A ja mam natrętne myśli, że szatan (w ukryciu bo kontaktu, żadnych opętań, itd. nie mam) mi pomaga i przez to pójdę do piekła, chociaż nic się nie dzieje paranormalnego w moim życiu. Głupie, absurdalne, ale to siedzi we mnie i koniec. Mnie się wydaje, geneza tego jest w tym co opisywałem kiedyś w swoim wątku i z niepewności tego, co będzie po śmierci. Gdybym mógł zajrzeć w oczy śmierci eh... życie byłoby prostsze. Fakt, że Jezus wygrał ze śmiercią mnie nie przekonuje, bo okres wiary bez przekonania i ze strachu przeżyłem i nie rozwiązał moich kłopotów, a nawet je pogłębił.
Może ktoś byłby taki miły żeby mi pomóc racjonalnie wypędzić tą myśl? Ostatnio byłem u psychologa, który mi pomógł z pewnymi przekonaniami, więc ostatnio czuję się nieco lepiej