Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
awa-87

Witam wszystkich

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

przez ostatnie tygodnie dzieje się ze mną coś niedobrego, moja psychika siada, dlatego często zaglądam na forum. Czas się ujawnić. Zdiagnozowałam u siebie nerwicę lękową. Niepokój towarzyszy mi odkąd pamiętam, zawsze bałam się o coś. Wszyscy się śmiali ze mnie, że jestem wrażliwa i nieśmiała. Ostatnio dzieją się ze mną okropne rzeczy, boję się wsiąść do autobusu czy pociągu, bo miałam ataki- trzęsły mi się ręce, nie mogłam się ruszyć, kręciło mi się w głowie i nie mogłam oddychać. Mam bezsenne noce, nie pomagają mi nawet leki (brałam Lunapred), najgorsze jest to, że strasznie swędzi mnie skóra i boję się że mam raka (moja mama zmarła na nowotwór). Sama siebie się leczę, bo boję się lekarzy, boję się, że będą mnie badać nie wykryją nic (miałam kiedyś podejrzenie sepsy, wylądowałam w szpitalu i nie zrobili mi żadnych badań, powiedział mi tylko doktor, że skierował mnie chyba weterynarz ;/) Mam 26 lat, mam pięcioletnią córeczkę i kochającego męża, a przez to wszystko nie potrafię się cieszyć z tego co mam. Nie chcę być wiecznie zmartwioną kobietą, ale trudno wziąść się w garść i udać się do lekarza. Mam wielką nadzieję, że te forum troszkę mi pomoże, bo przecież są tu ludzie z podobnymi problemami.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj :)

Myślę, że pobyt na forum Ci pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam nadzieję, bo moi najbliżsi mnie nie rozumieją, ciągle słyszę "nie przejmuj się, po prostu masz schizy, nie myśl tyle to ci przejdzie" ;/ albo tekst mojego męża że wymyślam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

awa-87, bo ty potrzebujesz lekarza a nie znachora (czyli kogoś kto myśli, że się zna). Z odsieczą pędzą współczesna psychologia oraz psychiatria. Są ludzie którzy poświęcili wiele czasu ze swojego życia, żeby wszelkimi środkami zgłębić przyczyny smutku, by przyjść z pomocą. Różne targały nimi przesłanki.

 

Może nie posypałaś się całkowicie i da radę jakoś cię poskładać. Przejdź się do psychologa, z nim możesz uzgodnić czy potrzebny psychiatra.

Domowe metody też bardzo wskazane. Poprzeglądaj inne wątki, zobacz co ludzie robią żeby poprawić humor.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj awa-87

Taka moja mała rada, że nie warto samemu siebie diagnozować bo można sobie nawkręcać różnych nieprawdziwych rzeczy.

 

-- 24 sie 2013, 07:53 --

 

Sama siebie się leczę, bo boję się lekarzy, boję się, że będą mnie badać nie wykryją nic

Ale czego tu się bać? Że się okaże że to wszystko to wynik lęków? To normalne że ludzie się lękają, jedni mniej a drudzy bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie lubią mówić "wymyślasz", "wyolbrzymiasz", "użalasz się nad sobą". A trzeba pójść po pomoc do kogoś, kto wie, że tak nie jest - lekarza. Nie ma się czego bać, może być tylko lepiej jeśli to zrobisz :). Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Zdiagnozowałam u siebie nerwicę lękową.

Sama?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niezupełnie sama, pomogła mi w tym siostra, która skończyła studia medyczne, choć stwierdziła, że może to być również tarczyca...

Dziękuję Wam za rady, dodało mi to otuchy. Jeszcze nie byłam u lekarza z braku czasu, bo pracuję, ale w przyszłym tygodniu na pewno pójdę. Od niedzieli drętwieje mi prawa ręka, teraz poważnie zaczynam się bać, lęki mam coraz częstsze, codziennie jadę do pracy autobusem i przeżywam swoją własną małą tragedię, ale zmuszam się bo przecież muszę za coś wyżywić rodzinę.

Chciałam jeszcze dodać, że ostatnio boję się kontaktów z innymi ludźmi, jestem więc odludkiem. Pracę mam taką, że z ludźmi dużo nie muszę przebywać więc jakoś daję radę, ale nie wiem jak długo jeszcze będę silna. Czasem sobie myślę, że za bardzo się nakręcam, że się zadręczam pewnymi sprawami i stąd takie samopoczucie... Parę lat temu zmarła moja mama, gdy była chora powiedziała raz, że ją zawiodłam, że przeze mnie umrze. Wiem, że te słowa były spowodowane chorobą, ale wywarły ogromny wpływ na moją psychikę, ciągle myślę, że jestem nieudolna, że nic nie potrafię, że jestem zła. Nie umiem sobie z tym poradzić, staram się uśmiechać przy mojej córce, ale to cholernie ciężkie. Zauważyłam, że moja bojaźliwość przechodzi na dziecko- ona ma już 5 lat, chce być samodzielna, a ja bym wszystko za nią robiła, bo boję się, że zrobi jej się krzywda.

Piszę jak w transie, myśli same przychodzą, chcę się wygadać, bo nawet mąż mnie nie rozumie, choć widzę, że się przejmuje moim stanem, ale łatwiej komuś obcemu się wyżalić. Jestem pogmatwana, cała do posklejania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×