Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wachiwi

Użytkownik
  • Zawartość

    140
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. wachiwi

    Witam wszystkich

    ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie, ekspert_abcZdrowie, czy mogłaby Pani odpisać mi na post który wysłałam na forum, ale nikt mi nie odpisał... Moze powinnam brać psychotropy...choć wolałabym nie, ale ja mam ciągle inne stany wiec wiem, ze znów coś się zwali i tak w kółko będzie więc nie ma to sensu. Pozdrawiam "nie wiem co robić ze swoją terapia...Chodzę już dość długo (licząc w latach). Nie wiedzę żadnych pozytywów, na które przekładałaby się terapia na moje życie. Zapytałam kiedyś psychoterapeutę ( nie mojego) jaki jest stosunek dobrych i złych przeżyć w terapii. Odpowiedział, ze oczywiście negatywne są wpisane w terapię, ale powinny być równoważone (w pewnym stopniu, może nie 1:1, ale jednak w jakimś) przez pozytywne dla pacjenta skutki. Ja takich nie widzę...zero pozytywnego przełożenia w życiu. Czy to z terapeutką, czy bez niej, czuję się sama ze wszystkim no i przede wszystkim nie ma pozytywnego przełożenia w życiu. Zapytałam ją kiedyś czy może powinnam iść do kogoś innego, to stwierdziła, że problemem nie jest terapeuta tylko ja sama. Boje się od niej odejść, bo nie wiem co będzie, bo jeśli kolejna osoba mi nie pomoże to już sama nie wiem. Myślę sobie...no tak, idąc na terapie trzeba mieć przecież mega motywację, trzeba wytrwać, pracować...ale co kiedy idziemy z takimi problemami jak mała motywacja, czarnowidztwo, brak nadziei...przecież m. in. takie osoby chodzą na terapię...a mimo wszystko terapeuci im pomagają z tego wyjść na prostą, bez wymogu , że musisz być hiper super, żeby terapeuta Ci pomógł. Dlaczego w takim razie moja mi nie pomaga? Nie wiem czy moje przeżycia to przeniesienie czy nie, ale najgorsze jest to, że czas leci, a ja właściwie stoję w miejscu, jeśli nie cofam się do tyłu, do gorszego. Kiedy powiem o przeżyciach ona odpowie , że to przeniesienie, depresja- przecież po coś się ją ma itd...więc nie chce mi się nawet opowiadać o sobie, bo znam te wszystkie psychologiczne gadki, ale mi to nic nie daje! Pytałam ją czy może powinnam pójść na terapię jak będę mieć motywacje, albo będzie mi wystarczająco źle, ale stwierdziła, że mam motywacje...tylko ona i ja chyba inaczej rozumiemy to słowo, więc niekoniecznie ja mam motywację. Czy ktoś się tak męczył i co zrobił? Nie mam oparcia żadnego w nikim i właściwie żyję tylko z tym, że albo mi obojętne to, co się dzieje z moim życiem, albo strasznie przeżywam, że czas płynie, a ja stoję w miejscu i mam się źle...jedno i drugie jest ciężkie. -- 10 lip 2014, 17:52 --"
  2. bardzo ładne :) ...choć dla mnie obcasy to udręka, bo ja się zawsze spieszę...
  3. wklej fotkę, pochwal się jak wyglądają :) choć nie wiem jak tu się zdjęcia wkleja ...
×