Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
neon

Przemiana Wariata.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, chyba dochodze do pewnego etapu w życiu gdzie pewne rzeczy stają sie jakoś nadzwyczaj jasne i klarowne, jakby mgła którą było oplecione moje życie właśnie opadła. Jakbym przeszedł próbę i własnie pozwolono mi zebrać wszystkie elementy układanki do kupy. Trzeba wykorzystać te 5 min i uzbroić się w jakies amulety, talenty czy cokolwiek bo nadejdzie moment ruszenia w dalszą droge, bo przeciez droga nigdy sie nie konczy 8)

 

Co możemy zrobić my wariaci, żeby mieć lepszy dostęp i kontakt z naszym wewnętrznym JA i wiedzieć intuicyjnien co dla nas jest najlepsze, aby być czujnym i rozpoznawać znaki dawane przez los na zakręcie. Kilka przykładów mam nawet z tego forum. pierwszym dobrym przykładem jest detektywmonk, którego pasją stała się książka, z pewnością w jakims stopniu religia pomaga tutejszym tubylcom, choć nie pochwalam naiwnego bezkrytycyzmu ocierajacego sie o fanatyzm. Przewartościować myślenie sport itp itd

 

Pochwalcie sie własnymi pomysłami doświadczeniami, może to własnie wasza hisotria lub pomysł stanie sie czyjąś inspiracją, pomocną dłonią! Jak wygląda wasza droga pogłebiania relacji z Bogiem, Wyższym JA, Buddą z tym mądrzejszym głębszym tobą, kóry wie co dla ciebie jest najlepsze, który chce cie wyrwać z ciemnej strony mocy, ale tak skutecznie jest zagłuszana! jak wygląda Twoja droga duchowa?

 

 

 

mam pytanie czy ktoś z was próbował wolontariatu, aktywnosci wq organizacjach społecznych czy charytatywnych, czy to ma jakies działanie teraputyczne, czy choc troche leczy głowy chore?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a no ja własnie zdecydowałem że opuszczam w tym roku po załatwieniu spraw swoja rodzinna miejscowosc zeby tu nie zgnic i nie zgorzkniec do reszty, koncze tez z hujowymi podstępnym i pdołymi znajmomymi,

 

czy ktoś z was próbował wolontariatu hmmm/?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witam, chyba dochodze do pewnego etapu w życiu gdzie pewne rzeczy stają sie jakoś nadzwyczaj jasne i klarowne, jakby mgła którą było oplecione moje życie właśnie opadła. Jakbym przeszedł próbę i własnie pozwolono mi zebrać wszystkie elementy układanki do kupy. Trzeba wykorzystać te 5 min i uzbroić się w jakies amulety, talenty czy cokolwiek bo nadejdzie moment ruszenia w dalszą droge, bo przeciez droga nigdy sie nie konczy 8)

Są dwie możliwości: albo stałeś się dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem, albo to tylko początek psychozy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ahoj, dokładnie. Psychotyczna przemiana, gdy wszystko staje się klarowne. Z tym, że z czasem ta klarowność się zużywa zazwyczaj. Pozostaje wrak człowieka. Nie mniej to uczucie władzy, które występuje ma w sobie coś pociągającego. Na kilka chwil człowiek czuje się wyzwolony od tego całego życiowego badziewia i choć przez chwile czuje, że ma jakiś wpływ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Neon,już nie detektyw :smile: teraz wiejskifilozof ;) ale to co piszesz jest prawdą.

Mamy też ludzi,co samorealizują się pisząc wiersze.Uciekających w politykę,słuchając muzyki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie sie też nad tym zastanawiałem, nad psychozą, ale to nie jest jakieś nagłe przebudzenie, to we mnie dojrzewało. Zresztą główna decyzja, która spowoduje u mnie wszystkie zmiany jest wyjazd, i to jest zaklepane na 100% , napewno nie zostane w swoim miescie. A jak wyjade to napewno nie chce budowac relacji z ludzmi na których byłem skazany w moim miescie, o wolontariacie myslałem juz długo przed, nawet ktoś z rodziny mi podpowiadał ze dla mnie byłaby dobra decyzja. a wszystko to podsumowała książka motywacyjna którą niedawno przeczytałem. Nie mam też żadnej manii, poczucia władzy, wiem że jestem słabym człowiekiem, słabym psychicznie, dlatego bede szukał wsparcia i towarzystwa dobrych ludzi, dlatego wolontariat, no i mam pare innych pomysłów, wiem ze zmiana bedzie wiazała sie z wysiłkiem, ale chce spróbować, nie mam wiele do stracenia. zreszta pozyjemy zobaczymy.

 

wiejskifilozof, chyba w mojej swiadomosci już zostaniesz monkiem ;) a Ty nie czujesz ze twoje miasto troche cie ogranicza? bo wiem ze mieszkasz w małej miejscowosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

neon, ja cały czas uczestnicze w wolontariacie, bedzie juz jakies prawie 10 lat. Kiedyś zajmowałam sie roznymi ludzmi, typu narkomani itd. ale to nie było dla mnie. To jest bardzo fajne zajecie, ale musisz znalezc takie ktore bedzie Ci odpowiadac. Ja przeszłam rozne etapy wolontariatu i najlepiej mi sie pracuje z ludzmi srednio zaburzonymi tzn ani narkomani, ani alkoholicy, ani schizofrenicy tylko zaburzenia typu traumatyczne przezycia itp. Lubie widziec efekty swojej pracy, a z powyzszymi niestety nawet czesto doswiadczonym terapeutom nie udaje sie do nich dotrzec dlatego mi szkoda czasu na misje bezefektywne. Ze swojej strony polecam :)

 

Natomiast co do wiedzy co dla nas najlepsze, jak czujesz ze cokolwiek robisz i nie jest smutno, zle itd, czyli ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Psychoza to w ogóle wspaniała sprawa. Rzecz w tym, żeby kierowała nas we właściwą stronę, bo wtedy jest szansa, żeby wszystko co robimy okazało się sensowne i w ten sposób utrwalamy pożądane nawyki. To jest myśl - sztuczne wywołanie psychozy lekarstwem na nasze udręki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, o, fajowo, ja właśnie chciałbym kiedyś pomagać ludziom biednym poprawić warunki mieszkalne, jakies małe remonciki, znam sie na instalacji hydraulicnzej, elektrycznej i ogólnie w domu to ze wszystkim uradze. w ogóle słyszałas o ludziach którzy niosą w ten sposób pomoc? w duzym miescie mieszkasz? fajnie byłoby uczestniczyć w takim projekcie, a jaak nie to pewnie coś innego, nawet praca z psami w schorniskach, a moze w przyszłosci sam bym stworzył takie stowarzyszenie pomocy poprzez remont.

 

nie wiem czy chciałbym pracować z narkomanami i alkholikami, ponieważ wiem, że to bardzo trudna praca.

 

Wiesz czasem człowiek wie co dla dobre niego ale nie potrafi tego wdrożyć w życie ponieważ twki w destrukcyjnych schematach, którym często udaje sie zagłuszyć te dobre inicjatywy :)

 

ahoj, ty tak serio? uważasz że psychoza może być czymś pozytywnym w zyciu człowieka? nerwica, taka normalna bezlękowa- to rozumiem, ale psychoza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wolontariat to fajna sprawa. Udzielałam się trochę w Fundacji "Mam marzenie" i dawało mi to sporo radochy i satysfakcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ahoj, ty tak serio? uważasz że psychoza może być czymś pozytywnym w życiu człowieka? nerwica, taka normalna bezlękowa- to rozumiem, ale psychoza?

Serio. W sytuacji podbramkowej ludzie chorzy na raka potrafią robić głupsze rzeczy niż osoby w psychozie. Dla takich mentalnych rakowców psychoza może być ostatnią deską ratunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wolontariat fajna sprawa, jak najbardziej popieram, jednak zastanawiam się czy zawsze wolontariusze kierują się dobrem innych, czy swoim. Co faktycznie jest motywacją tychże ludzi, czy pragną dobra innych dla nich czy dla własnej korzyści. Czy nie jest tak, że pierwsze myśli mają motywację typu: "pomogę innym, to lepiej się poczuję, znajdę sens życia, zrobię coś dobrego dla tego świata na coś się przydam" Czyli zrobię coś dla kogoś ale dla własnych korzyści. Zawsze najpierw jest "JA". Ja lepiej się poczuję, ja znajdę sens życia, ja zrobię coś dobrego. Czy wolontariusze na pewno robią coś dla kogoś bezinteresownie? Dosyć kontrowersyjna sprawa. Tzn. prawdopodobnie jest sporo takich osób, które w pierwszej kolejności kierują się dobrem innych, nie wątpię w to np. widząc, że jest komuś źle, przykro starają się ten stan rzeczy zmienić aby lepiej poczuł się ON nie JA. I jeżeli ktoś kieruje się w pierwszej kolejności dobrem innych to ok. Popieram, jednak myślę, że jest sporo osób, które być może nawet nie świadomie kierują się własnymi korzyściami. Tak sobie myślę, czy skromność nie jest taką oznaką "prawdziwego wolontariusza", znałem kiedyś takiego jednego faceta przez kilkanaście lat i on nigdy mi nie powiedział o tym, że pracuje w wolontariacie, właśnie po kilkunastu latach dowiedziałem się o nim, że poświęca się dla innych, nic a nic mi nie powiedział, choć o wszystkim rozmawialiśmy, widać było, że facet ma gdzieś chwalenie się swoim wolontariatem, po prostu robił swoje, szacun. Ale słyszałem też o takiej historii, że facet pomagał jako wolontariusz ale miał też swoje ciemne strony, otóż był... rzeźnikiem, serio, podrzynał gardła zwierzętom... Podobno był zaburzony a tu wiadomo, różnie może być. Nie wiem czy to prawdziwa historia czy zmyślona, tak czy inaczej, nigdy nic nie wiadomo, co w człowieku siedzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stracona100, i co tam porabiałaś, i dlaczego juz nie działasz w tym kierunku, jesli mozna wiedziec, ofc.

 

ahoj, jakies brednie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomagałam, by ciężko chorym dzieciakom spełniały się największe marzenia. Oglądać ich radość...... to było cudowne uczucie.

Odkąd choruję, nie czuję się na siłach by podejmować takie wyzwania. To trudne i odpowiedzialne zadanie, a ja już sobie nie ufam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

helloafrica, to jest obopolna wymiana.

 

 

neon, jest taka fundacja na swiecie, ktora zapewnia jedzenie i przejazd, a za to ludzie pomagaja w roznych krajach swiata odbudowac domy innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ahoj, jakies brednie.

Naprawdę cieszę się, że tego nie rozumiesz. Nie jest fajnie nie mieć żadnego wyjścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
helloafrica, to jest obopolna wymiana.

 

Pewnie tak. Rozumiem, że ktoś kto zajmuje się wolontariatem jest na tyle dobry, że nigdy nie krzywdzi innych, tzn. że jest wolontariuszem z prawdziwego zdarzenia a nie "przebierańcem". Znałem też takiego jednego, że tu niby wolontariat, także pomoc zwierzętom a czasem potrafił być naprawdę wredny, gdzieś tam już nie pamiętam dokładnie była sytuacja konfliktowa i rzucił się na innego (w sensie werbalnym), cisnął mu ciągle aby tylko jak najbardziej mu dowalić. Zdziwiło mnie, że taki niby dobry człowiek gnębi innego. No cóż, taki świat. Mam nadzieję, że ty jesteś z tych dobrych? ;)

 

A tak jak Ty 10 lat w tym siedzisz to bardzo długo, podziwiam. Tak trzymaj:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wolontariat fajna sprawa, jak najbardziej popieram, jednak zastanawiam się czy zawsze wolontariusze kierują się dobrem innych, czy swoim. Co faktycznie jest motywacją tychże ludzi, czy pragną dobra innych dla nich czy dla własnej korzyści. Czy nie jest tak, że pierwsze myśli mają motywację typu: "pomogę innym, to lepiej się poczuję, znajdę sens życia, zrobię coś dobrego dla tego świata na coś się przydam" Czyli zrobię coś dla kogoś ale dla własnych korzyści. Zawsze najpierw jest "JA". Ja lepiej się poczuję, ja znajdę sens życia, ja zrobię coś dobrego. Czy wolontariusze na pewno robią coś dla kogoś bezinteresownie?

Co za różnica, czy wolontariusz jest według Twojej definicji bezinteresowny, skoro nakarmił bezdomnego kota, wyprowadził schroniskowego psa na spacer z niewielkiego kojca, czy przyniósł starszej pani zakupy? Będzie mniej przydatny i skuteczny, jeśli napisze o tym post na facebooku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Co za różnica, czy wolontariusz jest według Twojej definicji bezinteresowny, skoro nakarmił bezdomnego kota, wyprowadził schroniskowego psa na spacer z niewielkiego kojca, czy przyniósł starszej pani zakupy?

 

I chwała mu za to.

 

A jeżeli chodzi o bezinteresowność, to temat na dłuższą pogadankę, było masę sporów o tym czy altruizm istnieje czy nie. Zdania są podzielone i ludzie różnie rozumieją ten temat.

 

Tak jak pisałem, popieram jak najbardziej tego typu akcje, zresztą, jak tu nie popierać, skoro tyle dobrego jedni robią dla innych.

 

Będzie mniej przydatny i skuteczny, jeśli napisze o tym post na facebooku?

 

Spoko, może się chwalić, to jego sprawa, jeden ma taką potrzebę a inny nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, kurde świetna sprawa, a znasz nazwe tej ogranizjacji, zeby sobie tak poaptrzyć co oni tworzą. kiedys i moze ja bym taki urlop sobie zrobił.

 

helloafrica, a może najlepiej jakby ten, który pomaga, cierpiał, to już był najwyższy dowód bezinteresowności i godne pochwały. przecież altruista też pewno czerpie z tego radość, a to już oznacza, że ma z tego korzyść. To jest myślenie idealistyczne, piękne, ale na tym swiecie rzadkie a ja bym nawet powiedział niemożliwe. Bo człowiek nawet może nie wiedzieć jakie korzyści z takiego czy innego działania chce uzyskać podświadomość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

helloafrica, nie sadze ze jestem bardzo dobra, jestem realistka do szpiku kosci, ale chyba jest we mnie sporo empatii mimo ze zazwyczaj mowie bolesna prawde i cechuje mnie realizm. Zawod tez mam taki ze pracuje z ludzmi. Teraz juz skupiam sie na wolontariacie rzadziej, bo mam małe dziecko, takze przeszłam na inna formę, aktualnie organizujemy pomoc na oddziale pediatrii, takze wolontariat mozna dopasowac do swoich mozliwosci. Mozna np. pomagac w organizacjach zwierzecych wystawiajac ogloszenia, dzieki temu np. ja znalazlam dom ze schroniska kilkoro zwierzetom :) itd. naprawde mozliwosci jest wiele, nie trzeba nawet wychodzic z domu ;)

 

 

neon, nie pamietam, ale jak sie zgłosisz do siedziby wolontariatu to oni zazwyczaj pomagaja okreslic w czym sie chcesz spełnic, itd. Tez pytaja czy chcesz w Pl czy poza itd, pomagaja nazwiazac kontakt. Ja wszedzie na poczatku gdziekolwiek chodzilam mowilam od razu ze chce sprobowac czy sie sprawdze, czy mi to przypasuje, bo jest wiele osob ze leci na wolontariat na hurra a pozniej rezygnuje i te organizacje i ludzie zostaja tak jakby porzuceni, dla mnie to żenujace zachowanie, wiec lepiej od razu sprawe postawic jasno i mozna sie pozniej rozstac z honorem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ahoj, dokładnie. Psychotyczna przemiana, gdy wszystko staje się klarowne. Z tym, że z czasem ta klarowność się zużywa zazwyczaj. Pozostaje wrak człowieka. Nie mniej to uczucie władzy, które występuje ma w sobie coś pociągającego. Na kilka chwil człowiek czuje się wyzwolony od tego całego życiowego badziewia i choć przez chwile czuje, że ma jakiś wpływ.

Lel, człowiek dojrzewa, a oni imputują mu psychozę. :lol:

Mój dobry nastrój i powrót do zdrowia chyba też jest psychozą, aż strach się bać. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
helloafrica, nie sadze ze jestem bardzo dobra, jestem realistka do szpiku kosci, ale chyba jest we mnie sporo empatii mimo ze zazwyczaj mowie bolesna prawde i cechuje mnie realizm. Zawod tez mam taki ze pracuje z ludzmi. Teraz juz skupiam sie na wolontariacie rzadziej, bo mam małe dziecko, takze przeszłam na inna formę, aktualnie organizujemy pomoc na oddziale pediatrii, takze wolontariat mozna dopasowac do swoich mozliwosci. Mozna np. pomagac w organizacjach zwierzecych wystawiajac ogloszenia, dzieki temu np. ja znalazlam dom ze schroniska kilkoro zwierzetom :) itd. naprawde mozliwosci jest wiele, nie trzeba nawet wychodzic z domu

 

Z tym realizmem do szpiku kości to trzeba uważać, jak ktoś ma do czynienia np. z bezdomnym i powie mu: "Słuchaj facet, co tu dużo mówić, jesteś nikim, nie masz domu ani przyjaciół, jesteś zerem", to wiesz, to raczej fajne nie będzie. A czy to będzie bolesną prawdą? Niektórzy powiedzą, że tak, jednak nie jestem przekonany czy to właściwy sposób postępowania. Znałem takiego jednego faceta, lubił zaczepiać pijaczków, twierdził, że on to się nie pieprzy z innymi, "mówi jak jest". Niekiedy walił takimi tekstami typu: "Ej, śmieciu choć tu, jak ty wyglądasz? Co ty w ogóle na sobie masz frajerze, znowu chlejesz", i co chwila ha ha ha. Nie wiem czy to było takie dobre. Facet nie rozumiał, że tamten jest po prostu chory, no i wiesz, ktoś może powiedzieć, że mówił prawdę, czy to jeżeli chodzi o alkoholika czy o bezdomnego. Także trzeba uważać z tą bolesną prawdą, podejść do człowieka mniej krytycznie a bardziej ze zrozumieniem.

 

Tzn. Ty taka na pewno nie jesteś, raczej nie krzywdzisz innych. Wydajesz się dobrą dziewczyną i ja wierzę w to, że postępujesz właściwie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×