Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
deepcry

Lęk przed tym, że sobie nie poradzę - całkowita zmiana życia

Rekomendowane odpowiedzi

Lęk przed tym, że sobie nie poradzę - całkowita zmiana życia

 

Witajcie kochani. Niedawno pisałem w innym dziale, teraz jestem gotowy, żeby podzielić się z wami następującym doświadczeniem. Za bardzo nie wiem czy to odpowiedni dział, jeżeli nie to proszę o przeniesienie.

 

Otóż, mam 27 lat i moje życia wchodzi w nowy etap, niestety trochę późno, ale jak to mówią mądrzy ludzie "lepiej późno niż wcale".

Otóż nigdy w życiu nie pracowałem dłużej niż 5 miesięcy. Zawsze miałem ojca, który mnie utrzymywał. Od czasu do czasu pracowałem dla niego. Ale to nie była taka samodzielna praca.

 

A na co trwoniłem wolny czas? A to niespodzianka! Na granie! 12h dziennie przez ostatnie parę lat w jakże uzależniającą grę World of Warcraft. Przez to nie skończyłem nawet studiów, skończyłem na średnim-technicznym z informatyki, nie zrobiłem prawa jazdy. Czyli, po prostu przegrałem część swojego życia, siedząc na garnuszku rodziców.

 

Pewnie tkwił bym w tym stanie jeszcze dłużej gdyby nie pewien solidny kop. Mój ojciec zapadł na dosyć ciężką chorobę. Nie wiadomo jeszcze czy wszystko z nim będzie ok, całkiem możliwe, że tak ale...

 

W tym momencie mój świat który dotychczas znałem pękł. Musiałem podjąć zupełnie nowe działania na wiele frontów. Czyli w jednym momencie, muszę sobie poradzić z wieloma problemami. Jest to dla mnie coś nowego, miałem łatwe życie byłem szczęśliwy, chociaż to szczęście wcale mi się nie należało.

 

Otóż teraz muszę zaplanować jak sobie dalej poradzić (samemu w życiu), zwalczyć uzależnienie komputerowe, szok po końcu pewnego etapu w życiu itp.

 

Pojawia się tutaj bardzo silny lęk przed tym, że sobie nie poradzę. Objawia się to tym, że nawet minimalny uszczerbek na zdrowiu już mnie nie pokoi. Nawet ostatnia wizyta u dentysty, wiąże się z ciągłym myśleniem "o jezu a może mnie HIV tam zarazili". Po prostu tak bardzo chcę być przygotowany żeby samemu sobie poradzić w rzeczywistości. Nie wiem czego się spodziewać, którędy iść, jestem zagubiony.

 

Stres jest niesamowity: odchodzenie od uzależnienia komputerowego + martwienie się o ojca + lęk że sobie nie poradzę to wszystko tworzy następne lęki i problemy...

Po prostu mam w sobie takie nadmiary energii, chciałbym wszystko załatwić w jeden dzień, a tak się nie da.

 

Czy mogę was prosić o jakieś porady, o wsparcie słowne, o wdanie się w dyskusję? :)

Jeżeli chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej, to pytajcie.

 

Pozdrawiam z całego serca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pierwszy pobyt w szpitalu zaliczyłam 2msc temu,drugi 1,5 tyg. temu.

Mieszkam z chłopakiem od 5msc,wyprowadziłam się od ojca tyrana.

Przez moją chorobę rozstajemy się i muszę się wyprowadzić,znaleźć pracę.Nie wyobrażam sobie jak będę pracować i gdzie.Kiedy i jak studia?To jest dla mnie jakiś koszmar.Na razie mama mi pomoże,ale tylko na parę msc,co dalej??Nie wiem kompletnie gdzie mogę pracować ze swoją nerwicą.Nie pomogłam za wiele,ale wiesz,że nie tylko Ty masz ten problem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzeba to powiedzieć - łatwo nie będzie. nie dlatego , że dojdą obowiązki - jeśli się bardzo chce, można pogodzić mnóstwo rzeczy. będzie Ci ciężko bo prawdopodobnie nie umiesz żyć z ludźmi... wg mnie od tego powinieneś zacząć - kontakty. jeśli chodzi o uzależnienie od komputera to może jakaś terapia byłaby w stanie Ci pomóc?

 

lęki biorą się z tego, że nigdy nie brałeś za siebie odpowiedzialności. pozostaje tylko liczyć na to, że skacząc na głęboką wodę nauczysz się pływać.

 

trzymam kciuki za Ciebie i wierzę, że będzie dobrze. pamiętaj tylko, że z ludźmi jest znacznie łatwiej. ale nie wtedy gdy Cię wyręczają tylko gdy są obok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi. O to chodzi jest to lęk przed nieznanym. Po prostu nigdy nie musiałem radzić sobie kompletnie sam. A jest pełno ludzi, którzy narzekają. Mówią, jaki to świat jest zły i jak sobie ciężko w nim poradzić. A tak naprawdę w świecie można sobie poradzić bardzo dobrze, trzeba tylko chcieć. Przykłady pokazują, że nawet ciężko niepełnosprawni ludzie bez renty, potrafią sobie świetnie radzić, nie posiadając nawet kwalifikacji. Tak więc, zdołowała mnie czarna strefa naszego narzekającego społeczeństwa. Muszę się koncentrować bardziej na serwisach przyjaznych i uciekać od nieszczęścia. Może to trochę samolubne, ale w tym momencie jest to dla mnie najlepsze wyjście. Chociaż bardzo chciał bym pomagać światu, muszę zacząć od siebie.

 

Na pewno przekonam się, że z odpowiednią postawą psychiczną, żyć jest dużo łatwiej niż wiele osób marudzi, że nie jest. Z resztą moi wszyscy znajomi i przyjaciele świetnie sobie radzą, czemu ja bym sobie miał nie poradzić? Tym bardziej, że jeden ma ostre nadciśnienie i kłopoty ze zdrowiem a pływa na statkach. A ja jestem w miarę zdrowy.

 

Jeszcze proszę o poradę w innym wątku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej !

Ja też mam bardzo podobny problem do twojego.

Mam 24 lata, w żadnej firmie nie przepracowałam więcej niż 3 miesiące!

Studia trzykrotnie przerywane....

 

Jak mi ktoś powiedział:

Pomalutku, małymi kroczkami, nic na siłę, dasz sobie radę.

Jest tylu ludzi na świecie którzy mają rodzinę na utrzymaniu, samotne matki z chorobami (nawet z nerwicami)

i one dają sobie jakoś radę.

Ty też sobie dasz

Ja też sobie dam :)

 

Trzeba uwierzyć w siebie, to w końcu lekarstwo na nerwice i lęki :)

Powtarzaj sobie codziennie przed lusterkiem że jesteś mądry, zdolny i dasz sobie radę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz absolutną rację. Najważniejsze jest zdrowe podejście psychiczne. Idź do przodu a w końcu gdzieś dojdziesz.

Nie ma co się załamywać, nawet kiedy będzie tysiąc porażek, to tysiąc pierwszy może być już sukces.

Jak to mówią, ludzie w depresji widzą problemy. Ludzie o zdrowej psychice widzą wyzwania życiowe :)

 

Jedni widzą 8% procentowe bezrobocie, inni widzą, że aż 60% (- dzieci i emeryci) mają pracę, nie mówiąc o tym ilu z tych 8% pracuje na czarno :P

Powiem tak, jest dobrze, jak chcesz to sobie poradzisz bez problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym Ci poradził, żebyś nie starał się załatwić wszystkiego na raz, to będzie tworzyć tylko napięcia, staraj się robić małe kroki, podchodzić do spraw pojedynczo. Nie podchodź do rozwiązywania spraw z napięciem, wtedy rezultaty są tylko gorsze, działaj, pracuj solidnie, ale nie poddawaj się myślą typu: nie poradzę sobie, nie podołam itp., akceptuj je, pozwól, żeby sobie po prostu były, i staraj się je zmieniać myślami typu: że robię wszystko co jest w twojej mocy, owoce pracy pozostawiam Panu Bogu, a na pewno będzie dobrze. Akceptuj lęk, na pewno będzie się pojawiał, pozwól mu płynąć! Mimo pojawiającego się lęku, rób swoje, starając się ograniczać napięcia, przydałby się sport i codziennie jakiś wypoczynek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPANISH

wiara w siebie nic nie da jak Cie lęk dopada taki ze jakby sciana przed Tobą i czegoś sie nie załatwi, ale przeciez leki nie zawsze sa takie duze, w moim regionie to bezrobocie dochodzi do 20% z pobliskimi powiatami i gminami a duzo ludzi wyjechało za granice jakby wrócili to pewnie by znowu do 30% skoczyło :P ,ale co tam :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

faraus ma rację z tym sportem.

mi psychiatra powiedział że wysiłek fizyczny naturalnie rozładowuje lęki i napięcie.

 

gdzieś nawet ktoś napisał że wyleczył się z nerwicy bo zaczął regularnie ćwiczyć. nie wiem czy to prawda, ale warto spróbować

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPANISH,

mnie wysiłek fizyczny pomaga, odpeza złe , głupie myśli daje przyjemnosć endrorfiny się wytwarzaja podobno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z ojcem na szczęście wszystko ok :) Choroba jest o wiele łagodniejsza niż wszyscy myśleli na początku i jest spora szansa na 100% wyzdrowienie.

Tym nie mniej, mam swoją nauczkę i teraz muszę ostro brać się do roboty.

 

Dzięki za wsparcie, mam nadzieję, że udzielicie więcej bardzo dobrych rad.

Sport i wypoczynek super sprawa. Te koszykówki ze znajomymi, bieganie.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×