Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Rumianek

Zaburzenia depresyjno-lękowe

Rekomendowane odpowiedzi

Jak pewnie się domyślacie to jest moja zmora. Lekarz stwierdził że choroba ma podłoże endogenne. W związku z tym mam pytanie, czy komuś udało się pozbyć czegoś takiego a jeśli tak to jakimi metodami to osiągnął. Z góry dziękuję za odpowiedź

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja niestety zmagam sie z tym samym od 3 lat i jak na razie nie udalo mi sie z tego wyjsc. wiec witaj w klubie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niewiele wiem na ten temat mimo to połączenie nerwicy z depresją jest mi bardzo bliskie ;) w dodatku ta nazwa....depresyjno-lękowe....to jak kanapka z musztardą i za przeproszeniem gównem.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja ponoć depresji nie ma mam za to ciągle lęki. Ale lęki i deprasja często idą ze soba w parze wiec wcześniej czy później znów będę miec depresje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mnie dopadła taka nietypowa depresja+ silny lęk uogólniony. Choruję już 10 lat, z krótkimi przerwami poprawy. To jest koszmar na jawie. Lęk jest nie do wytrzymania i potrafi trwać 24godz/doba. Można go stłumić tylko benzodiazepiną. Oczywiście leczyłam się wieloma antydepresantami przez te 10 lat. Pomagały na krótko, albo wcale, albo na niektóre mialam alergię. Zachorowalam na nią pewnego, pięknego dnia bez konkretnej przyczyny. Ta choroba zrujnowała mi życie i zdrowie. Wycofałam się z życia. Dominował lęk, a póżniej przygnębienie. Miałam czarne myśli, myśli samobójcze. Nie byłam w stanie nic robić. Ciężko mi było zadbać nawet o higienę. Chudłam w tempie zastraszającym. Wyglądalam jak zombi -kościotrup. Mam dobrego lekarza, który przyjeżdża do domu, bo ja z niego nie wyjdę. Nie jestem w stanie. Na dodatek jestem lekooporna. Zaliczyłam psychoterapię i szpital. Guzik pomoglo. W końcu lekarz zastosował kombinację trazodonu cr 75 + sulpiryd 100. Biorę dopiero 2 tygodnie. Muszę na lęk brać lorafen, bo bym chyba chodziła po ścianach. Jeżeli poczuję, że antydepresanty działają, zacznę redukować stopniowo lorafen, gdyż benzodiazepiny brane długo- katastrofa! Myślałam, dlaczego mnie to rąbło ok. 30-stki. Chyba powodem było moje koszmarne dzieciństwo do 9-wiątego r. życia. Miałam ojca-sadystę. Tłukł mnie i mamę regularnie(bo zupa była za słona). W końcu uciekłyśmy przed psycholem do innego miasta i odżyłyśmy. Jednak ja byłam raczej zakompleksiona i zamknięta w sobie. Uczyłam się średnio we wszystkich zaliczonych szkołach.Póżniej praca. Następnie własny biznes. Wszystko się układalo. Aż tu nagle taki pasztet. Lęk i depresja. Interes rozwiązałam(przez chorobę). Mój mąż pracuje. Córka też. Ja mam rentę. Ale wolała bym jej nie mieć i być zdrowa. Tak to wszystko wygląda. Mam nadzieję, że te leki wyciągną mnie z tego leju depresji. Innym też życzę powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewa3700, to bardzo smutne, co napisałaś. Musisz bardzo cierpieć.. Bardzo Ci współczuję, ponieważ przeżywam coś podobnego i wiem, jak to wygląda. Życzę Ci dużo siły w walce z tym gó*nem i nie poddawaj się kochana!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzięki Siasia, za zrozumienie. No cóż, nadzieja umiera ostatnia! Musimy walczyć z tym choróbskiem, które niszczy całą radość życia. Dzięki za slowa otuchy. A jak ty dajesz sobie radę? Pozdrawiam... i też życzę powodzenia ze szczerego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewa3700, jak ja daje sobie radę.. hm, nie daje, moje życie jest w zupełnej rozsypce. Nie realizuję swoich marzeń i celów, a cała doba zazwyczaj ogranicza się do siedzenia w domu.

Mam lepsze momenty, kiedy wierzę, że wszystko się ułoży i wróci radość życia, a czasami totalnie się poddaję.

Dziękuję :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tego co piszesz- masz dół. Tak jak ja. Ale nie napisałaś jak się leczysz. Co aktualnie bierzesz. Czy masz swojego lekarza. Bez leków, to już w ogóle sobie nie poradzisz. Wiesz, że samo nie przejdzie... Jesli możesz to napisz coś więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewa3700, chodzę na psychoterapię od prawie 4 miesięcy,ogólnie cierpię na zaburzenia lękowe, ale często mam epizody depresyjne.

Raz wzięłam lek, ale prawie mnie zabił, więc zrezygnowałam i stawiam na terapię bo wychodzę z załozenia, ze muszę uleczyć duszę, a nie ciało. Wspomagam się ziołami, magnezem + wit b6, czasami łyknę jakąś tabletkę ziołową.Chciałabym iść na terapię w nurcie behawioralno-poznawczym, ale nie ma takiej w mojej okolicy :(

 

A Ty jak się leczysz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewa3700 to smutne co piszesz.Wiem co to lęk w depresji, mnie tylko pomaga clonazepam. Teraz jest lepiej, ale wiem jak to jest prawie chodzić po ścianach. Mam nadzieję, że będziesz jeszcze miała swoje chwile radości, bo widze że bardzo Ci teraz źle. Ja też czekam na swoje chwile bez choroby. Nie poddawaj się, życzę abyś miała dużo siły do walki i powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak wczesniej pisałam- psychoterapia nie odniosła efektu, w moim wypadku. Stawiam raczej na antydepresanty. Biorę już 2- tygodnie: trazodon cr 75mg + sulpiryd 100mg, jako antydepresanty. Na te silne lęki biorę przejściowo lorafen 2,5mg. Jest lepiej, bo tydzień temu musiałam brać lorafen 2 razy 2,5mg. Te dawki antydepresyjne są małe. Zawsze jest czas, żeby zwiększyć. Jestem za tym, żeby stosować najmniejsza dawkę leku, jeśli działa. A co do psychoterapii, to wątpię, czy bez antydepresanta ci pomoże. A te twoje lęki? To nie jest zwykla dystymia(najłagodniejszy rodzaj depresji). Może ten lek przeciwdepresyjny, na który żle zareagowałaś był nie dla ciebie. Ja nie jestem lekarzem, ale jak psychoterapia ci nie pomoże, będziesz musiala rozważyć leczenie farmakologiczne. Być może jakiś inny lek nowszej generacji by ci pomógł. Nie wiem co bralaś, chyba pierwszy i ostatni raz. Może jesteś nadwrazliwa na leki . Ale np. Coaxil jest łagodnym lekiem przeciwdepresyjnym. A może Deprim bez recepty, jeżeli nie jesteś uczulona na dziurawiec. Jesli chodzi o suplementy, to przerobiłam i dziurawiec i Tonisol i 5HTP i TYROZYNĘ i Inozytol itd. Witaminy biore regularnie. Brak efektów, oprócz straty pieniedzy. W kazdym bądż razie życzę poprawy zdrowia. Trzymaj się ciepło.

 

-- 28 paź 2011, 20:17 --

 

Dzięki lenna. Ja też życzę, żeby ten nasz koszmar w końcu zakończył się happy endem. Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie.

Mam podobnie. Depresję z lękiem. Zespół lęku uogólnionego. Przy czym lęki napadowe też miewam.

Leczę się wenlafaksyną (225 mg) i sulpirydem (200 mg), ale wciąż mam deprechę na poziomie 38 punktów w skali Becka.

Tu trochę pisałem o sobie: post941891.html#p941891

Zdrówka życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Jak pewnie się domyślacie to jest moja zmora. Lekarz stwierdził że choroba ma podłoże endogenne. W związku z tym mam pytanie, czy komuś udało się pozbyć czegoś takiego a jeśli tak to jakimi metodami to osiągnął. Z góry dziękuję za odpowiedź

 

endogenny, czy egzogenny to terminy medyczne określające "naukowo"

czy praprzyczyna choroby tkwi wewnątrz czy na zewnątrz organizmu.

Faktycznie etykietka endogenna zwykle oznacza , że sprawa jest poważniejsza.

Ja mam także coś-tam endogenne i były okresy, gdy czułem się świetnie.

Ale zaniedbałem spawy rozwoju psychiki i rozwinęły mi się objawy "przykryte szczęściem"

Stoję teraz przed wyborem, czy objawy przykryć olejną warstwą szczęścia czy wykorzenić je do gołej gleby.

Którąkolwiek drogą nie pojdę czeka mnie tylko "lepsiejsze" jutro.

Czy depresja/ nerwica egzogenna czy endogenna można z tego wyjść zarówno na długi czas , jak i na całe życie.

Powtórzę: słowo endogenny to nie wyrok! To opinia lekarza na temat genezy Twej choroby. Genezy a nie rokowań!

 

A jeśli chodzi o metody to psychoterapia jest jedną z nich, choć nie jedyną.

Ale tu na forum lansuję psychoterapię i nie zwierzam się z własnych doświadczeń nie pytany.

Tzn. coś tam mógłbym napisać, ale lekarstwo, które mi pomogło Tobie mogłoby zaszkodzić.

(nie chodzi mi o lekarstwo jako pastylkę, to metafora była!)

 

-pozdrawiam - nomorewords43

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie.

Czym to g... leczycie???

Napiszcie jakieś sugestie (mogą być nietypowe) leczenia zaburzeń depresyjno-lękowych oprócz terapii benzodiazepinami, które jak wiadomo silnie uzależniają. Ja mogę polecić lek przeciwpadaczkowy Lyrica, który działa na receptory GABA i przy okazji pomaga na lęk uogólniony. Sprawdziłem na sobie. Lek ma jednak zasadniczą wadę - cenę. Na zespół lęku uogólnionego stosuje się dawkę 600 mg / dobę. Cena 1 opakowania Lyriki 75mg (tylko!) to ok. 250 zł. Łatwo więc policzyć, ile wyniosłoby leczenie miesięcznie tym lekiem. Może wkrótce pojawią się jakieś tańsze generyki, ale biorąc pod uwagę niską popularność tego leku wśród lekarzy, można o tym na razie jedynie pomarzyć. Szkoda.

Słyszeliście o rosyjskim leku Afobazol? Jest tu wątek na forum. Było sporo rekomendacji i pozytywnych relacji z kuracji, ale jakoś tak nagle wpisy na ten temat się konczą.

Szukam ciągle dobrego lekarstwa dla siebie. Kiedyś takim lekiem był lorafen, ale on mnie uzależnił i skończyłem z nim.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×