się dasz radę jesteś silna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Aga...

Jestem silna bo nie mam wyjścia, nauczyłam się być silna. Ale czasem mam tak dość bycia silną!! :cry: chciałabym nie być zmuszoną ciągle odpierać ataki...ciągle w gotowości i napięciu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×