Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mirek22

Czy moge jakos pomoc, czy to jest juz przemoc, co robic

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszytskich. Zakladam nowy watek z tego wzgledu ze oczekuje od rady i pomocy w mojej sytuacji. A wiec.

Okolo pol roku temu w mojej pracy zostala zatrudniona dziweczyna dodam mezatka. Po kilku tygodniach zaczynalo cos miedzy nami iskrzyc i pojawiac sie uczucie. Wiedzialem ze jest mezatka i ma dziecko i z poczatku probowalem sobie wmowic ze taki zwiazek dlugo nie przetrwa, bo zawsze bede tylko dodatkiem do jej zycia. Alee jak wyszlo to chyba sie domyslacie. Powoli sie zakochiwawalem i wiedzialem ze ona tez cos do mnie czuje.

Po nastepnych kilku tygodniach powiedzialem jej o swoich uczuciach a ona na to ze podejrzewala i powiedziala mi ze myslala ze nigdy tego odemnie nie uslyszy.

i tak sie zaczelo. Codzienne sms, dzwonienie po kilka godzin, namietne spotkania w pracy i po. I tak to trwalo okolo 4 miesiecy.

W pewnym momencie jak miala nie najlepszy humor zaczela mi sie zwierzac do telefonu, wrecz plakac. Problemem byl jej maz.

Opowiadala mi ze odkad sa malzenstwem to przez ostatnich kilka lat wogole im sie nie uklada. Mowila ze maz jest o nia chorobliwie zazdrosny. Dodam ze mieszkaja razem w domu jego rodzicow.

Kloca sie z byle powodu, maz nie pozwala jej na wychodzenie z przyjaciolmi bo zaraz podejrzewa ja o zdrade , jak sama mi kiedys wyznala trzykrotnie ja uderzyl. Tak samo w pracy podejrzewal ze zdradza go ze wszystkimi wyzywa ja od najgorszych (nie będę cytowal)

Mowila ze nigdy nie uslyszla od niego dobrego slowa. Gdy sie kloca to zaraz wypomina jej ze mieszka u niego i daje jej do zrozumienia ze on jest panem domu i ze nie ma nic do gadania. Zabrania jej doslownie wszystkiego. Nic sobie nie moze kupic dla siebie a kontrole nad finansami on sprawuje. podczas awantur grozi jej rozwodem ze zabierze jej coreczke i zostawi ja z niczym. Po każdej klotni ona czuje się winna i pierwsza wyciąga reka na zgode utwierdzając meza w tym ze to on ma racje.

WG niego jej miejsce jest w domu przy dziecku i sprzataniu. Podczas niejednej rozmowy z nia mowila ze sie juz do takiej sytuacji przyzwyczaila. Probowalem jej wytlumaczyc ze to jest chora sytuacja i nie powinna na ta sobie pozwolic ale wtedy niewiedzialem jeszcze na czym jej problem polega dopiero po rozmowie ze znajoma studiujaca psychologie zrozumialem ze padla ofiara przemocy psychicznej w domu.

 

W ktoryms tygodniu zadzwonila do mnie i powiedziala ze bedzie probowalo naprwaic swoje malzenstwo bo maz jej powiedzial zeby sprobowali.Uwierzyla mu. Zamurowalo mnie. To byl jeden z najgorszych dni. Kochalem ja i nie moglem sie odnalesc w tej sytuacji. W pracy nie odzywalismy sie do siebie wogole. Po dwoch dniach napisala ze bardzo za mna teskni i jej mnie brakuje. Oczywiscie ucieszylem sie i dobry nastroj mi natychmiast powrocil. I zaczelo sie od nowa. Bylem dla niej wsparciem, komplementy,od czasu do czasu wyznanie milosci ,spacery, cierpliwe wysluchiwanie jej problemow, wiedzialem ze tego potrzebuje. O wszystkim rozmawialismy, byly chwile bardzo namietne. Docenialem ja bo wiedzialem ze maz pozbawil ja wszelakich wartosci, dla niego byla nikim. Emanowal z niej brak wiary w siebie, pewnosci i poczucia wlasnej wartosci.

Sielanka sie sakonczyla gdy maz dowiedzial sie ze rozmawiala ze mna przez telefon . Wyrzucil ja z domu, uderzyl powiedzial ze to koniec ze zabierze jej dziecko. Po burzliwym dniu przyjechal pod nasz zaklad po pracy wymienilismy sie ,,uprzejmosciami,,i zabral ja do domu. Na nastepny dzien stwierdzila ze beda probowlai ponownie naprawiac zwiazek. Musze dodac ze maz ja sledzil na kazdym kroku sam mi to powiedzial i obserwowal.Powiedzialem jej ze jezeli tego chce to ja sie odsune na bok i zostaniemy przyjaciolmi chodz tego osobiscie niechce. Ale wiem ze tak narazie musi byc.

Co mam dalej robic czy calkoiwcie odpuscic czy walczyc dalej o nia? Moze ze powininem jej powiedziec jaki ma problem ale niechce jej do siebie zrazic i jej stracic bo wiem ze zasluguje na lepsze Zycie i szczescie . Nieraz mówiła ze jest szczesliwa w mojej obecności ale jak na razie niechce sie wtracac w to wszystko. czy powinienem odczekac jakis okres ?/ jak mam postepowac :/ Zalezy mi na jej szczesciu niewazne czy ze mna czy z kims innym bo wiem ze jest wartosciowa kobieta zaslugujaca na wszystko co najlepsze. Po prostu nie mogę patrzec jak on ja traktuje :/

 

dziekuje z gory

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, to jest przemoc.

 

Zakładam, ze ona ma swiadomosć, że jest ofiarą przemocy. (Czy nie?)

W takiej sytuacji nie masz opcji - pozostaje czekać.

Osobiście nie czekał bym bezczynnie, ale starał się zbierać dowody.

Moga okazać się potrzebne, gdy ona wreszcie zrozumie, że ten związek się rozpadnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirek22, jakby nie patrzec jej mąż ma rację- baba jest puszczalska ale obojgu brakuje jaj by zakończyc tę relację.

osobiscie szkoda mi Ciebie- patologiczna relację uwazasz za wartosciową, a kobieta z Tobą pogrywa i zwyczajnie w huja cię robi.

Ona Cię oklamuje, a z mężem jest pewnie dla kasy, kochanków ma kilku i na pewno nie jest ofiara.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mirek22, jakby nie patrzec jej mąż ma rację- baba jest puszczalska

Rację? Jego racja skończyła się w momencie, gdy uderzył kobietę. Teraz jest dupkiem.

 

... kobieta z Tobą pogrywa i zwyczajnie w huja cię robi.

Ona Cię oklamuje, a z mężem jest pewnie dla kasy, kochanków ma kilku i na pewno nie jest ofiara.

Dlaczego podejrzewasz ludzi o najgorsze intencje? W opisanym przypadku nie wiadomo jak rzeczywiście jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, jej mąż to damski bokser -nie ulega wątpliwości. wiadomo tez ze ze powinien poniesć kare za swoje zachowanie.

ale nie zamierzam rozgrzeszac ofiary, bo raz ze sama daje na to przyzwolenie, dwa -jest puszczalska i psuje człowieka o dobrym sercu, trzy - we wszystko miesza dzieci a wazniejsze niz ich spokoj jest ..no wlasnie..huj wie co.

 

-- 06 kwi 2015, 22:08 --

 

a zreszta , w sumie to niewiadomo czy ją uderzył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gwarancji że uderzył nie ma - mogła ściemnić.

Tym niemniej nie zakładałbym niczego, tylko ustalał fakty.

Przed ich ustaleniem dopuszczając wieloznaczność i przyjmując opcję dla niej najkorzystniejszą.

Dopóki tej opcji nie wykluczę po faktach.

 

-- 06 kwi 2015, 23:22 --

 

A ponadto mieszkanie z rodzicami z definicji jest podejrzane. (jeśli: "w domu rodziców" jest tutaj tożsame)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uderzyl bo akurat po ostatniej klotnie przed jej domem jak przyszla do pracy to chcialem ja przytulic jak zawsze ale pojawil sie grymas na jej twarzy. zapytalem co jej jest i wtedy mi powiedziala ze ja popchnal i na tyle mocno ze uderzyla plecami w drzwi.

 

-- 06 kwi 2015, 23:26 --

 

A wiec ustausunkuje sie do piewrszego postu. Jedstem wrecz przekonany ze nie jest swiadoma iz w jej zwiazku jest cos nie tak. ona uwaza ta sytuacje za zupelnie normalna tak jak mi powiedziala jest przyzwyczajone do tego ze ciagle jest sama w domu ze wszystkimi obowiazkami pozostaawiona sama sobie. mowilem jej aby walczyla o siebie ale widzialem na jej twarzy zupelna rezygnacje i przeswiadczenie ze tak musi byc. Dla niej to jest normalne a wine bierze na siebie. Sama mi powiedziala ze nie potrafi myslec pozytywnie.

 

A czy sie mna bawi? z poczzatku myslalem tak jak ty ze tak! w pewnym momencie myslalem tez ze jestem dla niej tylko zwyklym pocieszycielem, zwykla przytulanka gdy jest jej ciezko. gdy ukladalo sie jej dobrze z mezem to stawala sie jakby niedostepna dla mnie traktowala mnie z dystansem ale taki stany nie trwal dlugo i powracaly chwile w ktorych byla szczesliwa w mojej obecnosci. Wiem niektorzy pewnie pomysla ze jestem naiwny. Zaczelem to wszystko traktowac z malym dystansem i staralem sie za bardzo nie angazowac.

 

czy jest puszczalska ?/hm pracuje z nia prawie rok poznalem ja na tyle i uswiadomilem sobie sytuacje jak sie zachowuje kobieta w takim zwiazku. Charakterystyczne dla niej jest to ze ma czeste wahania nastroju i jest straszliwie nie zdecydowana. Poszukuje osoby ktora ja zrozumie, ktorej bedzie sie mogla wyzalic i wygadac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Wiem niektorzy pewnie pomysla ze jestem naiwny.

 

Co Cię to obchodzi? Niech niszczą własne życie.

Dziewczyna może potrzebować wsparcia. Jest raczej zagubiona i słaba.

Wątpliwe, by z kimś trzecim się puszczała, więc nie jest puszczalską.

Może być uwikłana emocjonalnie w przemocowy związek, gdzie przedmiotem szantażu jest dziecko.

Psim obowiązkiem faceta jest dbać o stan psychiczny swojej kobiety. A jesli widzi, że po prostu jest wredną suką - zakończyć związek.

Gdyby dbał o nią należycie, nie zdradzałaby go. Kobiety rzadko zdradzają bez powodu.

Ustalałbym fakty i wspierał ją - ale to ja tak bym zrobił, bo moge wziąc na klatę konsekwencje własnych błędów. Stać mnie na to.

Jesli Ciebie na to nie stać - uciekaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mirek22, znasz sytuacje tylko z jej strony. Dobrze napisałą zima baba sie puszcza, skoro tam była przemoc to kazda kobieta by odeszła od faceta a nie siedziała, tym bardziej ze jest dziecko. Wiadomo ze ona od niego nie odejdzie a Ty byles dla niej zabawka. Facet ma dom, itd a Ty co masz? Lepiej o niej zapomnij. Jestes dla niej odskacznia jak sie z mezem jej nie ukłąda, poleciała na bok i tyle. Osobiscie taka zone kopnełabym w 4 litery.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobrze napisałą zima baba sie puszcza, skoro tam była przemoc to kazda kobieta by odeszła od faceta a nie siedziała, tym bardziej ze jest dziecko.

Co Wy gadacie :roll:

To bardzo prawdopodobne, że w tym domu jest przemoc i kobiecie jako ofiarze przemocy cieżko jest odejść. W ogóle ofiarom cieżko jest odejść od agresorów a nawet dostrzec toksyczność takich związków. Dziwne, że na forum psychologii takie opinie w ogole padają.

 

mirek22, jak chcesz jej pomóc to chyba najpierw musisz jej uświadomić w jakiej sytuacji tkwi i co jest tego przyczyną, pewnie niska samoocena albo odtwarzanie wzorca z domu rodzinnego. Przydałaby się tu fachowa pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mirek22, znasz sytuacje tylko z jej strony. Dobrze napisałą zima baba sie puszcza, skoro tam była przemoc to kazda kobieta by odeszła od faceta a nie siedziała, tym bardziej ze jest dziecko...

Oczywiście wiesz najlepiej, co zrobiłaby KAŻDA kobieta. Wszystkowiedza schematów. Po co w ogóle myśleć.

 

... Wiadomo ze ona od niego nie odejdzie a Ty byles dla niej zabawka...

Wiadomo skąd?

 

... Facet ma dom, ....

Czyżby - gdzie to napisane jest?

Czyli facet z domem może bić kobietę według Ciebie. No to życzę faceta z pięcioma domami.

 

... Lepiej o niej zapomnij...

Lepiej dla kogo?

 

.... Osobiscie taka zone kopnełabym w 4 litery.

No i na kim wówczas wyładowałabyś swe frustacje? Komu wciskała jedyniesłuszną wszystkowiedzę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

będę wielce zszokowana jesli okaze się ze ta kobieta jest tak krystalicznie dobra jak opisuje zakochany autor, niemniej jednak zycze mu najlepszego.

sranie w banię, baba jest zdemoralizowana i oszustka. pierwszy raz widze zeby ofiara przemocy pocieszala sie w ramionach kochankow. widzialam juz w swoim zyciu wielu poturbowanych przez los z emocjami jak na dloni, zwlaszcza tymi negatywnymi a okazywali sie zazwyczaj najgorszymi hujami na ziemi.

zeby grac na dwa fronty trzeba byc zimna suką , co nie wyklucza ze mozna miec przy tym bogate zycie emocjonalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobrze napisałą zima baba sie puszcza, skoro tam była przemoc to kazda kobieta by odeszła od faceta a nie siedziała, tym bardziej ze jest dziecko.

Co Wy gadacie :roll:

To bardzo prawdopodobne, że w tym domu jest przemoc i kobiecie jako ofiarze przemocy cieżko jest odejść. W ogóle ofiarom cieżko jest odejść od agresorów a nawet dostrzec toksyczność takich związków. Dziwne, że na forum psychologii takie opinie w ogole padają.

 

mirek22, jak chcesz jej pomóc to chyba najpierw musisz jej uświadomić w jakiej sytuacji tkwi i co jest tego przyczyną, pewnie niska samoocena albo odtwarzanie wzorca z domu rodzinnego. Przydałaby się tu fachowa pomoc.

 

tez tak myslalem zeby jej to uswiadomic ale mysle ze jednak musi uplynac pare chwil zeby wszystko sie uspokoilo. Aby ja uswiadomic w jakiej jest sytuacji to musze natrafic na odpowiedni moment bo jak narazie za swieza sprawa aby jej cos narzucac i dawac rady, ktore moze odebrac w sposob negatywny. Zapewne teraz po chwili burzliwych klotniach i awanturach jest przeswiadczona ze bedzie wszystko ok w ich zwiazku.

Powiem tak gdy dzis maz przyjechal po nia do pracy wygladalo wszystko w jak najlepszym porzadku z jego strony. Usmieszki zarty z pracownkiami, nigdy sie tak nie zachowywal. Albo gra pozorow z jego strony i pokazanie jaki to on ukochany maz albo co jest chyba mniej prawdopodobne chec poprawy. Zobazcymy jak bedzie sie sytuacja dalej rozwijac

 

-- 07 kwi 2015, 18:26 --

 

będę wielce zszokowana jesli okaze się ze ta kobieta jest tak krystalicznie dobra jak opisuje zakochany autor, niemniej jednak zycze mu najlepszego.

sranie w banię, baba jest zdemoralizowana i oszustka. pierwszy raz widze zeby ofiara przemocy pocieszala sie w ramionach kochankow. widzialam juz w swoim zyciu wielu poturbowanych przez los z emocjami jak na dloni, zwlaszcza tymi negatywnymi a okazywali sie zazwyczaj najgorszymi hujami na ziemi.

zeby grac na dwa fronty trzeba byc zimna suką , co nie wyklucza ze mozna miec przy tym bogate zycie emocjonalne.

 

Rozumiem twoj tok myslenia i chyba wiele osob mysli podobnie. No ja probuje ja w jakims stopniu rozumiec i tlumaczyc dlaczego? moze chocby dlatego ze przez chwile chciala sprobowac i doswiadczyc jak to jest gdy komus na niej zalezy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
b... pierwszy raz widze zeby ofiara przemocy pocieszala sie w ramionach kochankow....

To ma być argument?

Nędzny jest.

Nieważne co widziałaś, czego nie. Ważne by ustalić stan faktyczny. Nikt z forum tego zrobić nie może, z wyjątkiem autora wątku. W moich oczach osoba głoszacą wyroki bez dowodu niewiele jest warta. Jest bezmyślna i ma ograniczone horyzonty. Jest zła, bo krzywdzi ludzi bez powodu. Nawet bez własnej korzyści. Może być jak mówisz, może być inaczej, ale Ty tego nie wiesz. Kolejna wszystkowiedząca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirek22, ja myśle ze to Ty wyjdziesz poturbowany psychicznie z tej relacji. A jesli Ci powie- uknujmy zabójstwo męża i będziemy mogli byc razem- zrobisz to? Historia zna takie przypadki.

Ona jest zimna i nieczuła a Ty ufny i wierny , ale suma sumarum to Ty wyjdziesz z naruszoną psychiką- zapłacisz ogromną cenę za taką relację.

Takich rzeczy się nie robi- nie zdradza się będąc z kimś w związku, to jest po prostu niegodziwe. A baby potrafią kłamąc lepiej niz mężczyźni. Jakby nie patrzeć człowiek jest nadzwierzeciem.

Proponowalabym Ci sie zastanowic dlaczego lubisz nadziewac się na kolce i dlaczego wybierasz powierzchowną relację zakrapianą intymnoscią która pustoszy duszę. Najprawdopodobniej boisz sie prawdziwej bliskosci.

NN4V, dużo w Tobie optymizmu i wiary w uczucie które uswięca srodki, nie daj sobie tego odebrac jak najdłuzej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NN4V, za to Ty naiwny ;) poza tym tez jak w swoim poscie szukaj usprawiedliwienia dla wszystkich wokol bo tylko Twoja panna ktora na pewno miała zaburzenia i Cie olała, tak samo i tu na pewno mąz ja katuje a ta z nim siedzi bo jej dobrze :mrgreen:mirek22, a ta Twoja panna chodzi z siniakami bo jak facet ja bije to chyba ma since? Czy Ty taki slepy ze nie widzisz :mrgreen:

 

-- 07 kwi 2015, 20:48 --

 

zima, on tak usilnie szuka problemu w jej mezu ze sam nie widzi ze babka meza puszcza w trabe a od niego nie odejdzie bo ma dom :mrgreen: Faceci sa doprawdy mega naiwni :D A z tym zabojstwem to masz racje, zacznie go całkiem krecic to pojdzie siedziec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, mów co chcesz, ale przydałby mi się taki- całkiem legalnie uprawiałabym wielomestwo. Miałabym kilku mężów- tzn najbogatszego na papierku, kolejnego do łóżka, jeszcze z jednego w odwodzie i weterynarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zima, agusiaww, baba ma romans a wyscie zrobiły z niej seryjnego morderce :lol:

 

mirek22, ona jest prawdopodobnie uzalezniona psychicznie od męza, i nie wyjdzie z tego jezeli nie poszuka pomocy u terapeuty. A podejrzewam, że nie poszuka, za to wciagnie Cie /juz wciągnęła/ w toksyczny zwiazek ze sobą. Podejrzewam, ze nic nie wskórasz, będziesz jedna czescia trójkąta, który moze się ciagnąc latami, bo ona nie potrafi podejmowac samodzielnych decyzji, "woli" żeby mąz nia pomiatał.

 

Zastanów sie, jak długo chcesz pełnic rolę przydupasa z doskoku... na Twoim miejscu dałabym czas na zastanowienie sie i ultimatum - albo zostaje z mezem, albo jest z Tobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zima, agusiaww, baba ma romans a wyscie zrobiły z niej seryjnego morderce :lol:

 

mirek22, ona jest prawdopodobnie uzalezniona psychicznie od męza, i nie wyjdzie z tego jezeli nie poszuka pomocy u terapeuty. A podejrzewam, że nie poszuka, za to wciagnie Cie /juz wciągnęła/ w toksyczny zwiazek ze sobą. Podejrzewam, ze nic nie wskórasz, będziesz jedna czescia trójkąta, który moze się ciagnąc latami, bo ona nie potrafi podejmowac samodzielnych decyzji, "woli" żeby mąz nia pomiatał.

 

Zastanów sie, jak długo chcesz pełnic rolę przydupasa z doskoku... na Twoim miejscu dałabym czas na zastanowienie sie i ultimatum - albo zostaje z mezem, albo jest z Tobą.

 

Napewno takiej roli juz pelnil nie bede nawet jakby chciala od nowa jak to nazwalas wciagnac mnie w toksyczny zwiazek. Wiem juz jak mam postapic i co od niej bede oczekiwal \. Czyli na piewrszym miejscu rozmowa z jakims terapeta i po jakims czasie ultimatum albo ja albo dalsze zycie z mezem. W dniu dzisiejszym zakomunikowala mi ze chce zmienic prace tzn hmmm nie ona maz ma takie zyczenia aby sie zwolnila. Jesli podejmie taka decyzje to wtedy ja napewno uswiadomie i powiem co o tym wszytskim mysle. mysle ze maz teraz ma na celu ograniczenie jej kontaktow ze znajomymi aby znow miec przeswiadczenie ze ma nad nia i sytuacja pelna kontrole.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Działaj rozważnie. Pamietaj, że jednak ona jest ofiarą. Może widzieć sytuację jako bez wyjścia. Może się wahać. To trudne decyzje i reakcje bywają niezrozumiałe. Nie próbuj jej zachowań interpretować jako świadomą niegodziwość. Osobowości machiawelliczne trafiają się wyjątkowo rzadko. Tylko pełno jest przemądrzałych doświadczeniem matron, których życie upadło i chcą pociągnąć za soba każdego podatnego.

 

Ty musisz być stroną silniejszą, jednoczesnie łagodniejszą.

Mało komu się udaje wyprowadzić z podobnych sytuacji.

Czy warto próbować - decyzja należy do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×