Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
KatCa

Witam wszystkich

Rekomendowane odpowiedzi

Postanowiłam zarejestrować się na tym forum w związku z problemem uzależnienia od alkoholu (a także od hazardu) obecnym w mojej rodzinie od wielu lat. Być może uda mi się lepiej zrozumieć pewne kwestie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj KatCa!

Postanowiłam zarejestrować się na tym forum w związku z problemem uzależnienia od alkoholu (a także od hazardu) obecnym w mojej rodzinie od wielu lat.

To Ty borykasz się z problemem uzależniania od alkoholu/hazardu, czy ktoś bliski z Twojej rodziny? Ten ktoś podjął leczenie/terapię? Mam nadzieję, że będziesz się dobrze czuła na forum. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie,

 

czy mogłaby Pani odpisać mi na post który wysłałam na forum, ale nikt mi nie odpisał...

Moze powinnam brać psychotropy...choć wolałabym nie, ale ja mam ciągle inne stany wiec wiem, ze znów coś się zwali i tak w kółko będzie więc nie ma to sensu. Pozdrawiam

 

 

"nie wiem co robić ze swoją terapia...Chodzę już dość długo (licząc w latach). Nie wiedzę żadnych pozytywów, na które przekładałaby się terapia na moje życie. Zapytałam kiedyś psychoterapeutę ( nie mojego) jaki jest stosunek dobrych i złych przeżyć w terapii. Odpowiedział, ze oczywiście negatywne są wpisane w terapię, ale powinny być równoważone (w pewnym stopniu, może nie 1:1, ale jednak w jakimś) przez pozytywne dla pacjenta skutki. Ja takich nie widzę...zero pozytywnego przełożenia w życiu. Czy to z terapeutką, czy bez niej, czuję się sama ze wszystkim no i przede wszystkim nie ma pozytywnego przełożenia w życiu. Zapytałam ją kiedyś czy może powinnam iść do kogoś innego, to stwierdziła, że problemem nie jest terapeuta tylko ja sama. Boje się od niej odejść, bo nie wiem co będzie, bo jeśli kolejna osoba mi nie pomoże to już sama nie wiem. Myślę sobie...no tak, idąc na terapie trzeba mieć przecież mega motywację, trzeba wytrwać, pracować...ale co kiedy idziemy z takimi problemami jak mała motywacja, czarnowidztwo, brak nadziei...przecież m. in. takie osoby chodzą na terapię...a mimo wszystko terapeuci im pomagają z tego wyjść na prostą, bez wymogu , że musisz być hiper super, żeby terapeuta Ci pomógł. Dlaczego w takim razie moja mi nie pomaga?

 

Nie wiem czy moje przeżycia to przeniesienie czy nie, ale najgorsze jest to, że czas leci, a ja właściwie stoję w miejscu, jeśli nie cofam się do tyłu, do gorszego. Kiedy powiem o przeżyciach ona odpowie , że to przeniesienie, depresja- przecież po coś się ją ma itd...więc nie chce mi się nawet opowiadać o sobie, bo znam te wszystkie psychologiczne gadki, ale mi to nic nie daje! Pytałam ją czy może powinnam pójść na terapię jak będę mieć motywacje, albo będzie mi wystarczająco źle, ale stwierdziła, że mam motywacje...tylko ona i ja chyba inaczej rozumiemy to słowo, więc niekoniecznie ja mam motywację.

Czy ktoś się tak męczył i co zrobił? Nie mam oparcia żadnego w nikim i właściwie żyję tylko z tym, że albo mi obojętne to, co się dzieje z moim życiem, albo strasznie przeżywam, że czas płynie, a ja stoję w miejscu i mam się źle...jedno i drugie jest ciężkie.

 

-- 10 lip 2014, 17:52 --"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj wachiwi!

 

Rozumiem, że cierpisz na depresję i z tego powodu korzystasz z pomocy terapeutki. Nie jestem w stanie obiektywnie ocenić jakości Waszej wzajemnej współpracy podczas sesji, ale obawiam się, że Twoja terapeutka może mieć rację - może to nie w terapii jest problem, tylko w Tobie samej. Pamiętaj, że nie wystarczy CHODZIĆ na terapię. Z terapii powinno się KORZYSTAĆ, by wprowadzić takie zmiany w swoim życiu, które sprawią, że poczujemy się szczęśliwsi. Samo chodzenie niczego nie zmieni, zmiany same się nie dokonają tylko dlatego, że chodzisz na psychoterapię. Mam nadzieję, że terapeutka, z usług której korzystasz, jest certyfikowanym terapeutą i pracuje pod superwizją. Drogą wirtualną nie da się ocenić, jakiej pomocy potrzebujesz - samej terapii, leków czy może psychoterapii wspomaganej farmakoterapią? Może unikasz zmian w swoim życiu i masz wrażenie, że stoisz w miejscu, bo przyzwyczaiłaś się do status quo? Może boisz się zmian, bo wiążą się z nieznanym, nieoczekiwanym, wymuszają niekiedy więcej pracy i wysiłku z naszej strony, a teraz może i przygnębiająco, ale przynajmniej znajomo, w miarę "bezpiecznie"? Nie wiem, bo Cię nie znam. Może faktycznie zmiana terapeuty wpłynęłaby na Ciebie korzystniej, bo zmobilizowałaby Cię do innych zmian - zmian w swoim życiu. Nie ma jednak gwarancji, że inny specjalista okaże się lepszy w Twoim rozumieniu. Życzę motywacji do działania i samych słusznych wyborów! Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witaj KatCa!
Postanowiłam zarejestrować się na tym forum w związku z problemem uzależnienia od alkoholu (a także od hazardu) obecnym w mojej rodzinie od wielu lat.

To Ty borykasz się z problemem uzależniania od alkoholu/hazardu, czy ktoś bliski z Twojej rodziny? Ten ktoś podjął leczenie/terapię? Mam nadzieję, że będziesz się dobrze czuła na forum. Pozdrawiam!

 

Sprawa wygląda tak, że alkoholikiem jest brat mamy. Pije od wielu lat, niemal codziennie (ma prawie 60 l.), nie podejmuje terapii, a każda sugestia dotycząca podjęcia leczenia kończy się awanturą. W jego problemy jest zaangażowana cała rodzina, ciocia sama nie daje sobie rady. Ciocia i moja mama ciągle wierzą w to, że w końcu da się namówić na terapię. Jednak nie będzie łatwo, bo wujek twierdzi, że wszyscy się na niego uwzięli. Do tego dochodzi hazard. Widać historia lubi się powtarzać, ponieważ moja babcia borykała się z tymi samymi problemami przez całe swoje życie. Mam świadomość tego, że bez specjalistycznej pomocy nie da się wyzwolić z alkoholizmu, zastanawiam się tylko jak można namówić alkoholika na wizytę u lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że jeżeli Twój wujek nie widzi problemu i nie ma motywacji, by zmienić swoje życie, by być trzeźwym, to nie przyjmie żadnych argumentów, by skorzystać z terapii. Zauważ, że problem trwa dość długo. To nie jest młodzieniaszek, tylko starszy mężczyzna, prawie 60-letni i przez tyle lat nie widział i nie widzi nadal konieczności zaprzestania picia. Żadne racjonalne argumenty do niego nie trafią, niestety. A Twoja ciocia i mama naiwnie wierzą, że mąż/brat jeszcze się "naprawi" i pójdzie się leczyć, ot tak. Odsyłam do tekstu: http://portal.abczdrowie.pl/jak-pomoc-alkoholikow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×