Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Co teraz?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Ok sam już nie mam siły walczyć. Ci teraz? Gdzie najpierw sie udać? Do psychiatry czy psychologa? Czy potrzebuje skierowanie od rodzinnego?

Proszę o pomoc w tym temacie nerwicowych wyjadaczy. 3majcie się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Cię stać na wizyty, to najpierw proponuje przeczesać internet, który psycholog w Twoim rejonie jest najlepszy do nerwicy. Później zwyczajnie wystarczy zadzwonić i umówić się na wizytę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja radzę prosto do psychiatry , walczyłam z nerwicą sama przez lata aż któegoś dnia nie dałam rady .Psychiatra postawił mnie na nogi i bardzo żałuję , że wcześniej nie poszłam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wielkie dzięki za pomoc. Pójdę po nowym roku bo teraz czasu brak - przedświąteczna gorączka sami wiecie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pawelt, najpierw dowiedz się czy musisz czekać na NFZ bo szkoda kasy prywatnie. Do Poradni Zdrowia Psychicznego skierowania nie potrzebujesz. Idziesz i umawiasz się. Nie wiem jak u ciebie jak czekałam na wizytę 2 dni.

Na pierwszej wizycie najpierw odbywa się rozmowa z psychologiem, który pyta i notuje wszystko co mowisz. Super uczucie, można się wygadać komuś kto zna się na rzeczy, nie krytykuje, nie ocenia tylko stara się pomóc. Można sobie nawet poryczeć... wizyta trwa tyle ile potrzeba

Potem z opisem idzie się do psychiatry który czyta, dopytuje i przepisuje leki lub proponuje inne leczenie, ogólnie stawia diagnozę

 

Nie wiem czy wszędzie praktykuje sie taki typ wizyty, ja tak miałam i mam miłe wspomnienia, a najwazniejsze że po 4 tygodniach czuję się o niebo lepiej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

D@ri@nk@,

Dzięki za wskazówki :)

Co do płakania... Ja??? Nigdy :P. Chociaż kto wie.. Może akurat to mi da upust emocji, które mam w sobie. Z resztą chyba wstydziłbym się płakać przy kimś obcym. No może stanie mi gula w gardle i oczy się trochę zmoczą ale będę się starał raczej nie szlochać..

No ale zobaczymy po Nowym Roku bo narazie nie mam czasu w ogóle dla siebie... Swięta, synek, żona w ciąży.... No Mexyk poprostu.

Pozdrawiam Was !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×