Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam od kilka lat zmagam się z nerwicą natręctw niestety z każdym rokiem jest coraz gorzej natręctwa raz ustępują, innym razem zaczynają się nasilać. Dopiero niedawno postanowiłem udać się do psychiatry (mój błąd). Zdiagnozowano u mnie ZOK oraz wykluczono schizofrenię, której tak bardzo się obawiałem. Moim głównym problemem jest zaburzenie w formie treści myślenia, jestem dręczony natręctwami na tle religijnym zwłaszcza na temat sił nadprzyrodzonych szatan, demony itp. Kiedyś byłem pewny siebie i temu podobne myśli obracałem w śmiech, lecz teraz z nie do końca wyjaśnionych przyczyn odczuwam strach przed wszystkim co związane z religią unikam myślenia o bogu, jezusie, szatanie a nawet jeśli takie myśli się pojawią staram się je zmienić na inne np. pogoda, lektura, film. Prócz problemów z natrętnymi/złymi myślami mam również problemy z koncentracją i nerwowe tiki. Pojawiają się takie myśli jak np. że jestem opętany, że szatan próbuje mnie skusić do złego i nie ustanie w swych postanowieniach co do mnie albo że jestem jego marionetką i bawi się mną na wszelkie sposoby. Co do tych myśli wiem że nie mają one żadnego sensu (odzwierciedlenia w rzeczywistości), wiem że to tylko myśli i nic więcej ale to nic nie daje. Nie mam żadnych urojeń, halucynacji jak np. słyszenie głosów/szeptów. Zastanawiam się nad psychoterapią co radzicie? Co do mnie to jestem spokojnym i wrażliwym człowiekiem a, krzywdzenie czy zabijanie to ostatnie rzeczy do jakich byłbym zdolny, więc sam się zastanawiam co jest nie tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, rzeczywiście psychoterapia może pomóc. To taki podstawowy krok, o którym tu usłyszysz.

 

Też przez pewien czas zmagałem się z natrętnymi myślami o religii. Było to po psychozie, w której w przeciwieństwie do ciebie doświadczałem różnych omamów, głosów. Leki to usunęły. Ale potem bałem się, że to może wrócić i zaczęły się natrętne myśli.

Mi pomogło tak krytykowane przez ludzi Kościoła "odwrócenie się od Boga", czyli nie myślenie w kategoriach wiary w codziennym życiu. Zasady moralne mam, ale nie oparte na myśleniu kara/nagroda od Siły Wyższej. To jest jedna metoda. A druga, to jeśli chcesz pozostać przy swojej wierze to proponuję poszukać w Kościele. Nie jacyś kaznodzieje, dla których życie to walka między Bogiem a Szatanem. Jacyś tacy bardziej postępowi, bo wewnątrz Kościoła też jest trochę różnych ugrupowań.

 

No i zostają metody uniwersalne, użyteczne również dla tych którzy mają inne myśli, o pedofilii, zdradzie, itd.

One też mi pomogły i polecam. A jak masz chwiejny światopogląd to polecam mindfulness, czyli naukę bycia uważnym opartą na medytacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam natrectwa o Jezusie

Mam wrazenie ze mnie przesladuje gdzyz jestem jego

Siostra

Nie moge zrozumiec czemu jest taki niesprawiedliwy

Niby mam pewne moce a nie umiem ich wykorzystac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze nie tak dawno chciałem iść do wojska, ale teraz wiem że po dłuższym czasie spędzonym w woju oddział/jednostka czeka mnie tylko zwicha i nie przejdę testów psychologicznych i żałuję bo to było moim marzeniem.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja mam natrectwa o Jezusie

Mam wrazenie ze mnie przesladuje gdzyz jestem jego

Siostra

Nie moge zrozumiec czemu jest taki niesprawiedliwy

Niby mam pewne moce a nie umiem ich wykorzystac

to urojenia nie natręctwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam natrętne myśli, że szatan (w ukryciu bo kontaktu, żadnych opętań, itd. nie mam) mi pomaga i przez to pójdę do piekła, chociaż nic się nie dzieje paranormalnego w moim życiu. Głupie, absurdalne, ale to siedzi we mnie i koniec. Mnie się wydaje, geneza tego jest w tym co opisywałem kiedyś w swoim wątku i z niepewności tego, co będzie po śmierci. Gdybym mógł zajrzeć w oczy śmierci eh... życie byłoby prostsze. Fakt, że Jezus wygrał ze śmiercią mnie nie przekonuje, bo okres wiary bez przekonania i ze strachu przeżyłem i nie rozwiązał moich kłopotów, a nawet je pogłębił.

 

Może ktoś byłby taki miły żeby mi pomóc racjonalnie wypędzić tą myśl? Ostatnio byłem u psychologa, który mi pomógł z pewnymi przekonaniami, więc ostatnio czuję się nieco lepiej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja mam odwrotnie, kiedyś bardzo kręciły mnie sprawy ezoteryczne i teraz uważam, że czuję się jeszcze gorzej niż wcześniej za karę, za to,że tym się zajmowałam teraz muszę cierpieć. Zostały mi też różne inne myśli, które mnie przerażają :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anel92, też trochę interesowałem się ezoteryką. Podobało mi się to że sprawy o charakterze wierzeń są przedstawiane w jakby racjonalny sposób. A zawsze lubiłem naukowe myślenie, nawet jak byłem dzieckiem. Potem popadłem w psychozę i żałowałem, że tyle w tym siedziałem, bo stało się to wtedy doskonałym materiałem na różne dręczące stany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Potem popadłem w psychozę i żałowałem, że tyle w tym siedziałem, bo stało się to wtedy doskonałym materiałem na różne dręczące stany.

właśnie, mi też to pogorszyło stan, do dziś nachodzą mnie myśli o tym,że mam uważać co myślę bo zrobię krzywdę komuś, sobie, że do mnie to wróci/ i zostało mi pieprzone dziadostwo do którego wstyd się przyznać i błagam was nie śmiejcie się ze mnie...kiedyś zapytałam co to znaczy jak swędzi prawe albo lewe oko (podobnie jest z dłońmi ale tego nie pamiętam, uczepiłam się oczu) potem się dowiedziałam,że prawe to na płacz a lewe na radość. Do dnia dzisiejszego mnie to prześladuje i bardzo się tego boję, wierzę w to i wiem,że jak mnie swędzi to pierdolone prawe oko to stanie się coś strasznego i jestem już załatwiona na cały kolejny dzień i oczywiście dzieje się coś złego. :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Anel92, Może za dużo black sabbath? :D

Nie nabijaj się :oops: swojego czasu byłam okropnie w to wszystko wciągnięta i mam co chciałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nabijam :-) . sama mam lekką fazę na ezo klimaty. ale póki co nie widzę w tym nic złego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

barbieturan a mnie pokarało tym wszystkim i już nie chce mieć nic wspólnego, przez to zainteresowanie dorobiłam się nowych lęków :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co zdołałem wywnioskować to niektórzy mieli/mają chyba gorzej ode mnie :/ i wcale mnie to nie cieszy szczerze współczuję. Mogę jedynie życzyć wytrwałości i aby jednak wszystko wam się dobrze w życiu potoczyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wojt3k123 Nie ma co się licytować, każdy swoje problemy mocno przeżywa, ale dziękuje za te życzenia mam nadzieję kiedyś być zdrowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodziło mi o licytowanie ale, po prostu zdaję sobie sprawę że nie tylko ja cierpię z powodu nerwicy, więc życzę wszystkim tego samego o czym w głębi serca ja sam marzę - spokoju i odzyskania równowagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wojt3k123 wzajemnie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×