Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Schwarzi

Co zrobić,żeby człowiek zachciał się zmienić ?

Rekomendowane odpowiedzi

Wiem,pytanie durne ale dotyczy mnie.

Kurdę, postanowiłam,że zaraz po wyjeździe na studia rozpocznę jakąś terarpię czy coś,bo ze mną coraz gorzej jest.

Prawdę mówiąc to jest to już postanowione,od dłuższego czasu o tym myślę i mam zamiar się "zmienić".

Problem w tym,że nie do końca jestem przekonana. Tzn. do psychologa pójdę na pewno ale nie wiem czy na bank chcę coś w sobie zmieniać.

I tu jest problem. Z jednej strony chcę,a z drugiej się czegoś.. obawiam ?

Od dziecka chodzę po różnych specjalistach i albo nikt nie wie co mi jest,albo nie dają rady z leczeniem mnie. Żadne argumenty do mnie nie trafiają,wiem swoje i tyle. Jestem typem osoby,której się nie przemówi.

I tu jest pies pogrzebany. Zastanawiam się czy mogę coś zrobić,żeby ostatecznie zdecydować się na leczenie i pozbyć się wszelkich wątpliwości,bo szczerze mówiąc, dla dobra mnie i mojego otoczenia lepiej będzie jak coś z tym zrobię.

Czuję taki niepokój,dziwnie się czuję,jakbym miała zaraz oszaleć. Nadmiernie się kontroluję,unikam niektórych osób,bo z agresją u mnie coraz gorzej. I właśnie to dziwne uczucie, że "coś jest nie tak" mnie dobija i skłania do leczenia. Natomiast inna część mnie stara się okiełznać te myśli z racji tego,że im gorsza się staje tym większy respect do mnie czują (nie jestem już wyzywana,stałam się pewniejsza siebie itp.) i boję się,że po takiej terapi zaś stanę się wrakiem człowieka,który nie potrafi nikomu niczego odmówić,jest uległy i każdy nim pomiata.

Kurde,nie wiem co robić o.o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Wiesz, że musisz się poddać, ale nie możesz dać za wygraną."

 

W sumie wychodzi na to, że po prostu nie chcesz się leczyć, bo nie chcesz być słabszą. Normalne, też bym się zastanowił nad tym mocno. Ja doszedłem kiedyś do wniosku, że nie warto myśleć "aż" w taki sposób o zmianach, bo można zwariować.

 

Wszystko ma na nas wpływ, nie tylko leczenie. To z kim się zadajesz, co czytasz, gdzie jesteś. Każda konfrontacja to okazja do sprawdzenia siebie. Ustaliłaś, że leczenie może Cie osłabić. Nic nie jest w stanie Cie osłabić, chyba, że Ty dojdziesz sama do tego, że jesteś słabsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kamysto

 

W sumie jakby nie patrzeć to masz rację.

Boję się tylko tego,że lekarze będą chcieli zrobić ze mnie tzw. ciepłą kluchę,czyli człowieka,który jest grzeczny do bólu,wszędzie i wszystkim ustępuje. Mam nadzieję,ze się mylę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kamysto

 

W sumie jakby nie patrzeć to masz rację.

Boję się tylko tego,że lekarze będą chcieli zrobić ze mnie tzw. ciepłą kluchę,czyli człowieka,który jest grzeczny do bólu,wszędzie i wszystkim ustępuje. Mam nadzieję,ze się mylę..

 

Z doświadczenia wiem, że nie wszyscy lekarze chcą robić z ludzi ciepłe kluchy ;) spokojnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się tylko tego,że lekarze będą chcieli zrobić ze mnie tzw. ciepłą kluchę,czyli człowieka,który jest grzeczny do bólu,wszędzie i wszystkim ustępuje. Mam nadzieję,ze się mylę..

Pierwsze slysze zeby po terapii w ten sposob czlowiek sie zmienial. Raczej odwrotnie ..uczy sie asertywnego stawiania granic bez agresji i ulegania emocjom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kamysto

 

W sumie jakby nie patrzeć to masz rację.

Boję się tylko tego,że lekarze będą chcieli zrobić ze mnie tzw. ciepłą kluchę,czyli człowieka,który jest grzeczny do bólu,wszędzie i wszystkim ustępuje. Mam nadzieję,ze się mylę..

 

Tak jak w Mechanicznej Pomarańczy? Ten film się koniec końców kończy dobrze dla głównego bohatera. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przechodząc do sedna - wedle tego co słyszałem - wiele się w życiu tego użytkownika już zmieniło, a wszystko dzięki hipnozie. Jeśli kiedyś sam się zdecyduję, to myślę, że też napiszę o tym, póki co, osobistych doświadczeń nie mam. Najważniejszy jest fakt, że kiedyś z ekranu aż bił po oczach brak wiary, smutek, beznadzieja, a dziś widzę optymizm, nadzieję i chęć działania.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×