Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
comamzrobic123

Problem z byłym chłopakiem.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Piszę tutaj ponieważ mam poważny problem z którym nie umiem sobie poradzić. Otóż mój były chłopak wczoraj na GG napisał mi, że próbował się zabić. Muszę tutaj wyjaśnić całą sytuację - byliśmy razem trochę ponad 2 lata, mieszkaliśmy w 2 różnych miastach więc nie widzieliśmy się często. On już wtedy miał bardzo depresyjną naturę, umiał całymi dnami pisać mi że tęskni, że nic nie ma sensu, że mu źle i ciężko. Kiedy było mu ciężko umiał pisać w kółko w lepszych okresach olewał mnie. Ja niestety okropnie przeżywałam jego słowa, że ma dość, że nie widzi w niczym sensu. Z czasem zaczęłam rozumieć, że on po prostu tak mną manipuluje, ale mimo wszystko nie umiałam go olać. Starałam się pomagać, ale mu zawsze było mało. W końcu on nagle zerwał ze mną. Napisał, że nudzę go, że ma mnie dość itp. Ogólnie bardzo źle mnie potraktował, padło wiele słów pod moim adresem. On nawet nie chciał niby ze mną się kolegować, napisał mi że nie chce utrzymywać ze mną kontaktów. Z bólem serca, ale zrozumiałam. Przez ponad półtora roku dochodziłam psychicznie do siebie. On jakoś po pół roku zaczął pisać, że żałuje i że chce wrócić. Odmówiłam. Wtedy raz był miły, by zaraz wykazywać się jakąś agresją słowną. Urwałam kontakt. On czasami napisał na gg (raz na pół roku, rok) to wtedy odpisałam (dziś wiem, że to był błąd chyba), nie umiał jakoś pogodzić się z tym, że kogoś mam, pytał i prosił abym dała mu 2 szansę. Tak minęły 4 lata. I wczoraj weszłam na GG na które normalnie nie wchodzę i on napisał. Odpisałam mu, cześć. Spytał co u mnie. Odpisałam, że może być. Nie chciałam mu się żalić itp. A on, że od dwóch miesięcy chodzi do psychologa, bo próbował się zabić. Wstrząsnęło to mną. Potem on tak prowadził rozmowę, że miałam poczucie, jakby chciał zwalić całą winę na mnie. Wielokrotnie mówił mi, że odkąd nie jesteśmy razem nic mu się nie udaje, poddał się. Zawsze mu powtarzałam, że jeszcze może spotkać go wiele dobrego i nie może tak myśleć. On jednak zawsze zaprzeczał. I wczoraj też mówił, że nie powinnam dziwić się mu ponieważ wiedziałąm jak jest, a mimo to olewałam go przez te wszystkie lata... Twierdził, że gdybym z nim rozmawiała, on nie popadłby w depresję, bo miałby komu się żalić itp. Co chwilę pisał o tym, że nie widzi już w niczym sensu, że chce umrzeć, że niby się starał coś zmienić, ale nic nie wychodziło. Pisał o tym, że faszeruje się kodeiną i acodinem... Ja się na tym kompletnie nie znam, ale kolega któremu się zwierzyłam, powiedział, że nie brzmi to dobrze. Starałam się go jakoś pocieszyć, powiedzieć, że jezcze będzie dobrze bo jest młody (23lata), ale on ciągle swoje. Miał totalne wahania nastrojów - prosił, abym go przytuliła, a zaraz potem wyzywał. Napisałam mu, że nie umiem mu pomóc bo nie jestem psychologiem, to on że powinnam się z nim spotkać i teraz na pewno się znów będę wykręcała jak zawsze - mistrzyni wykrętów w swoim żywiole tak mi napisał. Jak napisałam mu, że takie spotkanie mu w żadnym wypadku nie pomoże, to mnie zwyzywał.

 

Wyżaliłam się koledze o tej całej sytuacji, ponieważ mnie przytłoczyła. On kazał mi się podpytać go o tego psychologa i były napisał, że chodziło jednego, ale że to niby nie jest terapia właściwa, bo na taką musi poczekać jeszcze 2 miesiące. Wyraźnie unikał tego tematu. Ja zaczynam podejrzewać, że żadnego psychologa nie ma i być może nawet tej próby samobójczej też nie było. On zawsze uwielbiał kłamać, byleby być w moim centrum uwagi. Oczywiście są to tylko takie przybłyski, bo żadnej pewności nie mam. Ten kolega powiedział mi, że powinnam koniecznie skontaktować się z jego matką i wszystko powiedzieć, bo nawet jeżeli on kłamie i nie było tej próby, to już samo to, że on w kółko w rozmowach ze mną pisze o śmierci, że chce się zabić jest bardzo niepokojące. Ja mam mętlik w głowie. Nie wiem co mam zrobić. On napisał mi wczoraj, że nie mam udawać że się nim przejmuję, bo jutro zapomnę o tej rozmowie i znów go oleję na kolejne lata. Dziś znów do mnie napisał, a ja kompletnie nie wiem co mam robić. Odpisać mu, zignorować (boję się tego).

 

Czuję, że sama nie dam sobie z tym rady. Wiem, że on mną jakoś manipuluje, ale nigdy bym sobie nie wybaczyła gdyby coś sobie zrobił, a ja jakoś nie zareagowała. Nie wiem co mam zrobić. Może ktoś mi coś poradzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

comamzrobic123, w chuj cięzka sytuacja :( nie mam zupełnie pomysłu :bezradny: Pewnie też dałabym się manipulowac bo taka jestem :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zablokuj na gadu i w koncu o nim zapomnij.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, to zrobi, to jego decyzja...przeciez ona mu nie da pistoletu, ani sznura itd. Takim mysleniem, ze sobie cos zrobi, ze bede z nim rozmawiac itd to nadal dziewczyna po ilus latach sie od niego nie odciela, zycia nie ulozyla...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie możesz dawać się tak manipulować. Nie jesteście już razem bardzo długo. Nie czuj się odpowiedzialna za niego bo on jak bedzie chciał sobie coś zrobić i tak to zrobi. Nie bedziesz przy nim przecież 24/h żeby go pilnować. Masz swoje życie.

Mnie tak szantażuje koleżanka, która dzwoni do mnie codziennie i mówi mi że sie zabije, że sie otruje, że nic nie ma sensu, że zmarnowała życie.

Na poczatku sądziłam ze jej pomoge, ale ona w ogóle nie słucha. Ja jej nie przypilnuje. Przestałam odbierac jej telefony. Przykro mi ale to jedyna słuszna decyzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, ja jestem w cholere naiwna bo na mnie takie coś działa jak ktos tak pisze/mówi. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

comamzrobic123, jeżeli ktoś ma się zabić to się zabije i nikt o tym nie będzie wiedział. Gadanie o zabiciu się to taki pierdolenie więc olej gościa i tyle. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
comamzrobic123, jeżeli ktoś ma się zabić to się zabije i nikt o tym nie będzie wiedział. Gadanie o zabiciu się to taki pierdolenie więc olej gościa i tyle. ;)

 

Gadanie to znaczy że mysli i to moze zrobić

na miom przykładzie to myslałam o tym i mówiłam wkońcy nadszedł czas ze nie wytrzymałam tego czegoś i to zrobiłam niestety w moim przypadku nie wyszło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym słyszała Mirka ten co gada o samobójstwie ten nigdy się nie zabije tylko będzie nadal manipulował.

 

Cholera a może niech nadal gada a jak sobie coś jednak zrobi?

 

-- 16 maja 2014, 20:58 --

 

comamzrobic123, wiesz gdzie mieszka więc powiadom jego rodzine co nie.

Mnie tak straszono samobojstwem to gadałam jak głupia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

KONIEC1984, jak ja gadałem to nic nie zrobiłem. Jak niby było okej to miałem próbe i nikomu nic nie mówiłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Davin a jak sobie coś zrobi to comamzrobic123, nie wybaczy sobie pewnie tego skoro teraz się tym przejmuje. ja wiem co ona przeżywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W większosci przypadków samo gadanie o chęci popełnienia samobójstwa tak na prawde kończy się na samym gadaniu.

Znam trochę osób, które nie raz straszyły tym, że się zabiją... żadne z nich tego nie zrobiło. Natomiast znam pare osób, które nigdy nic nie mówiły... a skończyły ze sobą.

Komus kto chce to zrobić tego nie zabronisz... a chęć pomocy czasami kończy się w sądzie za nieuzasadnione wezwanie policji... wiem z własnego doświadczenia (bo tez bardzo chciałam zabobiec rzekomej próbie samobójczej)

Któś jak chce sie zabić to się zabije... przez 24/dobe nie da sie nikogo upilnowac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, a niby co ma zrobić? Gość sam nie wie czego chce. Sama napisała że odezwał się po długim czasie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale wygląda to na to, że ten facet decyzje swoje uzaleznia od decyzji autorki. Ewidentna manipulacja i ja to też widze typowy szantażysta emocjonalny znów chce omamić comamzrobic123, ale jesli sie zabije to co wtedy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, niektorym nie przetlumaczysz bo zwyczajnie nie posiadaja uczuc wyzszych. Jednak to prawda nie zrobisz nic. Zagrozenie istnieje zawsze, ze ktos sobie cos jednak zrobi chodz jest to malo prawdopodobne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No u mnie akurat ta koleżanka która mnie straszy samobójstwem to wiem że w końcu to zrobi i jej sie uda.

Miała już niezliczoną ilość prób samobójczych przeróżnych i zawsze jak sie nie odzywa przez jakiś czas to znaczy że jest znowu w szpitalu.

Ale co ja moge? Próbowałam z nią rozmawiać, ale ona w kołko powtarza ze nie chce żyć. Nie upilnuje jej i koniec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie ma co spekulować, zabije się/nie zabije. Byliście jednak dwa lata razem i jeśli coś mu strzeli do głowy, to może być krucho z Twoją psychą, że olałaś sprawę. Zwal odpowiedzialność na matkę, pozbądź się ciężaru. Możesz jej dostarczyć fragmenty, w których to manipulant zapowiada, że się zabije. A potem zablokuj, bo nie masz obowiązku tego znosić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, no to jest szantaż emocjonalny. No ale co ma zrobić? Związać sie z nim żeby się nie zabił chociaż tego nie chce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
khaleesi, a niby co ma zrobić? Gość sam nie wie czego chce. Sama napisała że odezwał się po długim czasie.

Toż na partnera się nie nadaje bo jest zbyt zaburzony ale tu chodzi o człowieka. Szkoda go co nie. Dobra głupia jestem wiem.Sama bym z nim gadała bo bym nie chciała go miec na sumieniu. Cholera déjà vu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale do cholery... autorka tematu nawet jesli jej były skonczy ze soba nie moze mieć go na sumieniu... bo niby dlaczego? Ona mu owinie sznur wokół karku czy poda zabójcza dawkę leków?

Bierze ją na litość... I tak jak pisaliście... szantaż emocjonalny jak uj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja wiem, że to szantaż ale ta cholerna empatia. Mnie żal go juz a nie znam go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, mnie bardziej żal autorki bo raczej gość stara się nią manipulować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A nie ma czegoś takiego, że trzeba donieść na policję, że ktoś grozi, że się zabije? Czy tam nie wiem, ..komuś? Zakładając, że to świr ciosający byłej kołki na głowie, to choćby też głównie po to, żeby mu w nagrodę narobić bajzlu w życiu, bo matka mu zatruje życie.

Ja bym powiedziała rodzinie dla wyciszenia własnego sumienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×