Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
winiacz

Ciągłe poczucie winy

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 21 lat, jestem kobietą. Jeśli to ma jakieś znaczenie, to jestem "średnim" dzieckiem, to jest mam i starsze, i młodsze rodzeństwo. Ponoć to wpływa na psychikę, ale co ja tam wiem.

W każdym razie męczy mnie pewna sprawa.

 

Bez przerwy czuję się wszystkiemu winna. I w drobnych, i w większych sprawach. Powiedzmy: nagle, nie wiadomo skąd na dywanie pojawia się plama. I już od razu w mojej głowie rodzi się myśl, że pewnie zrobiłam ją ja, tylko po prostu "nie pamiętam kiedy". Ale to akurat nie jest takie złe i nie przeszkadza mi na co dzień, chociaż, przyznaję, odrobinę zadziwia. No bo dlaczego zawsze wydaje mi się, że zawiniłam? To raczej nie jest normalne.

Ale przejdźmy do sedna.

 

Wolałabym unikać opowiadania całej historii mojego życia, ale obawiam się, że bez tego się nie obejdzie, więc lećmy z tym koksem... Będę się streszczać.

Chodzi o to, że zawsze byłam tą najgorszą z rodzeństwa. Owszem, słusznie to właśnie mi najczęściej się obrywało - jestem dość impulsywna, wygadana, uparta. Zatem można sobie wyobrazić, że dostarczałam rodzicom wielu powodów do złości. Rozumiem to. Nie byłam łatwym dzieckiem, ba, nadal nie jestem. Ale czy właśnie przez to ciągle czuję się jak ktoś, kto zawadza, wszystko psuje, niszczy?

Powinnam chyba jeszcze wspomnieć, że rodzice rzadko mnie chwalili, więcej się nasłuchałam o swoich wadach. Na tle rodzeństwa wypadam blado, mama mogłaby układać pieśni pochwalne na temat mojego brata i siostry, a na mój temat z pewnością niczego by nie wymyśliła. I nie dziwię się wcale, żeby nie było. Ogólnie jestem w domu traktowana raczej jak "indywiduum". Wiem, że oni wszyscy mnie kochają (bezwarunkowa miłość w końcu), ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że beze mnie byłoby lepiej. Że gdybym nigdy nie przyszła na świat, moja rodzina byłaby szczęśliwsza. Jaki jest ze mnie pożytek? Do czego jestem potrzebna?

Dużo myślałam o odebraniu sobie życia, i można się śmiać, ale... oprócz oczywistego strachu przed śmiercią odwiodła mnie od tego czynu jeszcze jedna myśl: rodzice włożyli tyle trudu w wychowanie mnie, wydali na mnie tyle pieniędzy, a ja tu nagle umierać będę? I wszystko na zmarnowanie? Ale im dłużej żyję, tym więcej wysiłku się zmarnuje, więc powinnam szybko to skończyć, tylko że nie mogę.

 

Właściwie nie wiem, czego oczekuję w związku z moim postem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam poczucie wini nie bierze sie znikad....prawdopodobnie rodzice skutecznie Cie w nie wbijali pewnie nieswiadomie...ale jednak

To sa sprawy te co czujesz i jak do przepracowania na terapii u psychologa nie myslalas o tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

winiacz,

cześc pewnie obwiniasz się za wszystko z powodu tego,ze masz wpojone,że rodzeństwo jest od Ciebie lepsze czyli oni robi,a coś lepiej a Ty gorzej i poczucie winy gotowe w każdym aspekcie zycia, powodzenia pisz z nami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkasz nadal z rodzicami? Może to dlatego ich opinia jest dla Ciebie taka ważna? Przecież to Ty masz być zadowolona ze swojego życia, nie musisz być im do niczego 'potrzebna'.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet nie wiesz jak doskonale Cię rozumiem. Jestem sporo starsza,ale to nie ma większego znaczenia. Czytam sporo na ten temat,ale doszłam do wniosku,że sama sobie z tym nie poradzę. Myślę,że przyda się pomoc specjalisty,kogoś to z boku spojrzy na Nasz problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Poczucie winy..niszczy na dłuższa mete...dlatego warto sie z nim uporac....na terapii.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teoretycznie nie mieszkam z rodzicami, bo studiuję w innym mieście, ale w większej mierze mnie utrzymują.

O terapii myślałam, ale nie bardzo wiem, do kogo się zwrócić w tej sprawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
O terapii myślałam, ale nie bardzo wiem, do kogo się zwrócić w tej sprawie.

 

To dość proste.

Jeśli Cię stać to po prostu szukasz psychologa-psychoterapeuty w swoim mieście i zapisujesz się na prywatne sesje.

Jeśli Cię nie stać to idziesz do lekarza psychiatry na kasę chorych i prosisz o skierowanie na psychoterapię. Szukasz ośrodka, przychodni, który/a zatrudnia psychologów, psychoterapeutów w ramach kontraktu z NFZ i wyznaczają Ci termin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli Cię nie stać to idziesz do lekarza psychiatry na kasę chorych i prosisz o skierowanie na psychoterapię. Szukasz ośrodka, przychodni, który/a zatrudnia psychologów, psychoterapeutów w ramach kontraktu z NFZ i wyznaczają Ci termin.

Dziękuję.

I jeszcze pozawracam głowę: Czyli nie muszę iść do rodzinnego po skierowanie? Tylko do psychiatry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też mam poczucie winy, ale w związku z moim małym dzieckiem. Wydaje mi się, że ciągle wszystko robię źle, matka mi to wytyka co prawda, w związku z nią też mam poczucie winy, bo mi za dużo musi pomagać. To chora sytuacja, powinnam się wyprowadzić, ale już jestem w to wbita.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×