Skocz do zawartości
Nerwica.com

problem z identyfikacją uczuć i wyrażaniem ich


Gość kafka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, mój chłopak jest ddd, nie potrafi nazwać co czuje, nawet jak mu się podsuwa różne opcje. Kto z was tak ma i jak można pomoc takiej osobie lub jak on sam może sobie pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, to przypadlosc wielu DDD/DDA .. najlepiej dziala rozpoznawanie pod okiem terapeuty. Mnie to przede wszystkim nau7czylo kontrolowania jazd bez powodu..nie wiedzialam co czuje wiec sie nakrecalam jeszcze bardziej

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj kafka, Wiesz, ja "tak" mam... Od około roku czasu uczęszczam na terapię, ale nie mogę powiedzieć, żeby łatwość ekspresji emocji u mnie wzrosła. Czy do ddd zalicza się wychowanie w niepełnej rodzinie ? Powiem jeszcze, że okazywanie uczuć traktuję jako pewną formę słabości. Nie jestem pewien swoich odczuć. One raz są, innym razem ich nie ma...

Jestem zadania, że lepiej angażować się w sprawy pewne, uczucia moim zdaniem zawsze wiążą się z dużym ryzykiem :(

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, dośc powszechne u DDA i DDD. Też tak miałem i pomogła mi terapia grupowa. Nie żebym całkowicie pozbył się tego problemu, ale dużo nauczyłem się identyfikować i nazywać co czuję. Ale przede wszystkich nauczyłem się że to nie wstyd rozmawiać o uczuciach i pozbyłem się blokad które mi to uniemożliwiały.

Natomiast czy można się tego nauczyć poza terapią? Szczerze mówiąc to nie potrafię na to odpowiedzieć. Na pewno potrzebne są duże chęci ze strony samego chłopaka.

Everything you do, think, or say

is in the pill you took today.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, Ok ja to rozumiem, też tak miewam, ale potrafie przynajmniej powiedzieć czy czuje coś negatywnego czy pozytywnego, a on niebardzo. Ja widzę że coś jest nie tak a on nie potrafimi powiedzieć co, A może to ja szukam problemu, i tak naprawdę faktycznie nic mu nie jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, Określiłem tylko swoje zdane na ten temat. Nie zmienia to faktu, że czasami bardzo odczuwam deficyt bliskiej osoby. Twój partner chodzi na terapię ?

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może to ja szukam problemu, i tak naprawdę faktycznie nic mu nie jest?

nie wiem jak mialoby wygladac wasze dalsze zycie jezeli nie potrafi nazwac tego co czuje.

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, Bardzo podobny schemat; również uczęszczam do psychologa za dłuuugą namową mojej byłej dziewczyny. Rozmawiaj z nim jak najwięcej. Mnie bardzo frustrował poziom rozmowy w minionej relacji. Kto wie jak kształtowałby się związek, gdybyśmy świetnie się dogadywali...

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mushroom, po prostu się zAstanawiam bo nie mogę być pewna, w końcu sama jestem znerwicowana dda;)

 

-- 10 cze 2012, 20:08 --

 

Transfuse, ja się bardzo staram ale kurw*** mnie ogarnia jak ktoś mi odp tak, nie, nie wiem. Frustruje mnie to, że ja się wywnętrzam, a on nie.

 

-- 10 cze 2012, 20:10 --

 

Candy14, to ja mu powiedziałam, skąd wiesz że mnie kochasz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka,

ja się bardzo staram ale kurw*** mnie ogarnia jak ktoś mi odp tak, nie, nie wiem. Frustruje mnie to, że ja się wywnętrzam, a on nie.

 

Jakbym słyszał siebie, przepraszam, za uśmiech :D Ciągłe uogólnianie aby druga strona miała możliwość nadinterpretacji. Wydaje mi się, że tak jest bezpieczniej, że w ten sposób uniknę konfliktu. Na mój wpływ myślenia na pewno mocno działał sposób wychowania przez matkę. Od święta czasami powiem co leży mi na sercu, ale to rzadko.

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Potrafić mówić o uczuciach a chcieć o nich gadać to też dwie różne sprawy... Ja się nauczyłam je rozpoznawać i nazywać ale co z tego skoro i tak nieustannie im zaprzeczam i nie dopuszczam do siebie :bezradny:

To nie jest takie proste. Jeśli komuś kiedyś "obrywało się" za to że czuł cokolwiek, to nauka nazywania emocji jest o dupę potrzaskać :-|

A69.2, F60.31, F41.2, F50.2, F43.1, F44.0, DDA+DDD, początki F40.290

http://agasayaaa.blog.interia.pl/

 

Wtłoczona w matnię szukam jej

Bezwiednie tak kołyszę się i zatracam

Ciało uwiera śpią demony złe

Ona to druga ja odbita w lustrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Potrafić mówić o uczuciach a chcieć o nich gadać to też dwie różne sprawy...

To tez prawda. Też mam cały czas "naturalny" opór. Pocieszam się tym że wraz z czasem i praktyką przychodzi to coraz łatwiej.

Everything you do, think, or say

is in the pill you took today.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agasaya, jednak warto przeskoczyc te bariere. Zaden zwiazek nie ma szans na przetrwanie jezeli ludzie nie beda ze soba rozmawiac o tym co czuja... obojetne czy sa to mile uczucia czy negatywne. Po pierwsze kumulowanie w sobie emocji jest destrukcyjne dla nas samych...po drugie nie mowienie o tym co nas denerwuje dezorientuje partnera bo wrozka nie jest zeby sie domyslic dlaczego mamy zly nastroj a to odbija sie na zwiazku

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, zgadzam się. W moim przypadku mix DDA i BPD powoduje że im mi do kogoś bliżej emocjonalnie, tym paradoksalnie trudniej mi mówić o uczuciach z taką osobą. popieram że lepiej o nich jednak mówić. chodziło mi tylko o to że ważniejsze od nazywania uczuć jest nauczenie się ich naturalnego wyrażania bez blokady. nie wiem czy dość jasno napisałam ;)

 

Ivaaa, też prawda. ja zamiast nazywać uczucia często walę metaforami typu "jestem jak garnek z wrzącą wodą" i mimo że nie wiem do końca co to za emocje to wiem że one są (pod warunkiem że im nie zaprzeczam)

A69.2, F60.31, F41.2, F50.2, F43.1, F44.0, DDA+DDD, początki F40.290

http://agasayaaa.blog.interia.pl/

 

Wtłoczona w matnię szukam jej

Bezwiednie tak kołyszę się i zatracam

Ciało uwiera śpią demony złe

Ona to druga ja odbita w lustrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chodziło mi tylko o to że ważniejsze od nazywania uczuć jest nauczenie się ich naturalnego wyrażania

Mnie sie wydaje, ze jedno i drugie jest wazne :) Jak mowic o uczuciach skoro nie wie co sie czuje i nie potrafi tego nazwac? Ale rzeczywiscie wiedza nie gwarantuje, ze potrafi sie o nich mowic

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak mowic o uczuciach skoro nie wie co sie czuje i nie potrafi tego nazwac?

 

ja zamiast nazywać uczucia często walę metaforami typu "jestem jak garnek z wrzącą wodą" i mimo że nie wiem do końca co to za emocje to wiem że one są (pod warunkiem że im nie zaprzeczam)

ja sobie z tym radzę tak jak wyżej ;);)

A69.2, F60.31, F41.2, F50.2, F43.1, F44.0, DDA+DDD, początki F40.290

http://agasayaaa.blog.interia.pl/

 

Wtłoczona w matnię szukam jej

Bezwiednie tak kołyszę się i zatracam

Ciało uwiera śpią demony złe

Ona to druga ja odbita w lustrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, Ostatnio powiedziałem terapeutce, że chyba powinienem wziąć słownik do ręki i przeanalizować nazwy podstawowych uczuć i w ten dziwny sposób spróbować dopasować je do swoich emocji; zauważyłem uśmiech na jej ustach... W moim życiu zawsze na pierwszym miejscu była nauka. Zawsze tylko JA, później dopiero inni. W szkole podstawowej mama sprawdzała mi zeszyty, zawsze musiałem być dobrze przygotowany; dobrze pamiętam kiedyś na zakończeniu jednej z pierwszych klas Pani wyczytała moje nazwisko i oznajmiła, że byłem jedynym uczniem, który nie opuścił żadnej godziny lekcyjnej w roku szkolnym... aż głupio mi było. Ta nadgorliwa kontrola bardzo mocno zakorzeniła się w moim życiu, widzę w niej sposób na radzenie sobie z sytuacjami problemowymi. O ile w większości przypadków to dobrze się sprawdza w kwestiach formalnych, tyle na polu emocjonalnym ma to działanie destrukcyjne.

W związku mówiąc dziewczynie "kocham Cię" czułem wyrzuty sumienia, ciągle zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem mówiąc to trudne słowo... jak mam być pewnym swoich uczuć ? Pytałem ją czy można kogoś kochać i o tym nie wiedzieć... mam 24 lata.

Potwierdzam, że w relacji warto rozmawiać. Chłodna analiza uczuć prowadzi do ich stłamszenia. Na pewno należy nad sobą pracować. Zapomniałem o tym, że bardziej lub mniej świadomie wydaje mi się, ze każdy ocenia moją osobę, dlatego zawsze staram się wypaść jak najlepiej. Ważę każde słowo, daję możliwość nadinterpretacji... ponieważ boję się, że przy różnicy zdań może nastąpić konflikt, którego nie będę potrafił rozwiązać. To chyba tyle...

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, wiem, że miłość to uczucie kompleksowe łączące zaangażowanie z namiętnością oraz intymnością. Tyle w teorii, nie wiem jak odnieść to do relacji z Kobietą. To takie straszne co napisałem ? Ona nie umiała ze mną rozmawiać, była bierną słuchaczką... to miało duży wpływ na rozpad.

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×