Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Msmartgirl91

Rozdarta między sercem i rozumem

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu czuję się bardzo rozdarta między sercem, uczuciami a rozumem w związku z moim chłopakiem. Zacznę od początku. Jestem DDA i od kilku lat choruję na nerwicę lękową. Właśnie z powodu nerwicy w sierpniu tamtego roku znalazłam się na terapii grupowej w pewnej klinice nerwic. Tam też poznałam swojego obecnego chłopaka, u którego zdiagnozowano zespół lęku uogólnionego i osobowość zależną. Bardzo dobrze nam się rozmawiało i dobrze się rozumieliśmy. Na początku traktowaliśmy się jak kolega koleżanka z terapii ale z czasem oboje zaczęliśmy czuć coś więcej niż sympatię. On skończył terapię dużo wcześniej niż ja i wrócił do domu jednak nadal utrzymywaliśmy ze sobą bardzo dobry kontakt. Po zakończeniu przeze mnie terapii zaczęliśmy być parą chociaż dzieli nas duża odległość. Mi terapia trochę pomogła. Moje lęki zmniejszyły się. Natomiast jemu nie bardzo ciągle ograniczają go lęki i obawy, widzi same czarne scenariusze. Jego największe lęki dotyczą głównie pracy. Ma ergofobię i nigdzie nie pracuje a jak zaczyna gdzieś pracę to po kilku dniach z niej rezygnuje z powodu lęków. Bardzo go kocham i wiem, że on mnie również ale nie wiem jak mu pomóc. Z jednej strony mówi, że chciałby być ze mną, mieszkać ale z drugiej strony lęki go bardzo ograniczają bo nie ma pracy i pieniędzy, żeby móc wyprowadzić się z domu. Nie wiem jak mu mogę pomóc, jak go wspierać żeby było trochę lepiej. Zastanawiam się czy taki związek ma w ogóle sens, ponieważ on cały czas nie pracuje walczy z tym od ponad 10 lat i nie jest lepiej. Czy może lepiej się rozstać chociaż to trudne ale rozsądniejsze? Czy też próbować chociaż może to być dla mnie poniekąd krzywdzące?

Co o tym myślicie? Czy związek dwojga chorych psychicznie ma sens?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy związek dwojga chorych psychicznie ma sens?

Nikt Ci na to pytanie nie odpowie. Na ogól zaburzenia, jeżeli posiadają je oboje partnerzy, rozwijają się w związku.

Jesteś w stanie wyobrazić sobie swoje codzienne życie jeśli Twój chłopak nie będzie mógł podjąć pracy jeszcze przez następne 10 lat ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Msmartgirl91, jemu jest tak po prostu łatwiej, w trąbę Cię robi.

nie jestescie chorzy psychicznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Szczerze, to osbiście nie wydaje mi się, żeby dwie osoby w takiej sytuacji mogły ze sobą żyć - chyba, że jedna w 100% zostanie wyleczona ale w innym przypadku wydaje mi sie, że tacy ludzie potem mogą się tylko nawzajem nakręcać. A co do Twojego chłopaka, jak dla mnie to on jest po prostu wygodnicki, jest na utrzymaniu rodziców to i do pracy nie idzie bo nikt mu nie każde (przecież "chory" jest. Mam wrażenie, że z ludzi powoli serio robi się czubków i na każdą niechęć do czegokolwiek wynajduje się nazwę "choroby". A teraz to pewnie szuka "naiwnej", która go będzie do końca życia utrzymywać - bo tak wygodniej, bo rodzice go tak rozpieścili ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

taki związek wymaga dużo pracy, poświęcenia i kompromisów

ale jak chce się zmienić to może mieć to sens, tylko nie warto się szarpać za wszelką cenę jak nie będzie się układać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
taki związek wymaga dużo pracy, poświęcenia i kompromisów

ale jak chce się zmienić to może mieć to sens, tylko nie warto się szarpać za wszelką cenę jak nie będzie się układać

 

Oczywiście może tak być. Tylko, że tutaj z góry wiadomo, że związek będzie wymagał b.dużo pracy i to raczej ze strony Msmartgirl91 a im więcej pracy i zaangażowania w coś włożysz tym trudniej z tego wyjść. Można się zacukać na ładne lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bittersweet, no chyba nie takiego na którego trzeba pracować i droczyć się jak z dzieckiem?

Msmartgirl91, jak Ci zależy i chcesz mimo to trudną drogę to zostać (bez obietnicy że sie ułoży)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy w takim bądź razie lepsze dla mnie zrezygnować z takiego związku bo nie ma przyszłości?
:bezradny: może miec przyszłosc, pod warunkiem ze Ty weźmiesz na siebie zobowiazanie utzrymywania Was oboje, bo przy jego fobii to nie ma co liczyc, ze zapewni Ci stabilizację finansową.

 

bittersweet, no chyba nie takiego na którego trzeba pracować i droczyć się jak z dzieckiem?
Ofc pracowac mogę, jestem za pełnym równouprawnieniem i nie mam nic przeciwko relacji, w której ja pracuje zawodowo, a druga osoba /czyli on/ zajmuje sie domem. Duzego dziecka nie chce, ale przeciez wiele kobiet zajmuje sie domem i nikt ich do dzieci nie porównuje... w drugą strone powinno byc tak samo.

Ja byłabym zachwycona, gdybym po przyjsciu z pracy dostała od 'koguta domowego' ciepły obiadek, drinka i masaz karku :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zima, bittersweet, Marzycielki z Was:P. Jeśli chodzi o takie przypadki to można zawsze inaczej podzielić obowiązki Msmartgirl91, :). Załóżmy że Ty pójdziesz do pracy a on zacznie zajmować się domem poza tym lepiej zacząć od takich drobnych prac niż rzucanie się na głęboką wodę,zawsze można to potraktować jako terapię. Jedyne pytanie jakie się nasuwa i ja na nie nie odpowiem to czy nawet po takich reformach nadal bylibyście w stanie być ze sobą ew: skorzystać z pomocy jego rodziców tzn dać mu do zrozumienia że nie musi od razu podejmować decyzji której będzie żałował i od której nie ma odwrotu jednak szykuj się że to będzie bardzo trudne i wymagające znacznie więcej kompromisów niż w innych związkach ale skoro tak bardzo go kochasz to życzę Wam sukcesów w takich działaniach:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Semir, widzę że pierwszy członek do haremu sie zglasza nieśmiało...

Msmartgirl91, a co On Ci daje ?

mezczyzni-i-koty-likely-pl-9313fdec.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co On mi daje? Przede wszystkim poczucie bycia kochaną, bliskość, szacunek, zrozumienie, uwagę, zainteresowanie, wsparcie, szanowanie moich potrzeb i chęć ich realizacji. Jego obecność sprawia, że gdy jesteśmy razem czuje się dobrze i bezpiecznie tak jak przy żadnym innym dotychczasowym normalnym chłopaku. Dlatego też to wszystko jest tak trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy związek dwojga chorych psychicznie ma sens?

 

tylko jeśli wasza wspólna psychoza was łączy a nie konfrontuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam że tak długo nie odpisywałam ale ostatnio przez studia nie mam na nic czasu.

 

Zima Jakie mam potrzeby? Przede wszystkim potrzeba bliskości, bezpieczeństwa, uwagi, poczucia bycia ważną i potrzebną, rozwijania się, realizowania się, poznawania nowych miejsc, rzeczy i osób, rozwijania własnych zainteresowań itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co On mi daje? Przede wszystkim poczucie bycia kochaną, bliskość, szacunek, zrozumienie, uwagę, zainteresowanie, wsparcie, szanowanie moich potrzeb i chęć ich realizacji. Jego obecność sprawia, że gdy jesteśmy razem czuje się dobrze i bezpiecznie tak jak przy żadnym innym dotychczasowym normalnym chłopaku. Dlatego też to wszystko jest tak trudne.

Sporo.

Praca zdalna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×