Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
icoteraz

Stres przed stresem

Rekomendowane odpowiedzi

Najpierw opiszę jak wygląda sytuacja. Moimi symptomami stresu są czerwona twarz :oops: , piekące policzki, ogromna fala gorąca + drżenie każdego mięśnia ciała: zaczyna się od rąk i w szybkim tempie rozchodzi po tułowiu, aż po dolne kończyny, ostatecznie prowadząc do zaćmienia myślenia. Objawy te pojawiają się podczas wystąpień publicznych przed szkołą (starannie unikane od paru lat po jednym ataku przed wszystkimi), przed klasą (potrafię powiedzieć że nic nie umiem i dostać 1, niż odpowiadać choćbym miała w głowie całą książkę), nawet siedząc w ławce występują wszystkie te objawy! Czekając na coś w kolejce, czy to w supermarkecie, czy na poczcie, czy gdy nauczyciel bądź wykładowca zadaje pytania wszystkim po kolei. Gdy ktoś patrzy jak piszę od razu trzęsie mi się dłoń.

 

Co zauważyłam, w większości przypadków moje myśli to: u lekarza czy na poczcie - pilnuj kolejki, nie pomyl okienka, oddychaj spokojnie bo znowu będą mieć pretensje że mam za wysokie ciśnienie i wymyślać choroby, w klasie - nie jąkaj się, nie trzęś się, nie czerwień się, stój normalnie, zachowuj się normalnie!!!

Głównie mój lęk to obawa przed wystąpieniem symptomów stresu. Ocena za odpowiedź czy prawidłowe rozwiązanie sprawy schodzą na dalszy plan. Gdy odczuwam przyspieszone bicie serca to "oho, zaczyna się".

Chwilę potem każdy mnie pyta czemu się denerwuję i że powinnam się uspokoić. Wtedy każdy zaczyna nasłuchiwać i wszystkie oczy zwracają się na mnie. Ja mamroczę że wszystko jest w porządku, albo nie odpowiadam nic i głupkowato próbuję się uśmiechnąć. Następnie w 1/4 na przypadków rozpoczynają się żarty albo pouczenia na temat nerwów. Wewnątrz mnie wszystko narasta; raz z powodu tych drgawek miałam problem ustać.

 

Za niedługo będę podchodzić do egzaminu wewnętrznego na prawo jazdy (kolejka>stres), a za tydzień rozpoczynam jazdy (stres>trzęsące ręce>jak opanować samochód nie mogąc utrzymać kierownicy?). Po wakacjach będę w klasie maturalnej. Jak zdać ustne nie potrafiąc powiedzieć nic w klasie na temat na który wiedziałam jak się konkretnie przygotować?

 

 

Pytanie: Co może poradzić mi lekarz? Uważam że potrzebuję silnego leku na uspokojenie. Czy istnieje lek przeciwko takim drgawkom? To jest dla mnie najgorsze. Czy lekarz będzie chciał wypisać mi coś silnego? Jeden machnął ręką i stwierdził że mam depresję oraz że boję się nauczycieli (nie w tym rzecz!). Czy są leki wzmagające pewność siebie?

 

Nie rozważam psychologa. Chodziłam raz i babka powtarzała mi że jestem młoda, powinnam się wyszaleć, poimprezować, może nawet zbuntować przed rodzicami! Jeżeli czegoś się boję, to nie powinnam uciekać, a zrobić to coś wbrew sobie, żeby udowodnić że jestem w stanie. Łatwo powiedziane...... :lol:

 

Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie obraź sie, ale źle kombinujesz. Wszystko to wygląda na fobie (nerwicę) społeczną. Nie leczy się tego lekami, a psychoterpią ,leki w ostateczności, bo leki nie wyleczą cie tylko na jakiś czas osłabią lęki, gdy je odstawisz objawy powrócą. Doraźnie w przypadku egzaminu można wziąć benzodiazepinę, która zadziała od razu po paru minutach, a nie tak jak antydepresant po paru tygodniach, ale to musi przepisać lekarz ponieważ masz jechać samochodem i on będzie wiedział co może ci przepisać w takim wypadku aby nie zmniejszyć twojej sprawnosci psychomotorycznej.

Co zauważyłam, w większości przypadków moje myśli to: u lekarza czy na poczcie - pilnuj kolejki, nie pomyl okienka, oddychaj spokojnie bo znowu będą mieć pretensje że mam za wysokie ciśnienie i wymyślać choroby, w klasie - nie jąkaj się, nie trzęś się, nie czerwień się, stój normalnie, zachowuj się normalnie!!!

Głównie mój lęk to obawa przed wystąpieniem symptomów stresu. Ocena za odpowiedź czy prawidłowe rozwiązanie sprawy schodzą na dalszy plan. Gdy odczuwam przyspieszone bicie serca to "oho, zaczyna się".

Taki dialog wewnętrzny tylko zwiększa objawy. Raczej powinno się do siebie mówić dokładnie odwrotnie niż to robisz , masz siebie wspierać, a ty gadasz do siebie jak do najgorszego wroga, rozkazujesz sobie :"nie trzęś się, nie jąkaj, inaczej oddychaj "

a gdybyś powiedziała sobie:" boję się zbłaźnić przed klasą, mam taki lęk , ale to tylko lęk, nawet jak się wygłupie to nic sie nie stanie, słońce nie zgaśnie, nic złego sie nie stanie, nie tylko ja mam takie lęki inni też mają itp.?

Poczytaj w necie o fobii społecznej, atakach paniki, co z tym robić, ale oprócz tego dobra byłaby psychoterapia bo dowiedziałabyś się skąd się te lęki u ciebie wzięły, jak sobie z nimi radzić, ale zrobisz jak zechcesz.

powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie obraź sie, ale źle kombinujesz. Wszystko to wygląda na fobie (nerwicę) społeczną. Nie leczy się tego lekami, a psychoterpią ,leki w ostateczności, bo leki nie wyleczą cie tylko na jakiś czas osłabią lęki, gdy je odstawisz objawy powrócą.

Co masz na myśli? Po jednej "terapii" która trwała 2 miesiące, bo potem był remont pokoju w którym kobieta mnie przyjmowała, a jak skończyli to przenieśli się na drugi koniec miasta, a że tam znowu mieli problemy z lokalem, to znowu czekanie. Miałam 2-miesięczną przerwę w "terapii" więc zrezygnowałam. To był październik, listopad 2012 a potem w 2013 miałam niby wrócić w lutym.

Wracając do tematu. Jak ma wyglądać taka terapia? Bo wmawiano mi, że mój problem jest błahy, głupi i że powinnam być normalną, głośną, imprezową nastolatką, a potem siedzenie w ciszy bo nie wiedzą co więcej mi powiedzieć? Takie coś mi niestety nie pomogło.

 

a gdybyś powiedziała sobie:" boję się zbłaźnić przed klasą, mam taki lęk , ale to tylko lęk, nawet jak się wygłupie to nic sie nie stanie, słońce nie zgaśnie, nic złego sie nie stanie, nie tylko ja mam takie lęki inni też mają itp.?

Spróbuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co masz na myśli? Po jednej "terapii" która trwała 2 miesiące, bo potem był remont pokoju w którym kobieta mnie przyjmowała, a jak skończyli to przenieśli się na drugi koniec miasta, a że tam znowu mieli problemy z lokalem, to znowu czekanie. Miałam 2-miesięczną przerwę w "terapii" więc zrezygnowałam. To był październik, listopad 2012 a potem w 2013 miałam niby wrócić w lutym.

Wracając do tematu. Jak ma wyglądać taka terapia? Bo wmawiano mi, że mój problem jest błahy, głupi i że powinnam być normalną, głośną, imprezową nastolatką, a potem siedzenie w ciszy bo nie wiedzą co więcej mi powiedzieć? Takie coś mi niestety nie pomogło.

 

Październik 2012, to znaczy, że twoje zaburzenie trochę już trwa i że raczej samo z siebie nie przejdzie. Ta psycholog była też psychoterapeutką? w jakim nurcie pracowała? bo dziwnych rzeczy ci nagadała. Twój problem nie jest błahy i głupi, wprost przeciwnie może skutecznie zrujnować życie jeśli nie zaczniesz się leczyć. Nie napiszę jak powinna wyglądać psychoterapia bo to zależy w jakim nurcie będzie prowadzona, powinna jednak doprowadzić do tego, aby problemy ze swobodnym przebywaniem wśród ludzi się skończyły, możliwe, że masz jakieś błędne przekonania odnośnie siebie (np. nie mogę pokazać innym, że jestem od nich gorsza albo myślisz, że jesteś gorsza, słabsza i chcesz to ukryc), możesz też mieć błędne przekonania odnośnie innych ludzi (np. jak pokażę słabość to oni mnie wyśmieją, odrzucą itp). Takie przekonania mogą wynikać z błędów w wychowaniu, albo z jakichś traumatycznych wydarzeń (np. gdy ktoś był odrzucony przez inne dzieci). Nie jestem ekspertem, a eksperta musisz sobie poszukać w realu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ta, ale zanim psychoterapia zacznie działać, to minie kupa czasu. Tym bardziej, że z nerwicą nie od dziś ma do czynienia. Pierwszym rzutem są leki. To one zadziałają uspokajająco i nie będziesz się tak trząść. No i bez ustawionych leków na próżno chodzić na terapię. Będzie się trząść przy terapeucie i ze stresu nie zbierze myśli do kupy. I na sranie taka terapia. Pierwsze ustawić leki, potem na terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie. jak ja w tym momencie sie stresuje jutrzejszym dniem ... egzaminy + musze poprawic 2 przedmioty bo nie zdam.. a najlepsze jest to ze nic nie umiem . stres mnie tak dopadl ze nerwica wrocila... wklejam sobie ze mam cos z plucami bo jak oddycham to mnie "kują" i sobie mysle ze jak bede spal to przestane oddychac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×