Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MimKa

Natrętne myśli.

Rekomendowane odpowiedzi

Czołem.

Oprócz derealizacji i depersonalizacji pojawiły się u mnie bardzo natrętne myśli. Najczęściej dotyczą zrobienia krzywdy bliskim. Zwłaszcza dziecku. Niby wiem, ze tego nie zrobię, ale to bardzo dokuczliwe i sie nasila. Chwilowo nie mam możliwości udania się na psychoterapię, ale gdy takowa się pojawi na pewno to zrobię. Nie wiem czy moze ma to związek z tym, ze jakos nie potrafię odnaleźć sie w roli matki. Choc bardzo sie staram. Przez te mydli czuję sie fatalnie. Jak sobie z tym radzicie? Moze czas na egzorcystę?:-) Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Egzorcysta ? Potrzebujesz lekarza , nie egzorcysty .. Dlaczego nie sprawdzasz się w roli matki ? Napisz coś więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

Mialam podobnie. W pewnym momencie nie moglam patrzec na moja coreczke, ani sluchac jej glosu. Wszystko mnie irytowalo w niej i w ogole w zyciu. Dochodzilo do tego, ze jak ktos szedl za wolno przede mna mialam mysli, zeby go popchnac bo mnie opoznial:/.

Mysle, ze nie jest to czas na egzorcyste, choc wiara czasem ludziom pomaga :)

Ja w koncu zobaczylam po 4 latach, ze mam problem i zglosilam sie do psychologa, oraz poszlam do lekarza ktory przepisal antydepresanty.

Biore od miesiaca, jest lepiej troche ale mysli sa dalej.

Moja psycholozka polecila mi czesciej robic cos dla siebie, cos co lubie, zostawic corke z tata i po prostu odpoczac.

Moze na chwile sprobuj odetchnac, ja chcialam wszedzie idealnie miec wszystko polapane- dom, prace itp. Rzadko prosilam o pomoc, bo uwazalam ze wszystko najlepiej sama zrobie. To byl blad.

Moze popros meza, czy kogos bliskiego zeby zajal sie czesciej coreczka?

Nie znam Twojej sytuacji ale lekarz bylby wskazany, mnie pomogl:)

Pozdrawiam cieplutko xxx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym egzorcystą żartowałam ( w kwestii żartów spokojnie mogę starać się o rolę prowadzącego Familiadę:) ). Dość ciężko zniosłam ciążę pod względem psychicznym. Nie była planowana, nie jestem specjalnie religijną osobą, ale jednak było mi wstyd, że tak bez ślubu itp. Być może brzmi to absurdalnie ale tak było. Jednocześnie było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Ta myśl, ze rozwija sie we mnie nowe życie. Ale od momentu gdy sieurodziła czuję sie pogubiona, często się izoluje. Z jednej strony staram się okazywać Jej dużo czułości i uwagi (niedawno okazało się, ze ma problem ze słuchem i wymaga rehabilitacji, akurat tutaj nie mam kłopotu, by to ogarniać. paradoksalnie dalo mi to motywację do działania, bo chcę żeby dać Jej jak najlepszą możliwość rozwoju. A z drugiej bardzo się izoluję, uciekam np. w książki. Nie potrafię się z Nią bawić, często mnie męczy, a wtedy jestem na siebie wściekła. Ale od jakiegoś czasu ogólnie mam problem z relacjami z innymi. Stałam sie wycofana. Mecze sie wśród ludzi. Mam nadzieje,ze w miarę klarownie sie wypowiedzialam.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie, u mnie ciaza byla ok. Zaczelo sie po. Zaraz po porodzie mala przestala oddychac i byla pod kroplowkami etc przez ponad tydzien. A mialo byc tak pieknie.

Jak wrocilam do domu to coreczka bez przerwy praktycznie plakala, maz mnie strasznie namawial Na karmienie piersia co bylo meczarnia i tak trwalam przez 3 miesiace jak w amoku, pierwszy epizod depresji wtedy mialam. Zdecydowalam w koncu, ze ja butelka dokarmie i jakos poszlo. Po paru miesiacach doszlam sama do siebie.

Zaczelo sie znowu jak wrocilam do pracy, wieczny stres I bieganina nie pomagaly. Szukalam odpoczynku a dziecko jak dziecko, potrzebuje uwagi. Irytowalo mnie jak sie ubrudzila czekoladka, jak sciane pomazala. Darlam sie jak opetana Na nia o byle glupote.

Powoli przestalam robic rzeczy, ktore mnie relaksowaly kiedys np ksiazki czytac, czy wyjsc na spacer czy ze znajoma.

W kolko bylam fizycznie I psychicznie zmeczona i tez zaczelam sie wycofywac najpierw z zycia spolecznego, potem rodzinnego, teraz mam problemy w pracy.

Dobrze, ze masz motywacje do dzialania, w postaci rehabilitacji coreczki. Robisz cos bardzo dobrego.

Ale pamietaj o sobie tez, jak ona spi, zamiast sprzatac czy gotowac obejrzyj jakis fajny film, poczytaj itp.

Pamietaj, ze w zyciu trzeba byc tez troche egoistka i umiec powiedziec nie.

To normalne, ze potrzebujesz czasu dla siebie np z ksiazka. Nic zlego sie nie dzieje, mozesz poprosic coreczke zeby w tym czasie cos ci ladnego narysowala, albo ulozyla cos z klockow:)

Poza tym nie przejmuj sie co ludzie mowia czy mysla (piszesz, ze martwilas sie tym ze coreczka byla nieslubna), zawsze sie ktos znajdzie co mu cos nie pasuje. Ludzie gadali i zawsze beda gadac;) Nie takie sytuacje sie zdarzaja.

Jesli tylko bedziesz miala okazje porozmawiaj z lekarzem o swoich obawach.

Ja zawsze bylam marzycielka i wydaje mi sie, ze moje wyobrazenie o macierzynstwie bylo zgola inne od rzeczywistosci :) Leki troche wyplaszczyly moje emocje i jest troche lepiej :)

Pozdrawiam x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×