Skocz do zawartości
Nerwica.com
innyJa

Moja orientacja seksualna

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Chciałbym opisać swój problem, przez który walczę z depresją od 4 lat. Chodzi o moją orientację seksualną. Żeby wszystko było jasne i do zrozumienia, opiszę od początku do końca siebie pod tym względem.

Mając mniej więcej 12 lat czułem ogromny pociąg do dziewczyn, cały czas tylko patrzyłem na nie i oceniałem, która mi się podoba i z którą "chciałbym być". Oczywiście ten wiek to dojrzewanie, więc pociąg fizyczny był już obecny i nasilony. Więc odczuwałem duże zainteresowanie seksem. Kończąc 12 lat i zaczynając 13 miałem pierwszą dziewczynę, która bardzo mi się podobała i przez 6 miesięcy trwania tego "coś" co raczej nie nazwał bym związkiem, dużo rozmawialiśmy, a raczej pisaliśmy przez internet, bo w realnym świecie to była dalej moja koleżanka, a przez internet rozmowy były nawet o tym jak będziemy się kochać fizycznie.. To był też moment, w którym zacząłem mieć styczność z masturbacją, którą odkryłem jakimś sposobem sam. Robiłem to codziennie myśląc cały czas o płci żeńskiej.

Czas mijał, nasz związek się rozpadł i od tamtego czasu byłem w konflikcie z tą dziewczyną. Ale to nie był problem, ona nie była jedyną dziewczyną na tej ziemi. A będąc w gimnazjum szybko wypatrzyłem kolejne kandydatki. Druga klasa gim. to był czas, w którym bardzo dużo wzrosło moje zainteresowanie seksem, więc znalazłem w internecie pornografię, którą zacząłem oglądać i przy niej się masturbować. Nie widziałem w tym nic złego, bo byłem tym zachwycony, a w dodatku nie byłem z tym sam, bo codziennie z kolegami dyskutowaliśmy na ten temat. Więc moje życie było wypełnione w szkole ciągłym rozmyślaniem o koleżankach, które zobaczyłem na szkolnym korytarzu, rozmowami o pornograficznych filmach oglądniętymi po szkole, masturbacją i oczywiście graniem na komputerze. Nic szczególnego się nie działo po za tym, że odczuwałem ogromną ochotę na seks.

Gdzieś pomiędzy tym wszystkim dochodził kontakt z rodzicami, którzy o niczym nie wiedzieli, bo nigdy nie miałem z nimi rozmów dotyczących seksualności człowieka. Kontakt z mamą przypominał ciągłą kłótnie, ponieważ nie uczyłem się zbyt dobrze, więc mama odganiała mnie od komputera grożąc, że będę mieć na niego zakaz, na szczęście przeważnie po powrocie ze szkoły nie było jej w domu, więc mogłem robić co chciałem. Żeby nie było, że z mamą się tylko sprzeczałem to napiszę, że miałem z nią bardzo dobry kontakt, bo kłótnie były spowodowane moimi złymi ocenami i tym, że cały czas grałem, a mamie się to nie podobało. Po za tym były też momenty gdy potrafiliśmy fajnie porozmawiać przy czym mama zapewniała mnie, że mnie kocha (tego mi brakowało ale zrozumiałem to dopiero teraz). Jeśli chodzi o kontakt z ojcem, to był on suchy i można by powiedzieć, że nie było go w ogóle. Ojciec nie interesował się zbyt mną i nie wtrącał w wychowywanie. Mi tego brakowało, bo starałem się czasami zwrócić jego zainteresowanie choćby złym zachowaniem ale on potrafił tylko krzyknąć lub machnąć ręką..

Wracając do mojego problemu. Czas leciał, a ja cały czas w głowie miałem tylko temat seksu. Na przełomie końca klasy drugiej i rozpoczynając trzecią, zacząłem zwracać uwagę na chłopaków, którzy byli moim zdaniem przystojni, lecz to było coś w stylu: "kurde, za tym kolesiem się uganiają dziewczyny, też bym taki chciał być". Pożądanie fizyczne do dziewczyn oczywiście nie znikało, więc cały czas oglądałem się z nimi, ale pojawiały się takie przebłyski dotyczące chłopaków. Nie pamiętam dokładnie kiedy ale była to jakoś połowa trzeciej klasy, podczas przeglądania stron pornograficznych natknąłem się na film, który przedstawiał męską masturbację i nic po za tym ale mi się to podobało. Czasami miałem poczucie winy, że oglądam tego typu strony, ale mijał dzień i wszystko wracało do "normy".

W połowie drugiego semestru, zwracałem coraz więcej uwagi na chłopaków i nawet wtedy jeden mi się podobał. Nie mogłem tego zrozumieć, bo podczas masturbacji cały czas przeważały u mnie filmy z kobietami, lecz zacząłem myśleć również o chłopakach. Końcówka gimnazjum to był moment, w którym zacząłem inaczej patrzeć na dziewczyny. Zawsze były takie, które mi się bardzo podobały i chciałem tylko seksu, ale były też te, z którymi rozmawiałem dużo i traktowałem jak dobre przyjaciółki i wtedy zaczynałem więcej rozmawiać z dziewczynami jak z dobrymi koleżankami, a koledzy zaczynali mi się podobać..

Wakacje po ukończeniu gimnazjum to była porażka. Wtedy byłem coraz bardziej wściekły, że rozmyślam o tej samej płci. Zawsze o takich osobach się mówiło najgorsze rzeczy zwłaszcza w gimnazjum, nic tylko wyzwiska i obrażające żarty, dlatego czułem się fatalnie, bo widziałem, że coś się dzieje u mnie czego nie chcę. Przez złe samopoczucie przestawałem oglądać pornografię i miałem też czasami kilku dniowe przerwy jeśli chodzi o masturbację.

Gdy poszedłem do liceum, już dużo myślałem na temat tego co się ze mną dzieje, miałem coraz większego doła, bo był to już moment gdzie dziewczyny przestawały mnie pociągać, a na ich miejsce wchodzili chłopcy w moim wieku lub trochę starsi. Byłem tym tak bardzo dobity, że zaczynałem sobie mówić, że nigdy homoseksualistą nie będę i jeśli to się nie zmieni to się zabiję. Niestety nic się nie zmieniało, wręcz przeciwnie coraz bardziej odchodziłem myślami od dziewczyn. Zacząłem obrażać się na życie, na samego siebie i nie przestawałem zadawać sobie pytania jakim cudem to wszystko się zmienia. W domu kontakty się pogorszyły, mama widziała, że cały czas chodzę przybity i dlatego wypytywała co się dzieje. Ja robiłem się coraz bardziej zdenerwowany i płaczliwy (potrafiłem leżeć i wyć w poduszkę). Na ojca byłem wkurzony - co jest bardzo delikatnym określeniem w porównaniu do tego co czułem - nigdy nie starał się nawiązać ze mną kontaktu, a nawet można powiedzieć, że mnie odrzucał gdy ja próbowałem.

Tak się wszystko toczyło przez całe liceum. Ja popadałem w coraz większą nienawiść do samego siebie i do życia, a moja orientacja coraz bardziej zmieniała się na homoseksualną. Oczywiście jeśli chodzi o pornografię to już w pierwszej klasie liceum przestałem ją całkowicie oglądać, lecz szukałem zdjęć przedstawiających płeć męską. Ale też dużo czytałem. Każdego dnia jakiś nowy temat, przeglądałem przeróżne fora internetowe, szukałem odpowiedzi. Ale przy tym popadłem w totalne załamanie, bo uświadamiałem sobie, że jestem homoseksualny. Końcówka liceum to był czas gdzie w jakimś stopniu radziłem sobie z opanowaniem emocji, które po przyjściu do domu wylewałem w poduszkę. Wiedziałem, że nigdy nie mogę głośno powiedzieć kim jestem. Nie raz słyszałem jakie zdanie mają na ten temat moi rodzice, rodzeństwo i znane mi osoby. Ciągle rozmyślałem o samobójstwie, nie miałem sił żeby zaakceptować samego siebie, a co dopiero żeby zaakceptowali mnie inni. Dochodziła do tego jeszcze religia w której od dziecka jestem i która potępia takie zachowanie.

Chciałem żyć ale nie mogłem sobie wybaczyć tego jak się wszystko zmieniło i w ogóle nie wiedziałem jak mam z tym żyć. Z czasem zaakceptowałem to na zasadzie, jestem taki wewnątrz ale nigdy się z tym nie ujawnię, będę żyć całe życie sam. To było moje motto którego się trzymałem. Jedyny cel który sobie postawiłem to zdobywanie pieniędzy, żebym mógł się cieszyć dobrami materialnymi. Ale już wtedy byłem chyba w depresji. Nienawidziłem każdego dnia, a w wieczornych modlitwach prosiłem Boga bym się już więcej nie obudził.

Po liceum poszedłem do pracy, bo nie potrafiłem się uczyć. Nie mogłem się na niczym skupić. Każdy dzień to była walka ze samym sobą. Myślałem, żeby uciec za granicę, kojarzyło mi się to z pewnego rodzaju wolnością, ze względu na to, że nikogo bym tam nie znał, więc mógłbym się skupić na zarabianiu kasy (to był mój jedyny cel), a żyjąc w domu każdego dnia rozpaczałem. Zwłaszcza nie mogłem przeboleć podpuszczania mnie przez osoby bliskie: "a dziewczynę to kiedy sobie znajdziesz", "mógłbyś znaleźć sobie dziewczynę od razu byś się lepiej poczuł"... Nie mogłem znieść samotności, z którą wiedziałem, że będę całe życie. Od wszystkich się odsuwałem. Czułem ogromną potrzebę bliskości ale było żadnej możliwości by ją uzyskać.

 

Pewnego dnia stało się coś co jeszcze bardziej mnie dobiło, albo można powiedzieć prawie zabiło. Był to przełom pozytywny i negatywny w jednym. Zakochałem się. Nie potrafię wytłumaczyć. Nigdy w życiu jeszcze nie spotkałem się z takim uczuciem, nigdy tego nie czułem, kierowałem się tylko pragnieniem fizycznym. Było to uczucie, którego wiedziałem, że mieć nie mogę, że jest to dla mnie niedostępne. Zacząłem odczuwać ogromny smutek z powodu braku bliskości.

Oczywiście nikt dalej nie wie kim jestem. Nawet on. Jest tylko jego kolegą, bo ja przedstawiam się jak każdy inny facet, z zewnątrz nikt by nie pomyślał co w sobie noszę. Ale to wszystko spowodowało, że zaakceptowałem samego siebie, lecz jest mi z tym niezmiernie trudno żyć. Patrzeć na to jak ludzie cieszą się nawzajem miłością, a ja nie mogę pomimo tego, że też potrafię to odczuwać. Dlatego teraz potrafię żyć ze sobą ale nie chcę żyć z powodu bólu samotności, przez który nie mogę spać, nigdzie nie wychodzę, jestem samotny i tylko liczę na nieuleczalną chorobę.

 

Powód dla którego napisałem jest tylko jeden. Czy ktoś mi potrafi odpowiedzieć na pytanie jak to się stało, że czułem tak duże zainteresowanie dziewczynami, pragnąłem ich, a teraz mogę mieć co najwyżej koleżankę? Chciałbym kiedyś poznać odpowiedź na moje pytanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powód dla którego napisałem jest tylko jeden. Czy ktoś mi potrafi odpowiedzieć na pytanie jak to się stało, że czułem tak duże zainteresowanie dziewczynami, pragnąłem ich, a teraz mogę mieć co najwyżej koleżankę? Chciałbym kiedyś poznać odpowiedź na moje pytanie.

Geny. Zaakceptuj to, jakim jesteś, bo raczej tego nie zmienisz, próby zmiany przyniosą tylko kolejne frustracje i nienawiść do samego siebie. Opinia innych dla prawie każdego jest bardzo ważna, a niestety żyjemy we wciąż nietolerancyjnym społeczeństwie. Pamiętaj, że to nie jest ani Twoja wina, ani nic złego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żyjemy w zasciankowo- kosciólkowym społeczeństwie, problemem jest nie Twoja orientacja, tylko to ze czujesz sie nieakceptowany i sam siebie nie akceptujesz. Radze sie przeniesc do Anglii lub Holandii, gdzie bedziesz mógł znaleźc sobie partnera nie ukrywajac sie i zyc w zwiazku jak kazdy inny człowiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Geny. Zaakceptuj to, jakim jesteś, bo raczej tego nie zmienisz, próby zmiany przyniosą tylko kolejne frustracje i nienawiść do samego siebie. Opinia innych dla prawie każdego jest bardzo ważna, a niestety żyjemy we wciąż nietolerancyjnym społeczeństwie. Pamiętaj, że to nie jest ani Twoja wina, ani nic złego.

 

Tylko jak to możliwe, że kiedyś pociągały mnie dziewczyny? Nawet się nie zastanawiałem nad tym, że może być inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Myślę, że w Twoim wypadku chyba nie ma mowy o homoseksualizmie uwarunkowanym genetycznie. Przyjmuję, że istnieją dwie wersje homoseksualizmu, ta, na którą nie ma wpływu, bo jest w jakiś sposób spowodowana biologią, człowiek się z tym rodzi nie może już nic poradzić na ten stan, a druga jest związana z "nieprawidłowym" rozwojem podczas dorastania, wpływem kulturowym, środowiskowym, ...przypadkiem. Do pewnego momentu miałeś naturalne tendencje, ciągnęło Cię do płci przeciwnej, dopiero później zaczęło się to zmieniać. Czemu? Nie wiem, nie trzeba przeżyć żadnej poważnej traumy w życiu żeby skończyć z depresją, nie trzeba też prawdopodobnie mieć większych problemów 'rozwojowych' żeby z czasem człowiekowi zmieniła się orientacja. Mam na myśli to, że to mógł być zwykły przypadek, że stało się tak jak się stało i zaczęło Cię z czasem ciągnąć do tej samej płci, taka z czasem coraz silniej narastając w Tobie tendencja, która przeobraziła się w całkowitą zmianę orientacji. I wydaje mi się, że jeśli postrzegasz to jako problem, coś czego nie akceptujesz to może jest to coś co można by "rozpracować" na terapii z psychoterapeutą skoro nie byłeś homo od dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko jak to możliwe, że kiedyś pociągały mnie dziewczyny? Nawet się nie zastanawiałem nad tym, że może być inaczej.

Umysł, osobowość rozwija się na przestrzeni wielu lat. Różne aspekty osobowości pojawiają się dopiero w wieku kilkunastu lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że w Twoim wypadku chyba nie ma mowy o homoseksualizmie uwarunkowanym genetycznie. Przyjmuję, że istnieją dwie wersje homoseksualizmu, ta, na którą nie ma wpływu, bo jest w jakiś sposób spowodowana biologią, człowiek się z tym rodzi nie może już nic poradzić na ten stan, a druga jest związana z "nieprawidłowym" rozwojem podczas dorastania, wpływem kulturowym, środowiskowym, ...przypadkiem. Do pewnego momentu miałeś naturalne tendencje, ciągnęło Cię do płci przeciwnej, dopiero później zaczęło się to zmieniać. Czemu? Nie wiem, nie trzeba przeżyć żadnej poważnej traumy w życiu żeby skończyć z depresją, nie trzeba też prawdopodobnie mieć większych problemów 'rozwojowych' żeby z czasem człowiekowi zmieniła się orientacja. Mam na myśli to, że to mógł być zwykły przypadek, że stało się tak jak się stało i zaczęło Cię z czasem ciągnąć do tej samej płci, taka z czasem coraz silniej narastając w Tobie tendencja, która przeobraziła się w całkowitą zmianę orientacji. I wydaje mi się, że jeśli postrzegasz to jako problem, coś czego nie akceptujesz to może jest to coś co można by "rozpracować" na terapii z psychoterapeutą skoro nie byłeś homo od dziecka.

 

Przez pewien czas bardzo obwiniałem ojca o to, że nie poświęcał mi uwagi, był w kontaktach ze mną oschły, a gdy ja starałem się mu jakoś przypodobać to on sprawiał wrażenie jak by miał mnie dość. Więc to co czuję teraz, trochę tłumaczę sobie jako ciągłe uczucie braku miłości od ojca, lecz nie jestem już dzieckiem, dlatego chyba za późno na nadrobienie czegokolwiek zwłaszcza, że ostatnio mam bardzo nie dobry kontakt z ojcem.

 

innyJa może jesteś biseksualistą?

 

Czasami zawieszę oko na jakiejś dziewczynie, lecz to tylko jest na zasadzie "O! Ta dziewczyna ładnie wygląda" nic po za tym. Żadnego pociągu fizycznego. Lubię z nimi rozmawiać i nawet potrafię z większością się dogadać bez problemu. To też nie jest tak, że każdy chłopak mi się podoba. Ten jeden o którym pisałem to chyba jakiś wyjątek, bo tu nie chodzi o wygląd, ale sposób bycia, zachowanie, zainteresowania, styl. Jest coś co mnie do niego tak bardzo przyciąga, że nie potrafię sobie z tym poradzić, a przeważnie gdy ktoś taki się pojawiał to nie było problemu. Teraz nawet nie potrafię się wyspać, bo cały czas się budzę, czuje jakbym nie spał, bardzo mało jem, czasami nawet nie jem nic przez cały dzień, a gdy już zjem to od razu mam ochotę wymiotować. Nie radzę sobie z tym już.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

innyJa, nie rozumiem do końca Twojego komentarza, dlaczego myślisz, że to wyklucza możliwość, że jesteś biseksualny? Może teraz Ci się bardziej faceci podobają, a za jakiś czas będzie zmiana i ponownie Ci się babeczki będą podobały. Nie jest to aż tak straszna rzecz cierpi na to James Bond (vide "Skyfall") czy Oberyn Martell :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

innyJa, a Ty dalej swoje rozkminy... mozna sie zastanawiac 1000 lat, dlaczego jedni lubia dziewczynki, inni kozy, tylko ze nie poprawisz tym swojej sytuacji. Zastanów sie, dlaczego tak bardzo nieakceptujesz swojej orientacji /autoagresja ?/, przeciez wielu gejów czy bi nie ma z tym problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Brałeś pod uwagę to że takie zaburzenia postrzegania własnego libido i seksualności w kierunku tej samej płci mogą być spowodowane objawem nerwicowym?

 

Nie brałem tego pod uwagę, co prawda mam pewne objawy, które można przypisać do nerwicy ale musiał by to ktoś zdiagnozować, lecz nie mam dobrego doświadczenia ze specjalistami w tej dziedzinie. Kiedyś byłem u psychiatry i psychologa (dałem się ledwo na to namówić) i byłem tak rozczarowany negatywnie, że obiecałem sobie, że już nigdy nie pójdę. Ale ostatnimi czasy wszystko się tak nasiliło, że się na tym zastanawiam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maiłem dosc podobna historie, chociaz nigdy nie byłem z dziewczyna, zorientowałem sie kiedy miałem jakies 14 lat i tez dla mnie był to koszmar, mowiłem sobie ze sie zabije, i myslałem ze nic gorszego nie mogło mnie spotkac, w szole radzilem sobie coraz gorzej, moje kontakty z ludzmi sie pogorszyły, byłem wstydliwy, omijałem ludzi, ciagle sie bałem ze ktos sie dowie, przez moje niskie poczucie wlasnej wartosci stałem sie klasowym popychadłem, zaczołem wachac klej, nie chodzilem do szkoly i zaczolem sie samookaleczac, znienawidzilem ludzi, i bałem sie ich, zaiast do szkoly uciekałem pod most cpac klej, skonczyłem tylko gimnazjum, jako 18latek trafiłem do psychiatry, niedługo puzniej do szpitala, raz drugi, trzeci, puzniej odwyk bo stwiedzili u mnie alkoholizm, Nie twierdze ze powodem tego wszystkiego była sama orientacja, miało na to wpływ wiecej czynnikow, ale to był problem i to ogromny, powiedziałem o tym na terapii podczas drugiego pobytu w szpitalu, pierwszy zwiazek stworzyłem jako 22latek, opierał sie na chorej, toksycznej miłosci, trwało to dwa lata. Po latach zyje mi sie z tym troche lepiej, ale nie wiem czy do konca udało mi sie to zaakceptowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×