Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
finlandia

jak zyje z nerwica-moja historia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.

Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, to nerwica lękowa... Ja pół roku tak miałem, nieustannie potykałem się podczas chodzenia - o każdy krawężnik (za nisko podnosiłem nogę).

W sklepie nie potrafiłem ustać w kolejce, gdziekolwiek gdy stawałem w miejscu wydawało mi się że się chwieje - w rzeczywistości nie poruszałem się

Wejście do Auchan czy Tesco kończyło się zawsze tak samo, minute szedłem po sklepie po czym była ucieczka bo wydawało mi się że zaczynam

się chwiać i miałem zawroty głowy. Generalnie, miałem problem z koordynacja ruchową, ruszałem się jak oferma, ze 100 razy bym upadł ale jakoś

dziwnym trafem nigdy się to nie wydarzyło.

 

Mnie po pół roku przeszło - nie byłem u psychiatry, nie brałem antydepresantów, nie brałem benzodiazepin.

Co prawda nie do końca, w ciemnościach gdy nie widzę gdzie idę - szczególnie po schodach to trochę wraca

nie zapomniałem tego uczucia.

Czy było warto? nie wiem, to co przeżyłem wolałbym zapomnieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

widzis ztobie przeszlo po pol roku a mnie trzyma juz 6 lat i nie chce puscic,probuje na rozne sposoby.,ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co i nie umiem sobie sama pomoc....tragedia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.

Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam

 

Witaj.

Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

 

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.

Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam

 

Witaj.

Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

 

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....

 

oczywiście że tak. Kilkakrotnie w ciągu dnia następuje zmiana nastroju. Wstaje czuje że mógłbym góry przenosić, potem za kilka godzin opadam z sił i idę spać, jak jest deszczowo to nawet ze 2-3 razy dziennie się kimnę a w nocy też śpię.

Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.

Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam

 

Witaj.

Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

 

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....

 

oczywiście że tak. Kilkakrotnie w ciągu dnia następuje zmiana nastroju. Wstaje czuje że mógłbym góry przenosić, potem za kilka godzin opadam z sił i idę spać, jak jest deszczowo to nawet ze 2-3 razy dziennie się kimnę a w nocy też śpię.

Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze

 

Dokładnie tak jak piszesz, wstajesz z energią i myślisz wreszcie będzie dobry dzień, humor dopisuje a tu cyk-moment- i Cię nie ma ....Kurcze jak to pokonać? Mnie jest gorzej jak wieje wiatr...;-( . Najgorzej w pracy jak musisz pracować . ech ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?

 

Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
widzis ztobie przeszlo po pol roku a mnie trzyma juz 6 lat i nie chce puscic,probuje na rozne sposoby.,ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co i nie umiem sobie sama pomoc....tragedia

Może za często o tym myślisz? Skupiasz uwagę na czymś, co nie miałoby racji bytu, gdybyś nie wpadła w błędne koło autodestruktywnych myśli.

Ewidentnie to wygląda na nerwicę i jeżeli nie wykryto somatycznej przyczyny, to wiedz, że nic Ci nie jest.

Potrzebujesz komfortu psychicznego i dużo odpoczynku. Permanentne napięcie nerwowe jest bardzo szkodliwe dla zdrowia (układ nerwowy jest połączony z odpornościowym) i sprawnego myślenia.

Uzupełnij magnez, ponieważ jego niedobory są częstą przyczyną problemów natury psychicznej.

Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze

Te cukrzyce, chore nadnercza i inne bzdury wkręcają hipochondrycy, którzy zresztą również cierpią na nerwicę. Lepiej ich nie słuchać, bo dzięki nim można sobie wmówić, że się umiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?

 

Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...

 

Alprox jest strasznie uzależniający - to dobrze, że kontrolujesz jego przyjmowanie. Ja dostałem go w Kwietniu, ale nie wykupiłem.

W jakiś sposób widzę, że się wyciszasz a jednak nadal trochę brakuje bo mówisz że masz objawy.

 

Próbowałaś odstawić leki? U mnie, rezygnacja z Hydroksyzyny i mieszanki ziół którą piłem 3 razy dziennie pomogła. Przy Hydro miałem

"trząski" i inne dziwne objawy, od kozłka lekarskiego bolała mnie głowa, może spróbuj odstawić na tydzień? U mnie rzucenie wszystkiego

dało dobre rezultaty, możesz sprawdzić jak zareagujesz na odstawienie Alproxu, jak nie dasz rady to sobie zarzucisz tabsa i tyle, możesz

tylko zyskać.

 

P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą

dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Finlandia jakbyś opisała swoje samopoczucie w przeciągu ostatniego dnia, bądź też tygodnia? Zgodzisz się z tym że nastrój twój przebiegał wokół silnych przeżyć, niezadowolenia, smutku, jakiegoś wyrazu niepokoju? Wszelkie dolegliwości fizyczne mogą wynikać z ciągłego stresu, napięcia psychicznego i fizycznego, lęku, bo siła ich oddziaływania ma większe przebicie niż mogłoby się wydawać. Postaraj się identyfikować uczucia, często te o zabarwieniu negatywnym, a wtedy może dojdziesz do tego że są rezultatem podłoża psychicznego. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na ten cytat "ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co", może to nie jest kwestia wiary, a braku wiedzy i zrozumienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą

dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi

Polecam naturalne metody, np. picie kakao. Każdemu doradzam napój bogów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?

 

Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...

 

Alprox jest strasznie uzależniający - to dobrze, że kontrolujesz jego przyjmowanie. Ja dostałem go w Kwietniu, ale nie wykupiłem.

W jakiś sposób widzę, że się wyciszasz a jednak nadal trochę brakuje bo mówisz że masz objawy.

 

Próbowałaś odstawić leki? U mnie, rezygnacja z Hydroksyzyny i mieszanki ziół którą piłem 3 razy dziennie pomogła. Przy Hydro miałem

"trząski" i inne dziwne objawy, od kozłka lekarskiego bolała mnie głowa, może spróbuj odstawić na tydzień? U mnie rzucenie wszystkiego

dało dobre rezultaty, możesz sprawdzić jak zareagujesz na odstawienie Alproxu, jak nie dasz rady to sobie zarzucisz tabsa i tyle, możesz

tylko zyskać.

 

P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą

dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi

 

Własnie czuję podświadomie, że już czas na odstawienie leku, tylko że właśnie to uzależnienie jest najgorsze. Niby biorę małe dawki ale i tak, kiedy nie wezmę tabletki czuję że jej brakuje... Trzęsie mną, słabo, zimno, gorąco, przydałby się dwutygodniowy urlop, żeby to przetrzymać....Chociaż może jak się uprę ;-) Najgorsze te objawy somatyczne , gdyby to minęło byłabym w raju, bo ataki i lęki minęły...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

do Aligheri....wiesz co z moim samopoczuciem to jest tak...codziennie jestem podlamana moimi dolegliwosciami,nie moge sie cieszyc skoro jest mi zle i kreci sie w głowie,nie ma dnia bym o tym nie myslała z tygodnia na tydzien tak samo....natomiast jak mam czasem lepszy dzien to w momencie mam przypływ energi i kupe pozytywnych mysli...i tak w kolo.Ogolnie te codzienne objawy mnie przytłaczaj i dołuja bo nie moge normalnie funkcjonowac i czuje sie jak inwalidka i taka bezsilnosc jest we mnie.Masz racje to moze nie koniecznie jest kwestia wiary,,,tylko niewiedza,brak zrozumienia pewnych rzeczy.Tak strasznie odpycham od siebie ta nerwice i tylko dlatego tak ciezko mi w to uwierzyc,poniewaz objawy mam 24h i dlatego nie przemawia mi to za nerwica tylko innym schorzeniem ....ale problwem w tym ze juz nie mam pomyslu gdzie szukac pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te objawy naprawde wskazuja mi na jakas chorobe a nie na proste stwierdzenie -nerwica.wg mnie lekarzom najlepie zwalic na nerwice jak nie moga nic znalezc....dla mnie jest jasne skoro masz objawy i zle sie czujesz to jestes chory/a natomiast jesli nic ci nie jest to jestes zdrowy u mnie ewidentnie czuje duzy problem objawow fizycznych ...a mowia mik ze to nerwica ktorej ja do siebie nie przyjmuje poniewaz nie czuje wewnatrz ze mam jakis problem.mam problem tylko fizycznych objawow.....kto madry mi to wytłumaczy...????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ludzie jak to mozliwe zeby codziennie odczuwac tak wstretne i dokuczliwe objawy przez ktore nie da sie funkcjonowac i lekarza twierdza ...jestes zdrowa to nerwica....czemu ja tego pojac nie moge,a moze po prostu nie wiedza jak ja sie czuje naprawde i twierdza ze np symuluje...nie nie symuluje naprawde przechodze pielko z moimi dolegliwoscciami,na codzien jak tylko wstane z łózka,pierwsze podenerwowanie potem poty i to durne uczucie w glowie do wieczora ...taki ucisk,niepewnosc chodzenia,chwianie w glowie,niestabilnosc.na zakupy nie moge isc bo wszystko sie nasila w sklepie.....co amm o tym myslec?jak moge zyc spokojnie i tlumaczyc sobie nic ci nie jest skoro ewidentnie cos czuje......jak zrozumiec ze to nerwica sie we mnie wdarła...doradzcie prosze.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

finlandia, chorba syna byla dla Ciebie traumatycznym przezyciem, ale jak masz takie objawy pozostaje leczyc sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Finlandia, ja 2 miesiące chodziłem po lekarzach, wydałem z 1000zł na wizyty prywatne. Zrobiłem wszystkie badania od próbek krwi

po usg serca, brakowało tylko tomografu itp. Wszystkie wyniki idealne, okaz zdrowia, a ja czułem się wrakiem podobnie jak Ty to opisujesz.

Też nie mogłem wyjść z domu - nawet 100m do sklepu.

 

Taka nasza natura, NIKT nie chce się przyznać do problemu z psychiką, ja tutaj też na forum kozaczyłem, że nie mam żadnej nerwicy, że to

serce - po USG wszelkie przypuszczenia zostały obalone. Pani kardiolog jako 10-ty lekarz z rzędu powiedziała, że to nerwica mięśnia

sercowego albo lękowa. Nie jest psychiatrą - nie stawiała diagnozy. Tak czy siak, wyeliminowanie stresu + tona ziół na uspokojenie po

miesiącu zaczęły działać. Leki od razu nie pomogą - to tak jakbyś chciała grypę pokonać w 1 dzień a trzeba 5-7 dni na kuracje.

 

Tak jak powiedziałem Ci na priv - ja mogę Ci doradzić co łykałem, ile, kiedy, ogólnie opisać normy postępowania. Każdy z Nas jest inny - nie

daje gwarancji, że Ci to pomoże ale zawsze możesz spróbować.

 

Wstydzisz się - to normalne, ja też się nie przyznawałem ale to duża ulga. Zaakceptować fakt, że się jest chorym, na nerwy - nie na głowę.

Jak powiedział psycholog - nerwica czy depresja to DOLEGLIWOŚCI - wynikające z ŻYCIA - wykończenia nerwowego człowieka. To nie

choroba psychiczna....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już 15 lat walczę z tą chorobą, na początku też biegałem po wszystkich lekarzach. Wylądowałem u psychiatry z diagnozą nerwica depresyjna... Lekarz przepisał mi tabletki zomiren, doxepin, clonazepam. Lekko ulżyło ale leki te przestały działać choc wciąż je biorę. Mam umówiony szpital trzeba będzie leki odstawić i zamienić na inne tak polecił lekarz. Więc zobaczymy jak to będzie z tym szpitalem aż się boje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja już 15 lat walczę z tą chorobą, na początku też biegałem po wszystkich lekarzach. Wylądowałem u psychiatry z diagnozą nerwica depresyjna... Lekarz przepisał mi tabletki zomiren, doxepin, clonazepam. Lekko ulżyło ale leki te przestały działać choc wciąż je biorę. Mam umówiony szpital trzeba będzie leki odstawić i zamienić na inne tak polecił lekarz. Więc zobaczymy jak to będzie z tym szpitalem aż się boje...

 

aż tak? a próbowałeś iść do kilku lekarzy? i sprawdzić diagnozy? skoro 15 lat wytrzymałeś i żyjesz i pracujesz itd

to po co szpital? może warto zaczekać i zobaczyć co inni lekarze powiedzą? polegasz aż tak na opinii jednego psychiatry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja już 15 lat walczę z tą chorobą, na początku też biegałem po wszystkich lekarzach. Wylądowałem u psychiatry z diagnozą nerwica depresyjna... Lekarz przepisał mi tabletki zomiren, doxepin, clonazepam. Lekko ulżyło ale leki te przestały działać choc wciąż je biorę. Mam umówiony szpital trzeba będzie leki odstawić i zamienić na inne tak polecił lekarz. Więc zobaczymy jak to będzie z tym szpitalem aż się boje...

 

aż tak? a próbowałeś iść do kilku lekarzy? i sprawdzić diagnozy? skoro 15 lat wytrzymałeś i żyjesz i pracujesz itd

to po co szpital? może warto zaczekać i zobaczyć co inni lekarze powiedzą? polegasz aż tak na opinii jednego psychiatry?

 

 

Aż tak-byłem u kilku lekarzy lecz ten u którego się leczę jest uznawany za jednego z lepszych specjalistów i powiem , że polegam na nim. Te 15 lat to walka z chorobą, ciężka praca a choroba mi nie pomaga, teraz jestem na l-4 muszę iść do szpitala bo leki benzodiazepiny trzeba odstawić i zamienniki nie uzależniające zastosować. czeka mnie ciężka droga, ale muszę jakoś sobie radzić. Oczywiście nikt oprócz najbliższej rodziny do tej pory nie wiedział o mojej chorobie- lecz l-4 teraz do pracodawcy wpłynęło z pieczątką od specjalisty psychiatry i będzie jazda tak coś czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×