Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiaven01

załamanie/studia

Rekomendowane odpowiedzi

Na forum trafiłam przez przypadek, chyba ściągnęła mnie potrzeba wyżalenia się, ewentualnie jakiejś porady. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, chyba przechodzę jakieś załamanie nerwowe. Zawsze byłam ambitna i wydawałoby się w miarę inteligenta. Studiuję dość wymagający kierunek. Ostatnio kompletnie się załamałam, nie mogę się pozbierać. Swoje problemy uważam za banalne i bez znaczenia, przecież jest tyle nieszczęść a ja mam załamanie z jakichś błahych powodów...

Mam właśnie sesję, od miesiąca siedzę nad książkami. Byłam bardzo zmotywowana, z nastawieniem, że dam radę, zdam wszystkie egzaminy w pierwszym terminie! Po jednym z egzaminów wróciłam kompletnie rozbita, nie trafiłam w pytania, wiem że go nie zdałam. Kompletnie się załamałam, nie mogłam się pozbierać, przepłakałam cały dzień, a w następny miałam mieć kolejny egzamin, na który się uczyłam i nie poszłam, załatwiłam zwolnienie lekarskie, bałam się, że kolejnego nie zdam. W poniedziałek mam kolejny, na który też nie pójdę, skorzystam z tego zwolnienia. Był moment że wróciła moja motywacja i chęć do życia, ale dzisiaj zamiast się uczyć to śpię albo płaczę. Wszystko mnie wykończyło, pewnie dostanę łatkę tej co ucieka z egzaminów i niezbyt inteligentnej. Powinnam się teraz zebrać w garść i pouczyć, wiem że potrafię, ale pierwszy raz odczuwam aż taką niemoc...Dzisiaj zerwałam też z chłopakiem, niby powinnam to zrobić już dawno, związek bez przyszłości i z samymi problemami, ale to mnie dobiło, powiedzieliśmy kilka słów za dużo...Nie wiem, czy dam bez niego radę. Sama sprowokowałam zerwanie, wszystko jest z mojej winy. Nie potrafię się pozbierać, wiem że moje "wakacje" będą wyglądały mniej więcej tak jak teraz, w kompletnym dołku i rozsypce. Studia mnie wykończyły, wyścig szczurów, sama należę do ambitnych, ale wiadomo, że ciężko jest sprostać swoim własnym oczekiwaniom. Jestem rozczarowana sama sobą, nic mnie nie cieszy. Uważam, że nie jest to chwilowe załamanie, nie potrafię przemóc się do niczego. Swego czasu podejrzewałam chorobę afektywną dwubiegunową, poczytam forum, może wyjaśni to moje nastawienie do życia. Nie mam pojęcia, może to początki depresji, nie potrafię zmienić nastawienia do życia, najchętniej przespałabym cały dzień, uciekła od problemów. Od rodziców dostałam sporo wsparcia, ale wiem że ich rozczarowałam, sama siebie rozczarowałam. Pierwszy raz jakaś niemoc wygrała z ambicjami. Studia były dla mnie ważne, teraz po tych porażkach myślę, aby je rzucić, nie mam pomysłu na dalsze życie, co ze sobą zrobić. Rozumiem, że to błahy problem, ale może ktoś jest lub był w podobnej sytuacji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj!

 

Ambicja ambicją, a zdrowie zdrowiem. Żyć się da bez studiów i to całkiem znośnie więc tym się tak bardzo nie załamuj. Natomiast stan w jakim jesteś, jakim go opisujesz, kwalifikuje się na miłą wizytę u psychiatry co gorąco polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś wie jak to przełamać, nie mam już możliwości naprawienia błędów, ale jak się nie poddać, jak znaleźć sens życia, uwierzyć w siebie...czuję się wszystkiemu winna, nawet teraz np. siedzę przed laptopem zamiast wziąć się w garść i nauczyć na poniedziałek...wszyscy pomyślą, że nie zdałam z własnej głupoty, a może jestem po prostu leniwa. Potem będzie tylko gorzej, nie wiem jak z tym sobie dać radę z życiem, presją...jedynym rozwiązaniem jakie teraz widzę to zrezygnowanie ze studiów, nie będę miała problemu z poprawkami, ale poczucie beznadziejności pozostanie, to chwilowe rozwiązanie i chyba jeszcze gorsze. Nawet nie pozostał mi już facet z którym miałam spędzić resztę życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy bym nie pomyślał że będę cytował sam siebie...

 

Ambicja ambicją, a zdrowie zdrowiem. Żyć się da bez studiów i to całkiem znośnie więc tym się tak bardzo nie załamuj. Natomiast stan w jakim jesteś, jakim go opisujesz, kwalifikuje się na miłą wizytę u psychiatry co gorąco polecam.

Zadałaś sobie trud żeby to przeczytać w ogóle?? Piszesz: "czuję się wszystkiemu winna, nawet teraz np. siedzę przed laptopem zamiast wziąć się w garść i nauczyć na poniedziałek" - ty się nie ucz na poniedziałek tylko szukaj gdzie u ciebie przyjmuje dobry psychiatra/psycholog!! Bo jak myślisz że tu ci ktoś poda "Receptę na szczęście w pięć minut" to... eh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiaven01, Witaj na forum.

 

Najpierw napisałaś, ze zerwałaś z facetem bo to był związek bez przyszłości, a teraz biadolisz z tego powodu. Czyli masz trudność z podejmowaniem decyzji.

Tak samo z egzaminami. Przecież nic takiego nie stanie się gdybyś podeszła powtórnie do egzaminu. Wszystko jest dla ludzi. Rozumiem, że jest to swego rodzaju porażka dla Ciebie. Ale jeśli Ty teraz przejmujesz się egzaminem, który możesz poprawić, to co będzie jeśli spotka Cię inne nieszczęście? Znów będziesz zalegała w łóżku płacząc? Trochę dystansu do siebie. Co to za kierunek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzmy, że jest (był) to swego rodzaju toksyczny związek i mimo wszystko nie potrafiłam zebrać się na decyzję i go zakończyć, a teraz pod wpływem wszystkiego to zrobiłam i czuję pustkę. Trudności z podejmowaniem decyzji to ostatnio moje przekleństwo, nie potrafię się na nic zdecydować...Właśnie dlatego, że to TYLKO egzaminy rozumiem, że mój problem jest nieistotny w obliczu prawdziwych nieszczęść (stąd niechęć do psychologa), ale na prawdę wcześniej miałam do siebie dystans, do problemów, radziłam sobie jako tako ze stresem, teraz mnie to przerosło. A kierunek to prawo. Nie chcę robić jakiejś analizy swojej psychiki, bo mam wrażenie że jestem nieźle pokręcona :/ Przeżywam tylko negatywne uczucia, co do szczęśliwych to jakoś ich nie odczuwam. Z góry przepraszam za użalanie się nad sobą, bo tak to własnie wygląda...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiaven01, NIe przepraszaj, no co Ty :D

Może przejdź się do jakiegoś psychoterapeuty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chcę robić jakiejś analizy swojej psychiki, bo mam wrażenie że jestem nieźle pokręcona :/

Wolisz tkwić w swoim pokręceniu i nie wiedzieć co tobą kieruje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co mówicie ma sens, lepiej wiedzieć na czym się stoi, wiem że w taki sposób mogę zdobyć "fachową" pomoc (bo przecież nie na forum, ale potrzebowałam po prostu wyrzucić z siebie jakąś część), z drugiej strony nie pomoże mi to na wszystko co już i tak spieprzyłam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pomoże na to co spieprzyłaś, ale pomoże powstrzymać dalszemu spieprzaniu a nawet budowaniu czegoś od nowa. Psychiatra nie gryzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×