Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
moczymordka

agresja, gniew, złość

Rekomendowane odpowiedzi

nie wiem czy w dobrym dziale... Wiem, jest w objawach w nerwicy lękowej,ale chciałam jeszcze raz poruszyć ten temat, może na trochę innym gruncie.

 

Jak to jest u was, czy też tak macie? Jak sobie z tym radzicie?

 

ja mam w sobie od pewnego czasu cholerrrrrrrne :D pokłady agresji.

Wszytsko, po prostu nawet najmniejszy szczegół, najdrobniejsza pierdoła jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi: od pstrykania palcami,, przez gest, minę, użyte słowo aż do tego że na ulicy ktoś idzie przede mną a to za szybko, a to za wolno... Normalnie nic tylko lać wszystkich po mordach... :?

 

Domyślam się że staję się nie do zniesienia dla mojego otoczenia.

:smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o to witam w klubie ja ostatnio byłam tak wkur...... że musiałam zatopić zęby w poduszce, ugryzłam z całych sił poduszkę od razu lepiej :mrgreen:

najgorzej jest jak prowadzę samochód i mam taki dzień z mega pokładami agresji normalnie zatłukła bym połowę kierowców :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie już to praktykowałaś, ale dla pewności napiszę :P

Posłuchaj jakiejś relaksacyjnej muzyki...

Zależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujesz.. Możesz spróbować w chwili złości zamknąć oczy i policzyć do 10. Wiem że nie zawsze można, ale w moim przypadku to czasami bardzo pomaga.

 

Chodzi o to, żeby dać sobie moment na przemyślenie sprawy a nie wybuchać od razu.

 

Spróbuj sie raz zmusić do jak najbardziej uprzejmego zachowania na jakie cię stać w sytuacji, w której normalnie wybuchnęłabyś złością. Zobaczysz, że poczujesz sie świetnie :)

 

I jeszcze zauważyłem (wy pewnie też), że im bardziej jesteśmy źli i zdenerwowani na wszystkich i na wszystko, tym bardziej wszystko obraca się przeciw nam. To chyba za sprawą tej negatywnej energii którą w dużych ilościach produkujemy :)

 

Złością niczego nie da sie naprawic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziękuję za rady, też je stosuję :smile:

 

swoją drogą to czasem musi wyglądać komicznie, kiedy w najmniej oczekiwanym momencie zaczynam jednocześnie śmiać się płakać..lub mówie na głos: Panie Boże, pomóż mi, łapiąc się przy tym za głowę... :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam tak niedawno, ale jakoś mi przeszło. wszystko doprowadzało mnie do szału. I to tak jak mówisz.. najdrobniejszy szczegół.. kolor przejeżdżającego samochodu, ruch, trawa rosnąca pomiędzy płytami chodnikowymi. WSZYSTKO. Tylko to było podszyte lękiem. Bałam się i byłam wściekła. Niezły mix nie? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie umiem sobie tego wyobrazić:)

W każdym razie życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to Polina uważaj..

Ile Twój syn ma lat?

 

Wcześniej sie nad tym nie zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że moja mama też cierpiała na depresję..

Gdy byłem mały, bywało tak, że wchodziłem do pokoju i dostawałem opieprz za nic... Gdy mama miała zły dzień to bałem się nawet do niej zbliżyć. Jej zachowania były podobne do opisanych przez Ciebie.. Najpierw krzyczała a za chwilę przepraszała :/

 

I to właśnie nikomu innemu jak tylko jej zawdzięczam moją niską samoocenę i ataki lęku..

Zawsze potrafiła mnie skutecznie zgasić. Nauczyłem się nie mówić o swoich problemach nikomu bo wychodziłem z założenia, że trzeba być twardym.

 

Taką szkołę przejąłem od mamy ale mimo wszystko bardzo ja kocham

 

Tak więc uważajcie.. szczególnie z wychowywaniem małych dzieci.. Jeśli nie umiesz się opanować to zacznij się leczyć, bo twoje dziecko w przyszłości może bardzo cierpieć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie bardzo denerwuje i robię się agresywny jak coś mi zagraża, jak ktoś spiskuje przeciwko mnie i mojej kulturze.

Zawaliłem studia, bo byłem wnerwiony z powodu podludzi, którzy chcą cenzurować gry komputerowe.

W takich sytuacjach, raczej dominują u mnie nastroje patriotyczne i silna potrzeba nadziania wrogów na bagnet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co zapamietalem z grupy terapeutycznej, to kiedy na zewnatrz jest agresja i zlosc, pod spodem jest strach (moze byc tez odwrotnie, na zewnatrz strach, a w glebi zlosc). Zlosc ma w sobie czesc fizyczna, ktora mozna latwo rozladowac np. krzyczac (ale najlepiej nie na kogos, tylko w powietrze), robiac cwiczenia fizyczne lub po prostu wyzywajac sie na poduszce (ale nie ma to jak pomachac siekierka bo drzewo na opal trzeba porabac, a przy okazji mozna sie niezle wyladowac :mrgreen:). Poza tym ma tez czesc psychiczna, ktora trzeba przepracowac (co juz nie jest takie latwe), czyli zdac sobie sprawe, na co tak naprawde jestesmy zli, albo czego sie boimy (czy byly ostatnio jakies sytuacje szczegolnie stresujace?). Mam nadzieje, ze niczego nie pomieszalem, bo dosc kiepsko u mnie z pamiecia. Moze to w czyms wam pomoze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam znajome twarze:) i nieznajome tez

 

mnie dziś cholera bierze, trzęsę się cała. Iskrą zapalną była pierdoła zwykła. Po prostu skrzynka odbiorcza mi się rano wysypała. Opanowałam sytuacje, ale dalej mną telepie. Wyzywam się na wszystkich, a potem jest mi głupio. Miewałam tak już duzo wcześniej, na przemian z napadami lęku i euforii. Totalny mętlik. Teraz niby się ustabilizowało, odkąd biorę leki, ale juz raz przez to zwiększono mi dawkę. Coś czuję, że znów mnie to czeka, bo zaczyna się, jak poprzednio. Tak, jakbym się uodporniała na tę dawkę... Dziś mam ochotę walnąć o coś głową, mam ochotę się drapać do krwi, krzyczeć. Masakra. Czuję się jak wariatka.

Może kupię sobie misia i rozszarpię go na strzępy? :lol:

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:59 am ]

Tak, wycinanie ze swojego życia prawa do gniewu [bo tak się nie godzi, bo to nie po chrześcijańsku] na dłuższą metę prowadzi do choroby. Człowiek dostał prawo do gniewu na równi z prawem do innych uczuć, które nie są od niego ani gorsze, ani lepsze.

oj tak. Też to tłamsiłam zawsze, bo "trzeba się opanować"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dżejem, coś w tym jest. Widze sporo punktów zbieżnych, dziwnie znajomo brzmią :roll:

Czyzby znów wizyta u psychiatry? Ale w sumie sympatyczny gośc, więc czemu nie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zaczynam się bac to znaczy u mnie samo z siebie sie to nie bierze jak natomiast ktos mi zalezie za skore to wtedy nie umiem zapanowac nad soba wsciekam się poprostu :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już zaczęłam chodzić regularnie do psychologa. Może jej powiem o tych zbieznościahc, jak myślicie? U mnie problem polega na tym, że ja nie potrzebuję wyraźnego bodźca, żeby się wkurzyć. Mnie wystarczy, że ktoś otrze się o mnie niechcący (i ja sobie zdaję sprawę, że to niechcący) w tramwaju, a mnie już zaczyna telepać i mam ochote te osobę zrównać z ziemią. Najgorsze jest to, że zdaje sobie sprawę, że to absurdalne i potem czuje się z tym źle. Podobnie jest z płaczem i euforią. Myślałam, że to objawy nerwicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

właśnie dziś się wybieram. Powiem wam wieczorkiem, co z tego wynikło :smile:

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:04 pm ]

dżejem, byłam u psychoterapeutki. Powiedziałam jej o tych zbieżnościach. Stwierdziła, że nie mam borderline. U mnie te "nastroje" mają inne podłoże. Może to i dobrze :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez tak mam, zdarzaja mi sie takie dni/okresy czasem cale tygodnie, kiedy wkurza mnie wlasciwie wszystko. wszystko mnie irytuje, to ze ktos mnie wola w momencie kiedy nie chce zeby mnie wolal, to ze ktos wlasnie zazartowal, jestem gwaltowna i impulsywna i w takich momentach baaardzo agresywna. juz tak mam od lat, pamietam ze jak bylam mlodsza i mialam w pokoju kroliczka. jak czasem halasowal pijac wode i nie moglam spac, doprowadzalo mnie to do szewskiej zlosci, potrafilam kompletnie nie panujac nad soba walnac w jego klatke albo zlapac go w rece i potrzasac w dzikiej pasji...kiedys jak mialam 10 lat uderzylam kolezanke bo mnie wkurzyla, nie potrafie panowac nad tym...teraz juz mi sie tak czesto to nie zdarza, ale pomimo wszystko przeraza straszliwie...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ostatnio zabrałam się za robienie prawa jazdy ( jestem z siebie dumna, że się w końcu wzięłam za to ;) )ale muszę przyznać, że jeśli to prawko otrzymam, to chyba będę najwredniejszym, najokropniejszym, wyzywającym każdego przechodnia kierowcą jakiego świat kiedykolwiek widział ;) To tak pół żartem pół serio. A naprawdę mnie również złoszczą, rozwścieczają najmniejsze pierdoły. W złości mam tendencję do rzucania czym popadnie o podłogę, wyzywania itp. itd. A po wszystkim jestem zmęczona tak jakbym pół dnia myła schody ;) Nerwy wyczerpują!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam ostatnio problem z agresją:( Zanim pomysle, to potrafie na kogos wrzasnąć, bo mnie zdenerwuje jakims drobiazdzkiem, np. zlym tonem glosu, uwaga, ktora mi sie wydaje niemila, zle wyrazona, czy cos. Potem zauwazam, jak blachy to byyl powod, ale za pozno i czuje sie z tym zle:( Nawet, jak mnie inni prowokuja:( I czuje, ze powinnam przeprosic, ale nie zawsze umiem i chce... I wtedy czuje sie obciazona kolejną winą..... ;( Wydaje mi się, ze to efekt tego, ze nie umiem z rodziną rozmawiac:( Ze trzeba wiele przed nimi chowac.... I efekt niskiej samooceny takze.... ehh;( boje sie, ze jak bede miala wlasna rodzine, to tez tak bedzie i ze zrujnuje im zycie:"(((((((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też ostatnio byle jaki irytujący drobiazg mnie doprowadza do wściekłości :x .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja też ostatnio byle jaki irytujący drobiazg mnie doprowadza do wściekłości .

 

To ja tak miałam pzrez pewnien okres w swoim życiu i to całkiem niedawno...

 

Hormony jeszcze się rozwijają, tylko nadmiar energii trzeba gdzieś wybić z siebie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agresja niepochamowana, nagły wybuch, kompletnie nie kontrolowany, potok słów... Męczy mnie to już. Mnie też musi ktoś porządnie wkurzyć aby ruszyła lawina. Jednak jak się to stanie, nie potrafię jej powstrzymać. Na szczęście powolutku uczę się je kontrolować. Po całym zajściu czuję się jakby to mnie przysypały tony słów, a nie ja kogoś nimi przygniotła - wyczerpana, roztrzepana, wściekła na siebie. Ostatnio ktoś mi powiedział, że jestem po prostu 'wyszczekana'. Poprosiłam o interpretację tego słowa i okazało się, że chodzi o to, że nie pozwolę sobie 'dmuchać w kaszę'. Jednak musiało minąć parę lat, abym nauczyła się operować 'zamiennikami', to znaczy słowami nie wulgarnymi i wyważonymi, abym przestała być po prostu 'bezczelna' :oops: A jednak się da ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×