Skocz do zawartości
Nerwica.com

Proszę pomóżcie


zatroskana żona

Rekomendowane odpowiedzi

Od 11 lat jestem w związku z osobą DDA, natomiast od 2 lat jesteśmy małżeństwem, a od 1,5 roku mamy dziecko.

Nieraz widziałam awantury u niego w domu, był to dla mnie szok, bo nigdy wcześniej nie byłam świadkiem takiej sytuacji, takiego zachowania, takiej relacji z rodzicami. Byłam przekonana że jak zabiorę go z tego toksycznego domu to wszystko będzie dobrze. Ale to naiwne myślenie w stylu "ja go zmienię...".

 

Myślę że po tylu latach takiego życia jest od tego uzależniony i może nie robi to świadomie, ale sam prowokuje takie sytuacje. Z ludźmi których mija na ulicy, na parkingu, w sklepie. I wystarczy cokolwiek, ktoś powie tonem który mu się nie spodoba, źle popatrzy, za blisko przejdzie, szturchnie go w kolejce. Ostatnio takim wrogiem numer jeden stała się moja mama, bo według niego ona go go nie lubi, zresztą jak cała moja rodzina, chciała go poniżyć kupując nam mieszkanie, chciała pokazać że jest śmieciem bo ona może a on nie, a znam moją mamę trochę dłużej i wiem że nie zrobiłaby nigdy nic żeby nam zaszkodzić, dlatego też przestała nas odwiedzać.

 

Mam do niego żal że zrobił jej taką awanturę jak kiedyś robił swojemu ojcu, a nie mógł zwyczajnie pogadać. Nie każe im się kochać, ale chciałabym nie musieć wybierać bo to jest trudny wybór. A na dodatek dzień po tej awanturze zabrał mnie do swoich rodziców, myślałam wtedy że umrę, ale poszłam, jak taki baran.

 

Nie umiem z nim rozmawiać na ten temat bo on się zaraz unosi, a jak kiedyś zaproponowałam czy może nie poszedłby z kimś porozmawiać, to mi powiedział że nie potrzebuje i że ja mu pomogę, że dam rade, ale ja nie umiem a wcale lepiej nie jest. Wręcz przeciwnie, bo będąc w takiej sytuacji cierpi nasz związek, kocham męża ale boję się że to sie może źle skończyć.

 

Dlatego proszę pomóżcie mi i zaproponujcie coś jak mam go przekonać żeby poszedł do jakiegoś psychologa, BŁAGAM !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja nieciekawa, ale... no cóż widziały gały, co brały. Bez terapii tak zaburzona osoba nigdy nie będzie funkcjonować normalnie, bo nie potraf odróżnić tego co jest normalne, od tego co już nie. I wybacz za brak złudzeń, ale chyba sama wiesz, że go do terapii nie zmusisz. Musisz albo postawić sprawę na ostrzu noża, że albo psycholog, albo odchodzisz, ale też terapia będzie mozolna wówczas i bardzo długa, bo będzie oporował terapeucie. To Twoja w sumie ostatnia opcja. Inaczej masz wybór - męczyć się, albo uciec, i myslę że sama zdajesz sobie z tego już sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×