Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LINA

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Rekomendowane odpowiedzi

@leniek644 tak czuję taki puls też na brzuchu. a Tam gdzie są jelita to czuję takie ruchy jelit. Nie martw się:*

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już od zmysłów odchodzę. Mężowi nie mam co mówić bo będzie wiadoma reakcja. Zreszta jest w pracy ja jestem sama do 22 i już mam w głowie czarny scenariusz. 
@Lejdi Ja czuje taki naprawdę mocny puls. Jak tak mocniej przycisnęły to aż po całym brzuchu się rozchodzi ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, leniek644 napisał:

Ja już od zmysłów odchodzę. Mężowi nie mam co mówić bo będzie wiadoma reakcja. Zreszta jest w pracy ja jestem sama do 22 i już mam w głowie czarny scenariusz. 
@Lejdi Ja czuje taki naprawdę mocny puls. Jak tak mocniej przycisnęły to aż po całym brzuchu się rozchodzi ;(

Ja tez czuje puls wiec spokojnie . Im bardziej się denerwujesz tym te odczucia będą silniejsze . 

Ja mam ostatnio straszne spadki nastroju , tez nie za miło . Jakoś mi duszno od dwóch dni ale nie mam kaszlu gorączki ani nic . Nie boli mnie gardło ani nic Myśle ze to ma związek z psychika bo im więcej myśle o oddechu  tym gorzej :( 

 

Miał tak ktoś ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Ka03 mi było duszno od soboty do wtorku. Już byłam pewna ze koronawirus. Miałam wrażenie ze noe mogę nabrać głębokiego wdechu. Już mi przeszło, to poszło na ta aortę... 

serio czujesz puls? Już się wygadałam mamie i jak mi powiedziała ze ona noc nie  czuje jak dotyka to jeszcze mi się pogorszyło. Dosłownie wszędzie jest napisane ze Nie czuć pulsu na brzuchu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Ka03 napisał:

Ja mam ostatnio straszne spadki nastroju , tez nie za miło . Jakoś mi duszno od dwóch dni ale nie mam kaszlu gorączki ani nic . Nie boli mnie gardło ani nic Myśle ze to ma związek z psychika bo im więcej myśle o oddechu  tym gorzej :( 

Na pewno! Ja w ostatnim czasie tez mialam takie dni - ze czulam w klatce piersiowej taki ucisk - mniej wiecej tak jakby polozyc jakas ciezką ksiazke i starac sie oddychac. A potem nagle przechodzilo. Pocieszalo mnie, ze mialam to samo kilka lat temu - wtedy trwalo to dzien w dzien, az do zrobienia RTG 🙂 Wiec taki ciezki oddech i dusznosci to jak najbardziej od stresu.

 

A mi sie caly czas ciagnie taki lekki bol gardla (nawet widze, ze mam przekrwione), drapanie, czasami lekki katar. I ostatnio doszlo pieczenie oczu. Niby nic, i normalnie nie przjemowalabym się. Ale teraz to strach nawet kaszlnąć gdzięs przy ludziach ;) Bo juz takie poczucie winy, ze moze korona i ze kogos zaraze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, leniek644 napisał:

@Ka03 mi było duszno od soboty do wtorku. Już byłam pewna ze koronawirus. Miałam wrażenie ze noe mogę nabrać głębokiego wdechu. Już mi przeszło, to poszło na ta aortę... 

serio czujesz puls? Już się wygadałam mamie i jak mi powiedziała ze ona noc nie  czuje jak dotyka to jeszcze mi się pogorszyło. Dosłownie wszędzie jest napisane ze Nie czuć pulsu na brzuchu...

Serio jak przyłożę to czuje . W internecie jak wszyscy tutaj wiemy nie wolno sobie nic diagnozować , to tylko pogarsza u mnie stan . 
 

 

11 godzin temu, nerwa napisał:

Na pewno! Ja w ostatnim czasie tez mialam takie dni - ze czulam w klatce piersiowej taki ucisk - mniej wiecej tak jakby polozyc jakas ciezką ksiazke i starac sie oddychac. A potem nagle przechodzilo. Pocieszalo mnie, ze mialam to samo kilka lat temu - wtedy trwalo to dzien w dzien, az do zrobienia RTG 🙂 Wiec taki ciezki oddech i dusznosci to jak najbardziej od stresu.

 

A mi sie caly czas ciagnie taki lekki bol gardla (nawet widze, ze mam przekrwione), drapanie, czasami lekki katar. I ostatnio doszlo pieczenie oczu. Niby nic, i normalnie nie przjemowalabym się. Ale teraz to strach nawet kaszlnąć gdzięs przy ludziach ;) Bo juz takie poczucie winy, ze moze korona i ze kogos zaraze.

Hej no teraz to faktycznie strach się przeziębić nawet . Nie mówiąc o infekcjach bakteryjnych , kurczę jak dobrać antybiotyk skoro preferują kontakt telefoniczny . Nie wyobrażam sobie tego . 
 

Mi dziś zeszło osłabienie i duszności i pojawiło się pobudzenie ale takie nieprzyjemne jakbym była po kilku kawach . Nie wiem co się dzieje , może za mało energii spałam siedząc w domu ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie od poniedziałku kłuje (chyba) lewy jajnik. Kłucie nachodzi czasem aż na lewe biodro. W poniedziałek tak mnie ciągnęło z lewego dolnego rogu w górę aż po lewe żebra. Musiałam się położyć bo aż mi niedobrze było. Po pół godzinie było okej ale kłucie pozostało.

Śluz miałam dwa razy b.lekko podbarwiony. Dodatkowo mam wzdęcia, ale brzuch nie jest powiększony, nie boli mnie brzuch ani jelita

Zrobiło mi się tak po seksie... 

Wcześniej też miałam że po seksie mnie jajniki czasem bolały czy pęcherz ale po 2-3 dniach mijało.

Boję, się że to rak jajnika albo jakaś torbiel...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też tydzień temu przyduszalo, jakbym coś miała w przełyku, ale w tym tygodniu minęło. Za to ja ciamajda wczoraj skaleczylam się na mieście i na sekundę dotklam się w to miejsce dłonią bo mnie zabalało, ręka wiadomo nie umyta niosłam zakupy i oczywiście już mam myśli, że się zaraziłam tym wirusem albo tym tężcem. I znowu temat od nowa ... już nie wiadomo czy się śmiać czy płakać z tego wszystkiego. Wiadomości nie oglądam już w ogóle nie dam rady tego już słuchać co się dzieje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też korona wirus przeraża. Nawet robię już zakupy przez neta. Dziś musiałam iść do optyka po soczewki bo od poniedziałku się zamykają na jakiś czas a jutro nie mam czasu. Mam dużo pracy. Mąż wolny, zajmie się dziećmi.

Ale wkręt oczywiście że może się zaraziłam? Chociaż u nas w gminie oficjalnie 3 przypadki a żadnego oficjalnie w mojej miejscowości... Ale nie wiadomo kto z kim się spotyka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Martwi mnie jeszcze, że służba zdrowia najbardziej narażona jest teraz na zakażenie wirusem. Przecież to od nich zależy nasze zdrowie i życie. Jak ich zabraknie, to będzie dramat... Z resztą już tyle lekarzy i pielęgniarek jest chorych.

 

Ale jak to stwierdziłam, czystka na świecie się dzieje. Ludzi za dużo już jest. Nie wiem już czy pisałam czy nie, ale powietrze się przeczysci chociaż i woda. Więc to pozytywne. Jakie zmiany już przeciez nastąpiły w Chinach czy w Wenecji. Właściwie wszędzie, ruch lotniczy prawie zanikł.

@nerwa w sumie piszesz do rzeczy. I mam nadzieję że tak właśnie się stanie. 

 

A jak u was wygląda z pracą? Ja pracuję w domu. Jestem nauczycielką, więc ogarniam lekcje online, filmiki, różne programy do przygotowywania lekcji typu lessonup. W czwartek big day. Ciekawa jestem jak to wszystko się sprawdzi.

Ps. Nie mieszkam w PL

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej jak się macie?:) w lękach czy już się przyzwyczailiście? 

Słuchajcie musimy sie teraz pilnować z "innymi" chorobami bo ciężko z wizytą po specjalistach a też po co mamy się narażać, już troszkę lekarzy jest zakażonych..

@maribellcherry to dobrze, że z domu pracujesz, mnie przeraża powrót do pracy i dojazdy, zaczynam w maju a nie wiem jak to będzie. Chiny chyba 3 miesiące w totalnym zamknięciu  nim wyszły na prostą... ogólnie bym mogła przeczekać ile się da ale najbardziej mi spędza sen z powiek właśnie praca czy niezbędne wizyty w przychodni, które muszę mieć. No i oczywiście rodzinka i te świąteczne spotkania.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej 🙂 mnie czasem złapie dziwne uczucie w klatce, ale szybciutko mija. Generalnie jest ok. Martwi mnie trochę spadek sił. Znowu czuje totalny brak motywacji do działania. I znowu się wkurzam, ze nie mogę iść do neurologa (co by wykluczyło już praktycznie wszystkie możliwości poza zaburzeniami lękowymi, czy tam depresyjnymi). Podłamała mnie tez  rozmowa z terapeutka w tym tygodniu.. Powiedziałam jej, ze wraz z popsuciem pogody czuje spadek sił i niechęć do działania, na co ona powiedziała, ze jest duża możliwość, ze mam trochę rozchwiany poziom neuroprzekaźników. Ja oczywiście zrozumiałam to w sposób, ze tylko leki mogą to naprawić. Terapeutka twierdzi, ze nie nakazuje mi rozpoczęcia farmakoterapii, jeśli nie mam na to ochoty, bo funkcjonuje normalnie. Jednak wykupiłam dzisiaj leki, strasznie mnie przeraża to uczucie niechęci w głowie... Ale poczekam jeszcze z przyjmowaniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, kier_ka napisał:

Hej 🙂 mnie czasem złapie dziwne uczucie w klatce, ale szybciutko mija. Generalnie jest ok. Martwi mnie trochę spadek sił. Znowu czuje totalny brak motywacji do działania. I znowu się wkurzam, ze nie mogę iść do neurologa (co by wykluczyło już praktycznie wszystkie możliwości poza zaburzeniami lękowymi, czy tam depresyjnymi). Podłamała mnie tez  rozmowa z terapeutka w tym tygodniu.. Powiedziałam jej, ze wraz z popsuciem pogody czuje spadek sił i niechęć do działania, na co ona powiedziała, ze jest duża możliwość, ze mam trochę rozchwiany poziom neuroprzekaźników. Ja oczywiście zrozumiałam to w sposób, ze tylko leki mogą to naprawić. Terapeutka twierdzi, ze nie nakazuje mi rozpoczęcia farmakoterapii, jeśli nie mam na to ochoty, bo funkcjonuje normalnie. Jednak wykupiłam dzisiaj leki, strasznie mnie przeraża to uczucie niechęci w głowie... Ale poczekam jeszcze z przyjmowaniem. 

Ja bez leków byłam wrakiem wiec z mojej perspektywy warto . Dalej jest ciężko ale teraz jakoś funkcjonuje nawet się zatrudniłam . Minęły mi bóle brzucha i inne dolegliwości gastryczne jelitowe itd . W sumie o tym był mój pierwszy post tutaj  w grudniu a ciągnęło się to wcześniej za mną latami !!!

Mam najmniejsza dawkę antydepresantu a już zaczął działać wiec póki co , w moim odczuciu, antydepresanty ratują mi życie .  Chociaż podobno nie wszystkim pomagają 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Ka03 napisał:

Ja bez leków byłam wrakiem wiec z mojej perspektywy warto . Dalej jest ciężko ale teraz jakoś funkcjonuje nawet się zatrudniłam . Minęły mi bóle brzucha i inne dolegliwości gastryczne jelitowe itd . W sumie o tym był mój pierwszy post tutaj  w grudniu a ciągnęło się to wcześniej za mną latami !!!

Mam najmniejsza dawkę antydepresantu a już zaczął działać wiec póki co , w moim odczuciu, antydepresanty ratują mi życie .  Chociaż podobno nie wszystkim pomagają 


Mnie przeraża to uczucie słabości. Nie mam apetytu, wmuszam w siebie jedzenie, jem i nie chudnę. Wiec wykluczam teraz niedożywienie. Oczywiście mogłabym jesc więcej, ale jak się nie ma ochoty, a do tego trzeba samemu zrobić.. masakra. Chłopak mi czasami gotuje, wtedy dużo chętniej jem. Ale jednak to uczucie słabości pojawia się wraz ze spadkiem nastroju. Niestety nie potrafię określić co jest skutkiem czego. 
 

Moim głównym problemem do tej pory były lęki. Teraz to trochę się zmienia. Cholernie boje się depresji. Dlatego sama nie wiem co zrobić. Jestem w stanie funkcjonować, wiec chce iść mocno w psychoterapię, jednak boje się, ze bez leków będzie gorzej. Albo, ze  jak wezmę leki to wtedy będzie gorzej. Psychiatra przepisała mi escilatopram, czytałam o nim dobre opinie, wiec to mnie pociesza.
 

A tak w ogóle to terapeutka powiedziała, ze ja nie wyglądam na osobę z lękami. Ok, fajnie, jestem z natury ekstrawertyczką i jestem świadoma, ze przez to takie zdanie na mój temat ma większość osób. Niby spoko, nikt się nade mną nie użala (dzięki Bogu, nienawidzę tego), ale jednak czasem mam wrażenie, ze nikt nie bierze moich problemów na powaznie.

Edytowane przez kier_ka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, kier_ka napisał:


Mnie przeraża to uczucie słabości. Nie mam apetytu, wmuszam w siebie jedzenie, jem i nie chudnę. Wiec wykluczam teraz niedożywienie. Oczywiście mogłabym jesc więcej, ale jak się nie ma ochoty, a do tego trzeba samemu zrobić.. masakra. Chłopak mi czasami gotuje, wtedy dużo chętniej jem. Ale jednak to uczucie słabości pojawia się wraz ze spadkiem nastroju. Niestety nie potrafię określić co jest skutkiem czego. 
 

Moim głównym problemem do tej pory były lęki. Teraz to trochę się zmienia. Cholernie boje się depresji. Dlatego sama nie wiem co zrobić. Jestem w stanie funkcjonować, wiec chce iść mocno w psychoterapię, jednak boje się, ze bez leków będzie gorzej. Albo, ze  jak wezmę leki to wtedy będzie gorzej. Psychiatra przepisała mi escilatopram, czytałam o nim dobre opinie, wiec to mnie pociesza. Jednak nadal nie podjęłam decyzji.
 

A tak w ogóle to terapeutka powiedziała, ze ja nie wyglądam na osobę z lękami. Ok, fajnie, jestem z natury ekstrawertyczką i jestem świadoma, ze przez to takie zdanie na mój temat ma większość osób. Niby spoko, nikt się nade mną nie użala (dzięki Bogu, nienawidzę tego), ale jednak czasem mam wrażenie, ze nikt nie bierze moich problemów na powaznie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
23 minuty temu, kier_ka napisał:


Mnie przeraża to uczucie słabości. Nie mam apetytu, wmuszam w siebie jedzenie, jem i nie chudnę. Wiec wykluczam teraz niedożywienie. Oczywiście mogłabym jesc więcej, ale jak się nie ma ochoty, a do tego trzeba samemu zrobić.. masakra. Chłopak mi czasami gotuje, wtedy dużo chętniej jem. Ale jednak to uczucie słabości pojawia się wraz ze spadkiem nastroju. Niestety nie potrafię określić co jest skutkiem czego. 
 

Moim głównym problemem do tej pory były lęki. Teraz to trochę się zmienia. Cholernie boje się depresji. Dlatego sama nie wiem co zrobić. Jestem w stanie funkcjonować, wiec chce iść mocno w psychoterapię, jednak boje się, ze bez leków będzie gorzej. Albo, ze  jak wezmę leki to wtedy będzie gorzej. Psychiatra przepisała mi escilatopram, czytałam o nim dobre opinie, wiec to mnie pociesza.
 

A tak w ogóle to terapeutka powiedziała, ze ja nie wyglądam na osobę z lękami. Ok, fajnie, jestem z natury ekstrawertyczką i jestem świadoma, ze przez to takie zdanie na mój temat ma większość osób. Niby spoko, nikt się nade mną nie użala (dzięki Bogu, nienawidzę tego), ale jednak czasem mam wrażenie, ze nikt nie bierze moich problemów na powaznie.

Ja biorę citalopram to chyba podobna substancja i bardzo sobie chwale , jednak ja czułam się wybitnie chora i moi lekarze tez to widzieli . Nastaw się na to jakbyś się zdecydowała ,ze na początku może być z dwa tyg gorzej . Potem dopiero leki zaczynaja działać jak trzeba . 
 

Sluchajcie ja mam od tygodnia taki śmieszny problem , ciagle muszę zginąć i napinać mięśnie palców u nóg , stop ,nóg  i szyi . Takie dziwne uczucie jakby mnie mięśnie swedzialy , uwierały no męczące to i dziwne . Zdarza mi się to najczęściej wieczorami . Pamietam ze kiedyś jak byłam nastolatka doskwierało mi takie coś . Przerabiał ktoś coś takiego ? Wie ktoś co to jest ?

Edytowane przez Ka03

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze dziś zmarła 37 latka miała astmę i chyba 47 latek miał nadciśnienie. Przecież prawie każdy nie zależnie od wieku ma jakieś "choroby towarzyszące" ... jakas masakra z tym wirusem. Łapią mnie co jakiś czas małe ataki paniki, strach, że nie chce umierać, myśli w tym stylu, gorzej śpię. Nie mam już sił powoli, każde wyjście do sklepu to stres, strach o bliskich .. nie włączam już tv bo wtedy jeszcze gorzej, straszą jakby to już koniec był :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O tej 37 latce to ja tak najpierw z jednego artykułu zrozumiałam, że leczyli ją na astmę, bo myśleli, że to jej dolega, a nie korona, a jej stan był od początku spowodowany koroną, a nie żadną astma jak się jednak okazało. Ale już sama nie wiem... Podobno zataiła że miała kontakt z kimś chorym.

 

A ja wczoraj wkładając pranie do suszarki bębnowej mocno sie uderzyłam w palec i zrobiła mi się ranka. Wg mnie ranka sie okej goi ale dziś zaczął mnie ten palec boleć u nasady... Kość chyba, jak ucisne to boli i tak jakby mnie skóra ciągnęła, dziwne uczucie. Może to od tego uderzenia? Nie mam nic opuchnięte itp. Ale boję się że coś mi się stanie 😟

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat artykuł mi wpadł w ręce

 

https://calisia.pl/jest-oswiadczenie-rodziny-zmarlej-mieszkanki-powiatu-kaliskiego-naszym-celem-nie-bylo-zatajenie-tak-waznej-dla-nas-wszystkich-informacji,43714

 

Dziwne, bo rodzina z którą ta kobieta miała kontakt, byla we Włoszech w połowie lutego... A ta 37 latka zachorowała tydzień temu? To tak długi byli nosicielami tego wirusa???

 

Zagłada...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie dzisiaj dopadły z kolei te "przeskoki serca" 😕 już dawno tego nie mialam...

I oczywiscie już stres, bo teraz wiem, ze raczej ciezko dostac się gdzies do lekarza, isc zrobic badania, sprawdzic co i jak.

No nic, mam nadzieje, ze przejdzie - bo wczesniej juz tez miewalam takie epizody.

 

Kiepsko, bo w sumie my w duzej mierze opieramy swoje bezpieczenswo wlasnie na lekarzach, dostepie do badan itd.
A w obecnej sytuacji - to wszystko zostało nam wlasciwie odebrane :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, nerwa napisał:

Mnie dzisiaj dopadły z kolei te "przeskoki serca" 😕 już dawno tego nie mialam...

I oczywiscie już stres, bo teraz wiem, ze raczej ciezko dostac się gdzies do lekarza, isc zrobic badania, sprawdzic co i jak.

No nic, mam nadzieje, ze przejdzie - bo wczesniej juz tez miewalam takie epizody.

 

Kiepsko, bo w sumie my w duzej mierze opieramy swoje bezpieczenswo wlasnie na lekarzach, dostepie do badan itd.
A w obecnej sytuacji - to wszystko zostało nam wlasciwie odebrane :(

 

Przeskoki co masz konkretnie na myśli?? Takie szarpnięcie serca? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie to arytmia. Też tak mam i to nawet często. Już od jakiś 11 lat, ze stresu... Miałam holtera, echo serca etc. Mam czasem bradykardię, a czasent tachykardię. Podobno niegroźne odmiany.

To co odczuwasz to arytmia serca. Pytanie tylko jaka? To już ci lekarz powie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, SZNYCEL napisał:

Przeskoki co masz konkretnie na myśli?? Takie szarpnięcie serca? 

Tak, takie wrazenie jakby najpierw się zatrzymywalo serce na 2 sekundy a potem takie mocne uderzenie. Strasznie nieprzyjemne.

Ale z tego co czytalam, bardzo standardowe w nerwicy. 

 

Godzinę temu, maribellcherry napisał:

To co odczuwasz to arytmia serca. Pytanie tylko jaka? To już ci lekarz powie.

W sumie nigdy nie mialam stwierdzonej arytmii (a mialam swego czasu duzo badan - wlasnie z powodu tachykardii).

no niestety, teraz o jakiekolowiek badania i wizyty u lekarzy raczej ciezko 😕 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nerwa ja jeszcze przy arytmii mam często bóle głowy, nudności i ogólnie źle się czuje. Mija mi samo, zwykle do dwóch godzin.

Jak się uspokoi z koroną i przeżyję tę pandemię to chcę iść do kardiologa z tą arytmią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×