Skocz do zawartości
Nerwica.com

rzucam studia, nie daje rady psychicznie


zapominalska

Rekomendowane odpowiedzi

Już nie daję rady, znowu jestem załamana. Nie pamiętam co wcześniej pomyślałam, co ktoś powiedział, nie rozumiem niczego. Nie dociągnę tych studiów nawet do wakacji, nie chcę widzieć tych ludzi, źle się czuję będąc na uczelni. Najchętniej to zostawiłabym to, posiedziała w domu i zajęła się terapią. Tylko czy taka terapia coś da? Myślicie, że może przynajmniej pomóc w normalnym funkcjonowaniu? Chcę teraz tylko tego, żeby się tak panicznie nie bać wszystkiego i wykonywać zwykłe codzienne czynności bez takich nerwów i pośpiechu, że 'muszę to zrobić już, teraz, szybko' Biegnę za szybko do przodu, zrozumiałam, że ja nie lubię siebie i innych ludzi.

Tylko teraz kolejna sprawa, przestanę chodzić na studia to co ludzie powiedzą, nie wiem nawet co im bym mogła powiedzieć, jaki powód wymyślić. Wszystko mnie męczy, chcę poodkurzać, zrobić pranie, a na samą myśl pojawia się wielki lęk,że 'zrobisz to źle, nie uda Ci się' To już mnie przerasta. Leżałabym w łóżku i patrzyłabym się najchętniej w ścianę.

Czy jest jakaś szansa, że ja z tego wyjdę? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko teraz kolejna sprawa, przestanę chodzić na studia to co ludzie powiedzą, nie wiem nawet co im bym mogła powiedzieć, jaki powód wymyślić. Wszystko mnie męczy, chcę poodkurzać, zrobić pranie, a na samą myśl pojawia się wielki lęk,że 'zrobisz to źle, nie uda Ci się' To już mnie przerasta. Leżałabym w łóżku i patrzyłabym się najchętniej w ścianę.

Czy jest jakaś szansa, że ja z tego wyjdę? :(

 

Pewnie że jest. jednak widzę, że to klikanie tutaj na forum nie daje Ci zbyt wiele. Od wrzesnia ciągle to samo pytanie: "czy ja z tego wyjdę?" Stoisz teraz w miejscu, mimo ogromnej ochoty pójścia do przodu. To tzw. Syndrom wtórnych Korzyści.

Oznacza to, że rezygnujesz z czegoś dla Ciebie ważnego na rzecz czegoś jeszcze ważniejszego. W tym przypadku z siebie na rzecz ucieczki w chorobę, bycia niesamodzielną. Oczywiście robisz to podświadomie. Świadomie wcale tego nie chcesz. Upatrywałbym tu przyczyn w tym co działo się w domu wcześniej i teraz. To jest prawdopodobnie prosty mechanizm. Kiedyś wrzucono Ci na głowę cementowanie związku rodziców jako ich dziecku. To samo z bratem. teraz sytuacja się zmieniła ale twój umysł dalej żyje wg. schematu muszę być "ważna" (czytaj: zwracać na siebie uwagę) rodziców bo tylko wtedy będą razem. Będą mieli inny temat na głowie a nie czyszczenie związku ze sobą. Zatem podejrzewam, że dalej dźwigasz na sobie ten związek, za wszelką cenę!!!

Nawet kosztem swojego życia. Taki wgrany masz program, i trzeba go skasować. On funkcjonuje w TWOJEJ PODSWIADOMOŚCI.

To można zmienić. czasem idzie to szybko, a czasem wolniej.

Twoi rodzice mówiąc, że są razem tylko dla was, wyrządzili wam wielka krzywdę. Uczynili was wspólnikami swoich decyzji. Gorzej bo uczynili was z bratem za nie odpowiedzialnymi!!! Teraz jest nieco inaczej. Umysł jednak odgrywa dalej swoją rolę, i nie widzi że dekoracje dawno się zmieniły. pora coś z tym może zrobić?

Pozdrawiam.

 

-- 23 maja 2013, 14:12 --

 

Jest drugi aspekt sprawy. O tym nie piszesz ale podejrzewam, że rodzice "lepiej' wiedzieli zawsze co jest dla Ciebie dobre. nawet kiedy czułas ze jest dobre, mówili Ci że co innego jest lepsze, ważniejsze. To co o sobie piszesz, na to wskazuje. Stąd teraz musisz pytać się każdego co masz zrobić, czy jakiego wyboru dokonać. Musiano Cię strasznie okłamać w życiu, w tzw, białych rękawiczkach, stosowano wobec Ciebie manipulację dla własnych celów, których z naturalnych przyczyn nie byłaś i nie jesteś w stanie rozpoznać i bronić się przed nimi.

To zresztą jest akurat dla Ciebie bez znaczenia, te motywacje i cele. Dla Ciebie jest ważne żeby wyjść poza ten mechanizm i zacząć wreszcie zyć dla siebie. teraz czujesz się zagubiona jak maleńkie dziecko, które wrzucono w życie, i które ma sobie dać radę z bieganiem, kiedy to tak naprawdę nie umie dobrze chodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dużo prawdy jest w tym co piszesz, fajnie to opisałaś. Tylko co mogę zrobić, żeby się uwolnić od tej odpowiedzialności? Jak mam nauczyć się podejmować decyzję i wykonywać codzienne czynności bez zastanawiania się 100 razy. Żeby przynajmniej nie przeszkadzało mi to w normalnym życiu. Czy terapia może pomóc na takie coś ? Napisz coś więcej, bo mądrze piszesz i widać, że mnie rozumiesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy terapia może pomóc na takie coś ? Napisz coś więcej, bo mądrze piszesz i widać, że mnie rozumiesz.

 

Po to są terapie. Oczywiście, ze może pomóc. Napisać więcej, to musiałbym książkę napisać, a takich książek napisanych są sterty.

Czytanie ich i poszerzanie wiedzy o mechanizmach to jedno, praca ze sobą to drugie.

Jesteś niewątpliwie ofiarą. Trochę pracy Cię czeka. Samo się nie zrobi.

Musisz podjąć decyzję samodzielnie jak z tym pracować, żeby zmienić swoja rzeczywistość.

Póki co skoro tu się pojawiłaś to jesteś na dobrej drodze. :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, że to zabrzmi prozaicznie i błaho, ale mówię w oparciu o swoją autopsję,

PASJA to coś bardzo ważnego w życiu, bez niej człowiek czuje się jak inwalida drugiej kategorii, to oczywiście nie jest wystarczające by rozwiązać Twoje problemy, ale może przyłożyć cegiełkę która sprawi, że coś odmienni się w Twoim życiu, czymś się zafascynujesz, coś da Ci siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasję akurat posiadam. Pomaga, ale nie wystarczająco.

 

-- 14 lip 2013, 21:00 --

 

Dalej sobie nie radzę, studia rzuciłam, tracę kontakt ze światem, przez 2 tyg w domu siedzę a tak szybko mi to minęło. Nie wiem już co robić, jak pomyślę o przyszłości to jedna wielką pustkę mam, nie dam sobie rady bez rodziców, bo nie umiem nawet najdrobniejszych czynności wykonać. Żyję tak jakby w innym świecie, wszystko dzieje się dla mnie za szybko. Nie rozumiem co ludzie do mnie mówią, nie umiem oglądać telewizji, słuchać czegoś, nie wpada mi nic do głowy. Mam jakieś problemy z czasem, nic nie robię, patrzę na zegarek i jestem w szoku, że jest taka godzina. Boję się wszystkiego, nie wiem czego chcę, na co mam ochotę, kompletnie nie przychodzi mi nic do głowy co mogę porobić w domu. Nie czuję kiedy chcę jeść, pić, wszystko robię bo tak być powinno, a nie odczuwam potrzeby. Chodzę po domu i patrząc na przedmioty, mam taki wewnętrzny głos, że muszę coś z tym zrobić teraz w tym momencie, ale potem nie przychodzi mi do głowy jak za to się wziąć. Robiąc jedną rzecz, zapominam w jakiej kolejności to się robi, zastanawiam się 100 razy nad tym, co zaraz mam zrobić. Nie umiem sobie niczego wyobrazić, nie wpadam na żadne pomysły. Patrzę na coś i się wyłączam, nie wiem co z tym przedmiotem można zrobić, zapominam do czego on służy. Analizuję wszystko co robię, każdy swój ruch. Nie umiem słuchać co ktoś mówi, tylko denerwuje mnie tej osoby głos, boję się tego i denerwuje i nie potrafię zrozumieć słów drugiej osoby. 100 razy się kogoś o coś pytam, a dalej mi to do głowy nie wchodzi. Siedząc i coś robiąc, wystarczy, że przypomnę sobie, że źle siedzę, że sie drapię i to nie daje mi spokoju i skupiam się na sobie, a nie na tym co chcę zrobić. Pisząc to, żaląc się, jak później to czytam to jestem w szoku jak to napisałam, tak jakby ktoś inny to napisał, a ja tylko wiem, że ja mam tak samo.

Nie wiem co mam robić, nie potrafię nawet w domu wysiedzieć, bo wszystko jest dla mnie takie przerażające, przypominają mi się ciągle obrazy z przeszłości od dzieciństwa kiedy czułam się głupio w jakieś sytuacji, cały czas mi się takie obrazy przypominają.

Nie mam pojęcia co bym mogła zrobić, by było lepiej. Czy jest jakaś szansa, żebym miała choć trochę lepszą koncentrację na prostych czynnościach i była pewna tego co myślę, nie zapominała co przed sekunda pomyślałam, nie przerażała mnie każda rzecz w domu i każdy hałas. Bo ja wstając o któreś tam, po jakimś czasie chcąc sobie przypomnieć kiedy wstałam nie potrafię. Jem coś a po chwili, nie umiem sobie przypomnieć czy coś jadłam i na siłę próbuję na coś popatrzeć i to zjeść, a dopiero po chwili analizuję i wychodzi na to, że coś jadłam. I tak w kółko, coś w głowie sprawdzę, a po chwili znów w to nie umiem uwierzyć i analizuje od nowa i niczego nie jestem pewna o czym pomyślę.

Patrząc na psa, myślę ile on ma lat i analizuje. Patrząc na rodziców analizuję ile oni mają lat. Patrząc na jakąś rzecz analizuje do czego ona służy i że muszę z niej skorzystać, patrząc na picie w kuchni mam coś takiego- że muszę pić, a po chwili się łapię, że mam picie w pokoju i że tak na prawdę nie chcę mi się pić. Jestem na internecie, cały czas analizuję czy mam internet i co jeśli mi się skończy, patrząc na jakieś ubranie, wiem, że jest stare ale nie umiem nic z nim robić ani kupić nowe. Nie wpadam na żaden pomysł tylko wszystko odkładam na identyczne miejsce co było, lub ktoś mówi, ze tak ma być. Robię tylko tak jak ktoś mówi, a sama od siebie nie wiem dlaczego tak akurat jest i złoszczę się, że ja nie umiem na nic wpaść.

Patrząc do lodówki nie mam pojęcia co chcę wziąć z niej, nie umiem sobie w głowie wyobrazić tego co jest potrzebne do jakiegoś jedzenia, po kolei muszę wyciągać każdą rzecz z lodówki jak już wpadnę na to co sobie zrobię.

Patrząc na telefon sprawdzam która jest godzina a niepotrzebne mi to jest i wchodząc na niego zapominam co chciałam zrobić. Patrzę, że mało ma baterii a się zastanawiam, czy go do ładowarki dac czy może nie, a jeśli popsuje sie to co ja wtedy zrobię, gdzie pójdę jak to załatwię. Dosłownie wszystko analizuje a po chwili znów nie pamiętam i tak od nowa i niczego nie jestem pewna.

Wszystko robię tak automatycznie, odruchowo a jeśli mam zrobić inaczej coś to nie potrafię w głowie sobie wyobrazić.

Robiąc jedną rzecz przypomina mi się, że miałam co innego zrobić. Gdy kończę tą rzecz kompletnie nie wiem co miałam i łażę po domu szukam znów co mogę zrobić. Nie rozumiem niczego co się dzieje wokół mnie, najbardziej przeraża mnie to, że nie potrafię być samodzielna, nie dam sobie rady będąc sama bez rodziców, panikuję co ja zrobię jak ich zabraknie, bo jak dzieje się jakaś sytuacja to ja tylko patrzę na nią, przerażona i nie wiem co mam robić. Czy jest jakaś nadzieja dla mnie? Bo ja już ją tracę, nie potrafię wyobrazić siebie w przyszłości, a też nie umiem nic zmienić. Chce tylko myśleć logicznie i nie zapominać tego co myślę, przed sekundą, być pewniejszą tego co wiem. Tylko to chcę wiedzieć, że będę umiała poradzić sobie sama. Proszę, niech ktoś mi doda trochę nadziei. Czy ma ktoś tak samo jak ja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wieżę że umiała byś sobie poradzić sama. Mało tego, jestem pewna że gdybyś musiała to byś sobie poradziła:). Jutro postaram się napisać coś więcej - jeżeli mój laptop całkowicie się nie zbuntuje - dzisiaj już po prostu nie jestem w stanie myśleć:). Jeszcze raz powtarzam - poradzisz sobie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zapominalska

 

Ja widze u Ciebie wiele elementow Nerwicy natrectw. Powaznie. Te skupienie na sobie,analizowanie. Nie zalamuj sie tylko probuj sobie pomoc. Bylas kiedys u specjalisty ze swoimi problemami? (psychaitra, psychoterapeuta?)

 

Wiele rzeczy wystepuje u mnie analogicznie do Twojej sytuacjii..nawet jak cos czytam to tez musze sie poprawiac i psuje to moja koncentracjei uwage i sie po prostu wkurzzam..:). Musze siedziec w okreslonej pozycjii , lezec...zawsze tak bylo..takie moje obsesje..

 

Mysle ze dasz rade ale musisz szukac pomocy .

 

 

Nie jestes tez widze niczego pewna..nie czujesz wlasnych potrzeb..Z tym wszystkim trzeba udac sie do specjalisty i najlepiej zebys to co napisala tutaj pokazala i jemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodziłam już i nawet nic nie pamiętam z tych wizyt. Teraz się zapisałam do 12 spotkań na terapię, ale ja już panikuję, że nie umiem tam dojechać, że ktoś mnie okradnie, chcę oddać kartę do bankomatu rodzicom, bo jestem taka głupia, że zdolna bym była wszystko komuś powiedzieć. Ciągle ktoś mi tłumaczy, że mam ubezpieczenie teraz i że potem mam pójśc do urzędu listy podpisywać, a ja nie potrafię nic do głowy wbić to co ktoś do mnie mówi. Nie umiem zrozumieć tego jak mam z tym ubezpieczeniem, zapisałam się na wszelki wypadek na inne jeszcze terapie, które są długoterminowe i na które trzeba długo czekać, nie wiem po co. Panikuję o wszystko, bo nie wiem co ktoś do mnie mówi i co się dzieje, ani też nie wiem co myślę. Nie potrafię nic do tej głowy wbić, niczego nie rozumiem. Nie umiem sobie zaplanować kiedy mam iść po skierowanie na terapię, jak się wyszykować, wyjść z domu, jak pojechać tam, jak sobie jedzenie przygotować, skąd mieć pieniądze jak oddam kartę mamie. Mam taki mętlik w głowie, że nie potrafię o niczym pomyśleć i to zapamiętać. Tylko wszystko od początku analizuję, każdą sprawę. Dzwoniłam dzisiaj po tych terapiach i nad każdą sprawą tyle czasu się zastanawiałam, nie wiedziałam która lepsza, którą wybrać, zadaję im pytania a jak oni mi odpowiadają to ja nie jestem pewna niczego. Mam niby zapisane na kartce wszystko a ja dalej niczego nie rozumiem. Ja jestem bez mózgu i nie żartuję. Nikt mnie nie rozumie ani ja nikogo. To jest koszmar. Nie umiem sobie zaplanować niczego, nic zapamiętać, zająć się sobą, wydaję mi się, że te 12 spotkań nie pomoże a nawet jeśli to codziennie bede przezywac do nastepnego spotkania i analizowac czy mam ubezpieczenie czy nie, a i tak nie będę pewna niczego.

Nie wiem dlaczego nawet nie potrafię zaplanować sobie tego u ułożyć w głowie jak mam na te terapie isc, na ktorą, co powiedzieć terapeucie, co wziąć ze sobą, wszystkie możliwe sytuacje analizuję. Nie dam sobie rady w życiu, bo nie wiem niczego, wszystkiego sie boję, nie umiem o niczym pomyśleć, tylko się żalę, a po żaleniu nic nie pamietam z tego co ktoś mi mówił. Nie umiem oglądać filmów, czytać, odpoczywać, zaplanować jedzenie, nie umiem MYŚLEĆ. To jest straszne, dlaczego nie rozumiem tego co ktoś mi mówi sto razy, ani nie rozumiem sama siebie, tego co chce, wiem tylko, że wszystko trzeba, a nie umiem nic wykonać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zapominalska, cześć.

To, że masz uczucie "odmóżdżenia": niekoniecznie jest to przyczyną doła, paniki i zaniepokojenia tym gdzie zmierza twoje życie. Pomyśl ile jest ludzi nieogarniętych, choćby starsi dziadkowie, ludzie z lekkim upośledzeniem, "niekumaci" ludzie, którzy zgarniają same tróje w szkole (z różnych przyczyn).

 

Są nieogarnięci, ale niekoniecznie nieszczęśliwi. Tacy są i tyle. Znam dzieci z podstawówki, które g*wno wiedzą o świecie, a się zachowują jakby zjedli wszelkie rozumy. Tak to działa. Im mniej wiesz, tym myślisz że wiesz więcej.

 

Myślę, że nieogarnięcie nie tyle jest problemem, co nerwowe rozstrojenie. Znam ten stan i współczuję, czasem pomaga zmiana priorytetów, czasem sięganie tam gdzie jest to możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że od zawsze, tylko że teraz to się tak nasiliło, że nawet w domu nie umiem na spokojnie nic zrobić.

Kiedyś umiałam odpoczywać, zająć się czymś, teraz nie rozumiem niczego, z jednej strony ktoś by musiał mi pomagać we wszystkim, chodzić ze mną wszędzie, a z drugiej jest to dla mnie wielki wstyd wyjść z domu choćby z mamą lub z tatą coś załatwić.

Nie wiem jak sobie pomóc, nie potrafię o niczym pomyśleć, bo ciągle mam w głowie taki mętlik. To jest straszne. Nie jestem niczego pewna. Nie umiem nic pomyśleć w myśli, zapominam co sekundę temu ktoś mówił, ktoś mi coś opowiada, tłumaczy, a ja nie rozumiem niczego. Co się ze mną dzieje :( Boję się, że zrobię komuś krzywdę przez swoją głupotę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet nie rozumiem co piszecie, mam wrażenie, że nikt nie umie mi pomóc.

Czuję się w sytuacji bez wyjścia. Nie potrafię nic zrobić, by było lepiej. Nawet spać nie umiem, budzę się co chwilę, boję każdego odgłosu. O niczym nie umiem pomyśleć, mam takie dziwne uczucie w głowie. Nie wiem nawet co bym miała powiedzieć tej terapeutce. Bo ja bym chciała od razu wszystko, a gdy wizyta się kończy, to ja jestem taka rozczarowana, że tak szybko minęło, a ja dalej bez pomocy jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli wnioskuje ze to pewnie wszystko na tle lękowym skoro teraz nieznacznie nasililo sie..Przeroslo Cie dorosle zycie i boisz sie ze sobie nie poradzisz a to wszystko przeklada sie na wiekszosc zyciowych aspektow no i przybralo gigantyczne rozmiary. Musisz ochlonac , podejsc do tego wszystkiego na spokojnie, nic na sile..Nie wiem co mam wiecej pisac..Pokaz to co tu napisalas terapuecie i zobaczymy co on na to. Jezeli jeden nie pomoze to idz do 2/ do 3ego. W koncu ktos znajdzie przyczyne obecnego stanu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak pomyślę o przyszłości to jedna wielką pustkę mam, nie dam sobie rady bez rodziców, bo nie umiem nawet najdrobniejszych czynności wykonać.

 

Gdybyś się znalazła w trudnej sytuacji sama, bez rodziców, to pewnie byś sobie poradziła. Po prostu byś musiała. W takich sytuacjach ludzie się bardziej skupiają na tym co się dzieje, bo po prostu nie mają innego wyjścia. Przynajmniej ja tak mam:).

 

Żyję tak jakby w innym świecie, wszystko dzieje się dla mnie za szybko. Nie rozumiem co ludzie do mnie mówią, nie umiem oglądać telewizji, słuchać czegoś, nie wpada mi nic do głowy.

 

Może boisz się tego rzeczywistego świata? Z tego co piszesz to wydaje ci się, że z niczym sobie sama nie poradzisz i wszystko cię przerasta. I może boisz się tego wszystkiego co cię przerasta? Zastanów się nad tym czego się możesz tak na prawdę bać. Tylko nie mów sobie że nie umiesz myśleć i nie rezygnuj. Po prostu musisz to zrobić i koniec, inaczej nie poprawisz swojego stanu.

 

Siedząc i coś robiąc, wystarczy, że przypomnę sobie, że źle siedzę, że sie drapię i to nie daje mi spokoju i skupiam się na sobie, a nie na tym co chcę zrobić. Pisząc to, żaląc się, jak później to czytam to jestem w szoku jak to napisałam, tak jakby ktoś inny to napisał, a ja tylko wiem, że ja mam tak samo.

 

Dla mnie to tak wygląda jakbyś się sama kontrolowała i chciała wszystko robić idealnie. Nawet siedzieć. Co to znaczy, że źle siedzisz? Każdy siedzi tak jak mu wygodnie:).

 

przypominają mi się ciągle obrazy z przeszłości od dzieciństwa kiedy czułam się głupio w jakieś sytuacji, cały czas mi się takie obrazy przypominają.

 

A co to były dokładnie za sytuacje? jeżeli to jest zbyt osobiste to możesz też napisać na priva:).

 

Czy jest jakaś szansa, żebym miała choć trochę lepszą koncentrację na prostych czynnościach i była pewna tego co myślę, nie zapominała co przed sekunda pomyślałam, nie przerażała mnie każda rzecz w domu i każdy hałas.

 

Jest. Wydaje mi się że musisz sobie ustalić co jest dla ciebie bardziej ważne a co mniej. Ja na przykład też często nie pamiętam co sobie przed chwilą pomyślałam. Człowiek myśli cały czas i ciężko zawsze pamiętać co się przed chwilą pomyślało. Zwykle to są drobnostki. Co innego jak ktoś coś do mnie mówi, bo wtedy muszę odpowiedzieć, więc to ma jakiś tam wpływ na moją sytuację. A dla ciebie co jest bardziej ważne a co mniej?

 

Bo ja wstając o któreś tam, po jakimś czasie chcąc sobie przypomnieć kiedy wstałam nie potrafię.

 

To kiedy wstałaś też nie wpłynie na twoje życie, jak nie pamiętasz to nic się nie dzieje:). Z tym że nie pamiętasz że cośjadłaśto według mnie już gorzej. Po prostu są rzeczy ważne i ważniejsze, nie da się wszystkiego robić idealnie i wszystkiego pamiętać, to za bardzo obciąża umysł.

 

Proszę, niech ktoś mi doda trochę nadziei. Czy ma ktoś tak samo jak ja?

 

Tak jak już napisałam, jest nadzieja. Ja nie mam tak samo jak ty, ale to w żaden sposób nie zmienia tego, że dla ciebie nadzieja jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że bym sobie nie poradziła, bo nie wiem jak płacić gdzie rachunki, co do czego służy, co zrobić jak coś się popsuje, kompletnie nic nie wiem, mimo tego, że mi tłumaczono.

Boję się chyba ogólnie ludzi i tego, że nie rozumiem co mówią.

Tak, to prawda kontroluje nawet rozmowę z psem, wszystko. Każde moje słowo wydaje się takie sztuczne, nic spontaniczne. Gdy siedzę, to się denerwuję, bo co chwilę coś mi przeszkadza, poczuję, że mnie coś boli zmieniam pozycję, później znowu coś przeszkadza, to zmieniam, aż w końcu już nie zmieniam tylko tak siedzę. To wtedy się denerwuje jeszcze bardziej i nie potrafię się na niczym skupić. Przed chwilą próbowałam obejrzeć film, kompletnie nie rozumiałam co oni w nim mówią, patrzę tylko na obrazki i słyszę słowa i analizuję wszystko. Bardziej skupiam się na tym, jak ktoś się zachowuje niż na oglądaniu filmu.

Przypominają mi się takie sytuacje, w których czułam się głupia, czy to w szkole, czy ze znajomymi poza nią. Najbardziej mi się to przypomina jak leżę w łóżku i chcę zasnąć. Jeden jakiś obraz i ja czuję taki wielki lęk, bo wtedy się łapię, że tak zawsze miałam. I tak ciągle takie obrazy mi się przypominają.

Nie wiem co jest dla mnie ważne, nie umiem wybrać, dla mnie wszystko jest ważne.

Tak wiem, że nie można pamiętać wszystkiego, tylko że takie zapominanie wszystkiego utrudnia mi bardzo mocno. Tzn że coś jadłam to pamiętam, ale żeby sobie przypomnieć co i kiedy to już mam problem z tym.

 

Jakbym przynajmniej umiała sobie uporządkować w głowie z tym ubezpieczeniem to bym się tak nie denerwowała, a tak to ja co sekundę analizuję, czy będę je miała na terapi, a co potem, do urzędu pójśc trzeba, ale ja nie chce pracy, ja chcę tylko ubezpieczenie na razie, a jeśli zgodze się przypadkowo na pracę to co wtedy, jak tam trafię, jak poradzę sobie sama poza domem, nie będę umiała kupić sobie jedzenia gdy będę glodna, skąd wezmę pieniądze. Takie głupie mysli mi przychodzą.

 

Kompletnie nie wiem co ja sama gadam, żalę się ciągle a potem zapominam o czym mówiłam. Prześladuję rodziców i łażę cały czas za nimi, bo nie umie mi przyjść nic do głowy za co mogłabym się wziąć. A jesli wezmę się za coś, to się wkurzam, że myślę po czasie. Ktoś do mnie coś mówi, a do mnie dopiero coś dociera, gdy jest za późno. Jak zacznę się żalić, to nie ma końca, nie umiem przestać i cały czas mi mało. Nie umiem nawet skrócić tego co mi dolega, tylko gadam naokoło, a potem wydaję mi się, że i tak chciałam przekazać coś innego.

 

Jestem bezsilna przy każdej najmniejszej czynności. Gdy patrzę się na jakiś przedmiot denerwuje się, bo nie wiem co z nim zrobić a bym chciała. Otwieram szufladę nie umiem wybrać w co chce się ubrać, co wyrzucić, w czym już nie będę chodzić i tak tylko otwieram szafy, chcę coś pozmieniać, poukładać a kończy się tym, że wszystko zostawiam tak jak jest.

Dalej nie napisałam tego co chciałam, nie rozumiem sama siebie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że bym sobie nie poradziła, bo nie wiem jak płacić gdzie rachunki, co do czego służy, co zrobić jak coś się popsuje, kompletnie nic nie wiem, mimo tego, że mi tłumaczono.

 

Ale sytuacja kiedy jesteś sama i nie ma kto za ciebie tych rachunków zapłacić jest zupełnie inna od tej kiedy mogą to za ciebie zrobić rodzice. Bo jak rodzice mogą to za ciebie zrobić to ty nie musisz rozumieć tego co ci ktoś tłumaczy, rachunki i tak zostaną zapłacone i nie poniesiesz żadnych konsekwencji. A jeżeli nie może nikt tego zrobić za ciebie to tylko od ciebie zależy czy będziesz miała komornika na głowie. I to jest silniejsza motywacja. Ale to jest tylko moje zdanie, nie mam zamiaru ci go wmawiać na siłę:).

 

Boję się chyba ogólnie ludzi i tego, że nie rozumiem co mówią.

 

A jest taka możliwość że po prostu boisz się tego co ktoś ci powie i dlatego podświadomie tego nie chcesz zrozumieć?

 

Tak, to prawda kontroluje nawet rozmowę z psem, wszystko. Każde moje słowo wydaje się takie sztuczne, nic spontaniczne. Gdy siedzę, to się denerwuję, bo co chwilę coś mi przeszkadza, poczuję, że mnie coś boli zmieniam pozycję, później znowu coś przeszkadza, to zmieniam, aż w końcu już nie zmieniam tylko tak siedzę.

 

To o tym niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć, tylko tyle że sama też nie mogę usiedzieć spokojnie i często zmieniam pozycje.

 

Przypominają mi się takie sytuacje, w których czułam się głupia, czy to w szkole, czy ze znajomymi poza nią.

 

A możesz podać konkretnie jakąś sytuację?

 

Nie wiem co jest dla mnie ważne, nie umiem wybrać, dla mnie wszystko jest ważne.

 

Po tym co tu napisałaś mam takie wrażenie, że chciałabyś wszystko robić idealnie, a jak tylko coś ci nie wyjdzie idealnie (nawet jak to nie jest nic ważnego) to masz wrażenie że jesteś niezaradna. Mam rację?

 

Prześladuję rodziców i łażę cały czas za nimi, bo nie umie mi przyjść nic do głowy za co mogłabym się wziąć.

 

Może po prostu masz tak mocno zakodowane że nic nie potrafisz zrobić sama, że nawet nie próbujesz?

 

Otwieram szufladę nie umiem wybrać w co chce się ubrać [...]
i kto w końcu wybiera?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się tego, że ktoś mnie o coś zapyta, a ja nie będę umiała odpowiedzieć, bo prawie zawsze nic mi do głowy nie przychodzi.

 

Np. sytuacja w szkole, gdy na lekcjach gdy byliśmy przez chwilę sami w klasie wszyscy się śmiali, gadali ze sobą, a mnie tak rozpraszał ten odgłos, że nie potrafiłam na niczym się skupić, siedziałam tylko i czekałam aż wróci nauczyciel i już przynajmniej trochę będę tak samo się zachowywać jak inni, nie będę się wyróżniać tym, że wszyscy coś mówią, a ja siedzę cicho.

Mnóstwo mam takich sytuacji z przeszłości, pojawi mi się jakiś obraz, mam wtedy wielki lęk i ten obraz odchodzi zapominam o nim, ale lęk pozostaje. Najwięcej takich obrazów mi się przypomina jak leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Przeszłości nie potrafię sobie przypomnieć, żeby coś w myśli powspominać, opowiedzieć tylko te obrazy mi przypominają przeszłość.

 

Tak to prawda, chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej, a widzę, że nie jestem taka, nie jestem doskonała, jestem ślamazarna, mam kalekie ręce, a przy każdej sytuacji jak coś mi nie wyjdzie, wyleję coś, uderzę o coś, popsuję to wtedy tak bardzo się wściekam na siebie, że często zostawiam ta rzecz i zaczynam lamentować, a potem i tak wracam do tego, albo ktoś inny za mnie poprawia.

Wiem, że nie jestem osobą, co potrafi dokładnie coś robić, a chciałabym bardzo być najdokładniejsza we wszystkim. Coś zrobię, skończę a i tak nie podoba mi się i chcę znów to poprawiać, a potem widzę, że cały czas jest źle, cos mi przeszkadza i wkurzam się i to zostawiam, załamuję się.

 

Gdy nawet coś przyjdzie mi do głowy, co bym mogła zrobić, to zawsze wtedy to chce wykonać, gdy ktoś już z tego korzysta albo nie jestem w stanie tego zrobić w tym momencie co mi to do głowy przyjdzie. Próbuję wiele rzeczy, tylko widzę, że za każdym razem robię to nerwowo i nawet jak to skończę, jestem na siebie wściekła. Gdy mam znów tą samą czynność zrobić, to już przed rozpoczęciem ja juz jestem pewna, że znów będę niezręcznie, ślamazarnie to wykonywać i się nie mylę, zawsze tak jest. Pytam się każdego o każdą pierdołę, bo boję się sama podjąć jakąś decyzję, boję się tego, że ktoś na mnie nakrzyczy i powie, że nie umiem nic robić i do niczego się nie nadaję.

 

No ja wybieram ale nie robię tego z jakimś pomyśleniem tylko już odruchowo, po kilku próbach biorę cokolwiek, a potem się złoszczę, że znów jest tak samo. Otwieram szafę, nie potrafię stwierdzić, czego nie potrzebuję, co mi niepotrzebne, co z tym zrobić, wszystko odkładam na to samo miejsce i ciągle patrząc na to zastanawiam się co z tym zrobić, co jest w środku i nigdy nie umiem na nic wpaść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się tego, że ktoś mnie o coś zapyta, a ja nie będę umiała odpowiedzieć, bo prawie zawsze nic mi do głowy nie przychodzi.

 

Czyli boisz się tego, że ktoś uzna, że jesteś "głupia"?

 

Np. sytuacja w szkole, gdy na lekcjach gdy byliśmy przez chwilę sami w klasie wszyscy się śmiali, gadali ze sobą, a mnie tak rozpraszał ten odgłos, że nie potrafiłam na niczym się skupić, siedziałam tylko i czekałam aż wróci nauczyciel i już przynajmniej trochę będę tak samo się zachowywać jak inni, nie będę się wyróżniać tym, że wszyscy coś mówią, a ja siedzę cicho.

 

 

Nie musisz się zachowywać tak samo jak wszyscy, ludzie są różni:)

 

Mnóstwo mam takich sytuacji z przeszłości, pojawi mi się jakiś obraz, mam wtedy wielki lęk i ten obraz odchodzi zapominam o nim, ale lęk pozostaje. Najwięcej takich obrazów mi się przypomina jak leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Przeszłości nie potrafię sobie przypomnieć, żeby coś w myśli powspominać, opowiedzieć tylko te obrazy mi przypominają przeszłość.

 

Brzmi mi to tak jakbyś po prostu chciała te obrazy wyprzeć z pamięci. I one wieczorem, kiedy już nic nie robisz tylko leżysz w łóżku, przychodzą ci na myśl, bo nie masz już czym zająć swoich myśli. Jest tak?

 

Tak to prawda, chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej, a widzę, że nie jestem taka, nie jestem doskonała, jestem ślamazarna, mam kalekie ręce, a przy każdej sytuacji jak coś mi nie wyjdzie, wyleję coś, uderzę o coś, popsuję to wtedy tak bardzo się wściekam na siebie, że często zostawiam ta rzecz i zaczynam lamentować, a potem i tak wracam do tego, albo ktoś inny za mnie poprawia.

Wiem, że nie jestem osobą, co potrafi dokładnie coś robić, a chciałabym bardzo być najdokładniejsza we wszystkim.

 

A jakie masz zalety?

 

Gdy mam znów tą samą czynność zrobić, to już przed rozpoczęciem ja juz jestem pewna, że znów będę niezręcznie, ślamazarnie to wykonywać i się nie mylę, zawsze tak jest.

 

Bo jeżeli już na wstępie wiesz że i tak źle coś zrobisz to po co masz się starać? No i właśnie dlatego pewnie wychodzi nie tak jak byś chciała:)

 

No ja wybieram ale nie robię tego z jakimś pomyśleniem tylko już odruchowo, po kilku próbach biorę cokolwiek, a potem się złoszczę, że znów jest tak samo.

 

Ale w końcu to Ty podejmujesz decyzję, bez niczyjej pomocy - nie robi tego ktoś za Ciebie. Może warto, żebyś zaczęła od zauważania takich drobnych rzeczy, które właśnie robisz sama (!). No na pewno musisz podbudować swoją wiarę w siebie, z tego co piszesz na tym forum wynika że masz jej na prawdę mało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia. Zawsze próbowałam to ukrywać, czegoś nie rozumiałam, to udawałam, że rozumiem. Ale dłużej tak się nie da.

 

Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.

 

Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.

 

Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.

 

Możliwe, że tak jest, ale nie chodzi o staranie, bo staram się zawsze. Tylko o to, że zawsze nerwowo coś wyleję, o kubek zahaczę i wtedy się denerwuję, że ciągle jest tak samo. Wszystko robię nerwowo- wszystko.

 

Teraz od miesiąca prawie nie wychodzę z domu, czasami z psem, raz w sklepie byłam z tatą, straciłam kontakt ze wszystkimi. Najgorsze jest to, że nie potrafię się z tym pogodzić. Mam wrażenie, że wszystko będzie na mnie czekać. Nie umiem tego zrozumieć. Cały czas czuję się tak samo, taka otępiona jestem. Mam taki dziwny ucisk w głowie. W nocy tylko przez moment mi się czasami poprawia i czuję się okej. Jednak rano jak wstaję znów jest tak samo. Niczego nie jestem pewna, nawet tego, czy jestem głodna i na co mam ochotę. W mojej głowie dzieją się straszne rzeczy, boję się każdego odgłosu, boję się, że coś się komuś stanie, a ja nie będę umiała zareagować. To jest na prawdę straszne :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia.
"Zauważy" - czyli widzę że sama o sobie myślisz że jesteś głupia. Ale może warto żebyś to odniosła do siebie - czy jak Ty komuś zadasz pytanie i on nie zna na nie odpowiedzi, to od razu myślisz o nim że jest głupi? I czy nawet jak sobie tak pomyślisz, to nie ma szans żebyś później zmieniła zdanie? Mi się wydaje, że w większości przypadków szanse są:).

 

Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.

 

Co to znaczy że robił z Ciebie idiotkę? Wydaje mi się że miałam podobny problem do Twojego.

 

Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.
Może właśnie dlatego że już wtedy nie musisz nic robić i nie możesz niczym zająć umysłu? Ja na przykład kiedyś jak miałam jakiś problem to od niego uciekałam w ten sposób, że zaczynałam myśleć o czymś innym - żeby nie musieć przeżywać przykrych emocji. No a jak idziesz spać to już nic się nie robi i nie ma nic innego do myślenia.

 

Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.

 

No to ja Ci spróbuję pomóc dostrzec pierwszą - napisałaś, że boisz się, że coś się komuś stanie, a Ty nie będziesz umiała zareagować. A to być może znaczy, że widzisz coś więcej niż czubek własnego nosa. I to jest zaleta:)!

 

Możliwe, że tak jest, ale nie chodzi o staranie, bo staram się zawsze. Tylko o to, że zawsze nerwowo coś wyleję, o kubek zahaczę i wtedy się denerwuję, że ciągle jest tak samo. Wszystko robię nerwowo- wszystko.

 

A czemu przestałaś wychodzić z domu?

 

-- 21 lip 2013, 23:04 --

 

Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia.
"Zauważy" - czyli widzę że sama o sobie myślisz że jesteś głupia. Ale może warto żebyś to odniosła do siebie - czy jak Ty komuś zadasz pytanie i on nie zna na nie odpowiedzi, to od razu myślisz o nim że jest głupi? I czy nawet jak sobie tak pomyślisz, to nie ma szans żebyś później zmieniła zdanie? Mi się wydaje, że w większości przypadków szanse są:).

 

Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.

 

Co to znaczy że robił z Ciebie idiotkę? Wydaje mi się że miałam podobny problem do Twojego.

 

Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.
Może właśnie dlatego że już wtedy nie musisz nic robić i nie możesz niczym zająć umysłu? Ja na przykład kiedyś jak miałam jakiś problem to od niego uciekałam w ten sposób, że zaczynałam myśleć o czymś innym - żeby nie musieć przeżywać przykrych emocji. No a jak idziesz spać to już nic się nie robi i nie ma nic innego do myślenia.

 

Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.

 

No to ja Ci spróbuję pomóc dostrzec pierwszą - napisałaś, że boisz się, że coś się komuś stanie, a Ty nie będziesz umiała zareagować. A to być może znaczy, że widzisz coś więcej niż czubek własnego nosa. I to jest zaleta:)!

 

A czemu przestałaś wychodzić z domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli ktoś czegoś nie wie, to dla mnie to nie jest jakaś dziwna rzecz i nie oceniam tej osoby źle. Jednak gdy ja czegoś oczywistego nie wiem i jeszcze to wyjdzie na jaw, to wtedy czuję się bardzo źle i nie umiem znieść tego, że nie wiedziałam tak prostej rzeczy. Tak to prawda, uważam siebie za głupią, bo w każdej sytuacji tak się zachowuje.

 

Chodziło mi o to, że jeśli jakieś zdanie przekręciłam, coś głupiego powiedziałam, to inni się śmiali z tego, rozmawiali ze mną jak z głupią osobą. Parę osób było takich, że specjalnie do mnie zagadywali, żeby mnie ośmieszyć. A ja nigdy nie umiałam nic takiego powiedzieć, żeby ta osoba się odczepiła i tylko miotałam się w swoich odpowiedziach.

 

Nie wiem czemu przypominają mi się takie obrazy, może dlatego, że chcą mi przez to pokazać, że ja od zawsze taka byłam, mniej rozumiejąca od innych rówieśników, zawsze w tyle, udająca poważną osobę, a tak na prawdę w środku małe dziecko. Najgorsze jest to, że przez to jak mi się te obrazy tak pojawiają, to jak wstaje rano, jestem w szoku, że jest taka a nie inna godzina, patrzę na zegarek i jestem zdziwiona. Np dzisiaj budząc się byłam pewna, że jest 8 rano, a gdy spojrzałam na zegarek była już 12 południe. Nie potrafiłam w to uwierzyć.

 

Dziękuję za pomoc w znalezieniu zalety. Wydaję mi się, że taka jestem. Zawsze się martwiłam o innych. Chciałam, żeby wszystkim się przypodobać, być akceptowana. Ale z drugiej strony ja boję się chyba tak bardzo o innych, bo zdaję sobie sprawę, że jak im coś by się stało, to bym sobie sama nie poradziła. I to może być tak, że martwię się o nich, ale patrząc na to, co się stanie ze mną wtedy. Taki w sumie egoizm z mojej strony. Ale na prawdę, nie umiałabym nic zrobić, patrzyłabym się na to i lamentowała, w szoku bym była.

 

Nie wychodzę z domu, bo mam problemy z wyszykowaniem się, z zaplanowaniem sobie ubrania, umycia, wzięcia potrzebnych rzeczy, zaplanowania gdzie idę i co będę robić. Boję się, że spotkam kogoś znajomego i będzie się mnie pytać co u mnie, jak na studiach, a ja nie będę umiała mu nic odpowiedzieć i będzie niezręcznie. Boję się kogokolwiek spotkać i tego, że do mnie zagada. Straciłam prawie kontakt z 2 przyjaciółkami (za takie je uważałam), bo nawet jak się z nimi spotykałam, to nie rozumiałam o czym rozmawiają i nie potrafię tego znieść, być z kimś, a nie wiedzieć co się dzieje. Mam straszne wyrzuty sumienia, bo chciałabym z nimi się spotykać, bawić się, spędzać miło czas, ale mając problem z tak prostymi czynnościami domowymi i z wyszykowaniem się, zaplanowaniem sobie wszystkiego nie potrafię nawet dotrzeć nigdzie na spotkanie.

 

Mam wrażenie, że mam mózg dziecka, a nie osoby dorosłej. Bawiąc się nawet z psem, zachowuje się jakbym miała mniej rozumu od niego.

Robię wszystko to co on chce, nie mam żadnego zdania swojego nawet z nim przebywając.

 

Zauważyłam, że zapominam słów, gdy chce coś powiedzieć. Zaczynam mówić zdanie, a nie potrafię go dokończyć, bo nie umiem przypomnieć sobie jakiegoś słowa. Albo patrząc na jakąś rzecz, nie umiem sobie przypomnieć jak się nazywa i przychodzą mi do głowy jakieś zupełnie inne nazwy. Np. patrząc na garnek, myślę- dzbanek, wiadro, miska. A na samym końcu przychodzi mi do głowy, że to garnek.

Bawiąc się z psem, chcę powiedzieć- złapię za ucho, a mówię złapię za nogę, ogon.

Również od jakiegoś czasu bardzo się jąkam, nie skończę jednego słowa, a już usta chcą wypowiedzieć drugie i nic z tego nie wychodzi. Żaląc się rodzicom, zapominam co sekundę temu mówiłam. To jest straszne. Ta pamięć, rozumowanie, kojarzenie faktów i patrzenie na wszystko bardzo długo i analizowanie. To najbardziej mi przeszkadza.

Mama mi powiedziała, że te moje zapominanie słów, może być prze to, że nie czytałam książek w dzieciństwie i teraz są tego skutki. Sama nie wiem, czy to mogło być powodem tego. Powiedziała mi, że teraz powinnam nadrabiać to, czego nie robiłam wcześniej i w końcu po jakimś czasie będzie z tym lepiej. Tzn powinnam czytać jakieś bajki, czasopisma, książki i słowniki wyrazów bliskoznacznych, żeby umieć zamienić słowo, jak jakieś inne mi wyleci z głowy. Jak sądzicie, czy to może jakoś pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×