Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
samotnaona

czy kiedyś będzie inaczej?

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałam się wyżalić, tak po prostu. Nie mam komu, więc moze napisanie sprawi mi ulgę.

 

Czuję się samotna, tak bardzo samotna, samotna do szpiku kości. Trzydziestka na karku, a oprócz kota nie mam się do kogo przytulić. Od 7 lat nie byłam w związku. W sumie byłam tylko w jednym jak byłam młoda. Od tamtej pory nic. Tak bardzo brakuje mi kogoś bliskiego, kogoś w kogo można się wtulić, posiedzieć na kanapie oglądając film, ugotować coś razem, wyjść w weekend. Nie mam nikogo. Nie mam też rodziny, nikogo bliskiego, znajomych.

 

Niby sobie radzę, zawodowo funkcjonuje, ale prywatnie zero.

 

Mam zdiagnozowaną dystymię, jestem w trakcie terapii od dwóch lat, biorę leki. Ale mam wrażenie, że na nic to wszystko, bo to mi nie zastąpi kogoś, kogo mi brakuje. I dopóki to się nie zmieni, to nie poczuję się lepiej.

 

Staram się wychodzić, w pracy też mam kontakt z ludźmi, nie jestem straszydłem, dbam o siebie, Oczywiscie nie jestem super laską, ale jakaś straszna chyba nie jestem... Lubię dbać o drugiego człowieka, zawsze staram się myśleć o innych.

 

Nie chcę wyjść na desperatkę, pewnie to trochę tak brzmi :( Ostatni raz ktoś mnie przytulił 7 lat temu. To boli :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samotnaona, drugi człowiek to nie jest remedium na samotność.

Niby sobie radzę, zawodowo funkcjonuje, ale prywatnie zero.

w tym problem.

jestem w trakcie terapii od dwóch lat

po co ta terapia skoro nic się nie zmienia.

biorę leki

zalecam wiec przerwę.

za duzo spiny,za mało luzu, nierealne oczekiwania i co gorsza brak pasji.

na plus jest to ze nie jestes na tyle glupia zeby brac byle co za wszelką cenę.

mam wrażenie, że na nic to wszystko, bo to mi nie zastąpi kogoś, kogo mi brakuje.

Tobie brakuje siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
....na plus jest to ze nie jestes na tyle glupia zeby brac byle co za wszelką cenę....

Ze zbioru pustego można wyjąć wyłącznie nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

samotnaona, Gdzie Ty jesteś w tym wszystkim terapia nie zmieniła niczego w Twoim życiu?sposobu myślenia ?jeżeli nie polubisz siebie ,sama ze sobą nie będziesz się czuła dobrze to tę samotność będziesz odczuwała nawet będąc z drugim człowiekiem.Najpierw musisz wypełnić siebie dobrymi emocjami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samotnaona mozna by mysec ze poniewaz czujesz sie tak osamotniona i słabo osadzona na wlasnych nogach ( z tego co zrozumialam ) i niepewna i spragniona kontaktu to idealizujesz bycie z drugim czlowiekiem i napompowujesz swoją potrzebe posiadania drugiego czlowieka obok siebie tak jakby jego ob ecnosc nagle miala wszystko zmienic , naprawic. jest tak czy nie jest tak?

bo jak nawet ktos się pojawi tez moze byc ciezko. a nawet ciezej bo emocje zaczną latać etc.

tzn kontakt z innym czlowiekiem jest potrzebny ale w momencie jego braku fiksowanie się na tej potrzebie moze nie przyniesc nic dobrego. amen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chodzi o to ze piszesz ze jestes sama i jest Ci bardzo źle z tego powodu i tyle. ja jestem wstanie sobie wyobrazić ze moze tak byc po prstu , bo tak sie składa, bo nie ma czasu, bo jest sie zajętym czymś innym a budowanie relacji to jednak jakis rozlozony w czasie proces i tak dalej. jednak z tego co piszesz wynika ze tak bardzo chcesz byc z kims ze jesliby ze musi byc jakis powod tej samotnosci. dlatego pisze. moze za duzo wymagasz, idealizujesz i nie patrzysz realnie na ludzi, zwiazki, boisz sie czegos , nie wiem - o czym rozmawiasz na terapii skoro tak ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
samotnaona mozna by mysec ze poniewaz czujesz sie tak osamotniona i słabo osadzona na wlasnych nogach ( z tego co zrozumialam ) i niepewna i spragniona kontaktu to idealizujesz bycie z drugim czlowiekiem i napompowujesz swoją potrzebe posiadania drugiego czlowieka obok siebie tak jakby jego ob ecnosc nagle miala wszystko zmienic , naprawic. jest tak czy nie jest tak?

bo jak nawet ktos się pojawi tez moze byc ciezko. a nawet ciezej bo emocje zaczną latać etc.

tzn kontakt z innym czlowiekiem jest potrzebny ale w momencie jego braku fiksowanie się na tej potrzebie moze nie przyniesc nic dobrego. amen

To je prawda pane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przynajmniej pracujesz i funkcjonujesz zawodowo, ja o sobie to nawet tego nie mogę powiedzieć. Tak więc z Tobą jeszcze nie jest tak źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
samotnaona, Gdzie Ty jesteś w tym wszystkim terapia nie zmieniła niczego w Twoim życiu?sposobu myślenia ?jeżeli nie polubisz siebie ,sama ze sobą nie będziesz się czuła dobrze to tę samotność będziesz odczuwała nawet będąc z drugim człowiekiem.Najpierw musisz wypełnić siebie dobrymi emocjami.
samotnaona mozna by mysec ze poniewaz czujesz sie tak osamotniona i słabo osadzona na wlasnych nogach ( z tego co zrozumialam ) i niepewna i spragniona kontaktu to idealizujesz bycie z drugim czlowiekiem i napompowujesz swoją potrzebe posiadania drugiego czlowieka obok siebie tak jakby jego ob ecnosc nagle miala wszystko zmienic , naprawic. jest tak czy nie jest tak?

bo jak nawet ktos się pojawi tez moze byc ciezko. a nawet ciezej bo emocje zaczną latać etc.

tzn kontakt z innym czlowiekiem jest potrzebny ale w momencie jego braku fiksowanie się na tej potrzebie moze nie przyniesc nic dobrego. amen

 

Terapia zmieniła dużo w moim życiu. Stałam się troche bardziej pewna siebie, umiem postawić granicę, nie daje się wykorzystywać ludziom w pracy, potrafie powiedzieć swoje zdanie, daje sobie prawo do smutku, złości i innych uczuć. Troszkę polubiłam siebie, nie staram się już być perfekcyjna za wszelką cenę. Zmieniło się dużo, dużo lepiej mi się funkcjonuje.

 

Może i trochę idealizuje bycie z kims, ale mam poczucie, że teraz jest to coś, czego mi potrzeba. Tak najbardziej. I mam wrażenie, że będzie wtedy lepiej. Może się mylę, ale takie mam pragnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie,drugi człowiek nie rozwiążę tych problemów które targają cię o wewnątrz.

Albo zaczniesz w swojej potrzebie bliskości przelewać swoje problemy na 2 osobę,albo pojawią się wymagania z kosmosu...domyślam się że nie chcesz stać się człowiekiem bluszczem.

Mając rozpindol wewnątrz i nie radząc sobie z samym sobą,nie mixowałbym do tego kogoś innego.

Aczkolwiek zabronić nie można,może trafisz na kogoś odpowiedniego,ale to szansa jak jeden na milion.

W przypadku zaburzeń, nierozwiązanych problemów, ryzyko że to sie rozyebie się znacznie zwiększa.

Choć takowe zawsze jest,imho jednak w tym wypadku większe.

Jeśli jednak masz siłę ryzykować i nadarzy się okazja - droga wolna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie,drugi człowiek nie rozwiążę tych problemów które targają cię o wewnątrz.

Albo zaczniesz w swojej potrzebie bliskości przelewać swoje problemy na 2 osobę,albo pojawią się wymagania z kosmosu...domyślam się że nie chcesz stać się człowiekiem bluszczem.

Mając rozpindol wewnątrz i nie radząc sobie z samym sobą,nie mixowałbym do tego kogoś innego.

Aczkolwiek zabronić nie można,może trafisz na kogoś odpowiedniego,ale to szansa jak jeden na milion.

W przypadku zaburzeń, nierozwiązanych problemów, ryzyko że to sie rozyebie się znacznie zwiększa.

Choć takowe zawsze jest,imho jednak w tym wypadku większe.

Jeśli jednak masz siłę ryzykować i nadarzy się okazja - droga wolna.

 

ale ja nie czuję się jakoś bardzo zaburzona, jest dużo lepiej niż kilka lat temu. Radzę sobie, nawet całkiem dobrze funkcjonuję. Nie chcę przelewać swoich problemów na kogoś innego. Chciałabym po prostu mieć kogoś dla kogo będę ważna, kogooś kto o mnie dba i o kogo ja bym mogła dbać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wspominałem,jeśli czujesz że tego chcesz,nadarzy się okazja i czujesz że masz siły - można ryzykować.

 

No i to tylko moje zdanie,nie prawda absolutna ; ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samotnaona Hej, jasne że może być zupełnie inaczej! :)

Samotność jest trudna, ale nie jest niemożliwa do pokonania. Wszystko naprawdę może zmienić się bardzo szybko.

Spróbuj do mnie napisać na prv albo na maila.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
samotnaona Hej, jasne że może być zupełnie inaczej! :)

Samotność jest trudna, ale nie jest niemożliwa do pokonania. Wszystko naprawdę może zmienić się bardzo szybko.

Spróbuj do mnie napisać na prv albo na maila.

Znaczy co - pokonałeś?

To dlaczemu na priv? Inni tez chcą znac sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×