Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
neldam

Osamotnienie/Lęk

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Paraliżuje mnie potworny strach przed samotnością ( nie jest to lęk bezpodstawny, bo mam 27 lat i całe życie jestem sama) Tak strasznie mażę o rodzinie, dzieciach. NIE UMIEM ZAKCEPTOWAĆ TAKIEGO STANU RZECZY. Mam wspaniałych znajomych ale od pewnego czasu zaczęłam świadomie się od nich odcinać, bo każdy z nich jest w związkach ,są po ślubie mają dzieci a ja jedyna samotna w ich gronie czuje się jak piąte koło u wozu . Nie umiem zaakceptować samotność, nie potrafię funkcjonować szczęśliwie jako singielka- a bardzo bym chciała cieszyć się życiem. Mam wrażenie że całe moje życie to jakaś pomyłka, beznadziejna praca w której spędzam całe dnie, szefowa która lubi wbijać szpileczki,zero wiary w siebie, ja nawet za bardzo siebie nie lubię... a najgorsze jest to że nie mam nadziei źe coś się zmieni w moim życiu na lepsze . Nie mam nawet żadnego hobby, które sprawiałoby mi radość. Staje się małymi krokami pustelnikiem. Proszę pomóżcie mi/ dajcie jakieś wskazówki jak poprawić swoją samoocenę/ akceptację. I przede wszystkim jak walczyć z samotnością czy osamotnieniem... ALBO JAK MAM TO ZAKCEPTOWAĆ: SIEBIE I SAMOTNOŚĆ :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, czemu chcesz zaakceptować samotność? Nie wierzysz, ze kogoś znajdziesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

Paraliżuje mnie potworny strach przed samotnością ( nie jest to lęk bezpodstawny, bo mam 27 lat i całe życie jestem sama)

 

To jest taki trudny wiek. Wiele ludzi po 40 -tce marzy o samotności - w sensie niezależności, a jest uwiązanych żonami, mężami, kredytami. Wolność to świetna sprawa, trzeba się tylko wyzbyć stereotypów :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

neldam,

 

cześć, a czemu nigdy z nikimi nie bylaś, jesteś nieśmiała? może odrzucasz innych swoją niedostępnością?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cześć, czemu chcesz zaakceptować samotność? Nie wierzysz, ze kogoś znajdziesz?

 

Hej, tak myślę, że nie znajdę człowiek, który mnie pokocha, skoro nie stało się tak do tej pory.

Chce ją zaakceptować bo jest mi potwornie źle marząc o czymś nieosiągalnym

neldam,

 

cześć, a czemu nigdy z nikimi nie bylaś, jesteś nieśmiała? może odrzucasz innych swoją niedostępnością?

 

Dobre pytanie, w gronie swoich znajomych jestem duszą towarzystwa, jak zepnę się w sobie potrafię wystąpić publicznie.Jestem osobą raczej otwartą na innych.Wesołą po części jestem nieśmiała a po części nie.

Ciężko rozmawia mi się z facetami... jeśli jest to kolega wszystko jest ok ale jeśli ktoś podoba się mi nie umiem się odezwać boje się ze sobie o mnie coś pomyśli.

Kwestia jest tego typu że żaden facet nie podchodzi do mnie jak do kobiety tylko do koleżanki. Mam wrażenie że dla facetów jestem aseksualna.

 

Ja naprawdę chciałabym otworzyć się na świat i żyć a nie tylko przetrwać swoje życie.

Jak mam czerpać przyjemność np. ze spacerów samej z sobą, wyjść do kina itd. Nawet zakupy w samotności są dla mnie smutne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neldam, nie da się tego zrobić w tak młodym wieku, tym bardziej bez przeżytego doświadczenia, świadomości co nas omija. To jak udawanie, ze części nas nie ma, to tylko udawanie, nigdy się nie stanie statusem - tak jest.

Co do drugiej części. Bardzo często tak jest, ze jak się wydaje sobie aseksualnym to tak się jest odbieranym przez innych. To cala ta komunikacja pozawerbalna. Dlatego kobiety które nie sa za ładne czasami maja dużo fanów, bo się komunikują, wykorzystują swoje atuty.

Może lepiej popracować nad tym, bo to praca, ona ma swój koniec efekt niż rzucać się na cos nieosiągalnego. Można poszukać jakiegoś miłego spokojnego gościa który nie odbiera body language.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast, jest to bardzo mądre co mówisz.. Wiem,że nie mam doświadczenia i nie wiem co tracę, ale żadnego bliżej napotkanego człowieka nie przycisnę do ściany by był ze mną. Jak mam poznać to czego tracę skoro nikt nie jest zainteresowany moją osobą. Obawiam się, że jestem tak beznadziejna, że nawet nie będzie mi dane doświadczyć bycia z kimś, tak więc wolę pogodzić się z tym i żyć iść do przodu. Przecież w życiu nie ma nic na siłę.

Nie spotkałam nigdy żadnego człowieka który byłby taki o jakim mówisz nie odbierający mowy ciała.:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

Paraliżuje mnie potworny strach przed samotnością ( nie jest to lęk bezpodstawny, bo mam 27 lat i całe życie jestem sama)

 

To jest taki trudny wiek. Wiele ludzi po 40 -tce marzy o samotności - w sensie niezależności, a jest uwiązanych żonami, mężami, kredytami. Wolność to świetna sprawa, trzeba się tylko wyzbyć stereotypów :)

 

 

 

Masz jakąś receptę na wyzbycie się tych stereotypów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mógłbym podać jakieś psychologiczne wnioski, albo własne około-filozoficzne przemyślenia.

 

Poczucie samooceny jest ściśle związane z samopoczuciem. Osoby smutne często myślą o sobie w negatywnych kategoriach, widząc siebie jako nieudaczników. Jak wcześniej powiedziano, myślenie o siebie w danych kategoriach może spowodować że tak będziemy odbierani.

 

Jest też problem słuszności samooceny. To groteskowe, jak ktoś się uważa za pana świata, swoimi cechami nie różni się od innych. To chyba i tak lepsze niż depresja, bo chociaż ktoś taki czuje się w miarę ok. Co innego, że może zacząć samego siebie sabotować, by uniknąć prawdy.

 

Kiedyś w liceum interesowałem się filozofią podrywaczy. Ma to dość naukowe podstawy. Mówią o różnych mechanizmach związanych z relacjami.

 

Ale sądzę, że powinno to być naturalne. Człowiek ma naturalnie wbudowane zdolności społeczne. Coś może je tylko zaburzyć. Często psychologowie uważają, że tak działa kultura.

 

Na YouTube jest blog A. Ślązak o relacjach damsko-męskich i szczerze mogę polecić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neldam, Z tego co napisałaś można wywnioskować, ze nie masz doświadczenia a nie, ze nie masz predyspozycji. Może masz wyobrażenie takie, ze te pierwsze przetarcie, poznanie i w ogóle to musi być coś idealnego, uczucie jakiego nie nosiła ta ziemia, ze nie możesz wobec tego nie być idealna a to taki wewnętrzny mit który ma na celu utrzymanie obecnego stanu. Mit którego paliwem jest lęk.

Musisz sobie darować, zrozumieć ze ludzie nie są idealni, może nie zrozumieć, poczuć to. Poczuć się bardziej swobodnie z sobą co odbije się na relacjach z innymi. To o czym napisałaś o duszy t. i tak dalej, rodzi przypuszczenie, ze na tym terenie szybko się odnajdziesz.

Musiałabyś kogoś znaleźć kto stanie się twoim przyjacielem z elementem intymnym, bo takie na sile szukanie Partnera może rodzić podświadomy stres.

Pomyśl o tym inaczej.

Nie spotkałaś to oczywiste, bo odbywasz się w towarzystwie które na płaszczyźnie poznawania nie jest dla ciebie zbyt komfortowe.

To nie oznacza że gdzie indziej nie będziesz bardziej swobodna.

Towarzystwo to grupa gdzie z racji ludzi nie przebijesz się z komunikatem o swojej otwartości bo takiego komunikatu nie umiesz wyraźnie wydać. Spotkanie się z kimś to taka ustawka, we dwoje nie trzeba tyle komunikować bo przenosi się to na obszar konwencji spotkania.

A zaprosił cię ktoś kiedyś gdzieś ale odmówiłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poczucie samooceny jest ściśle związane z samopoczuciem. Osoby smutne często myślą o sobie w negatywnych kategoriach, widząc siebie jako nieudaczników. Jak wcześniej powiedziano, myślenie o siebie w danych kategoriach może spowodować że tak będziemy odbierani.

 

Jest też problem słuszności samooceny. To groteskowe, jak ktoś się uważa za pana świata, swoimi cechami nie różni się od innych. To chyba i tak lepsze niż depresja, bo chociaż ktoś taki czuje się w miarę ok. Co innego, że może zacząć samego siebie sabotować, by uniknąć prawdy.

Więc jak to zmienić? Jak polubić samego siebie na tyle by nie potrzebować do życia innych ludzi .może nie tyle co do życia jak do bycia szczęśliwym bez osób trzecich. U mnie to mam wrażenie że jest błędne koło... jestem nieszczęśliwa bo czuje się osamotniona i samotna ( tak wiem, że to dwa różne pojęcia, ale odczuwam je oba) Znajomi od kiedy są w szczęśliwych związkach zapomnieli o mnie a ja nie narzucam się im i chcę żyć szczęśliwie sama ze sobą. Tak nie akceptuję siebie i nie jestem szczęśliwa w obecnej sytuacji.

 

Niby wiem jak to działa znam prawo przyciągania ale bardzo ciężko mi w to uwierzyć a jeszcze trudniej wprowadzić w życie, czytałam wiele książek na ten temat.

Mam wrażenie że całe życie toczy się obok mnie w koło mojej samotności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast: tak, nie mam żadnego doświadczenia, przez co zastanawiam się miedzy innymi o to czy nadaje się do bycia z kimś bycia w związku. Czy to wg jest dla mnie. Wiem, że życie to nie film, nie ma czegoś takiego jak uniesienie miłości na widok napotkanej osoby, wiem że jest to bardzo ciężka praca, spotykanie się w połowie drogi, chodzenie na kompromisy, chowanie dumy do kieszeni...

Zdaje sobie sprawę, że nie ma ideałów sama nie jestem idealna ba jestem dużo pod kreską... niż bliżej niej dlatego nie wymagam tego od drugiej osoby.

Nigdy nikogo nie szukałam na siłę, chciałabym tak jak mówisz spotkać przyjaciela z którym mogłabym spędzać całe wieczory na długich rozmowach, wspólnym dochodzeniu do celu, na wzajemnym wsparciu, spędzaniu razem miło czasu.

Przyznaję, że w gronie moich bliskich znajomych nie ma zbyt wielu mężczyzn a jeśli są to są to narzeczeni bądź mężowie moich koleżanek w ich otoczeniu czuję się bardzo swobodnie i komfortowo.

Faceci zawsze widzieli we mnie kumpele a nie kobietę.. pewnie tu jest też dużo mojej winy bardzo się zaniedbałam, mam nadwagę (pewnie uznacie to za kluczowe tego że jestem sama, ale ja widuję grubsze brzydsze odoby ode mnie które są w związkach) Nie maluję się, nie umiem dbać o siebie tak jak zadbałabym o kogoś.. jestem sobie obojętna.

Nikt mnie nie zapraszał na spotknie we dwoje, w sumie raz była taka sytuacja spotkałam się z facetem ale uważam to za totalną porażkę... poznaliśmy się w Internecie dużo ze sobą pisaliśmy na początku było super z czasem rozmowa przestawała nam się kleić ale poszłam za ciosem i spotkaliśmy się.. to była totalna porażka, spędziliśmy kilka dni na neutralnym gruncie. Wielkie rozczarowanie i nic więcej.:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z jednej strony piszesz, ze się nie nadajesz z drugiej ze są gorsi:)

Takie blednę koło, trzeba to przerwać bo będziesz sama ale nie będziesz z tym szczęśliwa na pewno.

To jest czasem tak, ze jak pojawią sie faceci to zaczniesz bardziej o siebie dbać, bo zauważysz pewna korelacje.

A co sie tam działo na tym wyjeździe opowiedz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×