Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Neniadt

Napiszę, a co, może komuś pomoże ;)

Rekomendowane odpowiedzi

Moje pierwsze wspomnienia, związane z domem rodzinnym to alkohol, krzyki, uderzenia i obelgi. Pierwszy zapamiętany obraz, który potrafię przywołać to moja matka, kopana przez ojca w brzuch, to moja matka, cała we krwi, to ja, odpychana przez nich oboje. 'Idź do swojej mamusi.' 'Idź do swojego tatusia'. Mój własny ojciec wystawiał mnie za balkon ze słowami: 'To dziecko zasługuje na śmierć'. Nie po to, aby mnie zabić, o nie. To była próba zaszantażowania mojej matki, gdyby chciała odejść. Nigdy nie zapomniała, jak, jako kobieta w ciąży, spała w parku na ławce, bo pijany ojciec nie otworzył jej drzwi.

 

Całe dzieciństwo było pasmem kłótni, popychanek, wyzwisk i wódy. Do tej pory nie mogę słuchać muzyki, gdy słyszę głos, dobiegający z pokoju. Muszę nasłuchiwać, tak jak robiłam to przez 9 lat, czy ojciec nie bije mamy. Do tej pory ściszam wtedy głośniki, chociaż wreszcie mieszkamy osobno.

 

Nie pamiętam już, ile razy chciałam się zabić, od kiedy miałam depresję, ile razy zatrzymywałam się na krawędzi, zanim nie wpadłam w anoreksję.

Siedziałam w pokoju, a oni wrzeszczeli, wpadli do mnie. Kazałam im się wynosić, nie słuchali. Wzięłam wtedy swój sztylet, szarpnęłam się z tyłu za włosy, przyłożyłam do szyi i wiżdżałam, jak dzikie, zarzynane zwierzę. 'Wypierdalajcie stąd do osobnych pokojów. W przeciwnym razie powyrzynam was, a potem siebie. Ja nie żartuję.'

Udało się. Poszli.

 

Sytuacja wyglądała tak do listopada 2006; matka żyła z nim 28 lat, ja całe swoje życie. Okradziona, zdegradowana do rangi służącej, spędziła z nim dla mnie ponad ćwierć wieku i dopiero moja choroba zmotywowała ją do odejścia. Obecnie mieszkamy w jej mieszkaniu, mamy spokój i ciszę, a mój ojciec, obłędnie bogaty, stacza się w swoim wielkim, śmierdzącym domu, który tyle widział. 'Nie będę miał rodziny, ale będę miał pieniądze.' To jego słowa. Dostał, co chciał.

Oddaje mnie i matce alimenty, duże, jak na polskie realia, ale minimalne w stosunku do jego absurdalnie wysokich zarobków. Przedtem miałam wszystko, wszystko, co tylko chciałam, oprócz spokoju. Teraz 5zł to dla mnie majątek, ale jestem szczęśliwa, bo po raz pierwszy od 16 lat mogę zaprosić kogoś do domu bez lęku, że mój ojciec będzie pijany spał na kanapie. Przeszłam to wszystko, a przejdę jeszcze więcej; on ma pieniądze, ma adwokatów, my z matka oszczędzamy, jak można, by móc zapłacić cholernej pani mecenas. Być może wygra, ale ja zamierzam walczyć. Do końca. Bo życie jest, było i będzie piękne, cudowne, niewyobrażalnie wspaniałe. Teraz to rozumiem. I niczego nie żałuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo życie jest, było i będzie piękne, cudowne, niewyobrażalnie wspaniałe. Teraz to rozumiem. I niczego nie żałuję.

 

Szczęśliwy ten który to zrozumiał :)

Cieszę się, nie znamy się, ale cieszę się że to napisałaś. Że tak myślisz. To wspaniałe. Liczą się pieniądze? Nie, szczęście się liczy!

Ten kto był na dnie potrafi docenić samo bycie na powierzchni, w każdej sekundzie. Kto nigdy tam na dole nie był, będzie gonił za CHWILAMI szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy go pragniemy, a ono przecież jest dookoła nas. Wystarczy widzieć, nie patrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×