Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lulinasky

Złość, negatywne uczucWitaia.

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie!

 

Jestem osobą, która nie chowa zbyt długo urazy i niektórzy powiedzą, że jestem wręcz ugodowa. Ale jeżeli chodzi o miłość, zranione serce boli najbardziej- to już niekoniecznie. Niedawno rozstałam się z chlopakiem, próbowałam o niego walczyć, właściwie nie wiadomo o co poszło, ale związek był z tych szczęśliwych, może po prostu coś wygasło, nie wiem. Byłam w totalnej rozsypie, do tej pory zażywam leki uspokajaące, ale jakoś próbuje żyć swoim życiem. Układać je na nowo, skupić się na sferze zawodowej. Rozstanie przechodziło różne fazy, na początku zachowywaliśmy się jak para, dalej ze sobą sypialiśmy i pisaliśmy, dopóki nie doszło do trudnych rozmów gdzie wychodzilo że razem już nie jesteśmy wtedy ja anulowalam zupełnie kontakt, pozniej kontakt był coraz słabszy raczej z mojej inicjatywy, czułam się z tym okropnie źle, ponieważ tak naprawde nie wiedziałam dlaczego? Pojawiły się chyba jakieś inne dziewczyny(?), ale tak naprawde nie wiem czy coś z nimi było. Generalnie podczas gdy ja siedziałam w głębokiej depresji, tej drugiej strony nic nie obchodziło, nie odzywał się bo myślał że samo się uspokoi, jego znajomi mu tak podpowiadali. Momentami było ze mną naprawde źle, kołatanie serca, nie mogłam złapać oddechu czułam się jak najgorszy śmieć. Nie mogłam pojąć dlaczego? Teraz jestem na lekach i jest lepiej, ale ta osoba chce ze mną utrzymywać kontakt, ja dzwonie kiedy mam super dzień, a tak naprawde chowam dalej uraze,wręcz nienawidzę i życze wszystkiego najgorszego. Wiem, że tak nie powinno być. Zastanawiam się nad totalnym zerwaniem kontaktu (miesiąc czasu sie nie widzielismy) nienawidze tej jego troski a kiedy ja pisałam sto linijek tekstu eh... on chce tylko słuchać o moich sukcesach. Smutno mi. Z drugiej str. nie chce go totalnie stracić z życia i nie chce żeby było mu przykro. Walczą we mnie te dwie skrajności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro tylko cię krzywdzi znajomość z nim, to musisz, tak jak napisałaś, totalnie zerwać kontakt.

Twoje dobro jest najważniejsze, piszesz, że nie chcesz, żeby było mu przykro, ale sama napisałaś, że kiedy tobie było źle, to go to nie obchodziło. Nie daj się wykorzystywać, tutaj chodzi o twoje dobro. A jeśli czujesz, że łączy się coś z tym człowiekiem, tęsknisz za czymś, to już tłumaczę - tęsknisz za kimś, kim kiedyś był, ale już nim nie jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

theinternet

 

on twierdzi, że się nie zmienił. Chyba po prostu przestał mnie kochać ja tak myślę. Jestem roztrzęsiona na własne życzenie. Trudno mi się pogodzić z tą sytuacją, ale okres wariatki próbującej wyjaśnić wszystko i nazwać mam już za sobą. Nienawidzę tego w sobie, że tak się przywiązuje do ludzi, których kocham. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam to samo, ale nie nienawidzę tego w sobie. Trzeba wierzyć, że nasza siła do angażowania się i przywiązywania trafi do osób, które na to zasługują i będą w stanie się odwzajemnić tym samym. Ja staram się z głowy wyrzucić starą przyjaźń, z dnia na dzień jest już lepiej, a tam właśnie byłem wykorzystywany i krzywdzony. Nie warto istnieć w relacji, w której ktoś sprawia ci ból. Walcz o swoje dobro. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta osoba nie sprawiala mi bólu, wręcz przeciwnie. Byłam z nią szczęśliwa i chciałam walczyć o ten związek. Nawet bardziej mi zależało niż jak zależało nam obojgu, pojawila się jakaś głupia wkrętka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lulina, tak to wygląda, że on Cię nie kocha, niby się Tobą interesuje, ale piszesz "on chce tylko słuchać o moich sukcesach" - to co to za przyjaźń? Rozumiem, że nawet przyjaciel może czasem nie chcieć słuchać narzekania, ale bez przesady. Jeśli nadal chowasz urazę i wręcz go nienawidzisz, to widywanie go, utrzymywanie kontaktu nie pomoże Ci przestać chować tej urazy, a tylko będzie ją ciągle podsycać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lulina, tak to wygląda, że on Cię nie kocha, niby się Tobą interesuje, ale piszesz "on chce tylko słuchać o moich sukcesach" - to co to za przyjaźń?....

Takie zachowanie jasno wskazuje, że słuchanie o niepowodzeniach i cierpieniu rani.

Nieustannie zadziwia mnie pęd do prymitywnych, bezmyślnych racjonalizacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Takie zachowanie jasno wskazuje, że słuchanie o niepowodzeniach i cierpieniu rani.

Owszem, może i niektórych rani, ale bycie przyjacielem (a rozumiem, że oboje do tego dążą /dążyli) polega też na dawaniu wsparcia, a nie tylko byciu przy drugiej osobie jak jej się powodzi. Rozumiem, że autorka tematu do takiej relacji dąży /dążyła. Jeśli on ma inną wizję tej relacji i nie zamierza jej zmieniać, to lulina może albo zrewidować swoją wizję albo ukrócić te kontakty, bo na tę chwilę wyraźnie jej nie służą.

 

Nieustannie zadziwia mnie pęd do prymitywnych, bezmyślnych racjonalizacji.

Gdzie takową widzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea NN4V chodziło o to, że jego też może boleć, że przyłożył rękę do takiej a nie innej sytuacji zawaleniu egzaminu, gdzie z pozostałych były same piątki, smutku i generalnie rozjebania z przerwami na ostre imprezowanie... biedaczek się zmęczył wariatką i moimi amplitudami sam mi to napisał. napisał też, ze wie ze popelnił błąd i ze nie chciał mnie skrzywdzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lulinasky, chodziło mi o to, że macie bardzo pokomplikowaną relacje, w której jak rozumiem każde czuje się czegoś winne. Masz w stosunku do niego ambiwalentne emocje. Wydaje mi się, że na tę chwilę spotykanie się z nim w niczym Ci nie pomoże (jemu może też nie). Nie mówię koniecznie o definitywnym zakończeniu znajomości, ale o odpoczynku od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×