Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mousike

BARDZO PROSZE o wasza opinie!!!

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 18 lat.

Czy depresja w tym wieku, w wieku dojrzewania, jest zjawiskiem naturalnym i normalnym?

Szukanie sensu zycia, przygotowywanie do samodzielnosci, monotonii i szarosci zycia, wiele watpliwosci, lęki, zburzony swiatopoglad, szukanie siebie, zagubienie, rozpacz, myslenie o przyszlosci, pracy, rodzinie, przerazenie obowiazkami, mysli samobojcze, problemy z emocjami, wewnetrzne rozdarcie...

 

Czy myslicie ze w tym wieku mozna byc w takim stanie?

Czy to przejdzie? Czy z tego sie wyrasta?

Jak bylo z wami w okresie dojrzewania a jak jest teraz?

 

Bardzo was prosze o odpowiedzi bo ledwo sobie radze i boje sie ze tak bedzie juz cale zycie :(

 

Dodam ze odwiedzam psychiatre biore sertraline w malej dawce i zaczynam terapie poznawczo-behawioralna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mousike, po terapii powinno być dobrze choć jasnnowidzem nie jestem. Masz duże szanse na całkowite wyzdrowienie, ale nie rezygnuj z terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Szukanie sensu zycia, przygotowywanie do samodzielnosci, monotonii i szarosci zycia, wiele watpliwosci, lęki, zburzony swiatopoglad, szukanie siebie, zagubienie, rozpacz, myslenie o przyszlosci, pracy, rodzinie, przerazenie obowiazkami, mysli samobojcze, problemy z emocjami, wewnetrzne rozdarcie...

 

Myślę, że to sprawy zajmujące głowy nie tylko ludzi z zaburzeniami.

Jesteś pod opieką psychiatry, chodzisz na terapię - jak pisała kasiątko, nie rezygnuj, daj sobie i specjalistom trochę czasu :)

Na terapii mów o wszystkim co Cię trapi, co chcesz zmienić, z czym chcesz się uporać. Bardzo dużo zależy od Ciebie, ale skoro jesteś już na tej terapii to znaczy, że chcesz zmian. Pierwsze kroki za Tobą, ile jeszcze musisz przejść - tego nie wiem, ale trzymam kciuki za Ciebie.

Relacjonuj jak przebiega terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam sie nad zwiekszeniem dawki sertraliny bo to zasugerowala mi psychiatra na ostatniej wizycie ale powiedzialam jej ze nie chce sie ladowac w leki i chce najpierw sprobowac terapii...biore 50mg czyli jedna tabletke ale jest kiepsko chciaz juz niby troche lepiej niz na poczatu. Podobno mozna jej brac do 200mg tak?

 

Dajcie spokoj jak tak ma wygladac cale moje zycie to to jedna wielka męka koszmar i bol :(

Najgorsze jest to ze nawet jak sobie tlumacze pewne rzeczy i staram sie zmienic podejscie to jest kiepsko. To jest cholernie trudne chwilami zaluje ze sie pojawilam na tym swiecie. Mam zdrowie w szkole jest ok mam kochajacego chlopaka a jednak jest we mnie ogramny lęk i bezsens zycia. I milion mysli egzystencjalnych oczywiscie negatywnych...nie wiem skad to sie bierze kiedys tak nie mialam. Mam nadzieje ze to w duzym stopniu jeszcze dojrzewanie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A pozytywne myśli są?

Negatywne myśli to nie problem, gorzej jak nie ma pozytywnych i jest tylko rozpacz.

Pamiętajcie dzieci! Życie to nie tylko same dobre chwile :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mousike, jak wyglądało Twoje dzieciństwo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem ze zycie to nie same dobre chwile...ale teraz jest praktycznie tylko rozpacz i delikatne chwilowe przeblyski pozytywnych emocji. Ogolni jestem jakby zmeczona zyciem chociaz mam dopiero te 18 lat :( nie chce mi sie gadac z nikim i nikogo sluchac...nie moge sobie znalesc miejsca ciagle czuje niepokoj zwiazany z tym ze zycie sie toczy... :(

 

Dziecinstwo mialam pelne stresu. Klotnie rodzicow potem rozwod przeprowadzka z mama do babci potem do dziadka ktory rok czasu nas wyganial i robil nam awantury...ledwo sobie z mama radzilysmy. Widzenia z ojcem przed ktorym czulam respekt bo byl zimnym i oschlym czlowiekiem potem sprawa w sadzie gdzie musialam zeznawac jako dziecko przeciw ojcu (nie chcialam sie z nim widywac)...ogolnie u mnie w rodzinie nie bylo zawsze kolorowo do tego kompleksy i stres w szkole bo jestem bardzo ambitna osoba i nerwowa mama...do tego jesli chodzi o finanse to tez zawsze bylo u nas krucho chociaz mama zawsze sprawiala ze niczego nam nie brakowalo.

 

Ostatnio tez dzialo sie sporo nieprzyjemnych rzeczy takich jak bolesne rozstanie z przyjaciolka awantury o testament - moj dziadek umarl 3 miesiace temu. A teraz wujek jest w trakcie rozwodu nie ma gdzie sie podziac. Teraz mieszkam z babcia ciocia i mama. Wujek z bratem wpadaja do nas na obiady u nich tez nie jest ciekawie.

 

Myslicie ze to ma wplyw na moje dzisiejsze samopoczucie psychiczne?

Czy to tez dojrzewanie sie na to slada i zderzenie z rzeczywistoscia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że obecna sytuacja może mieć jakiś negatywny wpływ na Twoje samopoczucie..

Terapii nie przerywaj, z czasem zobaczyć coraz lepsze skutki tej terapii..

Leków też bym nie zwiększała dawkowo jeżeli nie czujesz takiej potrzeby..

Z czasem ta sytuacja u Ciebie w domu minie..

Najważniejsze jest to żebyś się teraz nie poddawała..

Musisz znaleźć pozytywne rzeczy w swoim życiu, spróbuj oderwać się teraz trochę od rodziny..

Są wakacje, może jedź gdzieś na wakacje z chłopakiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bylam na terapii na drugim sotkaniu opisalam terapeutce co czuje i moj tok myslenia ona powiedziala ze duzo roznych rzeczy najprawdopodobniej sie nawarstwilo i ze musze to przejsc chociaz wie ze to trudne. Powiedziala tez ze z tego sie wychodzi i ze bietrze pelna odpowiedzialnosc za te slowa :) bo ma na tyle wiedzy i doswiadczenia z pacjentami zeby moc tak powiedziec :)

 

Porownala to do czarnych okularow przez ktore wszystko widzimy zupelnie inaczej negatywnie itd.

Powiedziala tez ze jest tak roche jak z zachmurzeniem - to ze slonce jest za chmurami nie oznacza ze ono nie istnieje. Ono jest tylko przez jakis czas przysloniete przez nie i trzeba zcasu zeby te chmury sie rozeszly i powolutku promyki szczescia i normalnosci do nas docieraly :)

 

Powiedziala tez ze pracowala jakis czas w szpitalu psychiatrycznym gdzie ludzie byli juz na prawde w bardzo glebokiej depresji i nie byli w stanie wykonywac najprostrzych czynnosci zyciowych tylko lezeli w domu w lozku i ze ci ludzie tez wychodza z tego stanu. Tylko jedni potrzebuja wiecej czasu inni mniej :) Pocieszyly mnie w jakims stopniu te slowa :)

 

Zwiekszyam sobie jednak dawke leku bo fizycznie tez nie dawalam za bardzo rady. Bralam jedna tabletke teraz biore 1,5 jak zasugrowala psychiatra. Dzis terapeutka tez mi powiedzaiala zebym nie bala sie tych lekow bo nie uzalezniaja nie zmieniaja osobowosci itd tylko pomagaja po prostu jakos zyc zeby miec sile zmierzyc sie z ta choroba ktora jest ciezka do przejscia ale z niej sie wychodzi :)

 

Jestem pelna nadzieji ze z tego wyjde.

Powiedziala ze pierwsze efekty zazwyczaj widzi u pacjentow po pol roku terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×