Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Krzyhson

Witam i prosiłbym o pomoc

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć jestem Krzysiek, mam 21 lat.

 

Od bodajże 17stego roku życia mam pewien problem, ale nie wiem, co to może być.

 

Otóż chodzi o silne mdłości w sytuacji, gdy np. mam iść na jakąś imprezę, bądź dyskotekę, to od chwili telefonu/umówienia się zaczyna mi się robć niedobrze, wręcz muszę powstrzymywać odruchy wymiotne.

 

Teraz sam nie wiem, czy ja mam jakiś lęk przed ludźmi w dyskotece? Na mecze, do kina mogę iść bez problemu, ale jakakolwiek zabawa/wesele/urodziny, to zawsze ten sam problem, o alkoholu prawie nie ma mowy, bo zwymiotuję, to samo tyczy się jedzenia.

 

Dziś np. sąsiadka chciała dać mi obiad(pomagam sąsiadowi w pracy), ale gdy tylko ujrzałem talerz z jedzeniem, natychmiast niemalże miałem odruch wymiotny, dzieje się to zawsze, gdy mam coś jeść.wyjść do kogoś kogo nie znam.

 

Kiedyś lubiłem dyskoteki, zabawy, ogniska, a dziś nie potrafię się bawić, jak kiedyś, pójdę i dopóki nie wypiję 3-4 piw (je mogę wypić, ale powoli, by nie zwymiotować), nie potrafię kompletnie się odnaleźć.

 

 

Wszystko zaczęło się albo po pójściu do nowej szkoły (z gimnazjum do technikum), bądź od domowej popijawy w święta 4+ lat temu, gdzie urwał mi się film i tylko pamiętam, jak wymiotowałem i niestety upadłem we wszystko twarzą.

 

Sam nie wiem, co o tym myśleć, lekarz rodzinny dał mi jakieś "ziołowe" leki na nerwy.

 

Dzis prawie nie mam znajomych, ponieważ gdy dzwonią, czy jadę na dyskotekę, mówię "nie", zacząłem unikać spotkań z kimkolwiek, prócz rodziny i kilku dobrych znajomych, czasem gdy wstaję rano i pomyślę, ze za 2 lata moja kuzynka ma wesele, to juz mi się robi niedobrze.;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć:)moim zdaniem to typowy objaw nerwicy. Ja tez nie za bardzo Lubie przebywać z ludźmi których nie znam,boje się ze zadadza mi jakiś pytanie a ja palne cos głupiego lub się zaczerwienienie-bardzo często mi się to zdarza sama Nir wiem dlaczego. Na poczatku może sprobuj częściej spotykać się z osobami najbliższymi,może jakimś przyjacielem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbuję, tylko zastanawia mnie dlaczego na mecze, do kina jadę i nic mi się nie dzieje, to jest coś z czym sobie nie radzę, to jak lęk przed ludźmi obcymi, których znam z widzenia, bądź osobiście(przykład sąsiadki).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to proste. Te nieprzyjemny incydent, który Ci się przydarzył te ponad 4 lata temu wywołał tak negatywne emocje, że wytworzył u Ciebie fobię sytuacyjną. Teraz tak obawiasz się powtórzenia tej sytuacji, że wywołuje to u Ciebie objawy somatyczne na tle nerwowym w tej jednej określonej sytuacji. Pytanie brzmi, czy od tego czasu się powtórzyło wymiotowanie czy to tylko odruch? Jeśli tylko odruch, to po prostu musisz swój organizm przetestować. Raz wypić na imprezie piwo szybciej i zobaczyć, czy Ci się przypadkiem nie wydaje tylko, że zaraz zwymiotujesz. Rozwiązaniem jest udowadniać sobie, że to tylko odczucie od układu nerwowego a nie faktyczny stan fizyczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydarzyło się to już kilka razy (tak wymiotowałem), raz przyjechał na wielkanoc do mnie kumpel z kumpelą i "flaszką", zanim ją otworzył poszedłem zwymiotować, powiedziałem że coś usiadło mi na żołądku, co najdziwniejsze wtedy napięcie spadło i wypiliśmy zawartość butelki, ale znowu na 18-stce koleżanki się to nie udało, 2x wymiotowałem i następnie siedziałem, jak burak trzeźwy, nawet tańczyć nie miałem ochoty.

 

I nie rozumiem tej reakcji na poczęstunek od sąsiadki,zwykły obiad, a ja prawie miałem już odruchy wymiotne.

 

I zapomniałem jeszcze dodać, zawsze gdy tylko mam iść do pracy (na ogół dorywczo), z ludźmi których nie znam, także mam już pełny żołądek i jakby lęk przed następnym dniem, co się wydarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak czy inaczej, jest to reakcja nerwowa, bo jak ktoś jest faktycznie chory na coś to jest chory cały czas a nie tylko na imprezie na przykład. Może, jest też jakieś jedzenie, które Ci pomoże nie mieć tego odruchu w stresujących sytuacjach, albo Amol bierz, on też uspokaja żołądek. A może właśnie warto nie jeść przed spotkaniami. Upierdliwe jest przełamać taką fobię sytuacyjną ale jedyny sposób to jednak mierzyć się z tym stresem bo tylko to go obniży. Jak będziesz go unikać to będzie gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, ale dziś gdybym nie odmówił obiadu, na 99% zwymiotowałbym po pierwszym kęsie ziemniaków, a co wtedy bym powiedział?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasada jest taka, żeby się mierzyć z niskim poziomem lęku najpierw. Więc jeżeli taki zjedzenie tego obiadu miałoby być dla Ciebie traumatyczne to dobrze, że odmówiłeś. Małymi krokami to się robi, stopniowo. Też pomaga to, że dajesz sobie prawo do tego żeby wyjść w każdym momencie jak się źle poczujesz obojętnie od sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tych objawach widać pewien powtarzający się schemat, jakiś mateamtyk powinien zrobić wzór na nerwicę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie liczyłbym na cud, ale to dobry pierwszy krok. Niektóre osoby są bystre i idą do psychologa po pierwszych objawach, Ty, podobnie jak ja, trochę zaniedbałeś sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie chodzę do psychologa, jestem sam dla siebie psychologiem. Same terapie uważam za proces zrzucania krzyża na barki psychoterapeuty, dodatkowo pomaga on uświadomić sobie pewne emocje, schemat związane z chorobą, można się komuś wyżalić, nareszcie jest ktoś, kto Cię rozumie i wysłucha bla bla bla, leki to w ogóle dla mnie zło jest, zauważysz że niektórzy mówią o nich jak o cukierkach.

 

Efekty są takie, że zaprzyjaźniam się ze swoją chorobą, może coś to da?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też na terapię nie chodzę i poradziłem sobie sam z wieloma rzeczami. Tylko w przeciwieństwie do kolegi Neona nie zaprzyjaźniam się z chorobą a traktuję ją jak wroga i kopie jej dupsko jak tylko mam okazję:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeklejam z innego wątku:

 

Kolejny temat z kategorii- "nie bardzo wiem z czym to się je".

 

Psychiatra- lekarz specjalista, osoba o wykształceniu medycznym, która ukończyła 6-letnie jednolite studia na wydziale/kierunku lekarskim, odbyła 13 miesięczny staż podyplomowy, zdała LEP(lekarski egzamin państwowy), ukończyła 5 letnią specjalizację z dziedziny psychiatrii. Psychiatra jest uprawniony do wypisywania recept na leki.

 

Psycholog- osoba o wykształceniu akademickim, która ukończyła 5-letnie jednolite studia magisterskie na kierunku psychologia na uniwersytecie albo innej uczelni wyższej. Osoba zajmująca się diagnozą psychologiczną, opiniowaniem, orzekaniem, świadczeniem pomocy psychologicznej. Psycholog nie jest uprawniony do wypisywania recept.

 

Psychoterapeuta- lekarz psychiatra, psycholog lub absolwent niektórych innych kierunków studiów magisterskich(po zdaniu egzaminu z psychologii klinicznej pod nadzorem komisji powołanej przez KCP) po odbyciu atestowanego kursu psychoterapii/podyplomowych studiów z psychoterapii(około 4 lata), odbyciu terapii własnej, pracy terapeutycznej pod superwizją oraz spełnieniu innych kryteriów i wymagań wyszczególnionych na stronach Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, który zdobył stosowny certyfikat ww. instytucji. Należy zawsze sprawdzać jakim wykształceniem i certyfikatem legitymuje się psychoterapeuta ze względu na niedostateczne umocowanie tego zawodu w polskim prawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas w miescie by dostać sie do psychologa (NFZ) trzeba najpierw do psychiatry isc. Moje objawy zaczeły sie podobnie jak twoje, z tym ze jak miałem lepszy czas to zdarzało sie zjesc u kogoś, jak nie to sam zapach wywoływal mdosci. Stresujace było tak jak ktoś sie pytał czy zjem bo z jednej strony byłem glodny a co bym powiedzial jakby mnie wstrzymalo, a bylo juz nałożone? Jednak ostatnio jest coraz gorzej , przestalem wychodzić z domu przed błachostkami typu wyjscie do sklepu , przejazd do miasta sie denerwuje , nie daje rady jesc przed. Ogólnie stalo sie tak ze to "uczucie kluski w gardle" odczowam juz nawet w domu. Jutro mam wizyte u Psychiatry na 14 przed pewnie nic nie zjem. Idz do lekarza teraz bo poznej moze być gorzej , jak u mnie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O kurcze, współczuję, ja aż tak nie mam. Zamierzam iść w następnym tygodniu, ale do psychologa, moze on będzie znbał jakiegoś psychoterapeutę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fobia spoleczna.. od jutra zaczynam farmakologie. Idz czym predzej bo moze sie pogłebić.Ja wybralem psychiatre ,a w zasadzie takie zasady w przychodni mają ale to moze i lepiej bo zawsze coś przepisać może w przeciwieństwie do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×