Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Priscilla_126

Strach przed wyjściem z domu

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem, jak sobie z nim poradzić. Mam go od kilku lat i chciałabym, żeby zniknął, bo utrudnia mi funkcjonowanie na dworze, nigdzie nie wychodzę i często są o to kłótnie z rodzicami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doskonale Cię rozumiem. Strach przed wyjściem z domu sparaliżował mnie kiedyś do tego stopnia, że nie wychodziłam z niego praktycznie w ogóle. Tyle co musiałam dojechać na uczelnię (był to wtedy koszmar nie do opisania), z której i tak często rezygnowałam, żeby zostać w domu. Coś niebywale piekielnego i rujnującego życie i samego człowieka. Minęło 10 lat... teraz wychodzę. Swój lęk w skali od 1 do 10 (kiedyś było 12) teraz oceniam na... 2. Może 3. Samego wychodzenia z domu już się nie boję. Nauczyłam się jednej ważnej rzeczy...nieważne w jak nerwowym stanie wychodzę...im dłużej idę, tym mniej się boję. I to jest fakt, bo największy lęk pojawia się chwilę po wejściu w sytuację go wywołującą. Wychodzę z domu ---> denerwuję się...wyszłam ----> bardzo się boję, oddalam się coraz bardziej - --->zaraz zemdleję, udusze się, spanikuję---> I tu jest apogeum lęku! A gdy lęk osiągnie swoje apogeum, to powoli zacznie opadać. Stąd też po pewnym czasie odległość od domu przestała mieć znaczenie, a wręcz im dalej się idzie, tym jest lepiej. Jednak jest to ciężka sprawa do pokonania. Wiele rzeczy musiało się w moim życiu wydarzyć, żebym teraz mogła taki post napisać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Doskonale Cię rozumiem. Strach przed wyjściem z domu sparaliżował mnie kiedyś do tego stopnia, że nie wychodziłam z niego praktycznie w ogóle. Tyle co musiałam dojechać na uczelnię (był to wtedy koszmar nie do opisania), z której i tak często rezygnowałam, żeby zostać w domu. Coś niebywale piekielnego i rujnującego życie i samego człowieka. Minęło 10 lat... teraz wychodzę. Swój lęk w skali od 1 do 10 (kiedyś było 12) teraz oceniam na... 2. Może 3. Samego wychodzenia z domu już się nie boję. Nauczyłam się jednej ważnej rzeczy...nieważne w jak nerwowym stanie wychodzę...im dłużej idę, tym mniej się boję. I to jest fakt, bo największy lęk pojawia się chwilę po wejściu w sytuację go wywołującą. Wychodzę z domu ---> denerwuję się...wyszłam ----> bardzo się boję, oddalam się coraz bardziej - --->zaraz zemdleję, udusze się, spanikuję---> I tu jest apogeum lęku! A gdy lęk osiągnie swoje apogeum, to powoli zacznie opadać. Stąd też po pewnym czasie odległość od domu przestała mieć znaczenie, a wręcz im dalej się idzie, tym jest lepiej. Jednak jest to ciężka sprawa do pokonania. Wiele rzeczy musiało się w moim życiu wydarzyć, żebym teraz mogła taki post napisać...

Cieszę się, że już Ci prawie przeszło :) I dzięki za radę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×