Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lakritze

Witajcie

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 17 lat i chyba robię drugie okrążenie z depresją.

Byłam bita i krzywdzona przez matkę. Normalką były słowa typu "ja cię urodziłam, ja cię mogę zabić". Najgorzej było w latach, kiedy ojciec pracował za granicą. Za to jeśli chodzi o ojca, gdy miałam 10 lat dowiedziałam się, że ma na boku kobietę (ma do teraz, nie wiem, czy to ta sama) i żyłam zawsze sama z tą wiedzą. Stany depresyjne towarzyszyły mi od kiedy pamiętam. Jako mała dziewczynka potrafiłam przeleżeć cały dzień na kanapie apatyczna, zwinięta w kłębek.

W styczniu 2012 roku poszłam do szkolnego psychologa i powiedziałam bez wdawania się w szczegóły, że nie dogaduję się z rodzicami i dlatego mam złe samopoczucie, niską samoocenę, źle śpię, wyrządzam sobie fizyczną i psychiczną krzywdę i że czytałam trochę i podejrzewam, że to depresja. To był zły pomysł, zaraz zadzwoniła do rodziców, powtórzyła im wszystko, oni stwierdzili, że chcę na siebie zwrócić uwagę i dlatego to wymyśliłam, że wszystko ze mną w porządku, bo przecież sylwestra spędziłam z koleżanką, więc wszystko ze mną okej, a pani jest niekompetentna. Mimo to pani psycholog dała namiar na psychiatrę, do którego rodzice mnie zabrali. Zanim tam poszłam mama zastrzegła, że mam nie mówić nim o rodzinie, bo to nie jej sprawa psychiatry. Były dokładnie trzy wizyty, miałam dość słuchania ile pieniędzy idzie na moje głupie wymysły i wcale nie czułam się lepiej po lekach, które dostawałam.

I tak sobie żyłam dalej bez większych zmian, nie pogarszało się, byłam w takim samym dole, wszyscy pozapominali o mojej depresji. Koło czerwca zaczęły się zaburzenia odżywiania, to nie tak, że chciałam się odchudzić, po prostu powoli przestawałam jeść, dużo wtedy schudłam, taki stan utrzymywał się aż do czerwca 2013 roku. Wtedy zmarł mój przyjaciel, którego poznałam na forum dla ludzi starających się wyjść z anoreksji. Trochę się wtedy ogarnęłam, nie chciałam umrzeć jak on. Nadal walczę z zaburzeniami, ale jest trochę lepiej, może dlatego, że teraz mam wsparcie ze strony chłopaka.

Poszłam do technikum i mieszkam w internacie, w roku szkolnym jestem w domu na weekend co dwa lub trzy tygodnie. Gdzieś tak od grudnia mam problemy ze snem; śpię bardzo mało, koszmary praktycznie zawsze gdy zasnę w ciągu dnia. I zrobiłam się bardzo mało odporna psychicznie, wystarczy, że matka na mnie krzyknie, a ja robię się bezbronna, zamykam się w pokoju i płaczę, kiedyś próbowałam się kłócić. Do tego doszedł inny, trudny dla mnie problem- wymiotuję, gdy się denerwuję. Nie wiem co na to poradzić, nawet pisząc tego posta musiałam isć zwymiotować.

Nie wiem po co się tu zarejestrowałam, nie sądzę, aby ktoś potrafił mi pomóc, może chociaż znajdę zrozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witamy, masz chłopaka czyli kogoś na kogo możesz liczyć, a wszystkie z zaburzeń, które napisałaś są wyleczalne więc głowa do góry.

Jakie leki bierzesz ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie biorę, właśnie o to chodzi, że nie biorę leków. Jeśli pójdę do lekarza, to znów będę wysłuchiwać od rodziców, że wymyśliłam sobie chorobę i tylko wyciągam od nich pieniądze. W czasach "leczenia" przyjmowałam nasen i trochę mi pomógł, czego nie mogę powiedzieć o antydepresantach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Antydepresenty nie działają na zasadzie - chcę mi się pić napiję się wody i mi przejdzie.

Czasami wystarczą same leki czasami dodatkowo potrzebna jest terapia.

Pytanie czy musisz mówić rodzicom ? NIe masz nikogo bliskiego w rodzinie kto nic im nie powie ?

Istnieje kolejna możliwość, prawdopodobnie jesteś uczniem liceum/technikum więc pewnie macie psychologa w szkolę, ewentualnie tam możesz zasięgnąć pomocy.

Jeżeli masz ubezpieczenie przysługuje ci psycholog/Psychiatra z NFZ za darmo.

Powtarzam - ubezpieczenie masz napewno a wizyta przez NFZ nic nie kosztuję, a pomóc może.

Mhm ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×