Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Odpowiedzcie mi proszę,jak zebrać się do rozpoczęcia terapii no i jak to wygląda pod względem organizacyjnym.

Pominę opis swojej sytuacji,mniejsza z tym,ale czuję że powinnam poddać się terapii,bo zmieni to moje życie na lepsze. Coś mnie jednak blokuje,jak już mam się za to zabrać to nagle się zniechęcam,wmawiam sobie że jest mi to niepotrzebne i obawiam się,że spotkam nieprofesjonalnego psychologa.

Teraz aspekt organizacyjny-co mam robić,gdzie najpierw się udać? Czy muszę mieć skierowanie od lekarza rodzinnego,czy mogę iść po prostu sama z siebie do poradni psychologicznej? Nie wiem tylko,czy to nie jest płatne,bo nie chcę na to wydawać kasy(zapewne byłby to długoterminowy wydatek). Boję się też,że to wyjdzie na jaw,a wiadomo jak ludzie z niedużej miejscowości na to patrzą i przypną mi etykietę ,,psychicznej". Co prawda mało to mnie obchodzi,ale nie chcę żeby lokalne mohery rozwodziły się na temat moich domniemanych problemów.

Nie wiem czy to istotne na forum,ale nie czuję potrzeby farmakoterapii,chcę po prostu przy pomocy psychologa przeprogramować swoje głupie myślenie i zachowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpierw musisz zdobyć skierowanie od jakiegoś lekarz - obojętnie czy to będzie rodzinny, kardiolog, czy psychiatra (do tego ostatniego nie potrzebujesz skierowania) potem się rejestrujesz i czekasz na terapię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli jednak skierowanie. Dobra,wiem o co chodzi,myślę że ta poradnia niedaleko mnie jest na NFZ,no ale to trzeba mieć skierowanie. Da się załatwić.

Zastanawiam się też,jakby to przyjęli u mnie w domu. Nie lubię za bardzo kłamać gdy nie mam dużej konieczności,a znów wstydzę się im powiedzieć gdzie tak naprawdę jadę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tą decyzję, to niestety musisz sama podjąć, w każdej rodzinie jest inaczej, nikt na to Ci nie odpowie, jak będzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wygląda to tak, że ludzie przychodzą i potem przynoszą skierowanie lub idą do psychiatry który jest w ośrodku i on im daje skierowanie. Skontaktuj się telefonicznie, bo jak będzie długi okres oczekiwania, to sobie zapewne załatwisz skierowanie na własną rękę.

Te ,,dylematy'' to zapewne tzw. mechanizmy obronne, który ma każdy człowiek, minimalizowanie problemu, wskazówki że ,,jeszcze nie czas'' i tak dalej. Idź jak ci nie będzie pasować to zrezygnujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy jest psychiczny, bo każdy ma psychikę...

Nie ma ludzi zdrowych - są tylko niezdiagnozowani :mrgreen:

Moje zdanie jest takie: im bardziej nie chcesz iść, tym bardziej tego potrzebujesz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy jest psychiczny, bo każdy ma psychikę...

Nie ma ludzi zdrowych - są tylko niezdiagnozowani :mrgreen:

 

To właśnie cały czas mi się pląta po głowie i odsuwa od podjęcia terapii. Bo im więcej ludzi poznaję,tym bardziej się też przekonuję do tego stwierdzenia.

 

Jak w szybkim czasie nie zrobię czegoś ze sobą,swoim życiem to chyba się zabiję. Nie rozwijam się,nie realizuję się w życiu,praktycznie nie spotykam się ze swoimi znajomymi-jestem no-life. Moje życie to internet i zakupy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, w takim razie pójście na terapię może być jakąś odmianą - zacznij od tego...mam wrażenie, że chcesz zmienić coś w swoim życiu i wydaje Ci się, że potrzebujesz do tego psychoterapii. Tymczasem już samo pójście na terapię może być jakąś zmianą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taką mam nadzieję. Najbardziej chodzi mi o to,aby znaleźć sens w życiu. Chciałabym pracować w swoim wymarzonym zawodzie,jakiś krok do przodu uczyniłam-zdobyłam potrzebne uprawnienia,ale mam problem ze znalezieniem pracy. A nawet z jej szukaniem. Jak mam iść gdzieś z CV to czuję się jak błazen,który żebrze o pracę,a inni się śmieją że ma złudzenia na załapanie się gdzieś bez znajomości. I jakby nie patrzeć to jest w tym prawda,bo gdzie nie zaniosłam podania to słyszę magiczne ,,nie mamy przyjęć,ale można zostawić"-ani jednego telefonu,żadnego zaproszenia chociażby na rozmowę kwalifikacyjną. Mogłam inaczej ułożyć swoje życie,zająć się czymś bardziej opłacalnym,a nie szukaniem pracy tam,gdzie jej nie ma.

 

-- 15 paź 2014, 17:40 --

 

Nie lubię nabijać postu za postem ale czuję,że powinnam przelać na klawiaturę swoje myśli ;)

Jak wracałam dziś z pierwszej poważnej rozmowy kwalifikacyjnej,to byłam zła na siebie. Ogólnie rozmowa raczej przebiegała pomyślnie,wydaje mi się że odpowiadałam dosyć logicznie,nawet na koniec rekruter stwierdził,że jestem komunikatywną osobą,ale ja i tak wiem,że nie zatrudniliby mnie tam i że się nie nadaję. Ogólnie musiałabym zrobić dodatkowy kurs,a koliduje on z moimi planami(jak to brzmi-ale po prostu mam dużą uroczystość rodzinną w tym samym czasie) poza tym nawet jakbym miała czas,to bym nie poszła,bo nie jestem na odpowiednim poziomie,aby przystępować do tego kursu. To już nie wynika z mojej niskiej samooceny,ale rzetelnej oceny własnych umiejętności.

Potem zmusiłam się zanieść CV do dwóch innych obiektów,chociaż w jednym z nich pracuje sporo znajomych osób i modliłam się w duchu,aby ich nie spotkać,bo jakby mnie tam zobaczyli to by sikali ze śmiechu. Na szczęście nikogo nie było i bardzo sprawnie poszło mi dostarczenie tego CV,nawet jakiś wyższy rangą koleś(widać po stroju i aparycji ogólnie) sam zaprowadził mnie z chęcią na miejsce dostarczania podań. Plusem jest elegancki ubiór-jestem pewna,że gdybym tam poszła ubrana tak,jaki normalnie mam styl,to inni by mnie zlewali,a tak to zostałam potraktowana w miarę poważnie. Co nie zmienia faktu,że nadal siedzę i będę siedziała w domu,i nie mam pomysłu na siebie. Powinnam zająć się wyplataniem koszyków w domu,ale znając życie i to bym schrzaniła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×