Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

buka, wiadomo, książka to książka, jak do mnie dojdzie i przeczytam to zdam recenzje, a troche już tego typu książek poczytałem i bede miał porównanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomyślałem, że warto zadać sobie pytanie: czego tak na prawdę chcemy. Być może łączyłoby się to z tym czego potrzebujemy. Dzisiaj nad tym porozmyślam. Ciekawy temat do kontemplacji to np. bogactwo, dobrobyt. Czasem sobie mówię: z materialnych rzeczy masz wiele, ale co z tego. A to niestety jedna z bardziej namacalnych stref życia. Świat materialny, te przedmioty tu i tam. Ciągle one. Wszystko co się spotyka co dzień. Jest jeszcze natura, ale las to też nie moje miejsce. Myślałem, że może chodzi o wiedzę, ale ona to zazwyczaj odbicie tych wszystkich rzeczy w mózgu. Co lepsze? Wiedzieć jak działa kolumna głośnikowa, czy mieć tę kolumnę w pokoju i słuchać z niej muzyki? Ostatnia rzecz, która jeszcze mi imponowała to sława. Ale w internecie każdy jest sławny.

 

Także czego chcemy? Jestem pewny, że łatwo będziemy rzutować potencjalne oświecenie, z rzeczy które już znamy. Tak jak bogowie są odbiciem ludzkiej natury.

 

O czym marzę? O byciu normalnym człowiekiem, najlepiej jakimś youtuberem grającym w gry. Żyjącym w Ameryce na przedmieściu, podrywającym dziewczyny w klubach. Lekki posmak dają teledyski Katy Perry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

akurat youtuberem grającym w gry to chyba nie jest trudno zostać. dziewczyny też możesz podrywać... co Cie powstrzymuje od realizacji swoich marzeń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gry mnie nudzą. A na podrywaniu się nie znam i to nie mój świat.

To takie po prostu fantazje. Pewnie kolejny wyraz przerośniętego ego, taki jestem super, że mnie to męczy i chciałbym być takim przeciętniakiem. :P

 

Choć nie do końca, bo bawi mnie oglądanie amerykańskich seriali i młodzieży z high school, czy z college.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O,to ja nieraz sobie wizualizowałemm że dorastam na amerykańskich przedmieściach początku lat 80:P

wiecie,tak jak w filmach.duży dom z garażem w którym mój stary picuje starego forda,a ja wychodze do high school przez okno mojego pokoju oklejonego plakatami zespołów hevy metal :D

 

Pomyślałem, że warto zadać sobie pytanie: czego tak na prawdę chcemy. Być może łączyłoby się to z tym czego potrzebujemy. Dzisiaj nad tym porozmyślam. Ciekawy temat do kontemplacji to np. bogactwo, dobrobyt. Czasem sobie mówię: z materialnych rzeczy masz wiele, ale co z tego.

Poszukiwanie zaczyna się chyba od tego momentu.kiedy stwierdzasz że życie nie jest już w stanie ci niczego zaoferować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

są szaleńcy którzy biorą sie za to by lewitować, czy snic na jawie , są też tacy którzy robia to by uzywac "mocy" parapsychicznych.

 

daje tu przykład umiejetnosci moojiego, proponuje oglądać od 4:30, ponieważ ten prosty chłopak używa zwrotu "błagam, bo znowu mnie ze sobą pociągniesz"

 

[videoyoutube=cievxsiT8lk][/videoyoutube]

 

isntieje takie cos jak nieswiadomosc zbiorowa, moze to taka podziemna autostrada, w której latają sobie energie/myśli, tacy ludzie jak mooji potrafią to wykorzystywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tzn co rozumiesz przez autentycznosc? dla mnie mistyk z umiejetnosciami parapsychicznymi co widac na umieszczonym filmiku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy to co mówi jest prawdziwe, nie wiem czy to nie jest normalny gościu ze zdolnościami wpływania na ludzi.

ma jednak pozytywne usposobienie.

 

a kto to jest mistyk wg Ciebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek przebudzony, który rozpoznał swoja prawdziwą nature i kroczy drogą ku jej jak najwiekszemu urzeczywistnieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Święci to tacy idole rocka. Tylko w dziedzinie religii.

Jak się słucha muzyki to ma to w dużej mierze właśnie funkcję jakiegoś miejsca w świecie. Można zostać dresem, metalem, emo, itd. Te osoby mówią, że lubią tą muzykę, ale tak właściwie ważniejsza jest moim zdaniem pewna tożsamość i to z czym się dany gatunek kojarzy. Też kiedyś nosiłem dłuższe włosy i miałem styl na rockmana.

 

Z religią jest ta iluzja, że jak ogląda się zdjęcia z XIXw. to łatwo pomyśleć, że wszyscy tam byli eleganccy, bo chodzili we frakach i jakiś bufiastych sukniach. Podobnie religia może się wydawać czymś więcej, a to taki rock'n'roll średniowiecza.

 

Dzisiaj mi się śniła moja miłość z czasów gimnazjum, wiele się nie mylą podrywacze, że mężczyźni robią różne twórcze rzeczy głównie, żeby się przypodobać kobietom, poza tym służy to jakoś przetrwaniu. Filozofia podrywaczy ma ten mistyczny pierwiastek, że mówi: nie musisz być inżynierem, żeby mieć dziewczynę i buntuje się przeciwko takiemu postawieniu sprawy motywując do zgłębienia własnej podświadomości.

 

Chcąc nie chcąc, zbuntowałem się przeciw psychologicznemu uwarunkowaniu, a moja psychika gorzko się za to na mnie mści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam jedno pytanie do was. Jak mistyczne teorie mają zmniejszać ego skoro opowiadają o połączeniu z bogiem. To tylko może spowodować zwiększenie ego wiele razy. Można to obejść jakoś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a po co ci misyczne teorie, one mogą cie w jakis sposób mbilizować, ale bez praktyki, to jak lizanie lizaka w papierku, nigdy nie poznasz jego smaku. Ale przeciez ty znasz tego smak i wiesz że to nie jest zabawa. Niebezpieczeństwem nie jest twoje wybujałe ego, które snuje teorie na temat boskości, niebezpieczeństwem jest gdy podczas praktyki, już takiej dojrzałej twoje ego zacdzyna utożsamiać sie z pewnymi siłami psychicznymi, które "wypływają" podczas praktyk, tzw siły siddhi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ty neon jakbyś opisał swoje wybudzenie,jeśli wogóle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odczuwałem jedność ze wszystkim, nawet wizualnie, w eterze rozpoznawałem własną naturę, ciało było pojemnikiem w którym pojawiały sie emocje, uczucia, ale to nie były moje emocje i moje uczucia, one sie poprostu pojawiały.No i jak sie pojawiały te emocje to ja jakbym był na zewnątrz ciała i wewnątrz a ta emocjonalna energia była w środku. To wszystko trwało dwa dni i powoli gasło. Potem jeszcze praktykowałem medytacje, ale po jakimś czasie uznałem że jest to nienaturalne i przestałem.

 

 

tzn, Bo ja dwa lata intesywnie praktykowałem, i czasem odpuszczałem na tydzień i pote znowu biłem głową w sciane, no i nadszedł moment mojego wykończeni psychicznego gdy uznałem że nie dam rady tam dotrzeć i rzuciłem to, odpusciłem, na drugi dzień wstałem z tym doświadczeniem przebudzenia, no a później uznałem że dalsze praktyki, przynajmniej w moi przypadku nie mają sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem tylko dlaczego większość doktryn za cel stawia sobie szczęście. Jasne, fajnie jest się cieszyć, ale to nigdy nie trwa długo. To jest ten lep, na który nas łapią, zrób to, zrób tamto i będzie OK. Przynajmniej niektórzy są szczerzy i mówią, że życie to sinusoida, raz na wozie, raz pod wozem. Pewnie jakbym trafił do raju buddy, to siedziałbym tam jakiś czas, a potem bym zaczął rzygać tęczą i musiał się wyprowadzić, najlepiej zostać kontenerem na banany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ta energia napędza, nawet jezeli jest ograniczona w czasie, lepiej polować na nią niż gnić w depresji. Ogarniaj kolejne cele, i łap bonusy, a jak ci sie znudziło/albo nie sprawia ci to satysfakcji to łap boga za nogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie dostałem na maila informacje o lekach powiększających penisa. Te wszystkie religie to właśnie takie leki na powiększenie. Tylko ładniej opakowane. Jest 6, więc specjalnie nie chce mi się myśleć. Skąd to przeświadczenie, że będzie lepiej. Może właśnie będzie gorzej. Może uwierzysz w Jezusa, a twoje życie stanie się jeszcze gorsze.

 

Z obserwacji moich myśli ostatnio widzę, co sprawia przyjemność. Bycie górą. Jest coś niżej, a ty jesteś powyżej. Cokolwiek by to było. Chęć wygranej, niezależnie w co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie dostałem na maila informacje o lekach powiększających penisa. Te wszystkie religie to właśnie takie leki na powiększenie. Tylko ładniej opakowane. Jest 6, więc specjalnie nie chce mi się myśleć. Skąd to przeświadczenie, że będzie lepiej. Może właśnie będzie gorzej. Może uwierzysz w Jezusa, a twoje życie stanie się jeszcze gorsze.
Moim zdaniem religie to przede wszystkim polisy ubezpieczeniowe przed wiecznym piekłem.

 

Z obserwacji moich myśli ostatnio widzę, co sprawia przyjemność. Bycie górą. Jest coś niżej, a ty jesteś powyżej. Cokolwiek by to było. Chęć wygranej, niezależnie w co.
W takim razie polecam granie na kurniku xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mała dziewczynka pyta chłopczyka:

 

- Czy jesteś prezbiterianinem?

 

Na co on odpowiada:

 

- Nie jestem. My należymy do innego diabelstwa!

xD Ten chłopczyk to ja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[videoyoutube=hqtM_BkkxmM][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A mistrz rzekł do nich:

– Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc cierpiącemu światu, bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?

– Oczywiście, mistrzu! – krzyknął tłum. – Gdyby Bóg go o to prosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!

– Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie?

– To honor zawisnąć, chwała do krzyża być przybitym, chwała spłonąć na stosie, Jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg – powiedzieli.

– A gdyby Bóg – zapytał ich mistrz – powiedział wam prosto w oczy: NAKAZUJĘ WAM, BYŚCIE NA TYM ŚWIECIE DO KOŃCA DNI SWOICH BYLI SZCZĘŚLIWI, co byście wtedy zrobili?

A tłum pogrążył się w ciszy; na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać ni głosu, ni dźwięku żadnego….

Richard Bach, Iluzje, czyli człowiek, który nie chciał być Mes/aszem, przei. Jerzy Jamiewicz, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1996,s.19-21.

(źródło: https://zenforest.wordpress.com/2009/12/14/wziac-odpowiedzialnosc-za-wlasne-zycie-zalety-i-pulapki/)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracam do starego wątku. Trochę się u mnie zmieniło. Jakoś nie mam ochoty opisywać. Z siecią jest tak, że istniejesz jako "ja internetowe" tylko wtedy gdy się udzielasz. Zmieniasz forum i znikasz. :-)

 

Jaka piękna analogia do zgłębiania nietrwałości świata. Przy okazji kontemplacja reinkarnacji.

 

Udało mi się zdobyć stan nieistnienia. Wszystko robię, czasem nawet całkiem sprawnie, ale towarzyszy temu taki zwyczajny nihilistyczny niebyt. Nie wiem czy to oto chodziło. Chyba tylko ta satysfakcja: "pokonałem świat, zepchnąłem jego natarczywą ekspansję w otchłań". Taki medal of honor. Gdzieś tam w Biblii był taki cytat (parafraza): jestem tym, który pokonał świat. :D

 

Niestety psychiatrzy sądzą, że jestem we względnie dobrym stanie. Pewnie niejeden człowiek zadał sobie to pytanie: co lepsze, zmasowane zło tego świata, czy niebyt. Ktoś stwierdził, że wolałby trafić do piekieł niż przestać żyć. Dla innych niebyt to kusząca wizja powrotu do stanu przed wielkim wybuchem. :)

 

Moja interpretacja zjawiska: nihilistyczne oświecenie. :-) Nawet jest w tym jakaś chora przyjemność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze, że kiedyś u Eckiego znalazłem termin raczej chrześcijański. Że ponoć potrzeba szukania oświecenia wynika ze stanu łaski i nie da się jej zdobyć. No bo jak ktoś by jej szukał to znaczy, że już ją ma.

 

No i mnie interesuje, czy oświecenie waszym zdaniem jest trwałe? Na prawdę marzą mi się wakacje, po prostu doświadczanie życia i działanie, a gdzieś tam pulsuje w środku Ecki: obserwuj myśliciela, bądź w swoim centrum, jesteś jednym ze światem. To jest męczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×